emocje

Chcieć to móc - czy ja jeszcze chcę?

Dawno nie pisałam, ale często zaglądam. Od pewnego czasu zauważyłam zmianę w swoim zachowaniu - nie liczę dni, nie spinam się, nie mierzę temperatury i nie robię tysiąca innych rzeczy, które powinna robić kobieta wyczekująca owulacji i pragnąca dziecka... Nawet z mężem przestaliśmy się kochać, jakoś nie mamy oboje na to ochoty, więc po co wariować na punkcie owulacji? Powiedzmy sobie szczerze - od 1 współżycia w miesiącu w ciążę nie zajdę.

Moja słabość. ..

Dawno już nie cierpiała na bezsenność, od dawna sen przychodzi gdy tylko przyłoże policzek do poduszki...albo gdziekolwiek...
Jednak dzisiaj sen nie przyszedł. Mętlik w głowie nie pozwala spać, nadmiar emocji (niekoniecznie tych dobrych)nosi mnie, wysprzatałam kuchnie, łazienkę, nastawiłam pranie. Teraz pakuje resztę rzeczy do przewiezienia jutro. Do nowego domu. Nie to jest moim zmartwieniem. Nie wiem co się ze mną dzieje.

Ten telefon...

Oczekiwanie na upragnione dziecko jest wspaniałe, i trudne. Radosne ale i trudne czasem do udźwignięcia. Szczególnie, gdy chodzi o proces adopcyjny. W ciąży widzisz dwie kreski, potem USG odkrywa skałki noszone tajemnicy. W oczekiwaniu adopcyjnym jest więcej niepewności, nigdy nie wiadomo kiedy urodzi się dziecko, nigdy nie wiadomo kiedy spotkamy dziecko, ani ile potrwają procedury.

Rozchwiania

Mąż mówi:
- że się zmieniłam - nie chciałam tego i nie chcę!
- mówi, że nie ma we mnie tej iskry która była, że czasami się "wyłączam" - nawet o tym nie wiedziałam, nie kontrolowałam - cały czas miałam wrażenie, że całkiem dobrze sobie radzę...
- Mąż mówi, że mnie nie ma, mimo że jestem - ale ja jestem! Wykonuję codzienne obowiązki, rozmawiam.
- Mówi, że kiedyś się śmiałam z byle powodu, że rozmowy ze mną są wymuszone... nie wiem, nie umiem nic na to odpowiedzieć...

Rozmowa z mamą i siostrą

Ja chyba nigdy nie zrozumiem swojej mamy i siostry. Choć zaczynam rozumieć, że rozmowa ze mną też może być trudna.

Dziecko biologiczne vs dziecko adoptowane

Trafiliśmy z Kruszyną do szpitala. Na "niewiadomoco". Mały ma gorączkę od wtorku. Byliśmy u lekarza rodzinnego. Dostaliśmy kropelki wspomagające florę bakteryjną w jelitkach i elektrolity. Ale w sobotę bobas obudził nas krzykiem. Nigdy wcześniej tego nie robił. Wyjaśniła się sprawa jak tylko wzięłam Go na ręce, miał bardzo wysoką gorączkę. Podałam lek. Mały nie chciał cyca. Po leżał chwilę i poszedł spać. I tak cały dzień. Pilnowałam tylko gorączki i podawałam mleko by się nie odwodnił. Niestety na wieczór gorączka nie dawała się zbić a było 39.4 wiec poszłam do szpitala.

chwila spokoju

Maluchy śpią więc mam chwilę spokoju. Taka cisza jest absolutnie niezwykła. Chwila wyłącznie dla mnie. Czas na kawę, czy inne życiowe potrzeby ;-)
Będąc w ciąży bałam się, że nie podołam. Bałam się zarwanych nocy, wiecznego zmęczenia czy rozdrażnienia. Ale jest dobrze. Jestem trochę zmęczona, ale do przeżycia. Maluch jest najspokojniejsza dzieckiem jakie znam. Aż w kółko pytałam pediatra czy to normalne żeby dziecko tak tylko jadło i spało. Wygląda na to że wygrałam los na loterii.

proza życia

Życie się plecie, raz wolniej raz szybciej. Słoneczko nam rośnie w oczach, najchętniej spędzałby czas przy cycu. Taki mlekopij nasz słodki. Jest cudny, cichutki, spokojny. Pomalutku budzi się w Nim świadomość i cudnie tak obserwować jak w oczkach zapala się światełko. Bardzo zakochaną jestem w tych maleńkich rączkach i nóżkach. Uwielbiam patrzeć na Niego i czasem uderza mnie ta świadomość, że On jest tutaj i taki prawdziwy. Chyba do samego końca nie wierzyłam ze ON się u nas pojawi. Ale jest, i to jest cudowne. Czy jest taki miód, słód i orzeszki? Nie jest ciężko czasem. Ja nadal obolała.

Subskrybuje zawartość