in virto

Dziś wielki dzień

Wczoraj zrobiliśmy milion badań wymaganych przed zabiegiem – prawie 1500 zł. Byłoby więcej, ale kilka jest jeszcze aktualnych. Większość z nich mam w pakiecie medycznym z pracy, podobnie jak mój mąż, ale nawet nie próbowaliśmy się o to wykłócać. Po pierwsze nie było czasu, bo zaczynamy DZISIAJ, a po drugie to walka z wiatrakami. Wiem, bo próbowałam rok temu. Kilka badań udało mi się załatwić (a byłam u trzech lekarzy), ale generalnie tylko na mnie wrzeszczeli i odsyłali z kwitkiem.

Paradoks

Paradoksalnie przekonałam się do in vitro dopiero wtedy, kiedy dotarło do mnie, że w naszym wypadku nawet ono może nie pomóc. Człowiek, kiedy myśli, że jest zdrowy, nie zdaje sobie sprawy z miliardów rzeczy, które mogą się zdarzyć albo nie zdarzyć. Wydaje mu się, że jest kowalem swojego losu. Dopiero choroba otwiera mu oczy i dostrzega on własne ograniczenia.

" Po co wam dom..."

" Po co wam dom? Na dzieci przecież już za późno."- takie to dobre rady usłyszał mój mąż.
To zdanie krąży mi po głowie- może to prawda? Może juz zapoźno. Chyba tracę nadzieję.
Pod koniec lipca podchodzimy do crio.
Ponownie wstanę, założę koronę i z podniesiona głową ruszę do walki o moje marzenia.

6 dzień stymulacji

6 dzień stymulacji. protokół krótki. coś chyba nie działa. "nie czuję" jajników, nic nie boli nic nie ciągnie. czuję się świetnie, tylko piersi urosły i brzuch jakiś wzdęty. Jutro na 7 dzień pierwsze podglądanie... hmmm nie nastawiam się na rewelacje. Lekarz na ostatniej wizycie powiedział: "teraz pani przestaje się martwić, ja zaczynam, bo teraz moja w tym głowa, żeby panią wystymulować". Więc niech się głowi ;)

ZASTRZYKI

Traf chciał, ze mąż panicznie boi się igieł, a na pobieraniu krwi zdarza mu się zemdleć, ale nie dostał taryfy ulgowej... Wczoraj poprosiłam żeby zrobił mi zastrzyk, i zapowiedziałam, że teraz będzie mi je robił. Zbladł, ręce mu się trzęsły, trzy razy odkładał pena, wychodził, wracał, ale w końcu zrobił. Dzielny:) hehe dlaczego się tak nad nim pastwię (nie mam najmniejszego problemu z robieniem sobie samej zastrzyków)?

START

Krótki protokół. 2 dzień stymulacji. Wczoraj zrobiłam sobie pierwszy zastrzyk. We wtorek wizyta i zobaczymy jak się sprawy mają... Nie nastawiam się, bo moje jajniki są w opłakanym stanie (PCOS wyraźnie odcisnęło na nich swoje piętno). Nie wiem czego się spodziewać - mdłości? bóle głowy? brzucha?
Zastanawiam się czy podczas stymulacji można normalnie ćwiczyć (trening interwałowy? skakanie na skakance?) i wiem, że głupie pytanie, ale zbliża się weekend, czy można się opalać?

Szczęście na wyciagnięcie ręki...

Nadszedł tak długo wyczekiwany moment- dziś rozpoczęłam stymulację. Pierwszy zastrzyk oraz obawa czy wszystko zostało wykonane poprawnie. Nie znam przyszłości i nie wiem jak zakończy się moja przygoda z ivf jednak wiem, że bardzo chcę spróbować i podjąć wyzwanie.
W mojej głowie przeplata się milion myśli. Wyobrażam sobie jak bardzo będę szczęśliwa kiedy się uda i jednocześnie zastanawiam jak poradzę sobie z porażką na, którą przecież nie można się przygotować mając nadzieję...

Trzy rozmowy o życiu

Coś dla nas... Natrafiłam w Wysokich Obcasach

"Dziękuję, córeczko, nie chcę rozmawiać na ten temat. Nigdy nie zrozumiesz, i już - mówi mama i odchodzi od stołu. Tak zaczynają się "Trzy rozmowy o życiu" Julii Staniszewskiej

"niech weźmie na ręce to się ciążą zarazi"

Po wczorajszej niedzieli jestem tak wypruta emocjonalnie, że nie wiem od czego zacząć...
Pękłam. Ja - twarda, odporna na wszystkie teksty - pękłam i wyłam w domu jak bóbr.
Wczoraj byliśmy z Mężem na komunii u jego bratanicy.
Sytuacja pierwsza - kościół:

Czas ucieka

Półtora miesiąca i tylko 8kg mniej na wadze:/ analiza składu ciała: -10% tkanki tłuszczowej, +5kg mięśni. Wolno, zawolno to spada:/ pieprzona insulinoopornosc! podkręcam tempo, włączę poranny jogging z moim piesełem...
Na koniec maja dalej z wagą będę "w lesie" ale czas ucieka (dziękuję ci rządzie) więc mimo wszystko rozpoczynamy pierwsze podejście do in vitro.

Subskrybuje zawartość