nadzieja

Kolejna szansa

Po roku od straty znowu jest nadzieja.
Boję się jak cholera.
Cały zestaw leków poszedł w ruch, ale czy to wystarczy?
Jestem w ciąży!!!
W czwartej już ciąży!!!
Jak teraz będzie???
Kolejny aniołek, czy rodzeństwo dla mojej córeczki?
Strach mnie obleciał!!!

Nadzieja

Tytuł posta uważam za banalny, ale nie potrafię znaleźć lepszego słowa.

Jestem w 26 tygodniu ciąży. Czuję ruchy naszego dziecka i to wspaniałe i dziwne zarazem uczucie.

Dopiero teraz, gdy brzuszek jest już widoczny, gdy kolejne usg potwierdzają, że wszystko jest ok, mam odwagę by o tym napisać. A uważam, że skoro podzieliłam się z Wami moimi problemami, to szczęściem również powinnam:)

Życie po in vitro

Trzy programy, 5 transferów, 6 zarodków, trzy ciąże, dzieci zero. Ostatni czerwcowy transfer był pełen nadziei, taki spokojny. Wystawiałam brzuch do słońca, jadłam słodkie ( bo przecież dzieci lubią :) , pokazywałam świat, śpiewałam piosenki, nawet pokusiłam się o zaczarowanie losu czerwoną bransoletką z małym srebrnym wózeczkiem "na szczęście". 6 dpt nie wytrzymałam zrobiłam test ciążowy. Jak wyjdzie to super, a jak nie to nic skomplikowanego. Nasikałam i przerażona uciekłam do sypialni hehehe.... Leżę i rozkminiam zobaczyć czy nie.

Nadzieja, ślub, adopcja...

Trzy słowa które ostatnio mi towarzyszą...

Nadzieja.. Przez ostatnie 3 lata nadziei nie miałam. Robiłam testy bo tak trzeba. Chodziłam do lekarza bo tak trzeba... Nadziei nie dawali za dużo. Pojawiła się dopiero w kwietniu. Klinika daje man ogrom nadziei:) Jestem w pierwszym naturalnym cyklu (bez tabletek anty) po HSG. I naprawdę mam świadomość że mogę zajść w ciążę:) W tym cyklu raczej się nie uda bo laparoskopia. Ale nadzieja jest ogromna :)

kolejne święta we dwójkę

Mąż gra na pianinie, muzyka unosi się po całym domu... Ja, w pokoju obok prasuję, zasłuchana nie tyle w muzyce, co w myślach, które krążą po mojej głowie... Trwają ostatnie nasze przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Mamy śliczne mieszkanie, mamy - wydawałoby się - niemalże wszystko, ale nie mamy tego, czego pragniemy najmocniej. Nasz dom jest czasem taki pusty... Tylko my... Jesteśmy wspaniałym małżeństwem, kochającym, wspierającym się... Więc dlaczego w naszym domku - tym pełnym miłości domku - nie chce zagościć mała istotka?

Czas zacząć..................

W końcu nadszedł czas zacząć walkę o swoje szczęście . Minęło kilka długich lat i bardzo ciężkich w bólu ,cierpieniu i tęsknocie za swoim szczęściem .pozostawiam za ścianą samotności strach ,a zabieram ze sobą nadzieje wiarę i miłość .Wierze że nam się uda być szczęśliwymi rodzicami.
Wizyta u lekarza 19.10 2013 r.powitamy Warszawę i zaczynamy walkę.Odliczam dni i godziny musi być dobrze .Trzymajcie moje kochane za nas kciuki.

Bałagan w głowie...

Siedzę, patrzę się bez celu i myślę, a raczej staram się zebrać myśli. Wczoraj dowiozłam resztę wyników badań do poradni i taki szok.Sądziłam, że dowiem się kiedy mam wyznaczony termin komisji a tu....że "pani się już dostała,proszę się skontaktować ze swoim lekarzem..."Co?!

O czterolistnej koniczynie raz jeszcze...

Pisałam kiedyś, że nie mam i nigdy nie znalazłam czterolistnej koniczyny, ale i tak mogę być szczęśliwa.
Ale... w weekend byłam na spacerze z moim 3-letnim chrześniakiem, tłumaczyłam mu, że koniczyny mają 3 płatki, a jeśli znajdzie koniczynę z czterema płatkami to będzie miał wielkie szczęście. I dla przykładu zerwałam jedną na chybił-trafił.
I wyobraźcie sobie, że była czterolistna. Pierwsza w moim życiu. Wierzę, że to znak, że nadchodzą lepsze czasy. Może to śmieszny zabobon, ale przynosi mi tyle dziecięcej radości i nadziei. Nadchodzi wielkimi krokami moje szczęście!

"Cuda się zdarzają" - reportaz radiowy

Witam,

dziewczyny wlasnie wysluchalam piekny,dajacy nadzieje reportaz pod tytulam "Cuda się zdarzają". Pod tym linkiem mozecie go posluchac:

http://www.polskieradio.pl/80/998/Artykul/669258,Cuda-sie-zdarzaja-Hanna...

Pozdrawiam serdecznie i oczywscie za wszystkie starajace sie o pociechy bocianwiczki trzymam mocno kciuki :)

AID i endometrioza :(

Witam ponownie, jutro podglądanko, tak bardzo chce napisać że wieżę w Ciebie Panie Doktorze, ale jasna cholera to nie tylko od niego zależy, ale już teraz od mojego organizmu. Kolejne AID czas zacząć, mam nadzieje że wszystko będzie dobrze, z tego mojego przejmowania się już zużyłam drugie opakowanie testów owulacyjnych, bo jak teraz się nie nie uda to kiedy, latka lecą, a moje serce ma tyle miłości. Jutro z rana do kliniki, potem szybko do pracy i jak tu się skupić na najważniejszych rzeczach w życiu :) Pozdrawiam :D

Subskrybuje zawartość