logo Powiedzieć i rozmawiać Kampania jest finansowana z 1% podatku przekazywanego nam przez sympatyków i dzięki bezinteresowności naszych Partnerów oraz Ekspertów.
TY także możesz ją wesprzeć!

Rozmowa z Magdaleną, dawczynią komórki

wywiad/rozmowa„Dlaczego nie miałabym dać komuś szansy zostania matką?”
Rozmowa z Magdaleną, Dawczynią komórki.

Nasz Bocian: Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o możliwości zostania dawczynią? Jakie myśli i uczucia to w Tobie wzbudziło?

Magdalena: Po raz pierwszy usłyszałam o możliwości bycia dawczynią od swojego lekarza prowadzącego naszą procedurę in vitro. Poprosił mnie o przemyślenie jednego punktu w umowie i wytłumaczył, o co chodzi. Miałam sporo myśli i uczuć, głównie kierowały się one w stronę pomocy innej parze.

Na jaki rodzaj dawstwa się zdecydowałaś (program z dzielonymi komórkami, gdzie biorczyni płaci połowę kosztów stymulacji dawczyni, dawstwo planowe, dawstwo rodzinne, dawstwo spontaniczne podczas własnego programu ivf)?

Zdecydowałam sie na dawstwo podczas własnego programu in vitro, podzieliłam się nadliczbowymi komórkami jajowymi z inną potrzebującą parą.


Czy podjęłabyś tę decyzję ponownie, gdybyś znów stanęła w obliczu wyboru?

Tak, na pewno. Wiem, ile jest par, które nie mogą mieć swoich komórek. Chciałabym im pomóc.


Jaka była Twoja własna droga do dziecka?

Nasza walka o dziecko trwała pięć lat. Mąż miał słabe plemniki. Na początku były starania naturalne, później mąż brał leki na poprawę nasienia, ale nic z tego nie wychodziło. Zaczęliśmy zbierać pieniądze na leczenie. W 2010 trafiliśmy do białostockiej kliniki na badanie nasienia. Wykazało ono, że mąż ma tak słabe nasienie, że nie uda się ani poczęcie naturalne, ani inseminacja. Zostało nam tylko zapłodnienie in vitro.


Czy podpisałaś oddzielną umowę o przekazaniu swoich komórek jajowych? Czy Twoja decyzja została przyjęta przez personel medyczny z szacunkiem?

Podpisałam umowę o przekazaniu komórek jajowych. Mój lekarz prowadzący bardzo się ucieszył z mojej decyzji.


Czym była dla Ciebie decyzja o dawstwie? Czy odczuwasz jej skutki czy pozostawiłaś ją za sobą i nie wracasz do tego myślami?

W tym czasie, który dano mi na zastanowienie, czy chcę oddać swoje komórki, dużo myślałam na ten temat. Cały czas dochodziłam jednak do tej samej myśli: dlaczego mam nie dać komuś szansy zostać matką? Ja mogę mieć komórki i to sporo, a inni nie mają tego szczęścia. Czasami się zastanawiam, czy którejś biorczyni widywanej na forum Bociana, udało się dostać moje komórki i czy może jest już w ciąży tak jak ja?


Jaki stosunek do dawstwa komórek miał Twój partner?

Taki sam jak ja. Choć powiedział, że to jest moja decyzja, a on ją uszanuje. I tak było.


Czy Twoja decyzja była decyzją trzymaną w sekrecie przed otoczeniem czy też więcej osób wiedziało o tym, że zdecydowaliście się podzielić swoim darem z inną parą? Jak sądzisz, czy dawstwo i biorstwo są tematami, które należy poruszać w debacie publicznej i kierować na nie zainteresowanie polityków i mediów?

O tym, że zostałam dawczynią, wiedziało parę osób z najbliższego otoczenia. Moim zdaniem trzeba poruszać takie tematy jak dawstwo i biorstwo, żeby społeczeństwo wiedziało, co to jest i jak można pomóc innym ludziom. Nie wiem, czy jest to interesujący temat dla polityków, dla mediów pewnie tak. Jednak trzeba o tym mówić, ludzie bywają zacofani, nie wiedzą, ile jest par starających się o dziecko, marzących o maleństwie. Jeśli będziemy o tym mówić może wtedy coś się zmieni.


Wielu rodziców dzięki biorstwu gamet i adopcji zarodka dzieli się obawami, że wiedza o pochodzeniu dziecka zniszczy integralność ich rodziny, w jakiś sposób „odbierze” im dziecko. Czy Ty, jako dawczyni, rozumiesz powód tych lęków? Jaki jest Twój stosunek do myśli, że gdzieś być może żyje dziecko posiadające połowę Twojego biologicznego dziedzictwa?

Ja, jako dawczyni, rozumiem ich obawy. To są normalne uczucia, strach i lęk. Mój stosunek do tego, że może gdzieś żyje maluszek? Cieszę się, że może ta rodzina ma swoje szczęście, że dałam część siebie. Wiem, że ta matka jest szczęśliwa, że kocha swoje dziecko. To ona nosiła je pod sercem, głaskała brzuch, mówiła do swojego synka lub córeczki.


Gdyby kiedykolwiek prawo pozwoliło na to, że dziecko/dzieci urodzone dzięki Twojemu darowi podzielenia się komórkami jajowymi, odnalazły Cię, co byś im powiedziała? Czy chciałabyś, aby do takiej sytuacji doszło czy wolałabyś nigdy nie poznać tych dzieci?

Jeżeli by było takie prawo i dziecko by mnie znalazło to bym powiedziała, że prawdziwa matka to ta, która wychowała i kochała. Ja tylko pomogłam zostać matką... Myślę, że chyba byłoby bezpieczniej dla mnie i dla rodzin, żeby nie doszło do takiego spotkania, ale gdyby tak się stało, że się spotkamy, to wolę, żeby rodzice mnie przedstawili jako ciocię przyszywaną....


Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w projekcie konferencji i opowiedzieć o swoim doświadczeniu?

Dużo myślałam, czy się ujawnić i opowiedzieć swoją historię. Chcę pomóc także dawczyniom i dawcom, aby nie bali się mówić o swojej decyzji, bo to piękna decyzja. Wiem, że często czują strach, że zostaną z tego powodu odrzuceni.


Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć kobietom, które rozważają dawstwo i stoją w obliczu decyzji o podzieleniu się swoimi komórkami z biorczyniami, ale wahają się nad tym wyborem, nie są pewne, co powinny zrobić?

Kochane kobitki :) Jeśli rozważacie dawstwo nie bójcie się. Trzeba pomyśleć, że niektóre kobiety nie mają tyle szczęścia co my, które możemy mieć swoje komórki. Nasz dar daje im szansę, aby zstać matkami. Powinnyście jednak być świadome tego, co robicie i to musi być wasza decyzja.


Czy jest coś, co chciałabyś, jako dawczyni, przekazać przyszłym biorczyniom?

Myślę, że to, co chcę powiedzieć, biorczynie dobrze wiedzą: dbajcie o siebie, niech wasze dzieci będą szczęśliwe.


Czy jest coś, co chciałabyś usłyszeć od pary biorców, której przekazałaś swoje komórki?
Że im się udało, i że są szczęśliwymi rodzicami.

4.666665
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.7 (3 votes)
  • Rodzaj artykułu w kampanii: