In vitro z KD

4 podejście, już po transferze

Długo mnie tu nie było... rok temu po nieudanym transferze popadłam w jakąś czarną dziurę z której trudno było mi się wydostać. Nigdy nie przeżyłam takiego braku kontroli nad swoim umysłem. Czułam że spadam i nie mam się czego złapać. Dziś rok po tamtych wydarzeniach jestem 3dpt pięknej blastocysty. Dzięki Bogu za relanium bo chyba nie dałabym rady przejść tych dni na trzeźwo, faszerują mnie tez nospa a transfer miałam na wlewie przeciwkurczowym - moja macica ma takią urode kurczy się sama z siebie.

3dpt

Jesteśmy po transferze. Nasz jedyny zarodek rozmroził się prawidłowo a moje endometrium wystrzeliło do 10mm :) dziś pierwsza weryfikacja - zarówno progesteron jak i estradiol spadły więc zwiekszyli mi dawki leków. Martwię się bo nie wiem czy to bardzo źle... leki mam zwiekszone estrofem z 3×1 na 3×2, lutinus 3×1 na 3×2 i luteine podjezykowo z 3×2 na 3×3. W poniedziałek druga weryfikacja. Z jednej strony cieszę się że sprawdzają wszystko szczegolowo i od razu reagują, ale wkradl sie niepokój...

pierwszy transfer :)))

Nie wierze we wlasne szczescie, ale po tylu niepowodzeniach doszlismy do etapu transferu :)dla mnie to jak giazdka z nieba. wlewy z osocza bogatoplytkowego i hektolitry czerwonego wina zdzialaly cuda i moje dotychczas leniwe endometrium wzielo sie w garsc i uroslo :) we wtorek planowany jest transfer. nasz pierwszy. mamy tylko jeden zarodek ale za to sliczny i silny! dziewczyny prosze o dobre mysli! wczoraj obchodzilam 30 urodziny... najlepszy prezent :)))

To już naprawdę koniec... Pogrążona w smutku

Starając się o dziecko 5 lat, jeżdżąc do Krakowa, Łodzi, Warszawy, wydając zaoszczędzone pieniądze na 3 próbę IVF z komórką dawczyni, takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Miałam nadzieję, że wybiorę do prowadzenia ciąży lekarkę, która zrobi wszystko by moje dziecko rozwijało się zdrowo i było. Miałam nadzieję, że badania połówkowe będą tylko po to by mnie uspokoić, że wszystko jest w porządku. Miałam nadzieję, że lekarze wyznający przecież "klauzule sumienia" będą robić wszystko by zatrzymać wypływ wód płodowych i by moje dziecko żyło.

Jak dobrze się mylić!!!!!

Dziewczyny pomyliłam się... Dałabym sobie rękę uciąć, że straciliśmy 16 tyś. i nie mamy nic.
I dziś byłabym bez ręki!!!!
Według moich obliczeń, ja jestem chyba w 5 tygodniu ciąży!!!
Piszę "chyba", bo ciągle w to nie wierzę. Mimo,że betka w 12 dniu po transferze była 237, a 18 dni urosła do 3600, mimo, że mam dowód w postaci zdjęcia USG z fasolka i małym "robaczkiem" w niej, ja nadal nie wierzę.

Beznadziejne bez nadzieii (TO JUŻ KONIEC - IN VITRO Z KD)

Znacie historię biblijnego Jakuba?? To ten gostek, który jako jedyny w historii świata walczył z Bogiem i wygrał. Siłował się z nim na pustyni całą noc, aż w końcu Anioł Boży przetrącił mu biodro i nazwał Izraelem.
Ja nie jestem Jakubem.

Jak żyć?

Hejka!
Od miesiąca tu nie zaglądam, bo oczywiście od czerwca jesteśmy w zawieszeniu i jak zwykle CZEKAMY.
W tym czekaniu zrobiliśmy sobie z mężem wakacje w Turcji, a w ten weekend uroczyście obchodziliśmy piątą rocznicę naszego małżeństwa w Białce tatrzańskiej. Pomogło mi to oderwać się na chwilę od problemów. Tam też poczułam, widząc te wszystkie atrakcje dla dzieciaków - place zabaw, lunaparki, dmuchane baseny, a przede wszystkim wspaniałą przyrodę, że tak bardzo chciałabym pokazać ten wspaniały świat naszemu maluchowi, którego ciągle nie ma.
Dziewczyny boję się. Bardzo się boję.

Subskrybuje zawartość