śmierć

Jak przeżyć stratę. . .

Przedwczoraj miałam rozmowę z przyjaciółką. Dziwnie skomentowała zdjęcie mojego synka, który bawił się mąką. Napisała, że jej córeczka nie miała tyle szczęścia. Nie zrozumiałam tej wypowiedzi. Ale przeczuwałam, że coś się dzieje. W czasie rozmowy dowiedziałam się, że jej brzuszkowa córeczka zmarła na tydzień przed porodem. Udusiła się pępowiną. Nie wiedziałam co powiedzieć. To jej powiedziałam, że nie wiem co powiedzieć. Że pewnie nie ma takich słów, które by ją pocieszyły. Opowiedziałam jej o mojej stracie, i że domyślam się jej bólu. To była długa i trudna rozmowa.

Już za późno...

Przecież wyglądała lepiej, zaczęła jeść, zaczęła planować, zaczęła się ruszać. Wracała do życia.
A los sobie z nas zakpił i wczoraj odeszła. Odeszła przy swoich córkach trzymających ją za ręce. Ja nie miałam odwagi pojechać. Sparaliżował mnie strach i niewiara w to co się dzieje.
Oprócz swoich dzieci straciłam tylko ją z najbliższych. Żal, smutek, rozpacz. Czy to na prawdę prawda? Czy już nigdy się nie zobaczymy? Czy nie zobaczysz swojego prawnuka?
To prawda... A w święto zmarłych będziesz już razem z dziadkiem.

Teraz najbardziej chciałabym się do Ciebie przytulić.

Subskrybuje zawartość