5 lat po adopcji

wilekanoc

No i mamy święta. staramy sie uzgadniac stanowiska w sprawie postepowania z córką negującą wszystko, wrzeszcząca gryzaca itd. Czytamy Nową książkę Zranione dzieci, uzdrawiające domy, i mnie daje ona wiele do myślenia a przedewszystkimwiem że to co dzieje sie u nas to nie wyjątek. Czekamy na wizyte w ośrodku adopcyjnym aby lepiej się przyjrzeć z pomocą specjalistów co siędzieje i wypracowac strategie postepowania dające szanse na powodzenie naszej rodziny. Wierze, że będzie dobrze.

poniedziałek

Mam poniedziałek, miało być lepiej a nie jest dzisiaj zostałam w domu wziełam urlop na żadanie żeby wypoczać, zastanawiałm się czy małą zawieźć do przedszkola, ale postanowiłm ją ogarnić no i sobie dowaliłam, znowu dobrze do momenty kiedy czegoś nie zechciałam, np. ubrania się, i tak do 16,30 awantury aż po akcji o wyjście z domu na zajęcia i moich wrzaskach wyszła z mężem i miałam 2 godziny ciszy.

poniedziałek

Mam poniedziałek, miało być lepiej a nie jest dzisiaj zostałm w domu wziełam urlop na żadanie żeby wypoczać, zastanawiałm się czy małą zawieźć do przedszkola, ale postanowiłm ją ogarnić no i sobie dowaliłam, znowu dobrze do momenty kiedy czegoś nie zechciałam, np. ubrania się, i tak do 16,30 awantury aż po akcji o wyjście z domu na zajęcia i moich wrzaskach wyszła z mężem i miałm 2 godziny ciszy. Małżonek niezapomnił wypomnieć mi że teeż krzyczałm a jego się czepim jak on wrzeszczy. Postanowiłm zapisać nas na terapię rodzinną nawet zadzwoniłam i jutro znaowu mam dzwonić.

niedziela

N iedziela wieczorem. Koszmarny dzień. Zastanawiam sie ile jeszcze razykiedy mam nadziję że najgorsze już za mną gorzko sie rozczaruje.A ile jeszcze mogę znieść rozczarowań i bólu? nie wiem, ale dzisiaj mam serdecznie dosyc wrzasków, bicia kłótni rozmów nieprowadzących do rozwiązania, załapałam wielkiego doła. Chociaż wiem że mogę tylko zrobić coś co jest po mojej stronie to jednak tak bardzo bym chciała żeby w naszej rodzinie wszyscy mieli ze soba dobre relacji że bez sensu co jakiś czas daje sie wmanewrować w naprawianie za kogoś z kimś relacji i nic z tego dobrego nie wychodzi.

jest piątek wieczorem

Jest piatek wieczorem, za 3 tygodnie minie 5 lat od adopcji. siedze sobie i piszę, tatus masuje córeczkę a ja korzystam z tych rzadkich chwil kiedy nie słyszę krzyków i wrzasków tych przyjemnych z radości i tych z RAD którymi próbuje nas wyprowdzić z równowagi co niestety czasem jej się udaje. Staramy się jak możemy żeby nie dać się zdenerwować i nie potwierdzic jej w ten sposób odrzucenia co nie jest proste bo jest mistrzynią manipulacji(nadal).

Subskrybuje zawartość