niepłodność

Święta

Z OKAZJI ŚWIĄT ŻYCZĘ SOBIE I WAM BY NASTĘPNY ROK przyniósł nam same dobre rzeczy , by spełniło się nasze marzenie o pełnej rodzinie. By następne święta były wesołe, abyśmy się mogły cieszyć naszymi dziećmi, a w kolejnych latach z całą pompą odbiły sobie te złe święta. Abyśmy mogły w domu budować magię świat i ściemniać dziecim że Mikołaj istnieje.
Życzę wam i sobie by to były ostanie takie święta, kiedy czujemy pustkę w sercu.

Dziecko w klinice niepłodności

Siedzę w klinice kilka dni temu, a tu wchodzi para z malutkim dzieckiem, wszyscy z poczekalni oczy w podłogę, ja w książkę którą czytałam ale ciężko mi się było skupić. Z jednej strony ok daja świadectwo że się udało i przyszli po rodzeństwo, a z drugiej strony to taki nietakt. Tym bardziej że oni taką popisowkę robili.Przekazywali sobie to dziecko cały czas, mimo że było spokojne wszystko pokazywali, gaworzyli do niego i pokazywali bajki w telefonie.Ogólnie dziecko było spokojne a rdzice starali się skupiać na sobie uwagę. Złapałam wzrok jednej dziewczyny z poczekalni i miała łzy w oczach,kurczowo trzymała rękę męża który gapił się w podłogę. Powinni pomyśleć też o innych i skoro sami przez to przechodzili wiedzą jakie uczucia mamy my którym jeszcze się nie udało i że jesteśmy na karuzeli gdzie w jednej chwili chce się przutulac niemowlaka a w drugiej jak się go widzi albo kobietę w ciąży popadamy w rozpacz. Ludzie czasem serio nie myślą

Przemyślenia

Tak sobie myślę czy jest sprawiedliwość na świecie? Nie ma!!!!
Bo gdyby była czy tak długo musiałybyśmy walczyć o pełną rodzinę?
Jak to jest że któraś kobieta z otoczenia zachodzi w ciążę w moment a my tyle lat starań i nic?
Jak z tym żyć?
Mąż mnie pociesza że będziemy próbować do skutku,ale ja boję się porażek no i kosztów. Ehhh ciężko tak żyć na ciągłej trampolinie.Jednego dnia

Prośba o rady

Bardzo was proszę o rady odnośnie inseminacji.
Bardzo się stresuje, boję się że stracę swoją szansę z powodu nerwów.
Nie wiem czy lepiej leżeć i nic nie robić i myśleć czy się udało.
A może jednak zaplanować sobie czas np zakupy , sprzątanie (oczywiście bez dźwigania)tak by mniej myśleć i się denerwować.
Co jeszcze mogę zrobić by się udało.
Proszę was o komentarze

Czekanie i nerwy

Zauważyłyście już że ciągle czekacie i się stresujecie? A to by miesiączka nie przyszła, a to w ciele doszukujecie się zmian , albo czekacie na kolejną wizytę w klinice czy badania i wyniki.
Te 2 uczucia towarzyszą nam przez cały czas starań o dziecko.W każde święta czy urodziny te same nadzieje że do następnych się uda.
Najgorsze jest to że się nie spełnia, a ten stes i rozczarowania ciągle w nas siedzą.
Przez to wszystko czujemy się jeszcze gorzej.
Czytałam kiedyś że ludzie tacy jak my te wszystkie rozczarowania przeżywają jak poważną chorobę lub śmierć kogoś bliskiego.Ja zaczęłam teraz brać ziołowe leki na uspokojenie, ale nie bardzo działają. W nocy nie śpię, w dzień nie mogę sobie znaleźć miejsca, na filmach nie mogę się skupić.Jedyne wytchnienie od myśli daje książka, czytam teraz nałogowo by nie myśleć o staraniach,porażkach i bólu. Teraz czekam na wizytę w PARENS w Rzeszowie - chcemy podejść do AID
ps trzymajcie kciuki

Ignorancia ludzi

Słyszał ktoś z was od znajomych lub bliskich że in vitro lub inseminacja jest czymś złym?
To może powiedzieć tylko ktoś kto tak naprawdę niewiele o tym wie,a do tego nigdy nie musiał stanąć przed taką decyzją i przez to przechodzić.
Dla mnie to była bardzo trudna decyzja, długo do niej dojrzewałam. Wykorzystałam wszystkie mrożaczki.
Nie było to nic przyjemnego,brać zastrzyki z hormonami.Źle się po nich czułam, do tego stres uda się czy nie.
Uważam że dzieci które urodzą się dzięki tym metodom są bardzo kochane i wyczekane.
Nie umniejszam tu innym , bo nie o to chodzi , ale uważam że dziecko z kliniki jest bardzo świadomą decyzją, okupioną bólem, łzami, nadziejami i porażkami.
Nikt nie ma prawa nas osądzać.
Nie przejmujcie się opiniami innych i waczcie o swoje marzenie.

Jak trwoga to do Boga?

Jak trwoga to do Boga?
Otóż nie bo to nie ma sensu.
Czyli co....po tych latach starań mam pogodzić się z faktem że niby Bóg ma dla mnie inną drogę czy inny plan?Mam siedzieć z pokorą starać się przyjąć do wiadomości to że nie będę mamą bo Bóg tak chce? Mam się poddać? Ooo nie!!!! Ja walczę dalej , choć często mam wątpliwości czy się uda, innym razem wstaję i mówię sobie że dopnę swego.

Pytania bez odpowiedzi

Coraz częściej myślę co zrobię gdy nigdy nie będę mamą.
Nie wyobrażam sobie tego. Mam wrażenie że zwariuję prędzej niż nauczę się żyć z tą świadomością.
Nie umiem tego zaakceptować. Nie ma takiej rzeczy na świecie która mi to zastąpi czy odwróci moją uwagę.
Nie mam wyjścia , walczę dalej

Smutny dzień

Dziś 1 listopada
Opłakuję dziś moich zmarłych i dzieci których nie mam.Może to dziwne ale tak jest. Może już wariuje z tego wszystkiego. Na cmentarzu naszły mnie refleksje że wolałabym tam leżeć niż przechodzić to wszystko.
Nie umiem się też już modlić.
Zamiast modlitwy wspomiałam moich bliskich.

Nie poddaję się

Nowe plany są takie że szykujemy się na AID.
Pierwsza wizyta w klinice za 2 tyg. Ja zaczęłam porządną suplementacje (moim zdaniem )przydałoby się odrobinę też przytyć.
Staram się myśleć pozytywnie,a z drugiej jednak strony się boję, bo jak nie wyjdzie to znowu będzie bardzo bolało.To takie trudne i skrajne emocje. Jednak ja zamierzam dalej walczyć o marzenia i małego człowieczka do kochania.

Subskrybuje zawartość