Po kontrowersyjnych wypowiedziach pani Kai Godek z Fundacji PRO – Prawo do życia w programie "Bez retuszu" nadanym w TVP info 22 marca 2015 napłynęło na skrzynkę mailową Stowarzyszenia "Nasz Bocian" wiele listów od zbulwersowanych i dotkniętych wypowiedziami pani Godek rodziców. W tym miejscu zebraliśmy je i opublikowaliśmy. Zrobiliśmy to by pokazać że nie zgadzamy się z językiem jakiego używają przeciwnicy leczenia niepłodności w mediach i że nie jesteśmy w tym sprzeciwie odosobnieni.

List Moniki

Temat: 
Nasze historie

emailDroga pani Kaju Godek,

Zapewne nigdy nie przeczyta pani tego co napiszę i nigdy nie dowie się o moich odczuciach, jakie towarzyszyły mi podczas oglądania programu Bez Retuszu 22.03.2015 r. w TVP Info.
Jestem mamą. Od 9 lat jestem mamą. Mamy tylko jedno dziecko. Staraliśmy się o więcej, ale nie wyszło. Moje dziecko nie jest przedmiotem, jest odrębną istotą ludzką, człowiekiem niezależnym, który w wieku 9 lat ma swoje zdanie. Zdanie, które my z mężem staramy się respektować. Jego przyjście na świat było największym szczęściem w moim życiu, zaraz po drugim największym szczęściu jakim było zobaczenie na ekranie monitora pulsującego pikselka podczas USG.

Takich szczęść od tego czasu przeżywam codziennie wiele. Są tez smutne chwile- choroba, problemy wychowawcze, złe stopnie w szkole. Takie normalne życie.
Jak było przedtem? Zaszłam naturalnie w ciążę. Czułam to, ale jeszcze potwierdziłam testem. Jakoś nie mogłam się ucieszyć. Coś było nie tak? Było nie tak. Zarodek umiejscowił się w jajowodzie, jajowód pękł, mnie ratowano operacją. Po kilku miesiącach powiedziano mi, że jedyną szansą dla mnie jest IVF. I zacisnęłam zęby i podeszliśmy z mężem do IVF. Pani Kaju Godek, nie jestem „invitrowcem”. Jestem mamą, która musiała o swoje dziecko walczyć. Nie jestem „invitrowcem”, jestem człowiekiem, który ma swoją godność i proszę mi tej godności nie odbierać!!! Żaden z naszych zarodków nie został podczas IVF zabity czy też „wylany do zlewu”. Do każdego podchodziliśmy z troską, wykonując setki badań aby mój organizm był jak najlepiej przygotowany na ich przyjęcie. Nasze zarodki to były nasze potencjalne dzieci!!! Po to podchodzi się do IVF: aby powstały zarodki. Nikt nie zabija zarodków podczas IVF-to są fakty!
Minęło ponad 9 lat i już nie pamiętam wszystkiego dotyczącego IVF. Nie miałoby to już właściwie żadnego znaczenia w naszym życiu. Nie miałoby gdyby nie ludzie tacy jak Pani. Moje dziecko wie, że poczęło się dzięki IVF, ponieważ mama ma chory brzuszek. Wie na czym IVF polega: na połączeniu jajeczek i plemników na szalce Petriego i transferze powstałego zarodka do macicy gdzie może rozwinąć się dzidziuś. Nie ma z tym problemu. Jest jednak w wieku kiedy mogłoby Panią usłyszeć. I tego się boję. Proszę zrobić sobie rachunek sumienia: to Pani wykorzystuje moje dziecko do światopoglądowej walki, gardzi Pani uczuciami mojego dziecka i innych dzieci poczętych dzięki IVF. Nie wspomnę o rodzicach tych dzieci-odmawia im Pani miłości do własnych dzieci. Pani, która sama jest matką!!! To Pani twierdzi, że IVF należy zabronić. Pani chce zabronić niektórym dzieciom żyć ze względu na ich poczęcie. Moje dziecko by nie żyło gdyby nie IVF-to są fakty.
Musze moje dziecko chronić przed złem, a to zło ma Pani twarz.
Monika Adamczyk-Popławska

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (7 głosów )