Adopcja zarodka

Zmiana planów

Zdecydowaliśmy się podejść jednak do adopcji zarodka. Przy tak nikłych szansach na powodzenie, nie chcemy tracić czasu i pieniędzy na nieudaną próbę. Ja nie jestem w stanie słuchać przez kolejne miesiące, że nie mogę nawet podejść do stymulacji. Zbyt mocno to przeżywam. Nie młodniejemy i mam wrażenie, że to już nasza ostatnia szansa na dziecko. Czasami dopada mnie panika, że już nie zdążę zostać matką. Gorszy od tego jest strach, że kolejne AZ też się nie uda i co wtedy? To był nasz plan B, a planu C nie mamy.

Transfer AZ

Jutro dzień transferu zarodka. Rany boskie!!! Strach mnie obleciał!!!

To już niedługo, zaraz, za chwilę

Badania porobione, od 10dni wcinam encorton, zarodek czeka na nas grzecznie, za niecały miesiąc transfer!!!
Wiem, że się uda i że urodzi się zdrowy chłopczyk. Po prostu to wiem i czuję.
W moim sercu powoli rodzi się piękna miłość <3

Chcemy być rodzicami

Jako że żaden z lekarzy nie ma co do nas pomysłu na dalsze leczenie, zdecydowaliśmy się podejść do adopcji zarodka. Czeka na nas piękna blastka gotowa do transferu, a tu zonk, w mojej macicy zagościł nawracający polip, który uniemożliwia zagnieżdżenie zarodka. W listopadzie mam termin na kolejną histeroskopię. Boję się, że polip będzie nadal nawracał i nigdy do transferu nie dojdzie. Mam wrażenie jakby cały wszechświat skupił swoje moce na tym, żebyśmy nie mieli dziecka. Może tak jest? Może nie powinniśmy być rodzicami?

Subskrybuje zawartość