nadzieja

Po 1 stymulacji

Troche mnie nie było. Od ostatniego posta duzo sie wydarzyło, dużo wizyt, badań,zastrzykow, zrobionych km i nie ukrywam kasy.
Cała stymulacja zakończona miesiaczka dokladnie 14 dni po owulacji.
Z jednej strony mozna powiedzieć ze nie udalo się. Nie jestem w ciąży. Ale ten czas pokazał ze mogę miec owulacje! Oddzyskalam nadzieje. Chociaż wiem, że to nie tak latwe. Widok pięknego pecherzyka po 18 dniach kucia byl piękny i bylam z siebie dumna. Teraz jest mi troche smutno, ale zobaczyny co czas pokarze.. nastepna wizyta 17 lutego.
Tego dnia urodził sie mój mąż. Bedzie to szczęśliwa datą?

Kolejna szansa

Po roku od straty znowu jest nadzieja.
Boję się jak cholera.
Cały zestaw leków poszedł w ruch, ale czy to wystarczy?
Jestem w ciąży!!!
W czwartej już ciąży!!!
Jak teraz będzie???
Kolejny aniołek, czy rodzeństwo dla mojej córeczki?
Strach mnie obleciał!!!

Nadzieja

Tytuł posta uważam za banalny, ale nie potrafię znaleźć lepszego słowa.

Jestem w 26 tygodniu ciąży. Czuję ruchy naszego dziecka i to wspaniałe i dziwne zarazem uczucie.

Dopiero teraz, gdy brzuszek jest już widoczny, gdy kolejne usg potwierdzają, że wszystko jest ok, mam odwagę by o tym napisać. A uważam, że skoro podzieliłam się z Wami moimi problemami, to szczęściem również powinnam:)

Życie po in vitro

Trzy programy, 5 transferów, 6 zarodków, trzy ciąże, dzieci zero. Ostatni czerwcowy transfer był pełen nadziei, taki spokojny. Wystawiałam brzuch do słońca, jadłam słodkie ( bo przecież dzieci lubią :) , pokazywałam świat, śpiewałam piosenki, nawet pokusiłam się o zaczarowanie losu czerwoną bransoletką z małym srebrnym wózeczkiem "na szczęście". 6 dpt nie wytrzymałam zrobiłam test ciążowy. Jak wyjdzie to super, a jak nie to nic skomplikowanego. Nasikałam i przerażona uciekłam do sypialni hehehe.... Leżę i rozkminiam zobaczyć czy nie.

Nadzieja, ślub, adopcja...

Trzy słowa które ostatnio mi towarzyszą...

Nadzieja.. Przez ostatnie 3 lata nadziei nie miałam. Robiłam testy bo tak trzeba. Chodziłam do lekarza bo tak trzeba... Nadziei nie dawali za dużo. Pojawiła się dopiero w kwietniu. Klinika daje man ogrom nadziei:) Jestem w pierwszym naturalnym cyklu (bez tabletek anty) po HSG. I naprawdę mam świadomość że mogę zajść w ciążę:) W tym cyklu raczej się nie uda bo laparoskopia. Ale nadzieja jest ogromna :)

kolejne święta we dwójkę

Mąż gra na pianinie, muzyka unosi się po całym domu... Ja, w pokoju obok prasuję, zasłuchana nie tyle w muzyce, co w myślach, które krążą po mojej głowie... Trwają ostatnie nasze przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Mamy śliczne mieszkanie, mamy - wydawałoby się - niemalże wszystko, ale nie mamy tego, czego pragniemy najmocniej. Nasz dom jest czasem taki pusty... Tylko my... Jesteśmy wspaniałym małżeństwem, kochającym, wspierającym się... Więc dlaczego w naszym domku - tym pełnym miłości domku - nie chce zagościć mała istotka?

Czas zacząć..................

W końcu nadszedł czas zacząć walkę o swoje szczęście . Minęło kilka długich lat i bardzo ciężkich w bólu ,cierpieniu i tęsknocie za swoim szczęściem .pozostawiam za ścianą samotności strach ,a zabieram ze sobą nadzieje wiarę i miłość .Wierze że nam się uda być szczęśliwymi rodzicami.
Wizyta u lekarza 19.10 2013 r.powitamy Warszawę i zaczynamy walkę.Odliczam dni i godziny musi być dobrze .Trzymajcie moje kochane za nas kciuki.

Bałagan w głowie...

Siedzę, patrzę się bez celu i myślę, a raczej staram się zebrać myśli. Wczoraj dowiozłam resztę wyników badań do poradni i taki szok.Sądziłam, że dowiem się kiedy mam wyznaczony termin komisji a tu....że "pani się już dostała,proszę się skontaktować ze swoim lekarzem..."Co?!

O czterolistnej koniczynie raz jeszcze...

Pisałam kiedyś, że nie mam i nigdy nie znalazłam czterolistnej koniczyny, ale i tak mogę być szczęśliwa.
Ale... w weekend byłam na spacerze z moim 3-letnim chrześniakiem, tłumaczyłam mu, że koniczyny mają 3 płatki, a jeśli znajdzie koniczynę z czterema płatkami to będzie miał wielkie szczęście. I dla przykładu zerwałam jedną na chybił-trafił.
I wyobraźcie sobie, że była czterolistna. Pierwsza w moim życiu. Wierzę, że to znak, że nadchodzą lepsze czasy. Może to śmieszny zabobon, ale przynosi mi tyle dziecięcej radości i nadziei. Nadchodzi wielkimi krokami moje szczęście!

"Cuda się zdarzają" - reportaz radiowy

Witam,

dziewczyny wlasnie wysluchalam piekny,dajacy nadzieje reportaz pod tytulam "Cuda się zdarzają". Pod tym linkiem mozecie go posluchac:

http://www.polskieradio.pl/80/998/Artykul/669258,Cuda-sie-zdarzaja-Hanna...

Pozdrawiam serdecznie i oczywscie za wszystkie starajace sie o pociechy bocianwiczki trzymam mocno kciuki :)

Subskrybuje zawartość