bunt

Wtorkowy bunt

Wtorek. 11dc. 19 cykl - przecież to nic. Cholera, czemu ja nie mam siły. Myśl: Zbliża się owulacja - trzeba działać - przecież do jasnej cholery działamy. Działamy od paru dni, jak co miesiąc - i jeszcze przez parę dni działać będziemy. Nie leżymy jak kłody i nie czekamy na cud. Testy owulacyjne leżą w łazienkowej szufladce, termometr na nocnej szafce. I co? Libido = 0%. Seks tym razem traci urok. Czuję to. Co się dzieje? Niby nic. Niby wszystko ok. Niby praca. Niby dom. Niby jest dobrze, uśmiechy, rozmowy... Ale za dobrze jednak nie jest.

Subskrybuje zawartość