my

Nowa droga

Nie wiem kiedy dokładnie nastąpił przełom, może wtedy kiedy w naszym domu obok dzieci mojego brata zaczęły pojawiać się inne dzieci.
Może wtedy kiedy przylgneła do nas 18 latka z problemami w domu, bez matki.
Może wtedy kiedy w gabinecie ginekologicznym obok tej 18 siedziałam ja i trzymałam ją jak kiedyś mnie moja mam i głaskałam po głowie jak lekarz mówił jej o ciąży pozamaciczne...

Decyzja zapadła w niedzielę jak wszyscy porozjeżdżali się jak zwykle do swoich domów a my zostaliśmy sami i nastąpiła cisza. Taka,że aż bolało.

10 lat,rok ,3miesiące

10 lat temu wypowiedzieliśmy sakramentalne tak-tyle czasu upłynęło a my wciąż zakochani a dzień ślubu i wesela wspominam ciepło i słonecznie.Pamiętam jak mąż przyjechał po mnie jak musiał mnie "wykupić" i jak się targował by wejść do domu -oczywiście to taka zabawna śląska tradycja :).Pamiętam jak szliśmy do kościoła jak świeciło słońce i że listek wpadł mi za do dekoltu :) pamiętam zakochane oczy mojego męża i wzruszenie w oczach rodziców.Pamiętam wesołe przyjęcie prawie setka gości i mało kogo przy stole wszyscy się bawili i ucztowali nasze szczęście i miłość.Pamiętam bolące nogi i sine stop

strach

i my się boimy. wczoraj pojechaliśmy do teściów pod Wrocław. Bezpieczna okolica. Miały byćzakupy. Miała być kolacja w mieście na poczet środy. w środę obchodzimy z M 10.rocznicę poznania się. w środę jest podwójna impreza w przedszkolu: do południa mają tańczyć maluchy, o 13 przedstawienie starszaków. Ale jakoś to przyćmiona radość. Dzisiaj, zanim pojechałam z M do miasta, zadzwoniła koleżanka z naszego lokalnego radia z zapytaniem czy już się ewakuowaliśmy. Wtedy uświadomiłam sobie realne zagrożenie.Mieszkamy 100 km od Wrocławia. W miejscu zalewowym ale nigdy jeszcze nie zalanym.

Subskrybuje zawartość