leczenie niepłodności

Wrażenia po...

Po drugiej laparoskopii mam dużo pozytywniejsze odczucia niż po pierwszej.

Przedoperacyjnie

Termin laparoskopii zbliża się wielkimi krokami, a ja coraz częściej drżę ze strachu. Może przez to 2 dni temu, ni stąd, ni zowąd, zaczęłam plamić. O kilkanaście dni za wcześnie… Pierwszego dnia wmawiałam sobie, że to plamienie implantacyjne. Jasne, że to naiwne. Po prawie 5 latach bezskutecznych starań, jednym nieudanym in vitro i tuż przed planowaną operacją to byłby istny cud, gdyby coś zaskoczyło. No, ale nadal tli się we mnie iskierka nadziei i jeśli to plamienie nie przerodzi się w normalny okres, to pewnie zrobię test.

złość

Przeczytałam wywiad z panem Bogdanem Sękiem, posłem PiS w piśmie "Chcemy być ....". I szlag mnie jasny trafił. G... prawda, że naprotechnologia jest tania. Wizyta 15-to minutowa u jaśnie pana doktora kosztuje bagatela 250 zł. Wizyty u pani od kalendarzyka 150 zł jedna. Wszystkie badania każą wykonywać u nich w klinice (pierwsza wizyta wraz z badaniami kosztowała mnie 2000 zł).

ULGA

Spojrzałam dziś w kalendarz i się ucieszyłam. Za kilka dni zaczyna się wielkie kłucie. Po ponad 2,5-letniej bitwie, licznych badaniach hormonalnych, romansie z naprotechnologią, miesiącach monitoringów, kilku diagnostycznych pobytach w szpitalu, 3 IUI i emocjonalnych huśtawkach czuję ulgę, że ten rozdział się definitywnie kończy. Przed nami ostatni przystanek leczenia - in vitro. Bardzo się cieszę, że ta możliwość jest nam dana - niezależnie od efektu końcowego.

Invitrowy coming out

Na początku mieliśmy wielki problem, żeby mówić o naszej niepłodności. Wiedzieli rodzice, rodzeństwo, najlepsza przyjaciółka i znajome, które mają podobny problem, ale pytania reszty: „A kiedy wy”, kwitowaliśmy krótko: „Jeszcze nie teraz” albo „Teraz skupiamy się na pracy”, doskonale zdając sobie sprawę, że to zasłona dymna i że tym samym zostaniemy odebrani przez niektórych jako skoncentrowani na sobie egoiści. Aż pewnego dnia stwierdziłam: basta. Dość tajemnic i udawania. Jestem chora, leczę się – nie mam się czego wstydzić.

Nowe otwarcie

Bilans: ponad 2,5 roku starań, za chwilę 35 lat na karku, a za miesiąc pierwsze podejście do ICSI.
Nigdy nie sądziłam, że tak to się potoczy – zresztą jak pewnie większość na tym forum.

Mój pierwszy raz

Witajcie,

Półtora roku temu zdiagnozowali u mnie endometriozę. Paskudztwo straszne... Przeszłam operację, nie mając jeszcze świadomości co tak naprawdę mnie czeka.
Od tamtego czasu staramy się o dziecko. Niestety, nie idzie tak jak powinno :P
Dzisiaj mieliśmy mieć inseminację (po raz pierwszy), przełożona na za 2 dni- nie taka owulacja jak trzeba, ale pęcherzyk jest.W sumie są 2, ale na obu jajnikach (lewy niedrożny). Psycha trochę siada mi i tak sobie postanowiłam to napisać.
Jakoś tu widzę normalnie o tym rozmawiacie. Na co dzień ja tego nie umiem.

Nadal nic nowego...

Jezu jak mnie dawno tu nie było... u mnie niestety bez zmian. Nadal jestem w punkcie wyjścia, wszystko musimy zaczynać od początku, bo niestety po ostatniej próbie in vitro nie mamy nic żadnych zamrożonych zarodków bo wszystkie po obumierały w 5 dobie po zapłodnieniu. Cały czas zastanawiam się nad zmianą kliniki, bo zaczyna mnie drażnić ich podejście mam wrażenie że dla nich liczą się tylko pieniądze. Po drugiej próbie jedyne co lekarz prowadzący mi zaproponował to badania preimplantacyjne zarodków, które kosztuje ok 5 tyś. zł.

Nasza Walka o Upragniony CUD!

Witam mam na imie Ania , moj maż Łukasz(28,32 lata) o dziecko staramy sie od 13 miesiecy ktos by powiedział eee tylko 13 miesiecy? jednak dla nas to wiecznosc... kiedy minol 12 miesiac "ustwowy rok na starania naturalne" postanowilismy ruszyc z badaniami na pierwszy rzut poszedl maz i badanie nasienia, i tu szok ,parametry ponizej normy jestem załamana:( Wizyta u androloga dopiero w polowie wrzesnia:( stwierdzilam ze nie bede bezczynnie siedziec i czekac postanowilam kupic mezowi Fertilman oraz witamine e 500mg oraz witamine c 1000...

Ph -7,8 norm 7,8
Lepkośc ++
Aglutynacja brak

Rocznica...

Dzisiaj mija 5 rocznica naszego ślubu...Jak tak siedzę i wspominam ten czas to mam wrażenie, że to było tak niedawno. Przez te 5 lat dużo się działo w naszym małżeństwie, nasz związek został wystawiony na dużą próbę. Niepłodność to naprawdę duży sprawdzian dla małżonków porównywalne dla mnie to jest do ciężkiej choroby z któryś osób. Przez te 5 lat między nami było różnie raz dobrze raz źle. Przeszliśmy również poważny kryzys, gdzie był już napisany pozew rozwodowy.

Subskrybuje zawartość