warsztaty dla dzieciomarzycielek

Koniec warsztatów

Co mi dały warsztaty? Narzędzie do walki z własnymi słabościami, poczucie, że nie jestem sama i grono babeczek, które pragną tego samego....szczęścia. Jak dla mnie moja walka się dopiero rozpoczęła a warsztaty to był potężny kop w kierunku własnego szczęście jakkolwiek miałoby ono na imię.

Dorosłość

Po warsztatach zawsze mam mnóstwo przemyśleń, którymi niekoniecznie chcę się dzielić. Wczoraj pierwszy raz w życiu poczułam się dorosła (strasznie późno). Tak jakby jeden etap w życiu się skończył a drugi zaczął. Właściwie poczułam to bez wyraźnej przyczyny. Dopadły mnie wszystkie uczucia na raz, niestety przede wszystkim smutek i tęsknota za utraconym dzieciństwem. Uświadomiłam sobie, że ja wcale nie chcę być dorosła i że to wszystko dzieje się poza mną. Nie chodzi mi fizyczne aspekty - to bzdury.

Coś się dzieje-warsztatów ciąg dalszy

Coś się dzieje. Nie wiem czy złego czy dobrego, ale uświadomiłam sobie jak głęboko tkwimy w stereotypach i przesądach narzucanych przez społeczeństwo. Dlaczego stawiam się na samym końcu szeregu? Czy niepłodność daje innym prawo do tego by mówili nam jak mamy żyć? Czy przez to nie mam prawa do szczęścia?

Kolejny poniedziałek minął warsztatowo

Drugie zajęcia były trudniejsze. O ile przy pierwszych poczułam jedność, o tyle przy drugich zobaczyłam jak jesteśmy różne i jak inaczej każda z nas przeżywa swój problem. I niestety zaczęłam w sobie znowu grzebać, w uczuciach i pragnieniach. Wiele rzeczy sobie uświadomiłam. Teraz wiem, że ja po prostu chcę mieć dzieci, natomiast sam proces ciąży nie jest dla mnie aż tak ważny. Poczułam się z tym dziwnie, jakoś tak nie na miejscu. Pragnę dziecka ale nie za cenę mojego związku czy relacji z innymi ludźmi. Muszę odżyć na nowo.

Po pierwszych zajęciach

Pozdrawiam serdecznie wszystkie uczestniczki jeśli czytają bociana. Wreszcie poczułam, że nie jestem sama i zostałam wysłuchana. Wysłuchałam też pozostałych historii. I rola słuchacza i rola opowiadającego okazały się trudna. Bardzo mi się te pierwsze zajęcia podobały. Musimy się przełamać i o tym mówić jak o raku, cukrzycy i nadciśnieniu. My też potrzebujemy zrozumienia i wsparcia a nie tylko ciągłego pouczania, że jakoś to będzie i że na pewno się uda. A może trzeba zadać pytanie co będzie jeśli nie? Nie wiem. Wreszcie zaczęłam robić coś dla siebie.

już dziś warsztaty

Nie wiem czego się spodziewać ale się cieszę, że wreszcie nie będę sama. Idę na warsztaty FertiMedica. Tylko to przeziębienie, przez które monitoring owulacji chyba muszę przełożyć. Jak pech to pech. Wieczorem sprawozdanie z pierwszych zajęć. Pozdrawiam jesiennie.

Subskrybuje zawartość