adopcja

Góry i doły

Wczoraj byłam wręcz w euforycznym nastroju. Wreszcie czuję, że jesteśmy na właściwej drodze. Po mału zaczynam sobie układać w głowie jak to teraz będzie. Zastanawiam się jak będą wyglądać testy w ośrodku i co będziemy omawiać na szkoleniu. Dużo dalej nie wybiegam, bo wydaje mi się, że łatwiej przejdziemy tą drogę dzieląc ją na etapy. Czasami pozwalam sobie na myśli typu kiedy zaczniemy meblować pokoik, ale szybko przywołuję się do porządku.

Pierwsza wizyta w ośrodku

Wczoraj byliśmy na pierwszej wizycie w ośrodku. Spotkanie odbyło się w miłej atmosferze i ogólnie wrażenia mamy dobre. Nawet mój mąż, który bardzo boi się adopcji i ma wiele wątpliwości był bardzo zadowolony. Podaliśmy podstawowe informacje, dostaliśmy broszurę z wykazem dokumentów, które mamy dostarczyć. W lipcu-sierpniu czekają nas testy psychologiczne i wizyta w domu. Jeśli przejdziemy wszystko pomyślnie, to we wrześniu zaczniemy kurs. Pierwszy zapał i ekscytacja trochę przygasły i zastępuje je po mału bardziej trzeźwe myślenie.

czas

Na kursie rok temu było nas 6 par. Z dwiema z nich utrzymujemy kontakt.
Powoli też wprowadzamy rytuał spotkań babsko-dziecięcych.Nasze dzieci nazwane kuzynami a my ciociami. Wczoraj byłyśmy na sali zabaw. Moja H lat 4, P lat 2 i J lat 1.
Dzieciaki szalały jakby ten plac zabaw był niedobytym przez nikogo dotąd światem. My jak szalone razem z tymi dziećmi- tunele, ślizgawki. Potem była kawa, lody. Bardzo przyjemne popołudnie.
Wracałam do domu późnym popołudniem. Stanęłam w korku akurat na wysokości oa.Światło było zapalone- środa, kolejna grupa siedzi na kursie.

Akt urodzenia czyli jak się zostaje matką

Mogę tylko podejrzewać co czuje matka kiedy tuż po porodzie kładzie się jej dziecko na piersi.
Dziś poszłam rano do USC odebrać akt urodzenia. Pan wypisywał mi akt a mi po prostu zaczęły płynąć łzy. Imie matki Czwojdziak
imię ojca Tomek
Imię córki Hanna Czwojdziakowa.
Przy końcu byłam już cała we łzach. Płynęły potokiem. A ja nie mogłam tego zatrzymać.
wzruszenie udzieliło się Panu urzędnikowi. Wstał i podał mi rękę. Pogratulował.
Jak wyszłam z urzędu i doszłam do auta- nie mam pojęcia.

Mam córkę, mogę to bez końca powtarzać- jestem matką.

Gdy spada gwiazdka z nieba

Dawno nie pisalam, brak czasu, weny, i chyba jakaś wewnętrzna potrzeba wyciszenia się. Poukładania trudnych emocji, nie ma dnia abym nie myślała o Ostrydze. Czuję się winna, że nie stanęłam na wysokości zadania! Tak mi przykro z tego powodu!
Od tamtego czasu mamy kolejnego synka biologicznego oraz upragnioną córcię!
Tym razem adopcja córeczki przebiegała inaczej wszystko samo się układało, i nasza Gwiazda ma juz 15 miesięcy!
Jest dzieckiem niepełnosprawnym lecz tak bardzo moja, że nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłoby Jej nie być!

Hanka Ptyśka

Minęło 3 miesiące odkąd jesteśmy razem. Dziś mam takie odczucie jakby tak było już zawsze. Hania ma wczesne wspomaganie rozwoju i dziś 1 dzień była w przedszkolu(wcześniej tam chodziła na rehabilitacje). Jesteśmy też po wizycie w oa i po wizycie domowej, czekamy jeszcze na kuratora sądowego i 30 mamy rozprawę.
Hania idzie jak burza, codziennie zaskakuje czymś nowym. Jak nie nowe słowo to poprawniej wypowiadane takie, które już znała. Martwiłam się tym,że moja córka nie uczy się kolorów- otóż uczy. Poprawnie przynosi klocki o kolorze, który ja chcę. Ubiera się sama!

logopeda i kafusz czy osobowość mojej Ptyśki

Byłyśmy u logopedy-Hani ta wizyta zdecydowanie nie podeszła.
Na każde zadane pytanie(nawet to najłatwiejsze) odpowiadała: eee kulde nie wiem mama...
Pani logopeda stwierdza, że jest źle- ba nawet tragedia!
Wychodzimy- trzeba poszukać innego logopedy, bo jak robi krowa i świnka Hanka wie.
Potrafi też zbudować kilkuwyrazowe zdanie.
Uczy się prawie codziennie nowego słówka.

Kilka dni temu... poczekalnia przed salą do SI. Czekamy na Ptysi kolej. Podchodzi Pani z wózkiem i 2 latkiem w środku.

Jest woman I jest cry...

Jak w mojej rodzinie na świat przychodziły dzieci, młode mamy brały je w ramiona i tańczyły.
Dziś ja tanczyłam z córką w ramionach.
Jej małe rączki oplatały mi szyję A buzia się śmiała.
"Mama jeszcze..." A ja tanczyłam dalej I płakałam.
Płakałam kiedy nie miałam dziecka i dziś płaczę kiedy je już mam.
Zupełnie dwa różne powody A jednak łzy lecą tak samo.
Jestem niewyobrażalnie szczęśliwa.

uważaj matko, dzicko patrzy

Moja Ptysia teraz śpi, codziennie o tej same porze mamy odlot. Wstanie, zje drugie śniadanie i tak do obiadu pobawi się.
Potem zje obiad (albo tylko poskubie).
Moja córka jest obserwatorką, bardzo zresztą spostrzegawczą.
Naśladuje mnie i Tomka. Nie jest tą samą dziewczynką, która wsadzaliśmy do auta prawie miesiąc temu.
Dziś zauważam jak bardzo powiększył się jej zasób słów i wyostrzył humor.

Moja córka

Wczoraj odbyła się rozprawa preadopcyjna. Zabraliśmy młodą do domu.
Teraz kiedy to piszę ona śpi obok mnie z tyłkiem wypiętym do góry, otwartą buzią I burzą z włosów na głowie.
Moja córka Hanna. Nie mogłabym sobie nawet wyśnić piękniejszego dziecka. Moja Ptysia.

Subskrybuje zawartość