bezdzietność

Niematka

Wg naszego lekarza (chyba juz 10 z kolei) mutacja MTHFR nic nie oznacza I nie wplyws na nasza nieplodnosc. Ja sie pytam, po kij bylo w takim razie robione to badanie? Po co je przepisywal? Tak jak prolaktyna, ktora po obciazeniu przekroczyla norme dziwsieciokrotnie - nic nie znaczyla. Nic nie znaczy endometrioza I zbyt wysokie fsh. Jestem mloda, ciaza powinna byc. Brak wnioskow z poprzednich porazek, brak badan, brak diagnozy. Pan Doktor tak jak wszyscy jego poprzednicy jest PEWNY, ze to wina zle przeprowadzonych stymulacji. Panie Doktorze,slyszalam to samo od poprzedniego Pana Doktora.

2016 podsumowanie

Rok 2016 był dla mnie bardzo trudnym czasem. Zmagalam się z chorobą mamy i psa. Przeszłam dwie nieudane próby in vitro. Zaliczyłam dwa doły psychiczne po kolejnych porażkach. Zadluzylismy się na leczenie i mieliśmy problemy finansowe. Mieszkaliśmy w domu bez schodów, którego wnętrze wywoływało u mnie negatywne uczucia. Można powiedzieć, że popadlam w psychoze odnośnie dziecka.

Jesteś wredna

Dzisiaj usłyszałam od koleżanki z pracy, że jestem wredna. Umotywowala to tym, że na początku znajomości spytała czemu nie mam dzieci, a ja jej odburknelam. Zatkało mnie... Po czasie myślę, że mogłam jej odpowiedzieć, że jej pytanie było nie na miejscu i jest równie raniące jak pytanie jej dlaczego jej chłopak od 6 lat się z nią nie zaręczyl, albo stwierdzenie, że w jej wieku już dawno byłam po ślubie i starałam się o dziecko. Nie powiedziałam tego, nie przyszło mi to wtedy do głowy. Może to i lepiej, bo nie ma do kogo... spytacie czemu rozmawiam z takimi ludźmi?

A wiesz czemu wczorajszy dzień był udany?

Wczorajszy dzień był udany, bo nie musiałam dostać zastrzyku w brzuch.

A dzisiejszy dzień, czemu nie jest udany??
Bo jadąc samochodem zawiesiłam się i przypomniałam sobie, że wszystko szło dobrze i wszyscy byli pewni ciąży. Nagle nie wiem jak to się stało i co się stało ale się nie udało. Wszystko się skończyło. Cała walka i nadzieja zniknęły w ciągu sekundy. Czy to możliwe?

Powinnam opuścić Bociana i żyć bez myśli o dziecku. Staram się z całych sił...

Czas start...

Czas start... dzisiaj złożyliśmy komplet dokumentów w Ośrodku Adopcyjnym. bardzo się cieszyłam na ten dzień, ale niestety mój ukochany mąż przed wejściem do Ośrodka wyprowadził mnie z równowagi i cała radość minęła. nie wiem co mam myśleć teraz o tym wszystkim. dzisiaj nawet śniło mi się, że miałam transfer... to chyba dobry znak. jakim dziwnym stworzeniem jest człowiek? jak czegoś bardzo chce to tylko w snach to ma. mam nadzieję że ten sen będzie proroczy i w końcu nam się uda stworzyć rodzinę. tak więc założyli nam ,,teczkę bolka" i czekamy... czekamy bo nic innego nam nie pozostaje.

strach ma wielkie oczy.

Dzisiaj byliśmy na spotkaniu w OA. Strasznie się denerwowaliśmy, nie spaliśmy całą noc. Spotkanie przebiegło w bardzo miłej atmosferze. Pan z którym rozmawialiśmy wszystko nam wytłumaczył, przedstawił na każdy etap przez który będziemy przechodzić, a na końcu drogi nasze ukochane wyczekane dzieciaczki. Dzieciaczki bo chcemy dwójkę adoptować. Dostaliśmy kilka papierów do uzupełnienia i podpisania, i to co nas przeraża najbardziej - mimo prosta sprawa ale nigdy nie pisaliśmy życiorysu. Na szkolenie czeka się około 12 miesięcy ostatnio pary czekały niecałe 9 miesięcy.

Nowy Rok Nowe cele, ale marzenie pozostaje to samo...

Nowy Rok nowe cele... poprzedni rok był dobry- dostałam prace na cały etat, byliśmy zdrowi, no ale zawsze będzie nam kogoś brakowało. w tym roku podjeliśmy decyzję i składamy papiery w OA. Dzisiaj rano wstałam właśnie z tą myślą... ogólnie już od jakiegoś czasu czekałam aby przyszedł ten 2016 rok. człowiek dostaje nowe siły do dalszej pracy do spełniania marzeń. Kochani życzę Wam aby każde marzenie to małe i to duże się spełniło. walczmy o nasze szczęście i nie poddawajmy się...

4 rocznica ślubu

Jutro nasz 4 rocznica ślubu, pamiętam doskonale ten dzień i miło go wspominam. Byliśmy wtedy tacy beztroscy i nastawieni pozytywnie do życia. Dziś ta beztroska rozeszła się po kątach ale nadal wierzymy że uda nam się przeżyć szczęśliwie następne lata. W rocznicę ślubu zawsze marzę o tym, że to już ostatnia kiedy jesteśmy tylko we dójkę. Trochę się boję kolejnych życzeń rodziny i znjomych, abyśmy już nie byli bezdzietnym małżeństwem, nie chcę się rozkleić i płakać z tego powodu.

Subskrybuje zawartość