crio

OSTATNIA PROSTA

Jesteśmy na ostatniej prostej.. To jest ten czas, kiedy wiem, że to już niedługo.
W pierwszej ciąży ten czas to był szpital, stres, w końcu nagłe wyciąganie Kruszynki.

TRZY CZWARTE

A więc to już, 3/4 ciąży za nami. Jeszcze 10 tygodni i będzie z nami nasz Syn.

Wciąż do mnie nie dociera, choć brzuch coraz większy. Czasu na przygotowanie brak. Kruszynka to wspaniałe, wesołe dziecko, wypełnia całe moje życie. Jak to będzie, gdy urodzi się Syn? Powoli ją do tego przygotowujemy, opowiadamy o "dzidziusiu", o tym, jak to będzie wyglądać, gdy będzie już z nami..

Ale chyba sami nie wiemy, jak to będzie.

POŁOWA

Czas sobie płynie, brzuch rośnie, a w brzuchu maleńki syneczek :-)

Jakże ta ciąża jest inna od pierwszej.. Pomijam już fakt, że nie mam czasu liczyć zaawansowania, tygodnie ciąży sprawdzam na aplikacji w telefonie.. właśnie minął 20.

Ale też nie ma problemów, żadnych plamień, pobolewania.. gdyby nie to, że coraz częściej czuję ruchy, mogłabym uwierzyć, że to lekka nadwaga ;-)

Oby do końca było tak miło..

7 TC

Jest,
10 mm człowieczka z bijącym serduszkiem.

Jeszcze czuję strach, trochę zbyt łatwo poszło,
ale staram się wierzyć, że będzie dobrze.

DRUGA CIĄŻA?

Od tygodnia jestem tak jakby w ciąży. Tak jakby, bo na razie potwierdzona tylko prawidłowo przyrastającą bHCG, bo jest bardzo wcześnie, bo jeszcze to do mnie nie dociera.

Co się zmieniło?
Z dnia na dzień odrzuciło mnie od kawy i słodyczy, nawet mi się to podoba, mogłoby się utrzymać do końca ciąży, a nawet i dłużej ;-)
Sny - znowu śnią mi się intensywnie i realistycznie: dziś mi się śniło, że będą bliźniaki jednojajowe.. ;-)

ODLICZANIE

Zaczęliśmy odliczanie.. po kwietniowym falstarcie (przygotowania do crio przerwane w ostatniej chwili), tym razem na pewno się uda. Uda się zabrać maleństwo, ale czy ono zostanie z nami?

Nie myślę o przygotowaniach, nie czekam na transfer, robię to automatycznie, bezemocjonalnie, wplatam między codzienne obowiązki.

To na co czekam, to wynik bHCG.Jeszcze trochę tego czekania zostało, prawie 3 tygodnie. Ale już czekam.

I znowu się boję.

NIE MA NUDY

Ledwo co podjęliśmy decyzję o powrocie po jednego z naszych mrożaczków, myśląc o tym, że może gdzieś w okolicach Wielkanocy.. a wydarzenia szybko nabrały tempa.

WRACAMY DO WALKI

Klamka zapadła, badania zrobione, przed nami criotransfer. Chcemy mieć więcej dzieci, więc nie można tego odkładać. Czekają na nas trzy mrożaczki - mam nadzieję, że któryś z nich zdecyduje się z nami zostać. A może więcej niż jeden?..

A więc wracamy...
Hej, przygodo!

Wstalam i walczę...

Wstalam i walczę dalej. Trzymajcie się maleństwa juz niedługo będziemy razem. Rozpoczęłam przygotowania do crio. Biorę leki (estrofem, acard i medrol) fatalnie się po nich czuje zawroty głowy i mdlosci nie dają mi spokoju. Czy to normalne? Zniose wszystko dla moich skarbów.

Kinder bal...

Nie cierpię Kinder bali... wczoraj byłam na urodzinach chrzesniaka. Tragedia.Serce pękło mi ponownie. Goście biegających za swoimi pociechami i ciągle tematy o dzieciach. Marzyłam aby zakopać się pod ziemię albo stać się niewidzialna. Oczywiście po powrocie łzy które stały mi w gardle całą uroczystość, polały się strumieniem. Czułam się taka bezwartościowa, nikomu niepotrzebna. I tak naprawdę jestem sama na tym świecie. Co kogo obchodzi to ze nie mogę mieć dzieci!?

Subskrybuje zawartość