Po kontrowersyjnych wypowiedziach pani Kai Godek z Fundacji PRO – Prawo do życia w programie "Bez retuszu" nadanym w TVP info 22 marca 2015 napłynęło na skrzynkę mailową Stowarzyszenia "Nasz Bocian" wiele listów od zbulwersowanych i dotkniętych wypowiedziami pani Godek rodziców. W tym miejscu zebraliśmy je i opublikowaliśmy. Zrobiliśmy to by pokazać że nie zgadzamy się z językiem jakiego używają przeciwnicy leczenia niepłodności w mediach i że nie jesteśmy w tym sprzeciwie odosobnieni.

zgoda na ciasteczka

Listy czterech matek

Temat: 
Nasze historie

pełna skrzynkalist od Mamy Dziecka z In Vitro

Mama dziecka z in vitro.
Szanowna Pani Godek nie ma Pani pojęcia co to jest in vitro .
Niech się cieszy Pani, że Panią ten problem nie obejmuje. Nie interesuję się polityką i nie wiem czy ma Pani dzieci czy nie, nie interesuje mnie to.
A ja jestem mama cudownej córki która ma 5lat,we wrześniu idzie do zerówki. Nic jej nie dolega wszystko ma na swoim miejscu. Jest super rozwinietą dziewczynka. Nigdy nie będę żalowala ze przeszlam przez procedurę in vitro, a ze się udało mi za 1razem to można nazwać cudem. Probowałabym do skutku. Ile ja i mój mąż łez wylaliśmy,ile rozczarowan, każde opóźnienie miesiączki myśleliśmy ze w końcu się udało ale niestety nie udawalo się nam przez 5lat.Kazda kobieta widziana w ciąży działa mi na nerwy i pytanie "dlaczego to nie ja". I jak pisałam wyżej udało się nam. Nie było łatwo bo nieprzespane noce ,koleczki, ząbkowanie. Za nic na swiecie nie zamieniłabym tego stanu co przeszłam. Kochamy swoja coreczke najbardziej na swiecie, bo jest dzieckiem wyczekanym, wytęsknionym. "Dziecko jest chodzącym cudem jedynym wyjątkowym i niezastąpionym".
Mama dziecka z in vitro.

List od Joanny

„Piszę do Pani list jako przyszła mama dziecka poczętego metodą in vitro.
Jestem przerażona Pani wypowiedziami w programie telewizji publicznej "Bez retuszu". I w odpowiedzi na te wszystkie oszczerstwa piszę do Pani jako kobieta pragnąca tak samo jak Pani i miliony kobiet być matką.
Przeszłam z mężem długą drogę zanim podjęliśmy decyzję o in vitro i była to najlepsza decyzja w Naszym życiu ponieważ teraz pod sercem noszę kilkunastotygodniowy cud. Innej możliwości niż in vitro nie było. Naprotechnologia nie jest dla każdego ale skąd Pani może to wiedzieć skoro Pani tylko czyta a nigdy nie spotkała się z problemem niepłodności. Cud które noszę pod sercem powstał z wielkiej miłości dwojga ludzi pragnących zostać rodzicami.
Pani słowa przeraziły mnie i bardzo zabolały. Osoby takie jak Pani powinny mieć zakaz wypowiadania się na temat in vitro publicznie jeśli nie ma Pani o tym pojęcia.

A gdyby chciała Pani poznać choć trochę uczucia takich osób jak ja to proponuję założyć konto na portalu Nasz Bocian i poczytać wątki gdzie tysiące kobiet pisze o swoich doświadczeniach, o swoim bólu, swoich radościach jeśli uda się zajść w ciążę. Albo najlepiej udać się do Klinik i zobaczyć ile takich osób jak ja tam jest każdego dnia i popytać o Nasze uczucia. Wtedy może Pani podejście by się zmieniło....chociaż trzeba mieć serce aby Nas zrozumieć.

Nie wyobraża sobie Pani co przez ostatnie 5 lat przeżywałam na uroczystościach rodzinnych gdzie w koło jest pełno planowanych dzieci. Wie Pani jaki to był ból jak wszyscy wychwalali czyjeś dzieci a nie moje?? Dzień dziecka, Mikołaj, Gwiazdka...obdarowywałam prezentami inne dzieci w rodzinie a moich nikt bo ich nie mogłam mieć?? Przede mną pierwsza Wielkanoc gdzie w końcu nie będę płakała w ukryciu bo w końcu jestem szczęśliwa.

Jak może Pani mówić że dziecko traktowane jest przedmiotowo, albo sposób poczęcia uwłacza takim dzieciom???!!!
Zarodki wylewane do zlewu?? W głowie się nie mieści jakie bzdury Pani mówi!!
Wszystkie moje zarodki które uzyskałam podczas trzech procedur zostały mi albo podane albo po prostu nie przetrwały. Nikt ich nie zabił! Po prostu obumarły w sposób naturalny. Jest to taka sama naturalna selekcja jak w naturalnym poczęciu gdzie zarodek powstaje a nie zagnieżdża się a nawet jak się uda to obumiera na wczesnym etapie ciąży.
Każdą porażkę bardzo mocno przeżyłam. Każdy zarodek był dla Nas na wagę złota, był Naszym dzieckiem. Mamy jeszcze kilka zamrożonych zarodków i zapewniam Panią że nikt nimi nie będzie handlował, nikt ich nie zniszczy!! Na pewno po nie wrócimy!!

Bardzo przykro słucha, czyta się takie osoby jak Pani. Które chcą Nam odebrać prawo do szczęścia, odebrać Naszym dzieciom to prawo!! Walczyła Pani o prawo do istnienia Pani chorego dziecka a mojemu póki co zdrowemu Pani takie prawo chce odebrać?? Jakim prawem się pytam??

Dziecko które urodzę będzie dla Nas najbardziej wyczekanym i największym skarbem. Dostanie gwiazdkę z nieba jeśli tylko zapragnie. I jestem pewna że kiedyś będzie Nam wdzięczne za to że tak o nie walczyliśmy, taką trudną i bolesną drogę przeszliśmy aby je posiadać.

Współczuje Pani takiej zaborczości i niechęci, pogardy do rodziców a przede wszystkim do dzieci które powstały z metody in vitro. Jestem tylko ciekawa jakby się Pani zachowała gdyby Pani dziecko zaprzyjaźniło się w szkole z dzieckiem z in vitro. Jaki wtedy szacunek do Pani będzie miało pani dziecko jak się dowie jakie ma Pani podejście do tej metody i ile bolesnych słów Pani wypowiada o takich dzieciach.

J.

list od Sylwii

Chciałabym opisać historię moich dzieci. Pani Kaju, Twierdzi Pani, że inv niczego nie leczy, a podczas procedury giną zarodki. Myli się pani w obu przypadkach. Przez 5 lat walczyłam w nowotworem autoimmunologiczhym, zwanym endometriozą. Choroba co roku atakowała moje jajniki powodując torbiele czekoladowe. Po 5 operacjach, w wieku 38 lat zostałam z połową jednego jajnika. Chorobę mogą zatrzymać dwie rzeczy - ciąża lub klimakterium. Niestety choroba również powoduje bezpłodność i jest jednym z najczęstszych czynników bezpłodności kobiet. Moja ginekolog z kliniki Invimed mówiła o 60% pacjentek. Mój jajnik powoli przestawał pracować. Nie było czasu na zabawy w naprotechnologię, którą Pani tak lansuje. Dopiero przy trzeciej stymulacji udało się wyhodować kilka pęcherzyków, z których pobrano 3 komórki. Powstał z nich tylko jeden zarodek. Dziś ma 20 miesięcy i jest cudownym, fantastycznie rozwijającym się dzieckiem. W pół roku po porodzie, na fali hormonów ciążowych, które wygasiły endometriozę, zaszłam w kolejną, naturalną ciążę. Moje dzieci dzieli rok i 2 miesiące. Dzięki invitro mam dwoje dzieci i szansę na normalne życie bez endometriozy. Sylwia z rodziną

list od Iwony
Długo zastanawiałam się czy napisać ten list. Czy p. Kaja Godek jest godna mojej uwagi? Przeczytałam listy przesłane do Stowarzyszenia i uznałam, że nasz wspólny głos, głos rodziców dzieci poczętych metodą in vitro jest ważny i musi być słyszalny. Dla nas to problem ogromny, może dla niektórych marginalny. Od pięciu lat jestem mamą Synka poczętego matodą in vitro i ani razu przez ten czas nikt mnie tak nie zranił jak pani Godek. Wiem, że nie tylko mnie. Kochani! Nie popełniliśmy przestępstwa! Daliśmy życie! Piszę abyśmy nadal wspierali się wzajemnie i nie pozwolili na takie traktowanie! Dotyczy to przede wszystkim naszych Dzieci! One nie się są inne! A ich rodzice to nie "invitrowcy"! Nie pozwalam na takie podejście jakie reprezentuje pani Godek, mamy wolność słowa, ale w takiej postaci to naruszenie dóbr osobistych! Mój niewiadomy tej sytuacji dziś 5-letni Syn może za kilka lat natknąć się na takie wypowiedzi i to sprawia mi największy ból i obawę! Proszę pani! Nie pozwalam, nie pozwalam na takie traktowanie tych osób! Proszę nie zapominać o ich godności. W zamierzchłych czasach na przegranej były tzw. bękarty, dzieci z ,,nieślubnego łoża” Na szczęście czasy te minęły. Czy teraz na taki sam los skazuje pani dzieci z in vitro? Kim pani jest, że ma do tego prawo? To wszystko wydaje się śmieszne, by z powodu wypowiedzi takiej osoby stawać w ich obronie, a jednak. Ktokolwiek by to nie był-Godek czy nie Godek -niech nie głosi herezji, niech pamięta , że wypowiada je wobec osób żyjących i tych , którzy mają się urodzić, wobec tych, na których czekają Rodzice. Nikt nie zabierze ich miłości, radości, i normalnego życia! Dziś w przedszkolu u mojego synka Rysia był „bal wiosny”, a Ryś przebrany był za bociana, dopiero teraz uświadomiłam sobie jaką miał przy okazji misję:)! On –dziecko poczęte metodą In vitro!

0
Twoja ocena: Brak