niepłodność

Niepłodna matka

Moja koleżanka powiedziała mi niedawno, że jest w drugiej ciąży, a ja… poczułam ukłucie zazdrości! Znowu! Nadal! Mimo wszystko! Mimo że jestem matką dwóch wspaniałych chłopców, to wciąż we mnie siedzi. Jakby niepłodność była wdrukowana w moją naturę na stałe albo jakbym wciąż nie wierzyła, że tą matką jestem.

Czy to Świat zwariował czy ja??

Po 5 latach starań, w miesiącu po nieudanym AZ, przytrafiła mi się ciąża biochemiczna. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać, ale los ma naprawdę chore poczucie humoru.

Po wizycie

Przedwczoraj, z wynikami poszłam do mojego ginekologa. Obsuwa 1h. 2 dziewczyny w zaawansowanej ciąży. Jedna wychodzi z gabinetu z mężem, partnerem, chłopakiem... Pewnie oglądali swojego dzidziusia.... Ja siedzę z wynikami w ręce. Już nic nie sprawdzałam w Internecie. Czekam co powie lekarz.

Dziękuję za wsparcie

Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie. Dzisiaj idę do mojego lekarza. Jest ponoć bardzo dobry w tych sprawach. Pomógł wielu parom. Staram się już nie zaglądać do Internetu i nie nakręcać się dodatkowo. Zobaczę co powie specjalista.

Niewiadoma

Pięć lat temu odstawiłam antykoncepcję. Kilka miesięcy przed ślubem. Tak, żeby organizm się oczyścił. Myślałam sobie: "Fajnie, niedługo ślub, później dzidziuś Wszystko będzie po kolei." Wiedziałam, że u mojego M. w rodzinie były bliźnięta. Trochę mnie to przerażało, bo jakby tak i u nas się tak udało. Gadaliśmy o tym z M. O ilości dzieci, o ich płci. Na tym się kończyło. Miewałam wzloty i upadki. Płacz gdy okazywało się, że okres znowu przyszedł.

Święta

Z OKAZJI ŚWIĄT ŻYCZĘ SOBIE I WAM BY NASTĘPNY ROK przyniósł nam same dobre rzeczy , by spełniło się nasze marzenie o pełnej rodzinie. By następne święta były wesołe, abyśmy się mogły cieszyć naszymi dziećmi, a w kolejnych latach z całą pompą odbiły sobie te złe święta. Abyśmy mogły w domu budować magię świat i ściemniać dziecim że Mikołaj istnieje.
Życzę wam i sobie by to były ostanie takie święta, kiedy czujemy pustkę w sercu.

Dziecko w klinice niepłodności

Siedzę w klinice kilka dni temu, a tu wchodzi para z malutkim dzieckiem, wszyscy z poczekalni oczy w podłogę, ja w książkę którą czytałam ale ciężko mi się było skupić. Z jednej strony ok daja świadectwo że się udało i przyszli po rodzeństwo, a z drugiej strony to taki nietakt. Tym bardziej że oni taką popisowkę robili.Przekazywali sobie to dziecko cały czas, mimo że było spokojne wszystko pokazywali, gaworzyli do niego i pokazywali bajki w telefonie.Ogólnie dziecko było spokojne a rdzice starali się skupiać na sobie uwagę. Złapałam wzrok jednej dziewczyny z poczekalni i miała łzy w oczach,kurczowo trzymała rękę męża który gapił się w podłogę. Powinni pomyśleć też o innych i skoro sami przez to przechodzili wiedzą jakie uczucia mamy my którym jeszcze się nie udało i że jesteśmy na karuzeli gdzie w jednej chwili chce się przutulac niemowlaka a w drugiej jak się go widzi albo kobietę w ciąży popadamy w rozpacz. Ludzie czasem serio nie myślą

Przemyślenia

Tak sobie myślę czy jest sprawiedliwość na świecie? Nie ma!!!!
Bo gdyby była czy tak długo musiałybyśmy walczyć o pełną rodzinę?
Jak to jest że któraś kobieta z otoczenia zachodzi w ciążę w moment a my tyle lat starań i nic?
Jak z tym żyć?
Mąż mnie pociesza że będziemy próbować do skutku,ale ja boję się porażek no i kosztów. Ehhh ciężko tak żyć na ciągłej trampolinie.Jednego dnia

Prośba o rady

Bardzo was proszę o rady odnośnie inseminacji.
Bardzo się stresuje, boję się że stracę swoją szansę z powodu nerwów.
Nie wiem czy lepiej leżeć i nic nie robić i myśleć czy się udało.
A może jednak zaplanować sobie czas np zakupy , sprzątanie (oczywiście bez dźwigania)tak by mniej myśleć i się denerwować.
Co jeszcze mogę zrobić by się udało.
Proszę was o komentarze

Czekanie i nerwy

Zauważyłyście już że ciągle czekacie i się stresujecie? A to by miesiączka nie przyszła, a to w ciele doszukujecie się zmian , albo czekacie na kolejną wizytę w klinice czy badania i wyniki.
Te 2 uczucia towarzyszą nam przez cały czas starań o dziecko.W każde święta czy urodziny te same nadzieje że do następnych się uda.
Najgorsze jest to że się nie spełnia, a ten stes i rozczarowania ciągle w nas siedzą.
Przez to wszystko czujemy się jeszcze gorzej.
Czytałam kiedyś że ludzie tacy jak my te wszystkie rozczarowania przeżywają jak poważną chorobę lub śmierć kogoś bliskiego.Ja zaczęłam teraz brać ziołowe leki na uspokojenie, ale nie bardzo działają. W nocy nie śpię, w dzień nie mogę sobie znaleźć miejsca, na filmach nie mogę się skupić.Jedyne wytchnienie od myśli daje książka, czytam teraz nałogowo by nie myśleć o staraniach,porażkach i bólu. Teraz czekam na wizytę w PARENS w Rzeszowie - chcemy podejść do AID
ps trzymajcie kciuki

Subskrybuje zawartość