adopcja dzieci

Wciąż czekamy...

Hej długo mnie tu nie było. od ostatniego wpisu minął prawie rok. Co się zmieniło> nic prawie nic, a że prawie robi wielką różnice to przeszliśmy pozytywnie kurs i dostaliśmy kwalifikacje na rodzinę adopcyjną. na Ten telefon czekamy już pół roku. Jest cisza, przerażająca cisza- w takiej ciszy jesteśmy po zakończeniu kursu. ostatnio złapałam się na tym, że zaczęłam przeglądać wyprawki dla maluszków. ale czy to jakiś znak, że może już niedługo zadzwonią czy może tęsknota za dzieckiem? zaczynają się wakacje więc napewno się nie odezwą do nas w tym czasie.

Testy w poradni psychologiczno pedagogicznej

W piątek byliśmy z małym w poradni psychologiczno pedagogicznej. Pani robiła małemu testy psychologiczne: na napięcie mięśniowe, i ogólnie rozwojowe. Jest bardzo spostrzegawczy, napięcie mięśniowe ok, sprawność fizyczna bardzo dobra.

Jestem bezplodna. Szukam milosci

Hej !

Mówi się, że..

"Ci co nie chcą, to mają, a Ci co chcą, to nie mają". Dla kogoś, kto pragnie od lat dziecka każdy dzień jest przepełniony bólem, że go nie ma. Życie traci sens. Jednocześnie gdzieś tam na świecie takim samym końcem sensu życia jest dla kogoś wiadomość o ciąży. Zupełnie inne światy. Światy, które później się łączą na zawsze z momentem adopcji maleństwa. Gdzie jesteś mamo dzieciątka, które być może będzie mi dane mieć? Kim jesteś? Jakie masz marzenia? Co skrywasz w swoim sercu? Chociaż Cię nie znam, wiem, że zawsze będziesz mi bliska.

świadoma adopcja to szczęśliwa adopcja

Warsztaty
dla rodzin adopcyjnych i zastępczych

Adopcja dziecka to bardzo ważna decyzja w każdym małżeństwie. Adoptując dziecko adoptujemy również jego historię.
Czy na każdą sytuację, zachowanie, pytanie dziecka jesteście przygotowani?
Jeśli chcecie posiąść wiedzę na temat rozwoju emocjonalnego dziecka adoptowanego.
Przygotować się do trudnej rozmowy o prawdzie jego pochodzenia. Zrozumieć słowa i czyny swego adoptowanego dziecka.

Zapraszamy na warsztaty indywidualne lub grupowe
(do 5 osób)

Warsztaty prowadzone przez
- Renata Potwartowska - pedagog, terapeuta (matka adopcyjna)

Wątpliwości, rozterki, dywagacje

Oczywiście wątpliwości jest wiele. Tych podstawowych jest sterta. Ale jest ona mniej ważna niż marzenie o liczniejszej rodzinie.
Te zaś, które nurtują mnie ostatnio wiążą się ze mną jako mamą.Skoro w biologicznym macierzyństwie tak często brakuje mi pewności siebie, może nie powinnam/nie powinniśmy do naszego życia zapraszać Kogoś, kto już ma pod górkę?
Wciąż myślę o tym, czy nasze podrastające dziecko, bardzo spragnione rodzeństwa, nie uzna jednak, że sytuacja uczenia się miłości do dzieciątka z d.d. nie przerasta je...

każde pożegnanie jak porzucenie

tak długo walczyliśmy o jego akceptację....płakał za każdym razem jak go odwiedzaliśmy. Pierwszy raz uśmiechnął się na moje urodziny 22 marca.Choć potem z radością powędrował do "cioci" my byliśmy szczęśliwi. Potem już coraz częściej nie było płaczu na "dzień dobry" a zdarzało się na "do widzenia". Ponieważ nasza sprawa się przeciągała Mały musiał trafić do starszej grupy. Tam nie znał nikogo, był sam, dlatego nasze więzi się umocniły bo my byliśmy stałym i znanym już punktem w jego życiu.

Nieudany proces adopcyjny jak poronienie

cóż.... historia zaczyna się jak większość tutaj. Po kilku latach starań naturalnych, badań i leczenia decyzja o adopcji. Ośrodek wybrany, dokumenty złożone,przeszliśmy serię badań psychologicznych i warsztaty. Czekaliśmy cierpliwie na telefon. Pierwszy zadzwonił w nieoczekiwanym dla nas momencie - niestety,to nie TEN telefon.Czekamy dalej,miesiąc, dwa, trzy.I kolejny telefon,tym razem już TEN. Jesteśmy szczęśliwi i niepewni czy podołamy,wspieram męża - on ma więcej wątpliwości.

portal dla Was www.zerwanewiezi.pl

Ostatni mój wpis wzbudził trochę kontrowersji. Jednak musicie pamiętać, że każdy pisze ze swojego punktu widzenia. Ja jako dziecko adoptowane piszę o pragnieniu poznania swoich korzeni biologicznych. Nie oznacza to wcale rozłąki czy odrzucenia rodziny adopcyjnej, wręcz na odwrót. Docenienie, pokochanie od nowa mamy i taty jedynych, adopcyjnych rodziców. Innych nie mam i mieć nie będę. Prawda jednak jaka dzięki mojej upartości została odkryta, jest zbawienna dla mojej psychiki.

Mamy dzieci biologiczne i chcemy adoptować

Mamy 3 dzieci biologicznych ( 7 lat syn, 6 lat córka, 4 lata syn). Jesteśmy rodziną zaprzyjaźnioną z DD, wszyscy jesteśmy zakochani w dwójce rodzeństwa (9 letnia dziewczynka i 4 letni chłopiec) Bardzo ich Kochamy zarówno my jak i nasze dzieci. Nasze życie polega na czekaniu za weekendem, żeby tylko spotkać się z "naszymi" dziećmi.

Subskrybuje zawartość