ciąża po in vitro

prośba o dobre myśli

Kochane piszę ze szpitala. Jestem tu od wtorku, bo nie z tego ni z owego odeszły mi wody. Jestem niby w 25 tv ale podobno mały jest mniejszy jak na 24!Leżę, modlę się, a mały powinien być we mnie przynajmniej przez 4 tygodnie. Tyle czasu czekaliśmy na dziecko i tak bardzo walczyliśmy a tu jeszcze nie koniec. Proszę was o wsparcie i modlitwy za mojego synka. Trzymajcie kciuki by był ze mną i we mnie jak najdłużej!

PODWÓJNE SZCZĘŚCIE POD SERCEM - czyli od zmory bety do bliźniaków :))))

Ostatnie tygodnie można podsumować jednym słowem - OCZEKIWANIE
Po słabych przyrostach betaHCG byłam przygotowana na wszystko.
Myślałam sobie, że będę cieszyć się ciąża póki jeszcze w niej jestem, ale psychicznie byłam gotowa na najgorsze informacje. Było mi łatwiej. Do tego to ciągnięcie z jednej lewej strony brzucha, ciągłe pobolewania. Na termin wizyty USG czekałam jak na ścięcie. Oczywiście przed wizytą wiedziałam już wszystko o ciąży pozamacicznej, pustych jajach płodowych i tym wszystkim co najgorsze....

Sinusoida uczuć .... obawy .... BetaHCG moja zmora :-(

Sinusoida uczuć.
Emocjonalna huśtawka.
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja wysiadam ....
Nikt nie obiecywał, że to wszystko będzie proste. Ba ! Wręcz nastawiłam się na krew pot i łzy... wszystkie te zastrzyki, siniaki, bóle jajników, podbrzusza, godziny drogi spędzonych w aucie, nieprzespane noce to nic w porównaniu z tym co dzieje się ze mną teraz .....

Wczoraj był wyjątkowo trudny dzień. Jestem wykończona.
Rano powtórka weryfikacji betaHCG
ok 11 pojawiły się wyniki :

Beta HCG 419 – 14 dpt, przyrost tylko 74,30 %
PRL 683.0 mIU/l – normy: 102 – 496

14 tydzień ciąży

30tego miałam badania prenatalne, po usg wszystko jest dobrze;-) teraz czekamy na wyniki PAPP-A... okazało się że mam za wysoki cukier (99) i teraz czekam na wizytę u diabetologa...
Po prenatalnym mąż zapytał: "to teraz mogę się chwalić kolegom, że będę ojcem?" Hehehe i tak długo wytrzymał :-) pierwszy raz z nadzieją i uśmiechem patrzę w przyszłość! Choć już pojawia się strach przed 20. tygodniem (przeczytałam gdzieś że 20%kobiet z wysokim BMI traci wtedy ciążę) no i przed polowkowym usg:/ lęki chyba nieuniknione...

10 tc po in vitro

Wczoraj wizyta. Okazało się że z dwóch pęcherzyków ostał się jeden. Niestety ten drugi, któremu jednak serduszko nie zaczęło bić dalej jest (smutny widok). Mieszane uczucia... Z jednej strony wielka radość- noszę w sobie maleństwo, z drugiej smutek i żal...
W poniedziałek kurier przywiezie śpioszki -2 identyczne pary (próbowałam zacząć się cieszyć, bo Mąż cały czas mówi, że nie potrafię, ale jak widać radość z bliźniaków była przedwczesna; jestem zła na siebie że dałam się uwieść tej pięknej wizji mojej drugiej połówki).

Niedługo przyjdzie na świat kolejne dziecko z IMSI a ja...

A ja nie wiem czy bardziej się cieszę czy boję. Te 9 miesięcy minęło na spokojnych przygotowaniach. Od pierwszych dni po transferze na zwolnieniu lekarskim,by nawet najmniejszy stres w pracy nie wpłynął na moją upragnioną ciążę. Za 5 dni termin CC a ja chyba nie jestem gotowa. Czyżby przez tyle czasu nie dotarło do mnie , że to się dzieje i ,że zaraz wszystko wywróci się do góry nogami. Najważniejsze, to czy dziecko będzie zdrowe? Czy dziecko z IMSI może być zdrowe? Może będzie nawet silniejsze od innych dzieci, skoro dało radę 2 razy zmieniać swoje środowisko życia.

Ciąża bliźniacza ze znakiem zapytania

Wczoraj, 30dpt, mieliśmy wizytę i usg. Okazało się, że są dwa piękne pęcherzyki. W pierwszym umiejscowionym na dole macicy doktor od razu znalazł tętno (dziwne mieszane uczucie), w drugim niestety tętna nie mógł namierzyć a nie chciał naciskać na brzuch mocno. Stwierdził, że budowa pęcherzyka i wielkość jest prawidłowa więc jest szansa że tętno jednak jest. Tylko umiejscowiony jest blisko ściany macicy dlatego jak naciskał brzuch to widać było tylko moje tętno.

Brak pecherzyka ciazowego

Zdarzył się cud.... zobaczyłam dodatni test ciążowy. Myślałam, że to się nigdy nie zdarzy, a tu taka niespodzianka, a teraz po tej całej euforii od ponad tygodnia przechodzę horror... Najpierw okazało się, że po pierwszym ładnym podwojeniu się bety pokusiło mnie żeby zrobić po dwóch dniach jeszcze raz betę i urosła tylko o 50 %. Badanie zrobiłam rano w inny laboratorium i wyszła 205, przerażona pojechałam do kliniki i tam zrobiłam jeszcze raz i wyszła 233. Rożnica czasowa ok 4 h. Potem okazało się, że to ten sam sprzęt i technika, więc wmówiłam sobie, że jednak rośnie, żeby przetrwać do USG.

Studniówka

W trakcie majówki obchodziłyśmy z Kluską studniówkę, czyli 100 dni do porodu - impreza była w plenerze, nad jeziorem. Jedliśmy kiełbaski, graliśmy w planszówki a tata z wujkiem pucując swoje rowery, rozważali, jakie krzesełko bądź przyczepkę kupić na następny sezon, żeby roczna już wówczas Kluska mogła z nami śmigać. W tym roku niestety rower zamieniłyśmy na moje nogi i tata zwiedzał okolicę rowerem, a ja bujałam Kluskę, spacerując nad jeziorem.
Czas zaczyna pędzić. Do spotkania coraz bliżej, a schiz nie ubywa.

Radości i lęki przy ciąży z in vitro

Ciążę już widać i słychać. Jesteśmy w 24 tygodniu. Wiele się zmieniło w mojej głowie. Na początku był lęk czy w ogóle się uda, chęć i starania były tak mocne, że nie docierały do nas żadne argumenty "przeciw" były tylko te "za". Teraz każdy łączy się z ogromną radością ale też lękiem. Czy dziecko ma 2 ręce i nogi, czy nie ma rozszczepienia wargi, czy wszystko ok. I właśnie mamy jedną rzecz NIE-ok. Lekarz wykrył w serduszku małe zwapnienie, plamkę tzw.bright spot. Niby to nic i nie ma wpływu na serce , nie jest wadą - ale jakoś to do mnie nie dociera. Ktoś z Was miał coś podobnego u dziecka?

Subskrybuje zawartość