Wyświetl temat - Napisz list do...-ustawa bioetyczna a in vitro

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC




 [ Posty: 2001 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 134  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 3:45 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 13, 2006 10:00 pm
Posty: 11565
Lokalizacja: Warszawa
U W A G A

Powstała strona zawierajaca informacje o in vitro zbierane tak pieczołowicie przez wszystkich na tym watku oraz przy współpracy Stowarzyszenia NASZ BOCIAN


http://www.proinvitro.pl/

wszystkich zapraszamy, czekamy na uwagi, informacje
--------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------


Drodzy Bocianowicze!

W różnych miejscach na naszym forum pojawily sie ostatnio liczne głosy oburzenia na temat projektu ustawy bioetycznej oraz proby podjecia mniej lub bardziej zorganizowanego działania, które ma wyrażać nasze opinie na jej temat i w efekcie zapobiec jej wprowadzeniu w życie w proponowanym ksztalcie.
W zwiazku z tym postanowilismy zebrac w jednym miejscu na stronach Naszego Bociana wszelkie przejawy podjetej przez Was i przez Stowarzyszenie Nasz Bocian inicjatywy. W ten sposob chcemy Wam dać mozliwosc zapoznania sie z podjętymi juz do tej pory krokami, chcemy Wam dać poczucie, że nie jestescie sami w swoim oburzeniu, a nade wszystko chcemy Was zainspirowac do działania i ułatwić jego podjęcie. Mamy nadzieje, że umieszczone tutaj listy i apele zachęcą Was do napisania własnych i wyrazenia swojego zdania.

Pamietajcie, aby kazdy list lub e-mail wysyłany do osoby lub instytucji podpisać imieniem i nazwiskiem, podać adres zamieszkania i nr PESEL, analogicznie w przypadku Waszych bliskich i znajomych, jesli zechcą taki list podpisac.

jesli mozecie dodajcie też podpis:
Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji Nasz Bocian.


Dzięki zaangażowaniu naszych Forumowiczów powstały roznież wzory listow protestacyjnych, które można w imieniu własnym, rodziny, znajomych wysłac do właściwych instytucji.

I jeszcze jedno. Jesli wyrazacie zgode na to, aby treść publikowanych przez Was tutaj tekstów Waszego atuorstwa mogła być wykorzystana przez innych Forumowiczów, zaznaczcie to wyraźnie, aby nie bylo w tej kwestii watpliwosci.

Poniżej znajdziecie przydatne naszym zdaniem informacje. Chetnie poszerzymy je o dodatkowe wiadomości zgodnie z Waszymi sugestiami.
Jest nas naprawde dużo i mamy szanse dać temu wyraz.

1. RAPORT ZESPOLU DS. KONWENCJI BIOETYCZNEJ

2. PROJEKT USTAWY BIOETYCZNEJ

3. REGULACJE PRAWNE ZAWARTE W PROJEKCIE USTAWY BIOETYCZNEJ (autorstwa Michala)

4. Przydatne adresy mailowe (dzieki dzejbie)

prezydent
biuroprasowe@prezydent.pl

Kancelaria Prezydenta RP
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa
e-mail: listy@prezydent.pl
fax. (22) 695-22-38


Listy można składać osobiście w Biurze Podawczym Kancelarii (ul.Wiejska 10 - wejście D) w godz. 815-1615 od poniedziałku do piątku.
Wszelka korespondencja powinna zawierać imię, nazwisko i dokładny adres nadawcy.
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 8 stycznia 2002 r. w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków (Dz.U. z 2002 r., Nr 5, poz. 46) listy nie podpisane przez nadawcę pełnym imieniem i nazwiskiem oraz bez pełnego adresu zamieszkania pozostawiane są bez rozpatrzenia.



premier
infoobywatel@kprm.gov.pl

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Centrum Informacyjne Rządu
00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
telefon: 022 8413832 ; 6946983
faks: 022 6252872; 6284821

Marszałek Sejmu
Bronisław Komorowski
listy@sejm.gov.pl

niestety, nie ma podanego adresu, ale NA TEJ STRONIE mozna znalezc pewne informacje.

do Komisji Zdrowia – przez strone internetowa
www.sejm.gov.pl/komisje/www_zdr.htm
orka.sejm.gov.pl/ListydoS6.nsf/JK1?OpenForm&ZDR

i TUTAJ anologiczna strona.

minister zdrowia
kancelaria-mz@mz.gov.pl
kancelaria@mz.gov.pl

Ministerstwo Zdrowia, ul. Miodowa 15, 00-952 Warszawa
634 96 00 centrala telefoniczna

rzecznik praw obywatelskich
rzecznik@rpo.gov.pl

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77
00 - 090 Warszawa

Piotr Gryza - Przewodniczący Rady Narodowego Funduszu Zdrowia
piotr.gryza@nfz.gov.pl

Narodowy Fundusz Zdrowia - Centrala
02-390 Warszawa
ul. Grójecka 186
tel. (0-22) 572 60 00
faks (0-22) 572 63 33
-------------------------------------------------------------------------------------
Dziewczyny myślę, że mogą się przydać również adresy mailowe do klubów poselskich:
PO kp-po@kluby.sejm.pl
Lewica kp-lewica@kluby.sejm.pl
PSL kp-psl@kluby.sejm.pl
SDPL kp-polska-XXI@kluby.sejm.pl

jeśli chodzi o konkretnych posłów to maile są tworzone w następujący sposób:

imię.nazwisko@sejm.pl czyli np.

Donald.Tusk@sejm.pl
Jaroslaw.Gowin@sejm.pl
Bronislaw.Komorowski@sejm.pl
Grzegorz.Schetyna@sejm.pl

dzieki gro lista adresów:
Podaję listę alfabetyczną maili do posłów PO, LiDu, SDPL i PS L
wg. której wysyłałam protest:

Tadeusz.Arkit@sejm.pl,Bartosz.Arlukowicz@sejm.pl,Pawel.Arndt@sejm.pl,
Urszula.Augustyn@sejm.pl,Marek.Balicki@sejm.pl,Anna.Bankowska@sejm.pl,
Marek.Biernacki@sejm.pl,Andrzej.Biernat@sejm.pl,Anita.Blochowiak@sejm.pl,
Bogdan.Bojko@sejm.pl,Marek.Borowski@sejm.pl,Krzysztof.Brejza@sejm.pl,
Roman.Brodniak@sejm.pl,Jacek.Brzezinka@sejm.pl,Beata.Bublewicz@sejm.pl,
Jerzy.Budnik@sejm.pl,Bozenna.Bukiewicz@sejm.pl,Andrzej.Bula@sejm.pl,
Jan.Bury@sejm.pl,Renata.Butryn@sejm.pl,Marek.Cebula@sejm.pl,Andrzej.Celinski@sejm.pl,
Zbigniew.Chlebowski@sejm.pl,Stanislaw.Chmielewski@sejm.pl,Janusz.Chwierut@sejm.pl,
Janusz.Cichon@sejm.pl,Leszek.Cieslik@sejm.pl,Czeslaw.Czechyra@sejm.pl,
Andrzej.Czerwinski@sejm.pl,Zdzislaw.Czucha@sejm.pl,Andrzej.Czuma@sejm.pl,
Eugeniusz.Czykwin@sejm.pl,Alicja.Dabrowska@sejm.pl,Leszek.Deptula@sejm.pl,
Grzegorz.Dolniak@sejm.pl,Ewa.Drozd@sejm.pl,Miroslaw.Drzewiecki@sejm.pl,
Artur.Dunin@sejm.pl,Zenon.Durka@sejm.pl,Bronislaw.Dutka@sejm.pl,
Janusz.Dzieciol@sejm.pl,Waldy.Dzikowski@sejm.pl,Joanna.Fabisiak@sejm.pl,
Jerzy.Fedorowicz@sejm.pl,Arkady.Fiedler@sejm.pl,Marian.Filar@sejm.pl,
Krzysztof.Gadowski@sejm.pl,Andrzej.Galazewski@sejm.pl,Tomasz.Garbowski@sejm.pl,
Stanislaw.Gawlowski@sejm.pl,Magdalena.Gasior-Marek@sejm.pl,Lukasz.Gibala@sejm.pl,
Artur.Gierada@sejm.pl,Witold.Gintowt-Dziewaltowski@sejm.pl,Tomasz.Glogowski@sejm.pl,
Henryk.Golebiewski@sejm.pl,Jaroslaw.Gowin@sejm.pl,Cezary.Grabarczyk@sejm.pl,
Aleksander.Grad@sejm.pl,Mariusz.Grad@sejm.pl,Pawel.Gras@sejm.pl,
Rafal.Grupinski@sejm.pl,Krzysztof.Grzegorek@sejm.pl,Eugeniusz.Grzeszczak@sejm.pl,
Andrzej.Grzyb@sejm.pl,Andrzej.Gut-Mostowy@sejm.pl,Iwona.Guzowska@sejm.pl,Andrzej.Halicki@sejm.pl,
Agnieszka.Hanajczyk@sejm.pl,Jolanta.Hibner@sejm.pl,Stanislaw.Huskowski@sejm.pl,
Tadeusz.Iwinski@sejm.pl,Zdzislawa.Janowska@sejm.pl,Tadeusz.Jarmuziewicz@sejm.pl,
Michal.Jaros@sejm.pl,Izabela.Jaruga-Nowacka@sejm.pl,Danuta.Jazlowiecka@sejm.pl,
Roman.Kaczor@sejm.pl,Stanislaw.Kalemba@sejm.pl,Jaroslaw.Kalinowski@sejm.pl,
Ryszard.Kalisz@sejm.pl,Jan.Kaminski@sejm.pl,Tomasz.Kaminski@sejm.pl,
Andrzej.Kania@sejm.pl,Sebastian.Karpiniuk@sejm.pl,Grzegorz.Karpinski@sejm.pl,
Wlodzimierz.Karpinski@sejm.pl,Mieczyslaw.Kasprzak@sejm.pl,Jaroslaw.Katulski@sejm.pl,
Jan.Kazmierczak@sejm.pl,

Malgorzata.Kidawa-Blonska@sejm.pl - do tej pani poseł proponuję napisać
coś specjalnego, bo ma stać na czele nowej komisji powołanej przez PO. Zresztą to rozsądna babka!
Biuro Poselskie PO Małgorzaty Kidawa-Błońskiej
Al. Ujazdowskie 18
00-478 Warszawa
tel./fax (22) 622-60-33
e-mail: malgorzata@kidawa-blonska.pl
e-mail: mkb@wp.pl

Ewa.Kierzkowska@sejm.pl,Witold.Klepacz@sejm.pl,Jozef.Klim@sejm.pl,
Eugeniusz.Klopotek@sejm.pl,Magdalena.Kochan@sejm.pl,Witold.Kochan@sejm.pl,
Jan.Kochanowski@sejm.pl,Bronislaw.Komorowski@sejm.pl,Zbigniew.Konwinski@sejm.pl,
Ewa.Kopacz@sejm.pl,Domicela.Kopaczewska@sejm.pl,Tadeusz.Kopec@sejm.pl,
Slawomir.Kopycinski@sejm.pl,Leszek.Korzeniowski@sejm.pl,Roman.Kosecki@sejm.pl,
Bozena.Kotkowska@sejm.pl,Jacek.Kozaczynski@sejm.pl,Jerzy.Kozdron@sejm.pl,
Agnieszka.Kozlowska-Rajewicz@sejm.pl,Miroslaw.Kozlakiewicz@sejm.pl,Janusz.Krason@sejm.pl,
Adam.Krupa@sejm.pl,Jacek.Krupa@sejm.pl,Marek.Krzakala@sejm.pl,
Adam.Krzyskow@sejm.pl,Wlodzimierz.Kula@sejm.pl,Jan.Kulas@sejm.pl,
Tomasz.Kulesza@sejm.pl,Jan.Kuriata@sejm.pl,Kazimierz.Kutz@sejm.pl,
Stanislaw.Lamczyk@sejm.pl,Tomasz.Lenz@sejm.pl,Izabela.Leszczyna@sejm.pl,
Dariusz.Lipinski@sejm.pl,Bogdan.Lis@sejm.pl,Krzysztof.Lisek@sejm.pl,
Arkadiusz.Litwinski@sejm.pl,Jan.Lopata@sejm.pl,Mieczyslaw.Luczak@sejm.pl,
Elzbieta.Lukacijewska@sejm.pl,Krystyna.Lybacka@sejm.pl,Miroslaw.Maliszewski@sejm.pl,
Beata.Malecka-Libera@sejm.pl,Michal.Marcinkiewicz@sejm.pl,Waclaw.Martyniuk@sejm.pl,
Katarzyna.Matusik-Lipiec@sejm.pl,Zbigniew.Matuszczak@sejm.pl,Jaroslaw.Matwiejuk@sejm.pl,
Krzysztof.Matyjaszczyk@sejm.pl,Antoni.Mezydlo@sejm.pl,Janusz.Mikulicz@sejm.pl,
Henryk.Milcarz@sejm.pl,Konstanty.Miodowicz@sejm.pl,Aldona.Mlynczak@sejm.pl,
Tadeusz.Motowidlo@sejm.pl,Czeslaw.Mroczek@sejm.pl,Izabela.Mrzyglocka@sejm.pl,
Joanna.Mucha@sejm.pl,Jan.Musial@sejm.pl,Tadeusz.Naguszewski@sejm.pl,
Witold.Namyslak@sejm.pl,Grzegorz.Napieralski@sejm.pl,Slawomir.Neumann@sejm.pl,
Stefan.Niesiolowski@sejm.pl,Slawomir.Nitras@sejm.pl,Slawomir.Nowak@sejm.pl,
Tomasz.Nowak@sejm.pl,Andrzej.Nowakowski@sejm.pl,Miroslawa.Nykiel@sejm.pl,
Marzena.Okla-Drewnowicz@sejm.pl,Stanislaw.Olas@sejm.pl,Alicja.Olechowska@sejm.pl,
Danuta.Olejniczak@sejm.pl,Wojciech.Olejniczak@sejm.pl,
Pawel.Olszewski@sejm.pl,Andrzej.Orzechowski@sejm.pl,Maciej.Orzechowski@sejm.pl,
Artur.Ostrowski@sejm.pl,Konstanty.Oswiecimski@sejm.pl,Zbigniew.Pacelt@sejm.pl,
Witold.Pahl@sejm.pl,Janusz.Palikot@sejm.pl,Andrzej.Palys@sejm.pl,
Miroslaw.Pawlak@sejm.pl,Waldemar.Pawlak@sejm.pl,Janusz.Piechocinski@sejm.pl,
Slawomir.Piechota@sejm.pl,Elzbieta.Pierzchala@sejm.pl,Danuta.Pietraszewska@sejm.pl,
Jaroslaw.Pieta@sejm.pl,Teresa.Piotrowska@sejm.pl,Grzegorz.Pisalski@sejm.pl,
Julia.Pitera@sejm.pl,Kazimierz.Plocke@sejm.pl,Marek.Plura@sejm.pl,
Wojciech.Pomajda@sejm.pl,Slawomir.Preiss@sejm.pl,Stanislawa.Przadka@sejm.pl,
Norbert.Raba@sejm.pl,Jozef.Racki@sejm.pl,Damian.Raczkowski@sejm.pl,
Elzbieta.Radziszewska@sejm.pl,Stanislaw.Rakoczy@sejm.pl,Grzegorz.Raniewicz@sejm.pl,
Ireneusz.Ras@sejm.pl,Tadeusz.Ross@sejm.pl,Grzegorz.Roszak@sejm.pl,
Halina.Rozpondek@sejm.pl,Jakub.Rutnicki@sejm.pl,Arkadiusz.Rybicki@sejm.pl,
Slawomir.Rybicki@sejm.pl,Stanislaw.Rydzon@sejm.pl,
Zbigniew.Rynasiewicz@sejm.pl,Andrzej.Ryszka@sejm.pl,Jan.Rzymelka@sejm.pl,
Wojciech.Saluga@sejm.pl,Marek.Sawicki@sejm.pl,Grzegorz.Schetyna@sejm.pl,
Miroslaw.Sekula@sejm.pl

Joanna.Senyszyn@sejm.pl ---> tej pani nie trzeba nikomu przedstawiać

Henryk.Siedlaczek@sejm.pl,Izabella.Sierakowska@sejm.pl,Radoslaw.Sikorski@sejm.pl,
Witold.Sitarz@sejm.pl,Aleksander.Skorupa@sejm.pl,Krystyna.Skowronska@sejm.pl,
Joanna.Skrzydlewska@sejm.pl,Tadeusz.Slawecki@sejm.pl,Bozena.Slawiak@sejm.pl,
Andrzej.Smirnow@sejm.pl,Tomasz.Smolarz@sejm.pl,Aleksander.Soplinski@sejm.pl,
Lidia.Staron@sejm.pl,Stanislaw.Stec@sejm.pl,Franciszek.Stefaniuk@sejm.pl,
Elzbieta.Streker-Dembinska@sejm.pl,Michal.Stuligrosz@sejm.pl,Pawel.Suski@sejm.pl,
Miron.Sycz@sejm.pl,Wieslaw.Szczepanski@sejm.pl,Michal.Szczerba@sejm.pl,
Adam.Szejnfeld@sejm.pl,Jerzy.Szmajdzinski@sejm.pl,Grzegorz.Sztolcman@sejm.pl,
Jakub.Szulc@sejm.pl,Krystyna.Szumilas@sejm.pl,Bozena.Szydlowska@sejm.pl,
Jolanta.Szymanek-Deresz@sejm.pl,Iwona.Sledzinska-Katarasinska@sejm.pl,Jan.Tomaka@sejm.pl,
Piotr.Tomanski@sejm.pl,Irena.Tomaszak-Zesiuk@sejm.pl,Tadeusz.Tomaszewski@sejm.pl,
Cezary.Tomczyk@sejm.pl,Tomasz.Tomczykiewicz@sejm.pl,Donald.Tusk@sejm.pl,
Lukasz.Tusk@sejm.pl,Krzysztof.Tyszkiewicz@sejm.pl,Robert.Tyszkiewicz@sejm.pl,
Cezary.Urban@sejm.pl,Jaroslaw.Urbaniak@sejm.pl,Piotr.VanderCoghen@sejm.pl,
Jaroslaw.Walesa@sejm.pl,Piotr.Wasko@sejm.pl,Jerzy.Wenderlich@sejm.pl,
Robert.Wegrzyn@sejm.pl,Jan.Widacki@sejm.pl,Monika.Wielichowska@sejm.pl,
Marek.Wikinski@sejm.pl,Wojciech.Wilk@sejm.pl,Stanislaw.Witaszczyk@sejm.pl,
Radoslaw.Witkowski@sejm.pl,Wieslaw.Woda@sejm.pl,Norbert.Wojnarowski@sejm.pl,
Edward.Wojtas@sejm.pl,Marek.Wojtkowski@sejm.pl,Ewa.Wolak@sejm.pl,
Boguslaw.Wontor@sejm.pl,Marek.Wojcik@sejm.pl,Adam.Wykret@sejm.pl,
Stanislaw.Wziatek@sejm.pl,Jacek.Zacharewicz@sejm.pl,Adam.Struzik@sejm.pl

W kwestii posła Palikota, to chodziło mi o inny adres e-mail niż ten sejmowy.
Znalazłam adres biura poselskiego :
20-002 Lublin
ul. Krakowskie Przedmieście 10/5
biuropalikot@wp.pl

Oto lista posłów PIS:
tutaj wysyłamy lisy Monka

Adam.Abramowicz@sejm.pl,Andrzej.Adamczyk@sejm.pl,Waldemar.Andzel@sejm.pl,
Iwona.Arent@sejm.pl,Marek.Ast@sejm.pl,Zbigniew.Babalski@sejm.pl,
Piotr.Babinetz@sejm.pl,Barbara.Bartus@sejm.pl,Dariusz.Bak@sejm.pl,
Andrzej.Betkowski@sejm.pl,Mariusz.Blaszczak@sejm.pl,Antoni.Bladek@sejm.pl,
Jacek.Bogucki@sejm.pl,Joachim.Brudzinski@sejm.pl
Jan_Bury@sejm.pl --- > to ma być _ a nie . w adresie
Aleksander.Chlopek@sejm.pl,Zbigniew.Chmielowiec@sejm.pl,Piotr.Cybulski@sejm.pl,
Tadeusz.Cymanski@sejm.pl,Witold.Czarnecki@sejm.pl,Arkadiusz.Czartoryski@sejm.
pl,Edward.Czesak@sejm.pl,Andrzej.Cwierz@sejm.pl,Lena.Dabkowska-Cichocka@sejm.pl
Andrzej.Dera@sejm.pl ---> to ten pan co był w programie Lisa.... i jako
alternatywę dla in vitro podał naprotechnologię... a na koniec powiedział,że on z żoną też miał problemy z poczęciem i adoptował dziecko
Zbigniew.Dolata@sejm.pl,Marzenna.Drab@sejm.pl,Tomasz.Dudzinski@sejm.pl,
Jan.Dziedziczak@sejm.pl,Jacek.Falfus@sejm.pl,Adam.Gaweda@sejm.pl,
Zbigniew.Girzynski@sejm.pl,Szymon.Gizynski@sejm.pl,Mieczyslaw.Golba@sejm.pl,
Marian.Golinski@sejm.pl,Kazimierz.Golojuch@sejm.pl,Jerzy.Gosiewski@sejm.pl,
Przemyslaw.Gosiewski@sejm.pl,Artur.Gorski@sejm.pl,Tomasz.Gorski@sejm.pl,
Krystyna.Grabicka@sejm.pl,Kazimierz.Gwiazdowski@sejm.pl,Czeslaw.Hoc@sejm.pl,
Adam.Hofman@sejm.pl,Dawid.Jackiewicz@sejm.pl,Jaroslaw.Jagiello@sejm.pl,
Elzbieta.Jakubiak@sejm.pl,Wieslaw.Janczyk@sejm.pl,Grzegorz.Janik@sejm.pl,
Wojciech.Jasinski@sejm.pl,Krzysztof.Jurgiel@sejm.pl,Dariusz.Kaczanowski@sejm.pl

Jaroslaw.Kaczynski@sejm.pl

Mariusz.Kaminski@sejm.pl,Lucjan.Karasiewicz@sejm.pl,Karol.Karski@sejm.pl,
Beata.Kempa@sejm.pl,Izabela.Kloc@sejm.pl,Joanna.Kluzik-Rostkowska@sejm.pl,
Slawomir.Klosowski@sejm.pl,Lech.Kolakowski@sejm.pl,Robert.Kolakowski@sejm.pl,
Longin.Komolowski@sejm.pl,Pawel.Kowal@sejm.pl,Henryk.Kowalczyk@sejm.pl,
Boguslaw.Kowalski@sejm.pl,Zbigniew.Kozak@sejm.pl,Maks.Kraczkowski@sejm.pl,
Leonard.Krasulski@sejm.pl,Elzbieta.Kruk@sejm.pl,Piotr.Krzywicki@sejm.pl,
Marek.Kuchcinski@sejm.pl,Jacek.Kurski@sejm.pl,Marek.Kwitek@sejm.pl,
Tomasz.Latos@sejm.pl,Jan.Libicki@sejm.pl,Krzysztof.Lipiec@sejm.pl,
Adam.Lipinski@sejm.pl,Marek.Latas@sejm.pl,Marzena.Machalek@sejm.pl,
Krzysztof.Maciejewski@sejm.pl,Antoni.Macierewicz@sejm.pl,
Ewa.Malik@sejm.pl,Barbara.Marianowska@sejm.pl,Gabriela.Maslowska@sejm.pl,
Miroslawa.Maslowska@sejm.pl,Jerzy.Materna@sejm.pl,Marek.Matuszewski@sejm.pl,
Kazimierz.Matuszny@sejm.pl,Beata.Mazurek@sejm.pl,Krzysztof.Michalkiewicz@sejm.pl,
Wojciech.Mojzesowicz@sejm.pl,Kazimierz.Moskal@sejm.pl,Arkadiusz.Mularczyk@sejm.pl,
Aleksandra.Natalli-Swiat@sejm.pl,Maria.Nowak@sejm.pl,Jan.Oldakowski@sejm.pl,
Marek.Opiola@sejm.pl,Jacek.Osuch@sejm.pl,Stanislaw.Ozog@sejm.pl,
Anna.Paluch@sejm.pl

Boleslaw.Piecha@sejm.pl ---> ten pan też był w programie Lisa.... i porównał niepłodność do problemu odstających uszu... i podważył autorytet prof. Szamatowicza

Stanislaw.Pieta@sejm.pl,Jacek.Pilch@sejm.pl,Maciej.Plazynski@sejm.pl,
Jerzy.Polaczek@sejm.pl,Marek.Polak@sejm.pl,Piotr.Polak@sejm.pl,
Pawel.Poncyljusz@sejm.pl,Krzysztof.Popiolek@sejm.pl

Krzysztof.Putra@sejm.pl ---> Wicemarszałek z ramienia PISu

Elzbieta.Rafalska@sejm.pl,Jan.Religa@sejm.pl,Zbigniew.Religa@sejm.pl,
Jerzy.Rebek@sejm.pl,Adam.Rogacki@sejm.pl,Jozef.Rojek@sejm.pl,
Nelli.Rokita-Arnold@sejm.pl,Jaroslaw.Rusiecki@sejm.pl,Malgorzata.Sadurska@sejm.pl,
Dariusz.Seliga@sejm.pl,Jaroslaw.Sellin@sejm.pl,Edward.Siarka@sejm.pl,
Anna.Sikora@sejm.pl,Anna.Sobecka@sejm.pl,Krzysztof.Sonta@sejm.pl,
Andrzej.Sosnierz@sejm.pl,Lech.Sprawka@sejm.pl,Piotr.Stanke@sejm.pl,
Jaroslaw.Stawiarski@sejm.pl,Marek.Suski@sejm.pl,Wojciech.Szarama@sejm.pl,
Aleksander.Szczyglo@sejm.pl,Jolanta.Szczypinska@sejm.pl,
Andrzej.Szlachta@sejm.pl,Stanislaw.Szwed@sejm.pl,Beata.Szydlo@sejm.pl,
Jan.Szyszko@sejm.pl,Adam.Sniezek@sejm.pl,Krzysztof.Tchorzewski@sejm.pl,
Robert.Telus@sejm.pl,Ryszard.Terlecki@sejm.pl,Grzegorz.Tobiszowski@sejm.pl,
Jacek.Tomczak@sejm.pl,Kazimierz.Ujazdowski@sejm.pl,Andrzej.Walkowiak@sejm.pl,
Teresa.Wargocka@sejm.pl,Zbigniew.Wassermann@sejm.pl,Waldemar.Wiazowski@sejm.pl,
Jadwiga.Wisniewska@sejm.pl,Elzbieta.Witek@sejm.pl,Michal.Wojtkiewicz@sejm.pl,
Tadeusz.Wozniak@sejm.pl,Waldemar.Wrona@sejm.pl,Marzena.Wrobel@sejm.pl,
Stanislaw.Zajac@sejm.pl

Info od gro
Tak sobie jeszcze myślę apropos tego artykułu który podała _klusia_ MOże warto skontaktować się bliżej z tymi babkami z PO, które są przeciw zakazowi wytwarzania zarodków "nadliczbowych".
* wiceszefowa sejmowej komisji zdrowia i lekarz Beata Małecka-Libera z PO powiedziała "Uważam, że liczba zarodków powinna być większa i zamrażana, żeby móc ich użyć przy ewentualnej kolejnej próbie"
* Iwona Guzowska z komisji polityki społecznej i Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z komisji zdrowia. "Kobieta ma prawo do korzystania z osiągnięć nauki" - podkreśla Guzowska. "Nie widzę nic niemoralnego ani grzesznego w wytwarzaniu większej ilości zarodków i zamrażania ich dla pary, która chce mieć więcej niż jedno dziecko z in vitro" - mówi Kozłowska-Rajewicz

ADRESY DO TYCH PAŃ DLA PRZYPOMNIENIA :D
> Beata Małecka-Libera - to w kocu lekarz!
Beata.Malecka-Libera@sejm.pl
biuro@malecka-libera.pl
Biuro Poselskie Beata Małecka-Libera
ul. 3 Maja 22
41-300 Dąbrowa Górnicza
http://www.malecka-libera.pl/page.php

> Iwona Guzowska - to ta pięściarka ;)
iwona.guzowska@sejm.pl
iwonaguzowska@interia.pl
BIURO POSELSKIE IWONY GUZOWSKIEJ
UL. KOSSAKA 1
80-249 GDAŃSK
http://guzowska.com/prywatna_test.html

> Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - wykształcona babka, w tym doktorat z biologii UAM
biuro@kozlowska-rajewicz.pl
Agnieszka.Kozlowska-Rajewicz@sejm.pl
Biuro poselskie posłanki Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz
al. Marcinkowskiego 27/14
61-745 Poznań
http://www.kozlowska-rajewicz.pl/

Mam wrażenie że one wiedzą na czym polega in vitro... to młode kobiety... może jeśli macie możliwość się z nimi jakoś spotkać.. są z Poznania, Gdańska i Dabrowy Górniczej :D taka myśl mi przeszła przez głowę...
-------------------------------------------------------------------------------------
Podaję listę alfabetyczną senatorów wszystkich partii i bezpartyjnych:

biuro@abgarowicz.info,senator@malgorzataadamczak.pl ,biuro@andrzejewski.senat.pl,
biuro@mieczyslawaugustyn.pl,senator@grzegorzbanas.pl,biuro@grzegorzbanas.pl,
kiklublin@poczta.onet.pl ,senator@bisztyga.senat.pl , biuro@blaszczyk.senat.pl ,
biuro@krystynabochenek.pl, borusewicz@nw.senat.gov.pl, biuro@b-borusewicz.pl,
biuro@biurosenatorskie.pl, dariusz.labuz@biurosenatorskie.pl, magda.nawrocka@biurosenatorskie.
pl, biuro@chroscikowski.senat.pl, senator.z.cichon@interia.pl, senator.z.cichon@neostrada.pl,
biuro@lucjancichosz.senat.pl, biuro@grzegorzczelej.pl, biuro@dobkowski.senat.pl,
jan_dobrzynski@wp.pl, jaroslaw@duda.org.pl, biuro@glowski.pl,
biuro@stanislawgogacz.pl, senat_os@wp.pl, biuro@ryszardgorecki.pl,
senator@henrykgorski.pl, biuro@iwan.senat.pl, jurcewicz@neostrada.pl,
kaleta.piotr@poczta.fm, s.karczewski@wp.pl, biuro@leonkieres.pl,
biuro@kazimierzkleina.pl, mmklima@poczta.onet.pl, ryszard@knosala.com, info@fpon.com.pl, rzecznik@onet.pl,
biuro@marek-konopka.pl, biuro@kowalski.senat.pl, senator.krajczy@interia.pl,
biuro@kraska.home.pl, senator@kwiatkowski.lodz.pl, roman@ludwiczuk.pl,
zbigniewmeres@o2.pl, tomasz.misiak@platforma.org, tomasz@misiak.org, biuro@misiolek.senat.pl, antoni@motyczka.pl, biuro@rafalmuchacki.pl, biuro_kss@wp.pl, biuro@ts.turek.pl, biuro_wss@wp.pl, biuro@okla-senat.pl, kontakt@janolech.pl, biuro@ortyl.senat.pl, sekretariat@panczyk.senat.pl, senator@bohdanpaszkowski.pl, biuro@antonipiechniczek.pl, biuro@senatorpiotrowicz.pl, piotrowicz@senatorpiotrowicz.pl, biuro@zdzislawpupa.pl, biuro@rachon.senat.pl, marek@rocki.pl, senator@romaszewski.pl, biuro@romaszewski.pl, rulewski@janrulewski.pl, czeslaw@ryszka.com, wladyslaw@sidorowicz.org, biuro@skorupa.senat.pl, w.skurkiewicz@wp.pl, biuro@skurkiewicz.pl, senator@eryksmulewicz.pl, z.szaleniec@wp.pl, a@szewinski.senat.pl, senator@sztark.senat.pl, biuro@trzcinski.senat.pl, senator@trzcinski.senat.pl, wach@po.opole.pl, biuro@piotrwach.org.pl, biuro.senatorskie@kazimierzwiatr.pl, slawomir.chrzanowski@platforma.org, ewittbro@sunrise.pg.gda.pl, biuro@wittbrodt.pl, biuro@grzegorzwojciechowski.pl, biuro@wojtczak.info, hmw@woznak.senat.pl, jan.wyrowinski@gazeta.pl, biuro.senatorskie@wyrowinski.org.pl, szajac@wp.pl, ziolkowski@nw.senat.gov.pl, biuro@zientarski.pl, biuro@zaremba.org.pl

biurosen1@wp.pl biuro@cimoszewicz.eu ---> oba adresy do Włodzimierza Cimoszewicza z LIDu
krzysztof@piesiewicz.pl ---> Krzysztof Piesiewicz

Niektórzy na stronach mieli tylko formularze kontaktowe:
http://www.janinafetlinska.pl/kontakt.php
http://www.stanislawgorczyca.pl/compone ... Itemid,34/
http://www.grubskimaciej.pl/index.php?strona=kontakt
http://www.gruszka-t.pl/
http://www.andrzejgrzyb.pl/http://www.j ... t&Itemid=9
http://www.kazimierzkleina.pl/component ... Itemid,39/
http://bronislawkorfanty.pl/kontakt
http://www.meres.pl/kontakt.php
http://www.andrzejperson.eu/?dzial=kont ... te=contact

-------------------------------------------------------------------------------------
Kontakt do Prezydentowej Jolanty Kwasniewskiej:

Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej
"Porozumienie bez barier"
Al. Przyjaciół 8 lok. 1a
00-565 Warszawa
e-mail: radafundacji@fpbb.pl ;

myslę ,że tutaj warto wyslać coś od siebie
-------------------------------------------------------------------------------------

Ewentualnie zwykla poczta za potwierdzeniem odbioru - wtedy maja 2
tygodnie na odpowiedz.


5. APEL DO POSLOW PO WYSTOSOWANY PRZEZ STOWARZYSZNIE NASZ BOCIAN
-------------------------------------------------------------------------------------
listy do gazet:
info od glori
Uwazam, ze GW jest dobrym adresem, ostatnio tematem zajmuje się Piotr Pacewicz, znany z odważnego stanowiska nie tylko w sprawie in vitro ale i innych (on był prowodyrem zagwarantowania prawa do aborcji dla zgwałconej 13 latki). Mozna do niego podesłac listy pocztą jak i droga mailową.
http://www.agora.pl/agora_pl/1,66409,674800.html http://wyborcza.pl/1,96165,6058481,Godn ... ciola.html

W Dużym Formacie myślę, ze można uderzyc do Tomka Kwasniewskiego - młody tata, napisał dziennik cięzarowca i po tekstach jakie ukazują się w Dużym Formacie i Wysokich Obcasach widac, że nie boi się tematów trudnych. Jego adres mail; tomasz.kwasniewski@agora.pl

Gazeta Wyborcza:
Adres redakcji:
ul. Czerska 8/10
00-732 Warszawa
centrala: (0-22) 555 60 00, 555 60 01
faks (0-22) 841 69 20, 555 47 80
www.wyborcza.pl
listy do redakcji: listydogazety@gazeta.pl
Reportaż/"Duży Format" - Paweł Goźliński
tel. (0-22) 555 43 09, reportaz@agora.pl, duzyformat@agora.pl
"Wysokie Obcasy" - Ewa Wieczorek
tel. (0-22) 555 47 03, obcasy-p@agora.pl
-------------------------------------------------------------------------------------

Skład nowego zespołu Komisji Bioetycznej wchodzą posłowie:

Grzegorz Karpiński (prawnik),
Maciej Orzechowski (lekarz),
Jarosław Katulski (lekarz),
Ireneusz Raś (historyk, krakowski konserwatysta),
Michał Stuligrosz (geograf),
Iwona Guzowska (księgowa i kick bokserka),
Iwona Śledzińska-Katarasińska (specjalistka od mediów),
Łukasz Abgarowicz jako przedstawiciel Senatu.


Wklejam liste aby było wiadomo do kogo pisać. Wszelkie pomysły na maile mile widziane :wink:

Michał Stuligrosz mailto: stuligrosz@o2.pl
michal.stuligrosz@sejm.pl
a tutaj strona internetowa z namiarami na biuro poselskie http://www.michalstuligrosz.pl/

Ireneusz RaśBiuro Poselskie
Posła Ireneusza Rasia
mail do biura poselskiego :biuro.poselskie@ireneuszras.pl
Biuro poselskie:
os. Złotej Jesieni 15b
31-831 Kraków
Tel. (012)647 09 41
e-mail: ireneuszras@wp.pl
ireneusz.ras@sejm.pl

Biuro Regionu Małopolskiego PO RP
ul. Św. Gertrudy 26-29
31-048 Kraków
tel. (012) 421 05 33
tel./fax (012) 421 46 61

e-mail: malopolska@platforma.org
Biuro Regionu Małopolskiego PO RP
ul. Św. Gertrudy 26-29
31-048 Kraków
tel. (012) 421 05 33
tel./fax (012) 421 46 61

e-mail: malopolska@platforma.org

Namiary na poseł Iwonę Śledzińską - Katarasińską

e-mail: Iwona.Sledzinska-Katarasinska@sejm.pl
e-mail: biuro@lodz.platforma.org
Numer GG do Biura: 10931325

Co robię - 8 x TAK

TAK - walczę o pieniądze dla Lublinka i wszelkich innych inwestycji
TAK - domagam się budowy autostrad i modernizacji kolei
TAK - ratuję Księży Młyn przed zniszczeniem i zapomnieniem.
TAK - bronię ludzi przed bezdusznością i krętactwem urzędów
TAK - pomagam łódzkiej kulturze i jej twórcom
TAK - mówię prawdę prosto w oczykażdej władzy, jaka by nie była
TAK - szanuję ludzi i ich poglądy
TAK - dzielę się z innymi tym, co mam
( szanowanie poglądów innych uważam za ważne, obrona ludzi przed bezdusznością urzędników jak najbardizej dla nas )

Grzegorz Karpiński:
http://www.grzegorzkarpinski.pl/
( na tej stronie jest wirtualny gabinet przez który można zadać ptytanie)

mailto: grzegorz.karpinski@sejm.pl

Maciej Orzechowski
maciej.orzechowski@sejm.pl
biuro@maciejorzechowski.pl
http://www.maciejorzechowski.pl/ ( "Napisz do mnie" - taka opcja jest na stronie - no to piszmy :) )

Jarosław Katulski
jaroslaw.katulski@sejm.pl
sepolno@katulski.pl
koronowo@katulski.pl
tuchola@katulski.pl

Łukasz Abgarowicz senator
biuro@abgarowicz.info
Lukasz.Abgarowicz@sejm.pl
biuroabgarowicz@o2.pl

Iwona Guzowska
iwona.guzowska@sejm.pl
iwonaguzowska@interia.pl
--------------------------------------------------------------------------------------
Czekamy na Wasze listy, pomysly, sugestie, informacje. Ciagle mozemy i musimy cos zrobic. My. Ja. TY!

Ten post nie powstałby gdyby nie Monek

_________________
Niepłodność boli. Porozmawiajmy.


Ostatnio zmieniony czw lut 12, 2009 12:09 pm przez balbina07, łącznie zmieniany 23 razy

Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:00 pm 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika
Administrator
Moderator
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: sob wrz 04, 2004 10:00 pm
Posty: 27055
Lokalizacja: KL
Super, ze taki watek powstal, Burzyku, wielkie dzieki! :cmok: Mysle, ze byl bardzo potrzebny, co wnioskuje z wielu sygnalow jakie do mnie docieraly, rowniez na PW.
Ponizej zamieszczam kopie listu do premiera RP. Od razu wytkne sobie pewna niescislosc: otoz w sprawach IVF decyzje nie byly podejmowane wiekszoscia glosow i stad rozne propozycje (wyrazone w zalaczniku nr 19 i 20 Raportu, do ktorego link jest w pierwszym poscie) rozwiazan. To niestety, nie przeszkodzilo autorowi projektu ustawy nie uwzglednic rozwiazan bardziej liberalnych i wrecz zaostrzyc proponowane w projekcie rozwiazania. Projekt ustawy rowniez w pierwszym poscie.
Nie mam nic przeciwko wykorzystaniu ponizszego tekstu.
Cytuj:
Szanowny Panie Premierze!

Pozwolilam sobie napisac ten list kierowana powaznymi watpliwosciami, ktore wywolane zostaly lektura raportu Zespolu ds. Konwencji Bioetycznej, powolanego na mocy Zarzadzenia nr 38 Prezesa Rady Ministrow z dnia 7 kwietnia 2008 oraz doniesieniami prasowymi.
Jestem obywatelem RP, od momentu uzyskania czynnego prawa wyborczego spelniam swoj obywatelski obowiazek udzialu w wyborach, co w moim przekonaniu daje mi prawo do wyrazenia swojej opinii. Mam tez nadzieje, iz zostanie ona wysluchana. Dodam, ze jestem osobiscie zaiteresowana rozwiazaniami proponowanymi przez w/w Zespol, jako ze od wielu lat zmagam sie z nieplodnoscia i jestem pacjentka jedej z polskich klinik leczacych nieplodnosc. To zapewne spowoduje, ze moje postrzeganie tej sprawy bedzie subiektywne, ale - co wazne - bogatsze o osobiste doswiadczenia i spostrzezenia oraz wiedze, ktora sila rzeczy nabylam. Mysle rowniez, ze fakt, iz od wielu lat mieszkam poza granicami kraju pozwoli mi spojrzec na sprawe z pewnej perspektywy. Na szczecie z tego tez powodu proponowane rozwiazania moga mnie nie dotyczyc, chociaz pragne zaznaczyc, ze swiadomie wybralam jedna z polskich klinik ze wzgledu na wysokie standardy leczenia, w tym rowniez etyczne oraz na doskonale osiagniecia. To smutne, bo wiem, ze srodowisko osob nieplodnych w Polsce z wielka niecierpliwoscia oczekiwalo uregulowan prawnych dotyczacych leczenia nieplodnosci i metod wspomaganego rozrodu, a teraz jawia sie one jako zrodlo potencjalnych problemow, dodatkowych dramatow oraz powod uwstecznienia i zanegowania dotychczasowych osiagniec medycyny w dziedzinie wspomagania rozrodu.
Panie Premierze, w Polsce stanowimy grupe okolo 3 milionow osob. Prosze sobie wyobrazic trzymilionowe miasto osob zmagajacych sie z nieplodnoscia. Przytlaczajaca liczba, prawda? A jednak nikt nie slyszy naszego glosu. Malo tego, mam wrazenie, ze nikt nie chce nas uslyszec.
Juz wyjasniam dlaczego.
Zaczne moze od skladu wspomnianej przeze mnie komisji. W wiekszosci stanowia ja osoby o zdecycownie konserwatywnych pogladach. Kiedy wezmie sie pod uwage fakt, ze decyzje komisji byly podejmowane wiekszoscia glosow, widac jasno, ze czesc o pogladach liberalnych nie miala tak naprawde sznas na to, aby jej stanowisko zostalo w ogole uwzglednione. Taki dobor osob w polaczeniu z takim sposobem decydowania nie tylko nie spelnia standardow uczciwej debaty, ale stanowi wrecz probe manipulacji. Jaka jest rola osob stanowiacych w Komisji mniejszosc? Czy mialy one jedynie usankcjonowac swoja obecnoscia jej pozorny pluralizm? Dlaczego do udzialu w Komisji nie zostaly zaproszone osoby najmocniej zwiazane z problemem, a wiec lekarze, ktorzy pracuja w klinikach leczenia nieplodnosci i zajmuja sie ta problamatyka na co dzien oraz osoby nia dotkniete? Zarowno wsrod lekarzy z latwoscia udaloby sie znalezc uznane powszechnie autorytety, a w srodowisku osob cierpiacych z powodu nieplodnosci stowarzyszenia je reprezentujace. Wszystko, o czym pisze powyzej stanowi moim zdaniem powazne uchybienie formalne, ktore odbiera Komisji wiarygodnosc, ale rowniez mandat do przedstawiania rozwiazan, ktore mialyby stanowic podstawe jakichkolwiek uregulowan prawnych.
Niestety, wynik prac Komisji jest rowniez obarczony bledami merytorycznymi, a jej postanowienia czesto opieraja sie na nieprawdziwych przeslankach. Nie jestem lekarzem, ale nawet dla mnie jako kogos, kto przechodzil dlugoletnie leczenie owe bledy sa po prostu razace. I tutaj po raz kolejny wyraznie widac, jak brzemienny w skutki jest brak fachowcow w skladzie Komisji. Zeby nie byc goloslowna, podam przyklady. W zalaczniku nr 19 raportu, ktory stanowi pewna propozycje rozwiazan prawnych uzywa sie slowa "implatnacja" jako rownoznacznego ze slowem "transfer". Niestety, rzeczywistosc jest daleka od tych poboznych zyczen, bo chyba w takiej kategorii nalezy je traktowac. Podaje za Slownikiem Jezyka Polskiego:

implantacja - «zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja ssaków w nabłonku macicy»

transfer - «przeniesienie lub przesłanie czegoś z miejsca na miejsce»

W przypadku przeniesienia zarodkow do jamy macicy mamy jedynie do czynienia z transferem. To czy dojdzie do zagniezdzenia sie zarodka w jamie macicy, a wiec czy dojdzie do implantacji to zupelnie odrebna kwestia. Niestety, bo prosze mi wierzyc, ze bardzo mocno bysmy sobie zyczyli, zeby to bylo jednoznaczne.
Moj sprzeciw budzi rowniez propozycja mozliwosci zaplodnienia tylko dwoch komorek jajowych. Kiedy pozna sie statystyki przezywalnosci zarodkow (rowniez w warunkach naturalnych!) ta liczba moze przerazic, tym bardziej, ze nie ma tak naprawde skutecznych metod oceny jakosci komorki jajowej. Podobnie jak nie ma skutecznej metody oceny jakosci plemnika. Niestety, dopiero polaczenie tych dwoch gamet daje takie mozliwosci, a i te nie sa przeciez doskonale. O wszystkim tak czy inaczej decyduje natura.
Projekt nie przewiduje mozliwosci mrozenia zarodkow (poza bardzo szczegolnymi przypadkami). Dlaczego? Dlaczego tak latwo szafuje sie zdrowiem kobiet, ktore w przypadku niepowodzenia kolejny raz beda musialy poddac sie stymulacji hormonalnej? Dlaczego mrozone zarodki traktuje sie jako "rezerwe" czy "zapas" - wielokrotnie slyszalam takie opinie - mimo ze dla nas to sa nasze dzieci?! Czy jest to tylko brak empatii, czy proba manipulacji odczuciami ludzi postronnych? Za mna drugi program IVF tym razem zakonczony szczesliwie. Jestem w 25 tygodniu ciazy i nie ma dnia, zebym sie nie modlila o zdrowie dla mojego nienarodzonego jeszcze dziecka, i nie ma dnia, zebym nie myslala, ze pewnego dnia wroce po moje kolejne dzieci. Nie ma rowniez dnia, zebym nie myslala o tych z moich dzieci, ktorym nie udalo sie przezyc... Wylalam wiele lez za kazdym razem przezywajac te strate, mimo ze w naturze nawet bym nie wiedziala o ich istnieniu... Przepraszam za ten bardzo osobisty fragment, ale prosze pamietac, ze to sa odczucia tylko jednej z okolo 3 milionow osob.
Z wypowiedzi p. Jaroslawa Gowina zorientowalam sie, ze alternatywa dla mrozenia zarodkow ma byc mozliwosc mrozenia komorek jajowych, jako niekontrowersyjna, a rownie skuteczna. Z pierwsza czescia moge sie zgodzic, rozumiem, ze mrozenie ludzkich gamet nie budzi az takich emocji, ale absolutnie nie moge sie zgodzic z druga czesia tej opinii. Nie ma ona bowiem zadnego potwierdzenia w statystykach. Gdyby okolicznosci, na ktore powoluje sie p.Gowin byly prawdziwe, na calym swiecie stosowanoby wlasnie takie rozwiazania, a jednak tak nie jest. Dlaczego? Dosc dodac, ze w Polsce, jak udalo mi sie ustalic, doszlo do jednej ciazy na skutek zaplodnienia komorki jajowej, ktora wczesesniej poddana byla procesowi mrozenia i rozmrazania. Wsrod moich znajomych jest za to wielu szczesliwych rodzicow, ktorych dzieci urodzily sie z ciazy uzyskanej po kriotransferze. Mam ogormna nadzieje do nich dolaczyc.
Kolejna watpliwosc, jaka zrodzila lektura raportu dotyczy zakazu dawstwa gamet. Powiem wiecej, ten zakaz jest dla mnie zupelnie niezrozumialy. Dlaczego moge oddac komus moja nerke, a nie moge oddac swojej komorki jajowej? Zwlaszcza w sytuacji, kiedy to dla niektorych par jedyne mozliwe leczenie. W szczegolnych sytuacjach projekt ustawy dopuszcza mozliwosc adopcji zarodka, chociaz jest to obwarowane licznymi, bardzo surowymi warunkami, natomiast zupelnie nie przewiduje dawstwa gamet. Dlaczego? Jakie jest uzasadnienie dla takiego rozwiazania?
Przyznam tez szczerze, ze rozwiazania proponowane w projekcie rozczarowuja mnie z jeszcze jednego powodu. Otoz zawsze uwazalam sie za osobe o liberalnych pogladach, uznajaca wolnosc jednostki za dobro najwyzsze. Platforma Obywatelska wydawala mi sie formacja polityczna holdujaca tym samym wartosciom. Jak sie do nich ma zapis w projekcie, iz tylko malzenstwa maja prawo korzystac z nowoczesnych osiagniec medycyny jak metoda zaplodnienia pozaustrojowego, ze o nasuwajacej orwellowskie wrecz skojarzenia procedurze towarzyszacej adopcji zarodka nie wspomne? Czy nastepnym krokiem bedzie sprawdzanie kwalifikacji do bycia rodzicem wszystkich pozostalych obywateli? Czy wyobraza Pan sobie uzaleznienie wszczecia jakiejkolwiek innej procedury leczniczej od stanu cywilnego pacjenta?
Szanowny Panie Premierze, mam wrazenie, ze porponowane rozwiazania w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlaja rzeczywistosci. I tu mam na mysli nie tylko faktyczne mozliwosci dzisiejszej medycyny, ale i pragnienia, dazenia oraz prawa ludzi nieplodnych. W momentach najwiekszego rozgoryczenia dochodze do wniosku, ze wieksza sile przebicia maja ci, ktorzy sa gotowi spalic kilka opon przed siedziba jednego czy drugiego urzedu. Slucham wypowiedzi roznych oficjeli, ktorzy w zadnym stopniu (na szczescie, bo zycze im jak najlepiej) nie zetkneli sie z problemem nieplodnosci i nie moge sie powstrzymac od powtorzenia w myslach zdania, ze tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Czy ich stanowisko byloby rownie niezlomne, gdyby problem dotyczyl ich samych, albo ich dzieci? Albo gdyby nagle okazalo sie, ze musza zrezygnowac z czesci swojego upozazenia, bo nie ma kto na nie zapracowac? A liczby sa nieublagane. Co trzecia para w Polsce ma problem z plodnoscia. Zapewne z obawy przed spolecznym napietnowaniem (wg. statystyk tylko 20% badanych uwaza, ze nieplodne kobiety sa tak samo wartosciowe jak te, ktore moga urodzic dziecko) nie mowia glosno o swoim dramacie, ale zmagaja sie z nim na co dzien. Mamy takie osoby w swoim otoczeniu, tylko czesto nie uswiadamiamy sobie z jakim problemem przyszlo im sie mierzyc. Jesli nie ma mozliwosci zaproponowania im realnej pomocy, prosze przynajmniej nie czynic tej walki trudniejsza!

Z wyrazami szacunku,

_________________
1.06.07. - pozegnalam mojego Aniolka
9dpt zobaczyłam dwie krechy.
26.03.09. o 13:06 urodzil sie moj sliczny synek.
10dpt w chmurach zobaczyłam dwie krechy.
25.09.11. o 4:36 i 4:37 urodzily sie moje sliczne, malutkie coreczki.


SIĘPOMAGA


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:19 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 13, 2006 10:00 pm
Posty: 11565
Lokalizacja: Warszawa
Pozwolę sobie jeszcze zamieścic post gro

Nie wiem czy słyszałyście coś na temat projektu Ustawy Bioetycznej i steku bzdur jaki w nim zawarto. W skrócie ma być zabronione mrożenie zarodków (maksymalnie 2 komórki mają być zapładniane), ma być też zabronione dawstwo gamet, dawsto zarodków... To może obniżyć skuteczność in vitro nawet trzykrotnie!!! Ten stek bzdur jaki jest podawany jako papka dla ludu nie mającego pojęcia o realiach leczenia i skali zjawiska jakim jest niepłodność, jest porażający!!!
Nie możemy siedzieć cicho! Jeśli możecie zerknijcie proszę na treść protestu jaki sformułowała dziejba Więcej szczegółów jest TU i TU
Rozsyłamy to do wszystkich osób które na różnym etapie legislacji tego gniota będą miały lub miały z nim do czynienia. Dla zainteresowanych treść Raportu działań Komisji Bioetycznej jest TUTAJ załączniki 19 i 20

Co ważne jeśli będziecie chciały rozesłać protest:
1) dziejba wyraża zgodę aby zmieniać treść protestu na własne potrzeby, można dopisać ew. coś od siebie
2) każdy e-mail trzeba podpisać imieniem i nazwiskiem, adresem zameldowania i numerem PESEL
3) jeśli macie możliwość wysłać go pocztą byłoby super - wtedy własnoręczny podpis i ew. podpisy znajmoych rodziny...


oto adresy opodane przez dzejbę:
prezydent
biuroprasowe@prezydent.pl

premier
infoobywatel@kprm.gov.pl

Marszałek Sejmu
Bronisław Komorowski
listy@sejm.gov.pl

do Komisji Zdrowia – przez strone internetowa
www.sejm.gov.pl/komisje/www_zdr.htm
orka.sejm.gov.pl/ListydoS6.nsf/JK1?OpenForm&ZDR
minister zdrowia
kancelaria-mz@mz.gov.pl
kancelaria@mz.gov.pl

rzecznik praw obywatelskich
rzecznik@rpo.gov.pl

Piotr Gryza - Przewodniczący Rady Narodowego Funduszu Zdrowia
piotr.gryza@nfz.gov.pl

Ewentualnie zwykla poczta za potwierdzeniem odbioru - wtedy maja 2
tyg na odpowiedz

i treść Protestu:

"Sprzeciw obywatelski
Jako osoba dotknięta problemem niepłodności oraz obywatel Rzeczpospolitej Polskiej uważam, że mam pełne prawo wypowiadać się w sprawach bezpośrednio związanych z dotykającymi mnie chorobami. Uważam także, że stanowisko moje, jak i wszystkich osób,których problem niepłodności dotyczy, powinno być bezwzględnie brane pod uwagę przez władze państwowe. W związku z powyższym zgłaszam obywatelski sprzeciw wobec proponowanego brzmienia Ustawy Bioetycznej, przedstawionej przez Zespół ds. Konwencji Bioetycznej,w punktach dotyczących ograniczenia metody In-vitro. Zapisy projektu Ustawy są dyskryminujące, niesprawiedliwe i uwzględniające stanowisko jedynie części społeczeństwa utożsamiającej się ze światopoglądem Kościoła Katolickiego.
Artykuł 25 Konstytucji RP stwierdza, że władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych.Proponowana Ustawa jawnie łamie powyższy zapis. Wprowadzenie w życie projektu będzie równoznaczne z niepotrzebnym narażeniem zdrowia kobiet już borykających się z problemami natury medycznej. Będzie także skutkowało drastycznym spadkiem skuteczności metody In-vitro. Wiele jej punktów ogranicza ze względu na wiek, stan cywilny lub stan zdrowia, dostęp do uznanych przez medycynę świadczeń i zabiegów. Domagam się ponownego rozpatrzenia Projektu Ustawy w zespole, którego skład będzie rozszerzony o lekarzy medycyny zajmujących się bezpośrednio zabiegami In-vitro, przedstawicieli pacjentów oraz stowarzyszeń wspierających chorych. Dodatkowo postuluję odwołanie z funkcji przewodniczącego Zespołu Bioetycznego pana posła Jarosława Gowina. Jego elementarna niewiedza, wielokrotnie przedstawiana w mediach oraz brak poszanowania dla odmiennych światopoglądów są dyskwalifikujące."[/quote]

List uniwersany przygotowany przez asku

W oparciu o list dziejby przygotowałam uniwersalną matrycę, którą może wysłać każdy do każdego. Starałam się maksymalnie ułatwic pracę wszystkim sympatykom tematu, które nie są osobami leczącymi się. Podkreśliłam to, co moim zdaniem jest najważniejsze i czego się domagamy. Treść dopasowałam tak, aby szukać sprzymierzeńców a nie robić wrogów

"Witam serdecznie,
Jako osoba dobrze znająca problemem niepłodności oraz obywatel Rzeczpospolitej Polskiej uważam, że mam pełne prawo wypowiadać się w sprawach bezpośrednio związanych z tą chorobą.
W związku z powyższym zgłaszam obywatelski sprzeciw wobec proponowanego brzmienia Ustawy Bioetycznej, przedstawionej przez Zespół ds. Konwencji Bioetycznej, w punktach dotyczących ograniczenia metody In-vitro.
Zapisy projektu Ustawy są dyskryminujące, niesprawiedliwe i uwzględniające stanowisko jedynie części społeczeństwa.
Artykuł 25 Konstytucji RP stwierdza, że władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Proponowana Ustawa jawnie łamie powyższy zapis.
Wprowadzenie w życie projektu będzie równoznaczne z niepotrzebnym narażeniem zdrowia kobiet już borykających się z
problemami natury medycznej. Będzie także skutkowało drastycznym spadkiem skuteczności metody In-vitro. Wiele jej punktów ogranicza ze względu na wiek, stan cywilny lub stan zdrowia, dostęp do uznanych przez medycynę świadczeń i zabiegów. Obecny wynik prac Komisji jest obarczony błędami merytorycznymi, a jej postanowienia często opierają się na nieprawdziwych przesłankach np.używanie słowa "implantacja" jako równoznacznego ze słowem "transfer".
Domagam się ponownego rozpatrzenia Projektu Ustawy w zespole, którego skład będzie rozszerzony o lekarzy medycyny zajmujących się bezpośrednio zabiegami In-vitro, przedstawicieli pacjentów oraz stowarzyszeń wspierających chorych

Z poważaniem"

Monek - Sluchajcie, splodzilam list do PiSowcow. Jest bardzo nijaki, bez osobistych wtretow i bez zadan, protestow itp. Ale mysle, ze dzieki temu jest tez dosyc latwy do dostosowania/zmienienia do wlasnych potrzeb lub pod katem adresata.[/color]

Cytat:
Szanowna Pani Poseł/ Szanowny Panie Pośle!
W moim liście do Pani/a chciałabym poruszyć kwestie zapisow prawnych proponowanych w projekcie nowej ustawy bioetycznej autorstwa p. Jarosława Gowina w zakresie dotyczącym metod wspomaganego rozrodu.
Jestem jedna z około trzech milonow osob cierpiących z powodu niepłodności. Chciałabym zaznaczyć, iż słowo „cierpiących” nie zostało tutaj użyte przypadkowo. Choroba ta oznacza bowiem w praktyce długie i często upokarzające leczenie, a także wysokie koszty psychiczne, jakie musi ponieść lecząca się para. Należy tez wspomnieć o szeroko pojętych skautkach społecznych, które pośrednio dotykają bliskich i przyjaciół osob niepłodnych oraz
o drastycznym spadku dzietności polskich rodzin z wszelkimi tego konsekwencjami społeczno-ekonomicznymi.
Nie będę tutaj zagłębiać się w szczegóły procedur medycznych oraz statystyki ich dotyczące, wystarczy wspomnieć, iż rozwiązania proponowane przez pana posła Jarosława Gowina w projekcie ustawy bioetycznej będą miały katastrofalny wpływ
na skuteczność tej metody leczenia i w konsekwencji pogrzebie szanse wielu rodzin na potomstwo.
Domyślam się, że chociażby z racji członkowstwa w partii o charakterze prawicowym, jaka jest Pis może Pan/i nie podzielać poglądów i obaw około trzymilionowej rzeszy chorych oraz fachowców z dziedziny leczenia niepłodności, ale pragnę podkreślić, ze Pani/a obowiązkiem jako posła na sejm jest zapoznanie się z różnorodnymi stanowiskami i opiniami w tej sprawie, a przy podejmowaniu decyzji kierowanie się przede wszystkim faktami natury medycznej, dążenie do zapewnienia obywatelom leczenia na najwyższym z możliwych i skutecznym poziomie oraz wypełnienie powinności, jakie narzuca na ustawodawcę Konstytucja RP
w zakresie dostępności i jakości usług medycznych oraz bezstronności światopoglądowej, religijnej i filozoficznej.

Z poważaniem,

Monek przygotowała sprzeciw

Jako osoby dotknięte problemem niepłodności oraz obywatele Rzeczypospolitej Polskiej żywotnie zainteresowani rozwiązaniami ustawowymi o wysokich standardach prawnych i merytorycznych chcemy wyrazić swój zdecydowany sprzeciw w sprawie zapisow proponowanych w projekcie ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz Polskiej Radzie Bioetycznej i zmianie innych ustaw z dnia 10 grudnia 2008r. autorstwa pana posła Jarosława Gowina.
Zapisy znajdujące się we wspomnianym projekcie nie tylko pozbawiają nas, osoby chorujące na niepłodność, możliwości leczenia bezpiecznego i na wysokim poziomie, ale pozostają również w sprzeczności z postanowieniami Konstytucji RP oraz Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, jako ze sa dyskryminujące i odzwierciedlają tylko cześć poglądów społeczeństwa utożsamiającego się ze środowiskiem Kościoła Katolickiego. Artykuł 25 Konstytucji RP głosi, iż władze publiczne w naszym kraju zachowują bezstronność w sprawach religijnych światopoglądowych i filozoficznych. Projekt ustawy jawnie lamie powyższy zapis. Zawiera tez poważne błędy merytoryczne, a wiele z proponowanych rozwiązań opiera się na fałszywych przesłankach.

1. Definicje użytych w ustawie pojęć – art.3
W punkcie nr 6 tego artykułu ustawodawca dokonuje wykładni autentycznej, wyjaśniając, iż używane w niej pojecie „implantacja” oznacza „przeniesienie embrionu ludzkiego do organizmu kobiety w celu dalszego rozwoju i osiągnięcia zdolności do samodzielnego życia poza tym organizmem”. Mimo iż rozumiemy, ze pojęcia stosowane w języku prawnym mogą się różnić od tych występujących w języku potocznym lub medycznym, uważamy ten przypadek za przejaw niewiedzy lub wręcz próbę manipulacji, a w najlepszym wypadku za przykład myślenia życzeniowego.
Podaje za Słownikiem Języka Polskiego:
Implantacja – zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja ssaków w nabłonku macicy;
Transfer – przeniesienie lub przesłanie czegoś z miejsca na miejsce;
Jest oczywistym, ze ustawodawca używa pojęcia „implantacja” mając w rzeczywistości
na myśli „transfer”, pomiędzy którymi jest ogromna różnica dla każdego, kto ma chociaż podstawowa wiedze z dziedziny wspomaganego rozrodu.

2. Zakaz rozporządzania embrionem ludzkim – art. 7
W praktyce oznacza to zakaz adopcji zarodka (poza wyjątkowymi przypadkami, o czym poniżej), która dla wielu par jest jedyna szansa na potomstwo. Co zastanawiające ustawodawca stawia ludzki embrion w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do narodzonego już dziecka, jako ze w tym drugim przypadku dopuszcza tzw. adopcje ze wskazaniem.

3. Zakaz obrotu gametami – art. 8
O ile jesteśmy w stanie zrozumieć, ze najbardziej prawdopodobna motywacja ustawodawcy było wyeliminowanie patologii, jakie mogłyby towarzyszyć tej praktyce, nie usprawiedliwia to tak drastycznych rozstrzygnięć jak całkowite wykluczenie możliwości dawstwa gamet. Nie rozumiemy, dlaczego organ ustawodawczy chce nas pozbawić możliwości bycia dawca lub biorca w tym wypadku, a zezwala na takie sytuacje na przykład w przypadku dawstwa nerki czy szpiku kostnego. Podobnie jak w przypadku punktu poprzedniego należy zaznaczyć z cala mocą, iż w praktyce jest to pozbawienie wielu par możliwości posiadania potomstwa.

4. Zakres podmiotowy ustawy – art. 16, pkt 1
Ustawa stanowi, iż prawo do leczenia niepłodności (używa się tu co prawda słowa „bezpłodność”, które nie jest tożsame z „niepłodnością”, ale to najwyraźniej nie ma znaczenia dla ustawodawcy, a jest niestety przejawem niewiedzy) przy zastosowaniu metod wspomaganej prokreacji maja jedynie pary małżeńskie. Uważamy za skandal uzależnienie możliwości skorzystania z leczenia (jakiegokolwiek) od czynnikow innych niż medyczne. Zapis ten pozostaje w rażącej wręcz sprzeczności z postanowieniami Konstytucji RP
i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka!

5. Wyłączenia – wiek i wady genetyczne – art. 16, pkt 2
Uważamy za skandaliczne zapisy zawarte w punkcie 2 artykułu 16. Pozbawienie możliwości leczenia osob dotkniętych chorobami genetycznymi jest przejawem najcięższej dyskryminacji. Nie ma również nic wspólnego z „przyrodzona, niezbywalna i nienaruszalna godnością człowieka” jako źródłem „przynależnych mu praw i wolności”, na która powołuje się wspaniałomyślnie ustawodawca w Preambule projektu ustawy.
Również ograniczenie wiekowe jest nieporozumieniem. Raz jeszcze postulujemy, aby jedynym czynnikiem decydującym o doborze i przebiegu leczenia był czynnik medyczny.

6. Kriokonserwacja gamet – art. 19
Autor projektu przewiduje jedynie możliwość kriokonserwacji gamet, a w licznych wypowiedziach na temat tego uregulowania powołuje się na fałszywe przesłanki. Chcemy podkreślić, iż nieprawda jest, ze mrożenie komorek jajowych jest równie skuteczne, jak mrożenie zarodkow. W Polsce udało się uzyskać tylko jedna ciążę przy zastosowaniu takiego rozwiązania, a w uznanych osadkach leczenia niepłodności na świecie uważa się je ciągle za eksperyment. Nie zgadzamy się na eksperymentowanie na nas kosztem naszego zdrowia, również psychicznego.

7. Zakaz kriokonserwacji embrionów – art. 20
Poza bardzo szczególnymi przypadkami autor projektu w ogóle nie przewiduje możliwości mrożenia zarodkow. Jest to dla nas zupełnie niezrozumiale podejście, które w ogromnym stopniu wpłynie na obniżenie skuteczności leczenia. Dzięki takiemu rozwiązaniu lecząca się para ma szanse na kolejne próby uzyskania ciąży bez konieczności przechodzenia obciążającej zdrowie kobiety stymulacji hormonalnej. Dlaczego kobiety, już i tak dotknięte choroba, tak beztrosko naraża się na niepotrzebne ryzyko?

8. Ilość tworzonych zarodkow – art. 21
Ograniczenie ilości tworzenia zarodkow do maksymalnie dwóch poważnie ograniczy skuteczność leczenia niepłodności. Na poparcie tych slow wystarczy podać kilka faktów
i danych statystycznych , których autor projektu najwyraźniej nie zadał sobie trudu poznać.
Przede wszystkim poza kryterium dojrzałości żeńskiej gamety nie ma dzisiaj skutecznej metody oceny potencjału komórki jajowej. Podobnie rzecz się ma w przypadku plemnika. Na jakiej podstawie lekarz ma odpowiedzialnie podjąć decyzje, które komórki, a maksymalnie przecież tylko dwie, należy wybrać do zapłodnienia? Należy przy tym zaznaczyć, iż jedynie 60-70% komorek jajowych udaje się zapłodnić i tylko w polowie przypadkow można ustalić tego przyczynę. Sam proces zapładniania trwa około 18 godzin, a zdolność komórki jajowej do zapłodnienia w warunkach laboratoryjnych wynosi jedynie 6 godzin (dane na podstawie www.ivf-infertility.com ). Przeanalizowanie tych danych pozwala zrozumieć, jak poważne konsekwencje niesie za soba decyzja o ograniczeniu liczby zapładnianych komorek. Większa ilość zarodkow, to większa i realna szansa na ciąże, a w przypadku kriokonserwacji zarodkow także na przyszłe ciąże, bez konieczności poddawania się bolesnym (również w sensie emocjonalnym) i nieobojętnym dla zdrowia procedurom medycznym. Ustawodawca zdaje się tego zupełnie nie zauważać albo świadomie ignorować.
Trzeba pamiętać, ze az około 70% zarodkow jest obciążonych wadami, które nie pozwolą im na dalszy rozwój. Dane te dotyczą zarówno warunkow laboratoryjnych jak i naturalnych.
W tym miejscu chcemy również wyrazić głębokie oburzenie i sprzeciw formułowanym często pod naszym adresem oskarżeniom o niszczenie zarodkow. To prawdziwa niegodziwość
i nieznajomość istoty rzeczy. Autorom takich oskarżeń pozostaje jedynie odpowiedzieć, aby nie mierzyli innych swoja miara.
Razi nas również nazywanie zarodkow zapasowymi. Z naszego punktu widzenia każdy z nich jest ogromnie cenny i stanowi potencjalnie nasze dziecko, któremu chcemy dać zycie. Głęboko przezywamy stratę każdego z nich, bo w odróżnieniu od warunkow pozalaboratoryjnych mamy pełną i bardzo bolesna świadomość ich istnienia, ale również ich odejścia. Prawa natury sa niestety nieubłagane, a ona sama zupełnie głucha na nasze modlitwy.

9. Przymusowe odbieranie mrożonych zarodkow – art. 24
Uregulowania zawarte w tym artykule sa tyleż oburzające, co niegodziwe. Jak można odbierać na podstawie wyroku sadowego zarodki poddane kriokonserwacji, czyli potencjalnie przyszłe dzieci, po upływie dwóch lat, a w szczególnych przypadkach po upływie trzech lat od momentu zamrożenia ich rodzicom? Autor wykazuje się tutaj ogromna niekonsekwencja z jednej strony chcąc traktować zarodki na równi z dziećmi narodzonymi (patrz: procedury adopcyjne), a z drugiej strony traktuje je jak najzwyklejszy przedmiot, który można odebrać
i z którym nie wiążą rodziców, czy tez dawców gamet, jak woli ustawodawca, żadne emocje i uczucia! To wszystko na dodatek na podstawie jednej tylko przesłanki, jaka jest upływ czasu. Przerażający pomysł, naruszający nasze podstawowe prawa i przywodzący na myśl rzeczywistość w państwach totalitarnych!

10. Dokumentacja medyczna i osobowa – art. 26 i następne
Nasze ogromne wątpliwości budzą również propozycje rozwiązań zawarte w art. 26. Opisane tam procedury jawią nam się jako próba napiętnowania osob leczących się, jako próba poddania ich dodatkowej presji i forma dyskryminacji ze względu na chorobę i szczególna sytuacje, w jakiej się znalazły.

Po przeanalizowaniu powyższych faktów, chcemy wyrazić nasze niezadowolenie z powodu uchybień i błędów natury prawnej i merytorycznej, w jakie obfituje projekt ustawy bioetycznej. Pragniemy również podkreślić, iż jesteśmy osobiście zainteresowani dobrymi rozwiązaniami regulującymi kwestie wspomagania rozrodu i eliminującymi potencjalne patologie, zdajemy sobie bowiem sprawe z wagi problemu oraz skali zjawiska. W Polsce niepłodność dotyka około trzech milionow osob w sposób bezpośredni, a w sposób pośredni również ich rodziny i bliskich. Zmaganie się z ta choroba oznacza walkę z własną niemożnością, ale często również z ostracyzmem społecznym. Nie chcemy, aby zle prawo skazywało nas na banicje w ojczystym kraju. Mamy prawo do leczenia na najwyższym możliwym poziomie, bez zbędnego narażania nas na dodatkowe obciążenia natury fizycznej i emocjonalnej. Chcemy, aby o wyborze metody leczenia i jego przebiegu decydowali lekarze zgodnie ze swoja najlepsza wiedza medyczna, a nie na podstawie narzuconych odgórnie rozwiązań będących wyraźnym ukłonem w stronę wyznawców jednego tylko światopoglądu. To w państwie prawa niedopuszczalne.

List Inki:

No to teraz coś bardzo długiego. Pomyślałam, zeby napisać coś od serca, może nawet od trzech :wink: Czułam potrzebę wylania się bardziej osobiście. Na razie poszło do Kidawy Błoskiej. Planuję wysłać jeszcze do kilku posłów.
Można korzystać, jeśli ktoś ma ochotę...
[quote]Szanowna Pani Poseł
Pozwoliłam sobie napisać ten list kierowana poważnymi wątpliwościami, które wywołane zostały lekturą raportu Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej, powołanego na mocy Zarządzenia nr 38 Prezesa Rady Ministrów z dnia 7 kwietnia 2008, projektem ustawy bioetycznej oraz wszystkim, co się w mediach dzieje wokół tematu In vitro.
W związku z powołaniem nowego zespołu, który ma na celu dalszą pracę nad ustawę oraz planami powołania Pani na jego przewodniczącą, pozwoliłam sobie napisać do Pani tych kilka słów.
Jako osoba dotknięta niepłodnością chciałabym włączyć się do debaty, jaka obecnie panuje. Z góry przepraszam za chwilami osobisty ton listu, ale moje wieloletnie, bardzo bolesne doświadczenia i atmosfera jaka panuje wokół prac nad ustawą, nie pozwalają na zbyt daleko idący dystans.
Zapewne otrzymała Pani szereg maili i listów, w których osoby na co dzień borykające się z chorobą niepłodności wskazują na szereg uchybień w związku z pracami nad ww. dokumentami. Zarzutów jest wiele i są one moim zdaniem bardzo poważne:
• niewłaściwy dobór członków Zespołu, skutkujący stronniczym podejmowaniem decyzji
• brak wśród członków Zespołu specjalistów z zakresu leczenia niepłodności, co spowodowało szereg błędów merytorycznych w dokumentach
• niepodejmowanie konsultacji społecznych przy wypracowywaniu raportu, w szczególności brak konsultacji z organizacjami wspierającymi osoby niepłodne
• przyjmowanie pewnych założeń bez powołania się na istniejące i wiarygodne badania, m.in.:
o dopuszczenie możliwości mrożenia komórek zamiast mrożenia zarodków, mimo, iż metoda ta jest jeszcze bardzo nieskuteczna;
o wprowadzenie ograniczenia dla liczby zarodków, jakie mogą powstać – dopuszczono możliwość zapłodnienia jednej, a maksymalnie dwóch komórek jajowych, przy czym nie uwzględniono danych dotyczących średniej liczby skutecznie zapłodnionych zarodków, ich szans na dalszy rozwój oraz statystyk dotyczących wad genetycznych powstałych zarodków;
• niewłaściwa terminologia używana w raporcie (używanie słowa „implantacja” w miejsce „transferu”)
• wprowadzenie ograniczeń dotyczących stażu małżeńskiego w sytuacji, gdy czas w wielu przypadkach jest najważniejszym czynnikiem decydującym o powodzeniu zabiegu.
Jest także szereg uregulowań, które powodują kolejne ograniczenia i sprowadzają się do tego, iż w efekcie ustawa obniży szansę na udany zabieg In vitro do minimum:
• ograniczenie wieku kobiety
• uzależnienie dopuszczalności zabiegu od stanu cywilnego
• brak możliwości mrożenia zarodków
• zakaz dawstwa gamet
To co dla mnie jest najbardziej bulwersujące w całej dyskusji dotyczącej metod wspomaganego rozrodu, jest podejmowanie tematu przez osoby, które nie mają bladego pojęcia na temat niepłodności i In vitro. Głos zabierają najczęściej osoby, które wykształciły swój pogląd jedynie na podstawie powtarzanych w mediach mitów i zasłyszanych opinii. W efekcie brakuje rzetelnej i merytorycznej debaty, która zakończyłaby się wypracowaniem dobrych i skutecznych rozwiązań.
Owa niewiedza polityków i członków Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej i powtarzane przez nich nieprawdziwe informacje skutkują tworzeniem zafałszowanej wiedzy społecznej o metodach wspomagania rozrodu. Czy zdaje sobie Pani Poseł sprawę z tego, jak krzywdzące jest to dla nas – osób dotkniętych chorobą niepłodności? Dla naszych najbliższych – rodzin i przyjaciół?
Aby moje słowa nie pozostały puste, pozwolę sobie przytoczyć przykładowe „fakty”, którymi karmi się nasze społeczeństwo.
1. metoda In vitro to „wysublimowana forma aborcji”
2. In vitro nie jest żadną metodą leczenia
3. niepłodność kobiet jest związana z uprzednio dokonaną aborcją, używaniem spirali oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową (nawet 90% kobiet, zdaniem autora artykułu zamieszczonego na stronie internetowej WWW.kosciol.pl, same przyczyniły się do swojej niepłodności)
4. In vitro jest metodą najczęściej wykorzystywaną przez kobiety zbliżające się wiekiem do okresu menopauzy. Gdyby wcześniej pomyślały o macierzyństwie – teraz byłyby matkami.
5. dzieci poczęte w skutek metody In vitro są obciążone różnego rodzaju defektami, chorobami genetycznymi, dużo wolniej się rozwijają
6. metoda In vitro to tylko krok do takich manipulacji jak zapłodnienie między gametami ludzkimi i zwierzęcymi, czy ciąża embrionu w łonie zwierzęcym
7. tworzenie „nadliczbowych zarodków” to możliwość wykorzystania ich do celów eksperymentalnych oraz do handlu embrionami
8. badania preimplantacyjne służą jedynie wybraniu „najlepszego” embrionu, mogą dać m.in. informację o płci, kolorze włosów czy oczu przyszłego dziecka
9. metoda In vitro to instrumentalne traktowanie zarodków, to traktowanie dziecka jak przedmiotu
10. osoby poddające się zabiegom In vitro kierują się egoizmem, za wszelką cenę zaspokajają własne pragnienia
11. metoda In vitro bardzo często skutkuje powstaniem ciąży mnogiej
Prawdę mówiąc, gdybym była laikiem w tym temacie i usłyszałabym choćby część z powyższych argumentów stałabym się jednym z zagorzałych przeciwników metod wspomaganego rozrodu. Niestety sama jestem dotknięta chorobą niepłodności i wiem, że powyższe argumenty są fałszywe i bardzo krzywdzące.
Ad. 1. Metoda In vitro to „wysublimowana forma aborcji”
Osoby dotknięte problemem niepłodności to ostatnia grupa społeczna, która poddałaby się zabiegowi aborcji.
Mogę tylko podejrzewać, jakie są podstawy takiego argumentu. Prawa natury są nieubłagalne. Nie ma skutecznych metod oceny potencjału ludzkich gamet, czyli komórki jajowej (można ocenić jedynie stopień jej dojrzałości) i plemnika, dlatego udaje się poddać zapłodnieniu średnio tylko 60-70% komórek jajowych i tylko w połowie przypadków można znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. Dodatkowo aż ok. 70% zarodków jest obarczonych wadami genetycznymi, które uniemożliwiają ich dalszy rozwój.
Zdaję więc sobie sprawę, że wiele z zarodków nie przeżywa, jednak nie jest to jedynie winą zastosowania metody In vitro. Przecież przy zapłodnieniu naturalnym szacuje się, że 50-70% poronień to poronienia subkliniczne, czyli takie, gdzie ciąża nie była jeszcze zdiagnozowana. Kobieta traci więc dziecko nie mając nawet świadomości jego istnienia.
Statystyki w obu przypadkach są porównywalne, jednak w przypadku ciąży naturalnej nikt nie nazywa poronienia aborcją. Dla nas – osób dotkniętych niepłodnością jest to dyskryminacja. Dlaczego z taką łatwością podejmuje się podobne osądy? Dla nas to nie jest jakiś tam embrion. Dla nas to są nasze dzieci. I mając świadomość ich istnienia w przypadku poronienia przeżywamy to jak stratę osoby najbliższej.
Ad. 2. In vitro nie jest żadną metodą leczenia
Bardzo mnie zastanawia wyjaśnienie, co leży u podstaw tego argumentu. Czymże jest, zdaniem osób go podnoszących, „metoda leczenia”? Z tego co wiem, „metodą leczenia” jest każde działanie medyczne które ma na celu wyeliminowanie przyczyny lub skutku choroby. Może się mylę - ale jeśli skutkiem naszej choroby jest niemożność zajścia w ciążę, a właśnie IVF nam to umożliwia, to czy nie jest to jednak metoda leczenia niepłodności?
Rozumiem, ze argumentem przeciwników jest to, że nie jest to efekt trwały, kobieta po zabiegu IVF nie staje się nagle płodna. Ale przecież niepłodność nie jest jedyną chorobą, której leczenie często polega na niwelowaniu skutków, a nie trwałemu usunięciu problemu. Kryterium kwalifikującym daną metodę jako metodę leczniczą nie może być gwarancja uleczalności i wyeliminowania problemu. W przeciwnym wypadku z listy świadczeń medycznych musielibyśmy skreślić zdecydowaną większość metod, ponieważ polegają one jedynie na niwelowaniu skutków choroby. Z takich świadczeń medycznych należałoby w pierwszej kolejności usunąć choroby serca, raka…. lista byłaby naprawdę bardzo długa.
Ad 3. Niepłodność kobiet jest związana z uprzednio dokonaną aborcją, używaniem spirali oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową (nawet 90% kobiet, zdaniem autora artykułu zamieszczonego na stronie internetowej WWW.kosciol.pl, same przyczyniły się do swojej niepłodności)
Przyznam, że komentowanie tego argumentu sprawia mi największą trudność. Powtarzanie podobnych uwag jest wyrazem największej obłudy i braku szacunku do osób dotkniętych chorobą niepłodności. Co więcej, uważam, że to politycy, skoro już podjęli się tematy In vitro, powinni zrobić wszystko, aby nie dopuścić do rozgłaszania podobnych fałszywych i krzywdzących argumentów.
Ad 4. In vitro jest metodą najczęściej wykorzystywaną przez kobiety zbliżające się wiekiem do okresu menopauzy. Gdyby wcześniej pomyślały o macierzyństwie – teraz byłyby matkami.
Decyzja o macierzyństwie z uwagi na dobro dziecka powinna być podjęta w czasie, w którym przyszli rodzice są do tego przygotowani. I nikt nie ma prawa podważać ich decyzji.
Nie jest prawdą, że z In vitro korzystają jedynie osoby zbliżające się do okresu menopauzy. Nie jest prawdą, że kobiety zbyt późno rozpoczynają leczenie. Z własnego doświadczenia wiem, że przyznanie przed samą sobą o istnieniu problemu jest bardzo trudne. Zanim zgłosiłam się do kliniki specjalizującej się w leczeniu niepłodności, minęło wiele długich miesięcy naturalnych starań i comiesięcznych rozczarowań.
Pierwszy kontakt z kliniką nie oznacza również decyzji o zabiegu In vitro. Często pacjentki przechodzą długi okres diagnostyczny – monitoring cyklu, badania hormonalne, badania nasienia i inne. Wyniki tych badań stoją u podstaw decyzji o metodzie wspomagania rozrodu. Czasem jest to jedynie zmiana sposobu życia, czy stymulacja hormonalna, następnie inseminacja. In vitro jest często ostatnim z kroków. Właśnie dlatego wśród pacjentek poddających się zabiegom In vitro nie ma kobiet w wieku dwudziestu lat. I bardzo dobrze – bo jest szereg mniej inwazyjnych metod, które mogą okazać się równie skuteczne i przynieść oczekiwany rezultat.
Ad. 5. Dzieci poczęte w skutek metody In vitro są obciążone różnego rodzaju defektami, chorobami genetycznymi, dużo wolniej się rozwijają
Nie ma żadnych badań ani analiz potwierdzających prawdziwość owej tezy. Przez przeciwników metody In vitro są one używane jedynie dla zastraszania społeczeństwa wobec braku racjonalnych i zgodnych z prawdą argumentów.
Ad. 6. Metoda In vitro to tylko krok do takich manipulacji jak zapłodnienie między gametami ludzkimi i zwierzęcymi, czy ciąża embrionu w łonie zwierzęcym
Zdaję sobie sprawę, że ryzyko owych patologii istnieje. Właśnie dlatego widzę konieczność jak najszybszego wprowadzenia regulacji, które skutecznie chroniłyby i zapobiegały takim wynaturzeniom. Jednak ryzyko patologii nie może być powodem do wprowadzenia odgórnych zakazów stosowania metody In vitro w ogóle.
Powtórzę już to, co napisałam wyżej odnosząc się do pierwszego argumentu. Dla nas – osób dotkniętych chorobą niepłodności – nasze zarodki to nasze dzieci. I jesteśmy ostatnimi osobami, które zgodziłyby się na takie praktyki.
Ad. 7. Tworzenie „nadliczbowych zarodków” to możliwość wykorzystania ich do celów eksperymentalnych oraz do handlu embrionami
Tutaj mogę powtórzyć jedynie to co w punkcie 6. Konieczne jest wprowadzenie prawnej ochrony zarodków. Jednak takiej, która nie przekreśli szans na skuteczność In vitro.
Ad. 8. Badania preimplantacyjne służą jedynie wybraniu „najlepszego” embrionu, mogą dać m.in. informację o płci, kolorze włosów czy oczu przyszłego dziecka
Diagnostyka preimplantacyjna (preimplantation genetic diagnosis - PGD) jest metodą pozwalającą na wykrycie wad genetycznych zarodka jeszcze przed podaniem go do macicy. Pierwsze preimplantacyjne badania diagnostyczne prowadzone były w latach osiemdziesiątych, a dotyczyły chorób genetycznie uwarunkowanych dziedziczących się jako cechy sprzężone z płcią. Pierwsza diagnostyka preimplantacyjna w kierunku obecności mutacji w chorobie uwarunkowanej defektem pojedynczego genu wykonana została w rodzinie z ryzykiem zachorowania na mukowiscydozę w 1991 roku.
W 1992 urodziło się w Anglii pierwsze dziecko po zastosowaniu IVF i diagnostyki preimplantacyjnej, która wykluczyła właśnie mukowiscydozę. Dziś za pomocą PGD można zdiagnozować wiele chorób genetycznych wliczając w to choroby jednogenowe, aneuploidie chromosomalne, translokacje chromosomowe w bardzo wczesnym etapie bo jeszcze przed ciążą.
Diagnostyka PGD stosowana jest rutynowo m.in. w USA, Szwecji, Danii, Francji, Włoszech, Szwajcarii, Hiszpanii, Czechach, Turcji.
Zupełnie niezrozumiałym jest dla mnie niedopuszczalność diagnostyki preimplantacyjnej, ale dopuszczanie badań prenatalnych. Badania PGD pozwala dodatkowo rodzicom uniknąć ogromnego bólu związanego z poronieniem – stratą dziecka z powodu wad genetycznych płodu.
Ad. 9. metoda In vitro to instrumentalne traktowanie zarodków, to traktowanie dziecka jak przedmiotu
Jest to często argument przytaczany przez przeciwników mrożenia zarodków. Każdy zarodek jest dla nas naszym dzieckiem. I nikt, kto osobiście nie zetknął się z problemem niepłodności nie ma moralnego prawa do podważania naszych intencji.
Ad. 10. osoby poddające się zabiegom In vitro kierują się egoizmem, za wszelką cenę zaspokajają własne pragnienia
Cóż złego jest w pragnieniu bycia matką czy ojcem? Dlaczego rodzina, w której rodzi się dziecko nie podlega żadnej ocenie, a osoby dotknięte chorobą niepłodności nazywane są egoistami. Czyż nie stoi to w sprzeczności z podstawowymi zasadami Konstytucji? Dlaczego jesteśmy dyskryminowani z uwagi na nasza chorobę?
Ad. 11. metoda In vitro bardzo często skutkuje powstaniem ciąży mnogiej
Rozumiem, że ciąża mnoga rodzi ryzyko powikłań, zarówno dla kobiety jak i dla dzieci, właśnie dlatego koniecznej jest ustandaryzowanie przepisami ustawy liczny zarodków, które mogą być podane kobiecie w jednym transferze. Ale na pewno nie jest to powód do wykorzystywania tego argumentu przeciw metodzie In vitro w ogóle.
W marcu przyjdą na świat moi dwaj synowie. W chwili gdy po raz pierwszy zobaczyłam na USG bicie dwóch serduszek poczułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Płakałam razem z moim mężem, bo spotkało nas największe szczęście – podwójne. I przyznam szczerze – nie rozumiem dlaczego moje szczęście jest tak wielką bolączką dla polityków.

Szanowna Pani Poseł, mam nadzieję, że przytoczone przeze mnie argumenty pozwolą Pani spojrzeć na problem niepłodności z nieco innej perspektywy – perspektywy osoby, która wiele lat walczyła z chorobą. Podobnych osób jest w Polsce wiele, według różnych statystyk od 1 do 3 milionów. A co z osobami, które nie mają odwagi przyznać się do swojej choroby? Które w problemie są osamotnione?
W efekcie dotychczasowych prac Zespołu padło w mediach wiele bardzo bolesnych dla nas słów. I jeśli tak ma wyglądać ta debata, to mimo wielu przytoczonych przeze mnie argumentów przemawiających za koniecznością wprowadzenia uregulowań prawnych, już wolałabym, żeby temat In vitro po prostu zniknął z debaty publicznej…
Bardzo cieszą mnie informacja o powołaniu nowego, 10-osobowego zespołu, na którego czele ma Pani stanąć. Mam nadzieję, że będzie to podstawą do ponownej analizy zapisów ustawy. Jej skutki, w przypadku uchwalenia w obecnym kształcie, będą katastrofalne. Wprowadzenie w życie projektu będzie równoznaczne z niepotrzebnym narażeniem zdrowia kobiet już borykających się z problemami natury medycznej. Będzie także skutkowało drastycznym spadkiem skuteczności metody In-vitro. Wspólnie z innymi niepłodnymi parami oraz ich najbliższymi wystosowaliśmy protest, w którym domagamy się ponownego rozpatrzenia Projektu Ustawy w zespole, którego skład będzie rozszerzony o lekarzy medycyny zajmujących się bezpośrednio zabiegami In-vitro, przedstawicieli pacjentów oraz stowarzyszeń wspierających chorych. Mam nadzieję, że w nowym zespole, na którego czele Pani stanie, znajdą się osoby będące fachowcami w tej dziedzinie.
Rozumiem, że ze względu na przekonania religijne wielu politykom trudno będzie się zgodzić na In vitro. Proszę jednak pamiętać, że zaproponowane przepisy prawne powinny być uniwersalne, elastyczne i uwzględniające obecne realia oraz potrzeby wielu par dotkniętych chorobą. Przyjęcie złej ustawy na lata zahamuje postęp nauki w Polsce w zakresie leczenia niepłodności. Pozbawi również wiele bezdzietnych par szansy na bycie rodzicami. Jeśli nie ma możliwości zaproponowania im realnej pomocy, przynajmniej nie czyńmy tej walki trudniejszą.
Łączę serdeczne wyrazy szacunku.

List Ani
Wklejam to, co napisałam. Kierowałam się zasadą "minimum treści". Nie wiem, czy ktoś znajdzie w tym inspirację, ale jeśli tak - proszę bardzo.

Dzień dobry!
Piszę w sprawie projektu z 10 grudnia br. o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz Polskiej Radzie Bioetycznej i zmianie innych ustaw, przygotowanego przez Zespół ds. Konwencji Bioetycznej. Przeczytawszy tekst projektu, stwierdziłam, że zawiera on zapisy nieprawdziwe oraz nieprzystające do rzeczywistości. Uważam, że moim obowiązkiem jest zwrócenie uwagi na te kwestie.

1. W projekcie błędnie (jednoznacznie z terminem „transfer") jest użyte (art. 3) słowo „implantacja".
2. Wprowadzenie ograniczenia wiekowego dla kobiet (art. 16) jest faktycznie dyskryminacją. In vitro nie jest procedura używaną przez nastolatki, najczęściej bowiem stosowane jest w przypadkach poprzedzonych długą diagnostyką, co wynika z istoty rzeczy. Podobną dyskryminacją jest również zapis ustanawiający obowiązek pozostawania w związku małżeńskim (art. 16).
3. Za niedorzeczność uznać należy przyjęte ograniczenie ilości tworzonych embrionów (art. 21), obniżające drastycznieć szanse zakończenia programu in vitro ciążą. Faktyczne wprowadzenie tego zapisu w konsekwencji doprowadziłoby do powtarzania procedur, co m.in. ma wpływ na zdrowie i psychiczne i fizyczne osób biorących w nich udział. Bulwersujący z tych samych powodów jest również zapis wprowadzający restrykcyjne przesłanki zamrażania embrionów (art. 20 i 22).
4. Zakaz stosowania diagnostyki preimplantacyjnej (art. 5) nie ma żadnych podstaw do zaistnienia. Nie jest to manipulacja genami, a (zgodnie z autorytetami takim jak profesorowie Uniwersytetu w Białymstoku Waldemar Kuczyński, Sławomir Wołczyński czy Marian Szamatowicz) „nowoczesna, związana z techniką zapłodnienia pozaustrojowego, metoda badania prenatalnego, która chroni kobietę przed zabiegiem przerwania ciąży".
5. Nie do przyjęcia jest zakaz dawstwa gamet (art. 8) , przekreślający szanse na zostanie rodzicami osób, np. po urazach lub o niewyjaśnionej przyczynie niepłodności. „Adopcja" komórki, czy użycie nasienia dawcy niewiele się różnią w istocie od adopcji dziecka.

Osiem lat walczyłam z niepłodnością idiopatyczną. Przeszłam niezliczone inseminacje, cztery programy in vitro, z czego dwa na komórkach dawczyni. Raz byłam w ciąży, którą straciłam w siódmym tygodniu.

Jestem mamą adopcyjną: odnalazłam szczęście, ale marzę o rodzeństwie dla swojej córki. Nie wiem, czy zdecyduję się na kolejne in vitro, ale uważam, że niesprawiedliwe jest pozbawianie mnie szansy wyboru. Są nas – walczących o zostanie rodzicami – miliony.

Jeszcze dwa słowa dla tych , którzy uważają, że adopcja jest prostą alternatywą dla in vitro.: procedury adopcyjne w Polsce są bardzo żmudna (kilkuletnie) i trudne, a malutkich dzieci z uregulowaną sytuacja prawną prawie nie ma. Ponadto 90 % dzieci w domach dziecka pochodzi z rodzin patologicznych, dotkniętych alkoholizmem. Nie jest to brzemię łatwe do zaakceptowania dla każdego.

Wysyłam tego emaila z nadzieją, że trafię do człowieka z misją, który nie ograniczy się do stwierdzenia „dziękuję, uwagi ciekawe, jednak niewiele mogę zrobić w tej sprawie" . Każdy może coś dobrego zrobić.

list Muchomorka do członków nowej komisji

Szanowny Panie Pośle!
Wiem że został Pan powołany w skład zespołu, który zajmuje się projektem in vitro. W związku z tym pozwoliłam sobie na ten list do Pana,gdyż o tym jak będzie wyglądało moje dalsze życie jak również życie mojego męża i rodziny ,Pan między innymi zadecyduje.

Jestem osobą którą problem niepłodności dotyczy. Wraz z mężem walczymy o dziecko już 6 długich lat. Przeszliśmy chyba wszystkie możliwe badania (w tym kilka nieudanych inseminacji) , zanim zapadła decyzja o in vitro.
Naszym problemem są plemniki a raczej ich brak, pojedyńcze sztuki które uniemożliwiają nam zostanie rodzicami w sposób " naturalny".
Jest Pan mężczyzną więc na pewno rozumie Pan, jak czuł się mój mąż na wiadomość o tym. Sporo czasu zajęło nam to, aby po takiej wiadomości dojść do siebie i znaleźć wyjście z sytuacji.

Zaproponowano nam in vitro. Dla nas to było światełko w tunelu, że jednak jest dla nas szansa.
Podeszliśmy cztery razy do zabiegu ICSI. Za pierwszym razem uzyskano cztey piekne zarodki, próba zakończła się ciążą , niestety na krótko.
Za drugim razem z 3 pobranych komórek jajowych powstał TYLKO jeden zarodek. Po transferze nie doszło do ciąży.
Przy 3 i 4 próbie na 7 komórek jajowych nie uzsyakano żadnego zarodka.
Dlaczego o tym Panu piszę?
Proponowana ustawa ogranicza liczbę zarodków do dwóch. Tylko proszę spojrzeć na mój przpadek. Nikt nie jest w stanie zapewnić, że z dwóch pobranych komórek jajowych powstaną dwa lub chociażby jeden zarodek. My na 7 pozyskanych komórek nie uzyskaliśmy nawet jednego zarodka.
Więc sam Pan widzi , że takie ograniczenia drastycznie zmniejszą skuteczność zabiegu in vitro. To narazi kobiety na dodatkowe, obciążające organizm stymulacje hormonalne.

Teraz chcemy spróbować zabiegu in vitro z nasieniem dawcy.Ta decyzja podyktowana jest tym ,że jeszcze bardziej pogorszyły się parametry nasienia męża. Dojrzewaliśmy długo do tej decyzji. teraz wiemy, że dzięki dawcy będziemy rodzicami. A NASZE podkreślam , nasze dziecko będzie najbardziej kochanym dzieckiem na świecie.

Nie wiem czy wygramy walke z czasem, czy zdążymy skorzystać z tej metody zanim wejdzie w życie ustawa ,która zabroni korzystania z dawcy. Mój dzień zaczynam od przeszukiwania inernetu , czy już coś wiadomo o tej ustawie czy nie i codziennie modlę się o to abysmy zdążyli.
Proszę sobie wyobrazić jaki przeżywamy stres w związku z tym.
Nie jestesmy sami a takiej sytuacji. Jeśli znajdzie Pan chwilkę czasu zapraszam na forum Naszego Bociana.
Tutaj pozna Pan ,wiele wspaniałych osób ,które z wielką determinacją walczą o to aby zostać rodzicami.
Niektórzy decydują się na in vitro, na inseminację, niektórzy spełnienie swojego marzenia widzą w darze serca jakim jest dawstwo a jeszcze inni wybrali drogę adopcji.
To jest piękne bo każdy kroczy drogą jaką mu sumienie i jego poglądy nakazują.
My obecnie wybraliśmy dwie drogi: adopcja i dawca. Niestety już pół roku czekamy na to, aby móc złożyć dokumenty w naszym ośrodku. Powód : zbyt dużo chętnych za mało dzieci. Dlatego chcemy spróbować również in vitro z nasieniem dawcy.

list Bachy do redaktora Lisa

Szanowny Panie Redaktorze,
Stowarzyszenie Na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”, poprzez portal internetowy, skupia 37.000 zalogowanych i aktywnych użytkowników, jesteśmy: pacjentami klinik leczenia niepłodności, rodzicami adopcyjnymi i rodzicami dzieci z in vitro. Stowarzyszenie powstało 28 października 2002 r.

Od wielu lat kilka tysięcy niepłodnych par w Polsce oczekuje na prawne regulacje dotyczące leczenia niepłodności, w tym także zapłodnienia pozaustrojowego metodą in-vitro. Dlatego też z wielką uwagą, ale także i wielkimi nadziejami oczekiwaliśmy na wyniki pracy Rady ds. Bioetyki pod przewodnictwem Pana Jarosława Gowina. Ustawa, którą przygotował ten zespół wzbudza wiele kontrowersji, nie tylko w środowisku pacjentów i lekarzy, których ona bezpośrednio dotyczy, ale także w środowiskach opiniotwórczych i szerokiej opinii publicznej. Cieszy nas, że taki program jak „Tomasz Lis na żywo”, o tak wysokiej oglądalności i ugruntowanej reputacji, podjął ten temat włączając się w medialną debatę publiczną. Niestety, problematyka leczenia niepłodności i zapłodnienia in vitro, nie jest stricte tematem politycznym i dobór gości ograniczony do polityków i przedstawiciela kościoła katolickiego skutkował prezentacją wielu fałszywych danych i zupełnie niedorzecznych faktów, a takie przekłamania na trwałe pozostają w świadomości odbiorców dając im nieprawdziwy obraz niepłodności i metod jej leczenia.
Ksiądz, który mówi, że przy każdym programie In vitro zabija się około 20 zarodków kłamie . Przy zapłodnieniu in vitro nie uśmierca się żadnych zarodków! Mówienie o uśmiercaniu kogokolwiek i w jakiejkolwiek liczbie jest niedopuszczalne i dyskwalifikujące!
Niepłodność nie jest także inwalidztwem, jak twierdzi poseł Piecha, a jedynie chorobą, z którą medycyna XXI wieku sobie radzi. Jako lekarz powinien on znać podstawowe uregulowania i wytyczne WHO w tym zakresie.

Szanowny Panie Redaktorze. Tomasz Lis to nie jeden z wielu dziennikarzy – to dziennikarz, który prezentuje rzetelne, wolne od manipulacji dziennikarstwo i takim chcą go oglądać telewidzowie. Nie wymagamy od Pana znajomości każdego tematu, ale oczekujemy, by przy redakcji tego typu programów był również głos ekspertów, potrafiących odpowiadać rzetelnie na pytania i przede wszystkim dementować fałszywe zarzuty.

Panie Redaktorze! To Pan jest gospodarzem swojego programu, to Pan firmuje je swoim nazwiskiem i to Pan decyduje o doborze gości, ale chciałoby się zapytać co z tą Polską?, skoro do Pana mają odwagę przyjść takie osoby jak poseł Bolesław Piecha, który publicznie przyznał się do dokonywania licznych aborcji w swojej praktyce lekarskiej ? To Pan Piecha – ginekolog - własnymi rękami zabił wiele płodów już się poruszających, mających płeć, układ nerwowy, więc czujących ból. Teraz stał się rycerzem jedno-, dwu-komórkowych organizmów, dla nas bezcennych, ale jeszcze nieokreślonych co do swego statusu. I taki ktoś ma uczyć moralności innych ludzi? Wyznaczać standardy etyczne? I taki ktoś nas osądza.

Panie Redaktorze, w Pana programach poruszanych jest wiele ważnych tematów, a problem niepłodności i metod leczenia jest nie tylko ważny, ale też trudny i wymagający zastanowienia. Przeciętny widz nad problemem nie zastanowi się dłużej niż kilka minut, ale to co przez tych kilka minut usłyszy w Pana programie ma ogromne znaczenie edukacyjne i opiniotwórcze. Dowie się prawdy lub utrwali sobie powtarzane dookoła kłamstwa. Na tolerowanie takiej nierzetelności dziennikarz Tomasz Lis pozwolić sobie nie może.

Licząc na pełne zrozumienie, pozostajemy z poważaniem
Zarząd Stowarzyszenia
na Rzecz Leczenia Niepłodności
i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”

list Inki do członków nowej komisji (i nie tylko) zawierający postulaty Stowarzyszenia

Szanowna Pani Poseł / Szanowny Panie Pośle
W związku z rozpoczęciem prac nowego zespołu Platformy Obywatelskiej ds. ustawy bioetycznej chciałabym zabrać głos w dyskusji dotyczącej prawnego uregulowania metody In vitro w Polsce.

Od wielu lat zmagam się z chorobą niepłodności. I choć moja droga kończy się wreszcie sukcesem – jestem w upragnionej ciąży – chciałabym podzielić się z Państwem swoimi doświadczeniami. Droga do macierzyństwa była długa, często pełna cierpienia. Ale nie chcę o tym zapominać. O ironio to dzięki chorobie i Stowarzyszeniu Nasz Bocian poznałam wiele wspaniałych osób, które na co dzień borykają się z niepłodnością. Wiele z nich jeszcze nie zakończyło swojej walki. Proszę więc o jedno – nie odbierajcie im nadziei na to, że zostaną Rodzicami. Nie ograniczajcie im dostępu do najnowszych technik leczenia niepłodności.

Te kilka lat były dla mnie również swoistą lekcją – genetyki, ginekologii, endokrynologii, andrologii, anatomii, embriologii… Na pewno moja wiedza jest daleka od wiedzy specjalistów zajmujących się leczeniem niepłodności. Chciałabym jednak, na podstawie własnych doświadczeń oraz doświadczeń innych niepłodnych par, przedstawić Państwu rekomendacje do uregulowań prawnych. W naszym wspólnym - społeczeństwa interesie jest doprowadzenie do stosowania metod wspomaganego rozrodu w sposób kontrolowany – bowiem brak regulacji stwarza potencjalne ryzyko patologii. I choć polskie kliniki wypracowały własne, wysokie standardy jakości i pracy, istniejąca luka prawna nie powinna mieć dłużej miejsca.

Rozumiem, że temat wspomaganej prokreacji, w tym metodą in-vitro, jest bardzo delikatny i wrażliwy, głównie ze względu na aspekty etyczne i światopoglądowe. Jednak nie można dopuścić, aby powstały uregulowania, które w sposób drastyczny ograniczą prawo pacjentów do leczenia i zmniejszą skuteczność wykonywanych zabiegów.

Biorąc powyższe pod uwagę, chciałabym zarekomendować następujące rozwiązania:

1. metody wspomaganego rozrodu – zakres podmiotowy
Jedną z dyskusyjnych kwestii jest wprowadzenie uregulowań dotyczących podmiotowego ograniczenia korzystania z metody In vitro. Jedynym kryterium doboru metody leczenia powinien być czynnik medyczny i to lekarz powinien - na podstawie własnej, fachowej wiedzy i doświadczenia – decydować o możliwości zastosowania u konkretnej pary metody In vitro. Jakiekolwiek ograniczenia, w tym w szczególności dotyczące wieku pacjentów, stażu małżeńskiego i czasu dotychczasowego leczenia, nie powinny mieć miejsca. Proszę pamiętać, że skuteczność leczenia bardzo często jest powiązana z czasem. Stawianie jakichkolwiek barier może skutkować przekreśleniem szans na uzyskanie ciąży.
Ważne jest również nie wprowadzanie ograniczeń podmiotowych dla par nie będących małżeństwem. Polska jest krajem demokratycznym, w którym każdy Obywatel ma konstytucyjnie zagwarantowaną wolność wyboru. Wprowadzenie ograniczeń w zakresie dopuszczalności leczenia i uzależnianie ich do stanu cywilnego pacjentów, stoi w sprzeczności z tą wolnością.
2. Liczba zarodków powstała w wyniku programu
Możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków jest jednym z bardziej kontrowersyjnych i budzących największą dyskusję tematów. Tymczasem to właśnie sposób uregulowania tej kwestii zadecyduje o skuteczności metody In vitro.
Nie ma skutecznych metod oceny potencjału ludzkich gamet, czyli komórki jajowej (można ocenić jedynie stopień jej dojrzałości) i plemnika, dlatego udaje się poddać zapłodnieniu średnio tylko 60-70% komórek jajowych i tylko w połowie przypadków można znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. Dodatkowo aż ok. 70% zarodków jest obarczonych wadami genetycznymi, które uniemożliwiają ich dalszy rozwój. W efekcie – mimo pobrania nawet kilkunastu komórek jajowych udaje się w wyniku zapłodnienia uzyskać zaledwie kilka embrionów. O tym jak wygląda to w praktyce świadczą historie wielu pacjentów polskich klinik – wśród użytkowników WWW. nasz-bocian.pl jest wiele kobiet, które w wyniku programu miały pobrane kilkanaście, a nawet dwadzieścia oocytów, z których jedynie jeden lub dwa został zapłodniony i zaczął się dzielić.
Przeciwnicy tworzenia nadliczbowych zarodków i ich mrożenia jako alternatywę wskazują mrożenie komórek jajowych lub mrożenie preembrionów.
Kriokonserwacja gamet w sposób drastyczny obniży skuteczność powodzenia zabiegów In vitro. W Polsce udało się uzyskać tylko jedna ciążę przy zastosowaniu takiego rozwiązania, a w uznanych ośrodkach leczenia niepłodności na świecie uważa się je ciągle za eksperyment. Komórki jajowe bardzo często nie przeżywają procesu rozmrażania. Zastosowanie takiego rozwiązania będzie więc skutkować niepotrzebnym narażaniem zdrowia kobiet.
Kriokonserwacja preembrionów (przedjądrzy - częściowo zapłodnionych komórek jajowych) jest metodą stosowaną m.in. w Niemczech. Ta metoda ma oczywiście swoje zalety – jest dużo większa szansa na skuteczne rozmrożenie niż w przypadku kriokonserwacji komórek jajowych. Niestety na tym etapie rozwoju embriolog nie jest w stanie określić wartości genetycznej gamet. Właśnie dlatego po rozmrożeniu preembrionów duża ich część obumiera w dalszych fazach rozwoju. W efekcie zastosowania kriokonserwacji przedjądrzy mamy do czynienia z sytuacją, w której choć powstaje wiele komórek – potencjalnych embrionów (więcej niż w przypadku dopuszczenia do rozwoju kilkukomórkowców) jednak ich zdolność do dalszego rozwoju jest bardzo niska. Powoduje to więc sytuację, w której kobieta naszykowana do transferu dowiaduje się, iż do niego nie dojdzie w związku z obumarciem embrionu. Takie rozwiązanie jest kolejnym, narażającym zdrowie kobiety (przygotowując się do kriotransferu kobieta zażywa leki hormonalne, często również sterydowe). Dodatkowo znacznie wpływa na koszt całej procedury.
Zgadzam się, że należy skorzystać w tym zakresie z doświadczeń niemieckich. Skuteczność In vitro przez zastosowanie tej metody jest tam na poziomie zaledwie 14%. Niemiecki ustawodawca korzystając z własnej praktyki już przygotowuje się do prac nad zmianą tego zapisu. Skoro więc takie rozwiązanie nie sprawdziło się w praktyce – warto zastosować inne metody.
Dość ważnym argumentem w tej dyskusji są również możliwości oraz doświadczenia polskich klinik. Ze znanych mi ośrodków zaledwie jeden praktykuje kriokonserwacje preembrionów. Wobec tego musimy się spodziewać, iż jako metoda w Polsce mniej znana, może dawać mniejsze szanse powodzenia niż u naszych zachodnich sąsiadów.
Regulacja prawna nie powinna jednak zbyt sztywno wyznaczać zasad w tym zakresie. O zastosowaniu konkretnej metody powinien decydować pacjent w porozumieniu z lekarzem. Para powinna mieć prawo podjęcia decyzji odnośnie liczby powstałych zarodków oraz o formie ich mrożenia. I – co najważniejsze – obowiązkiem lekarza powinno być przekazanie pełnej informacji o zaletach i wadach każdego z rozwiązań z punktu widzenia medycznego.
3. Diagnostyka preimplantacyjna
Diagnostyka preimplantacyjna (preimplantation genetic diagnosis - PGD) jest metodą pozwalającą na wykrycie wad genetycznych zarodka jeszcze przed podaniem go do macicy. Pierwsze preimplantacyjne badania diagnostyczne prowadzone były w latach osiemdziesiątych, a dotyczyły chorób uwarunkowanych genetycznie dziedziczących się jako cechy sprzężone z płcią. Pierwsza diagnostyka preimplantacyjna w kierunku obecności mutacji w chorobie uwarunkowanej defektem pojedynczego genu wykonana została w rodzinie z ryzykiem zachorowania na mukowiscydozę w 1991 roku.

W 1992 urodziło się w Anglii pierwsze dziecko po zastosowaniu IVF i diagnostyki preimplantacyjnej, która wykluczyła właśnie mukowiscydozę. Dziś za pomocą PGD można zdiagnozować wiele chorób genetycznych wliczając w to choroby jednogenowe, aneuploidie chromosomalne, translokacje chromosomowe w bardzo wczesnym etapie bo jeszcze przed ciążą. Diagnostyka PGD stosowana jest rutynowo m.in. w USA, Szwecji, Danii, Francji, Włoszech, Szwajcarii, Hiszpanii, Czechach, Turcji.
Dopuszczenie diagnostyki preimpalntacyjnej powinno wynikać z konsekwencji prawnej ustawodawcy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem kobieta ma prawo do badań prenatalnych i w przypadku wykrycia wad genetycznych płodu – do przerwania ciąży. Możliwość wykonania tych badań przed implantacją i w razie wykrycia istotnych wad – podjęcie decyzji o nietransferowaniu embrionu (na zasadach identycznych do warunków przerywania ciąży z powodu wad genetycznych płodu) – jest jedynie konsekwencją już istniejących zapisów. Zapis taki pozwala uniknąć narażania zdrowia, a niekiedy i życia kobiet.
Badania PGD pozwala dodatkowo rodzicom uniknąć ogromnego bólu związanego z poronieniem – stratą dziecka z powodu wad genetycznych płodu.
4. Prawo korzystania z gamet dawców
Korzystanie z dawstwa gamet (komórka jajowa, plemnik) to rozwiązanie często będące często jedyną i ostatnią nadzieja dla par na zostanie rodzicami. Najczęściej program dawstwa komórek jajowych wybierają pary, w których kobieta:
• w związku ze wcześniejszą menopauzą i wygasaniem rezerwy jajnikowej nie produkuje juz własnych komórek jajowych. Warto jednocześnie zaznaczyć, że problem wczesnej menopauzy dotyka coraz szerszą liczbę kobiet. Diagnozowana jest ona już u osób w wieku 25 lat. Najczęściej przyczyny tego stanu są nieznane.
• w związku z chorobą nowotworową poddane były leczeniu radioterapią i chemioterapią, przez co ich organizm nie produkuje własnych komórek jajowych
• jest w wieku powyżej 37 lat, po wielu nieudanych zabiegach In vitro, których partnerzy są zdrowi
• dotknięta chorobami genetycznymi uniemożliwiającymi uzyskanie zarodka z jej komórek jajowych (polimorfizm, mutacje genów), lub takie które nie chcą przekazać choroby genetycznej swojemu potomstwu
• przeszła wiele poronień a których przyczyna pozostaje niewyjaśniona
Z banków spermy korzystają natomiast pary, w których mężczyzna:
• ma znacznie obniżone parametry nasienia (korzystanie z metody AID) w skrajnych przypadkach - gdy nie możliwości pozyskania plemników na drodze punkcji jąder (w przypadku azoospermia)
• dotknięty jest chorobą genetyczną, której nie chce przekazać potomstwu
• w wyniku choroby nowotworowej, po leczeniu chemioterapią i radioterapią jego organizm nie wytwarza plemników zdolnych do zapłodnienia
Dawstwo gamet powinno być rozumiane tak samo jak powszechne dawstwo krwi, czy dawstwo narządów. Dlaczego zakazywać dawstwa gamet, jeśli możemy komuś ofiarować swoją nerkę, czy serce... Należy przy tym pamiętać o wprowadzeniu prawnych standardów dawstwa (dotyczących np. stanu zdrowia, wieku, ograniczenia liczba komórek jajowych zapładnianych nasieniem jednego dawcy). Jednocześnie należy zagwarantować anonimowość dawców, na zasadach obecnie funkcjonujących.
5. Prawo do adopcji zarodków
Pary, w których zarówno kobieta, jak i mężczyzna dotknięci są niepłodnością, a stopień zaawansowania choroby jest poważny (pary obciążone chorobami genetycznymi, wczesną menopauzą i bardzo słabym nasieniem), a dotychczasowe metody nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, powinny mieć prawo do skorzystania z adopcji zarodka.
Jest to jedyne rozwiązanie dla par, które z jakiś przyczyn nie są gotowe na adopcję dziecka. Nie należy ich z tego powodu potępiać, czy oceniać. To normalne, że każda para chce cieszyć się macierzyństwem od samego początku. Stan ciąży jest cudem, a więź jaka tworzy się już na etapie prenatalnym pomiędzy kobietą a dzieckiem nie jest w żaden sposób zastępowalna. Skoro więc obecny postęp medycyny daje szansę na zdrowy przebieg ciąży nawet u kobiet, u których kiedyś było to wręcz niemożliwe, dlaczego mamy odmawiać im prawa do skorzystania z tych metod?
6. Zakaz handlu gametami i zarodkami
Zapis taki jest konieczny. Celem ustawy powinno być bowiem prawne wspieranie jedynie aspektów medycznych – leczenia niepłodności. Nie jest dopuszczalne z punktu widzenia etycznego i moralnego, aby fakt dawstwa gamet i zarodków stał się przedmiotem handlu w jakiejkolwiek formie.
7. Finansowanie zabiegów In vitro ze środków publicznych
Polacy dotknięci chorobą niepłodności powinni mieć prawo do korzystania z metod wspomaganego rozrodu finansowanych ze środków budżetu państwa. Należy przy tym zaznaczyć, że nie chodzi jedynie o pokrywanie jedynie kosztów zabiegu IVF. Należy to rozumieć w szerszym aspekcie, dlatego Obywatele RP powinni mieć prawo do:
• Pełnej diagnostyki przed zabiegiem IVF finansowanej ze środków publicznych. Każda z klinik posiada własną listę badań niezbędnych do wykonania przed zabiegiem In vitro. Ich wyniki nie tylko pozwalają określić szansę powodzenia zabiegu, ograniczyć ewentualne ryzyko niepowodzenia, ale przede wszystkim – pozwalają uniknąć narażania zdrowia i życia kobiety oraz dziecka. Wśród tych badań niezbędne są między innymi: standardowe badania związane z przygotowywaniem się do ciąży (m.in. HIV, HBs, WR, HCV, przeciwciała w kierunku różyczki, toksoplazmozy i cytomegalii), badania krwi i moczu określające ogólny stan zdrowia pacjentów, badania hormonalne, kariotypy obojga partnerów, badanie nasienia, badania bakteriologiczne oraz wszelkie inne badania uzasadnione z punktu widzenia medycznego
• Refundacji leków (analogi hormonu przedwzgórzowego) podczas etapu tzw. wyciszania pracy jajników
• Refundacji leków do stymulacji hormonalnej jajników
• Finansowania kosztów wizyt oraz badań zw. z kontrolą stymulacji hormonalnej jajników
• Finansowania kosztów punkcji oraz transferu
• Opieka medyczna w przypadku wystąpienia powikłań po zabiegu
• Mrożenia powstałych w wyniku zapłodnienia embrionów, które nie zostaną wykorzystane w pierwszym transferze
• Pełna opieka medyczna nad kobietą ciężarną finansowana ze środków budżetu państwa (włącznie z badaniami prenatalnymi)

Wobec wielu toczących się dyskusji warto jeszcze poruszyć jeden temat, który pojawia się ostatnio w mediach, jako alternatywa dla metod wspomaganego rozrodu. Jest rzeczą bardzo niebezpieczną i nieodpowiedzialną proponowanie adopcji jako rozwiązania. Nie jest ona i nie może być traktowana jako lek na niepłodność. Adopcja musi być drogą, świadomą drogą. Dla dobra dziecka przede wszystkim, a może i wyłącznie, adopcja powinna być świadomą i w pełni przemyślaną decyzją dwojga ludzi, a nie „wyjściem awaryjnym”. Poza tym powinna zostać oddzielona od dyskusji wokół niepłodności – bo do adopcji – drogi cudownej, z wyboru serca, mają i powinny mieć prawo zarówno pary mające własne potomstwo, jak i osoby dotknięte niepłodnością.

Szanowni Państwo, czeka Was naprawdę trudne zadanie. Wobec wielu toczących się dyskusji i różnych oczekiwań, będziecie opracowywać projekt założeń do ustawy biomedycznej.
Niepłodność jest chorobą, a In vitro – jedną z metod jej leczenia. Bowiem „metodą leczenia” jest każde działanie medyczne które ma na celu wyeliminowanie przyczyny lub skutku choroby. Skutkiem naszej choroby jest niemożność zajścia w ciążę, a właśnie IVF nam to umożliwia.
Apeluję więc do Państwa o stworzenie regulacji prawnej, która da niepłodnym parom szansę leczenia w oparciu o najwyższe standardy i z wykorzystaniem najnowszych metod wspomagania rozrodu. Proszę jednak pamiętać, że zaproponowane przepisy prawne powinny być uniwersalne, elastyczne i uwzględniające obecne realia oraz potrzeby wielu par dotkniętych chorobą. Przyjęcie złej ustawy pozbawi wiele bezdzietnych par szansy na bycie Rodzicami. Jednak wierzę, że zaproponowane rozwiązania stworzą dla nich realną pomoc, nie czyniąc tej walki trudniejszą.

Łączę serdeczne wyrazy szacunku

_________________
Niepłodność boli. Porozmawiajmy.


Ostatnio zmieniony pt sty 16, 2009 7:46 pm przez balbina07, łącznie zmieniany 14 razy

Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:26 pm 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika
Administrator
Moderator
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: sob wrz 04, 2004 10:00 pm
Posty: 27055
Lokalizacja: KL
list bloo o NaProtechnologii

Cud naprotechnologii
Od pewnego czasu publicznymi debatami na temat problematyki In vitro, wstrząsają niezwykłe doniesienia dotyczące nowej metody leczenia niepłodności, naprotechnologii. Metoda ta nie tylko jest już nazywana alternatywą wobec zapłodnienia pozaustrojowego, ale posiada imponującą skuteczność. Część źródeł donosi nawet o 97% przypadków leczenia zakończonych sukcesem.

Czym jest naprotechnologia?
NaProTechnologia powstała 30 lat temu jako skrót od słów Natural Procreative Technology (Metoda naturalnej prokreacji). Jest metodą diagnozowania i leczenia niepłodności polegającą na prowadzeniu dokładnych obserwacji kobiecego organizmu i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Opiera się na tzw. modelach płodności Creightona.
Jej wynalazca i prekursor, prof. Thomas Hilgers postawił tezę, iż większość przypadków niepłodności idiopatycznej (o niewyjaśnionym medycznie podłożu) to w istocie niezdiagnozowane przypadki całkowicie uleczalnej niepłodności. Wraz z prowadzeniem analizy fizjologicznych i biochemicznych procesów zachodzących w organizmie kobiety następuje rozpoznanie problemu.
Na tym etapie można zadecydować o włączeniu leczenia hormonalnego lub chirurgicznego oraz ustalić optymalny dla danej pary moment współżycia. Przeciętna długość cyklu metody NaPro (a więc pełnej diagnostyki) trwa 24 miesiące. Oczywiście wielu parom udaje się począć dziecko jeszcze przed upływem dwóch lat.

Naprotechnologia jest przy tym metodą w całości naturalną, bo opierającą się na codziennych obserwacjach śluzu, temperatury, samopoczucia itd., bezpieczną dla zdrowia pacjentki i dziecka, rzetelną diagnostycznie, przydatną również przy problemie poronień nawykowych i ciąż zagrożonych. Jest przy tym stosunkowo tania, a w każdym razie ok. trzykrotnie tańsza od In Vitro Fertilization (IVF).
Skoro przyszłość rysuje się tak jasno i wydaje się, iż ludzkość wynalazła cudowny lek na jedną ze społecznych chorób XXI wieku, jaką jest niepłodność, dlaczego rozważamy jeszcze refundację in vitro?

Diagnoza nie leczy
Wyobraźmy sobie, iż pewnego dnia budzimy się z silnymi, napadowymi bólami w okolicach prawego żebra. Udajemy się do lekarza, który przeprowadza wywiad, kieruje nas na badania i na tej podstawie wydaje diagnozę: atak kolki wątrobowej. Odtąd musimy przestrzegać diety, jeść powoli, wzbogacić naszą dietę o większą ilość błonnika, dzięki czemu ataki ustaną lub staną się rzadsze. Ustalenie nazwy schorzenia, na jakie cierpimy, jest niezbędnym etapem leczenia, bo umożliwia zastosowanie odpowiedniej terapii.
Teraz zaś wyobraźmy sobie, iż zdiagnozowano u nas ostrą niewydolność wątroby. Po przejściu szczegółowych badań okazuje się, że niewydolność jest tak zaawansowana, iż jedynym ratunkiem dla nas jest przeszczep wątroby.
Postawienie właściwej diagnozy ma tu znaczenie fundamentalne, bo warunkuje dalsze postępowanie. Jednak jeśli nie znajdzie się dawca, a lekarze nie wykonają nam przeszczepu- nic nam po diagnozie.

Paradoks oszałamiających statystyk w NaProTechnologii polega na tym, iż wartość 97% odnosi się do trafności diagnozy, co wcale nie przekłada się na 97% ciąż ani poczęć uzyskanych drogą tej metody. Jako metoda diagnostyczna bazująca na solennych i precyzyjnych badaniach, NaProTechnologia ma skuteczność niewątpliwie wyższą od kilkunastu wizyt u rejonowego ginekologa i zleconych przez niego nierzadko przypadkowych badań.
Jednocześnie jednak tak jak internista gastrolog jest bezradny w obliczu ostrej niewydolności wątroby ze wskazaniem do przeszczepu, tak naprotechnolog nie będzie w stanie sprawić, iż pacjent z ciężką kryptozoospermią (śladową ilością plemników w ejakulacie) stanie się kiedykolwiek zdolny do poczęcia dziecka metodą naturalną.

Załóżmy zatem, iż kolka wątrobowa to ten rodzaj niepłodności, który poddaje się leczeniu na drodze farmakologicznej lub chirurgicznej. Niestety poza kolką mamy też ostre niewydolności wątroby, którym nie pomoże cudowna dieta i uważne obserwowanie własnego ciała. Ratunkiem jest tylko przeszczep. Odpowiednikiem ostrej niewydolności wątroby jest niepłodność, która kwalifikuje do wykonania zabiegu In vitro będącym zabiegiem ostatniej szansy lub też jedynym możliwym postępowaniem medycznym w danym przypadku.

Do wspomnianego wyżej rodzaju niepłodności ciężkiej będzie się zaliczać między innymi czynnik męski polegający na zaburzeniu funkcji nabłonka plemnikotwórczego i odpowiadający za ok. 40% przypadków niepłodności męskiej. Zatem jeśli dana para cierpi na ciężką niepłodność męską nie jest możliwym ani całkowite ani częściowe wyleczenie takiego rodzaju niepłodności. Dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej nie da się wyleczyć ostrego zapalenia wątroby. W jednym przypadku można wykonać tylko In vitro, zaś w drugim przeszczep.

Nie jest więc prawdą, iż - tak, jak chce tego NaProTechnologia - leczenie niepłodności sprowadza się do usunięcia problemu danej pary i przywrócenia jej zdolności prokreacyjnych. Taka koncepcja jest zachwycająca, ale niestety fantastyczna.
Znakomita część przypadków niepłodności nie jest uleczalna, tak jak uszkodzenie i zwłóknienie wątroby nie jest uleczalne. Mimo to w pierwszym przypadku można wykonać zabieg zapłodnienia pozaustrojowego, a w drugim- przeszczepić wątrobę dawcy. Przeszczep przywróci zdrowie pacjentowi, choć nie spowoduje ozdrowienia usuniętej wątroby, zaś in vitro spowoduje zajście w ciążę, choć nie zwiększy ilości plemników w ejakulacie.

Innymi rodzajami niepłodności, którym NaProTechnologia nie zaproponuje żadnej skutecznej terapii, będą:
- mechaniczna niepłodność kobieca (brak macicy, jajników, jajowodów, pochwy)
- nieodwracalne zmiany endometriotyczne
- ciężkie uszkodzenia jajowodów i defekty anatomiczne po stronie kobiety oraz mężczyzny
Problem części zwolenników NaProTechnologii polega na tym, iż nie znaleźli wystarczająco wiele czasu, aby wczytać się w jej zasady i zrozumieć, że nie jest ona metodą uniwersalną. Podobnie jak nie jest taką metodą In vitro.

Problem społeczeństwa polega zaś na tym, iż jest poddawane systematycznej dezinformacji zarówno w przypadku NaProTechnologii, jak i w przypadku In vitro. Dezinformacja ma wielorakie konsekwencje: wywołuje niezdrową atmosferę wokół zabiegu In vitro, który dla wielu par jest jedyną szansą poczęcia dziecka; działa na szkodę samej NaProTechnologii przypisując jej moce sprawcze, których nie posiada; wreszcie wywołuje sztuczny konflikt społeczny sugerując, iż NaProTechnologia jest alternatywą dla In vitro.

Kilka faktów i mitów o NaProTechnologii

1. Czy naprotechnologia jest szansą na biologiczne potomstwo dla każdej niepłodnej pary?
Nie.
NaProTechnologia jest metodą wykluczającą wszelkie rodzaje rozrodu wspomaganego. Rozród wspomagany jest zaś w zasadzie jedyną drogą dla par z zaawansowaną niepłodnością męską, jedyną drogą dla par z niedrożnością jajowodów, jedyną drogą dla par z zaawansowaną endometriozą oraz dla wielu innych przypadków niepłodności. Szacuje się, iż przypadki niepłodności męskiej to 35-40% przypadków ogólnej niepłodności. Kolejne 25% to przypadki niepłodności, w których występuje jednocześnie zarówno czynnik męski jak i żeński. Zatem dla ok. 60% par cierpiących na niepłodność NaProTechnologia okaże się być nieskuteczną metodą poczęcia, choć może im wydatnie pomóc w uzyskaniu trafnej diagnozy własnego przypadku.

Wracając do przykładu ze schorzeniami wątroby: choć prawidłowa diagnoza jest niezbędna dla skutecznego przebiegu leczenia, to znajomość diagnozy nie oznacza automatycznie wyleczenia. Uzyskanie informacji, iż cierpimy na ostre zapalenie wątroby z kwalifikacją do przeszczepu nie spowoduje ani wyleczenia na drodze diety, ani nie sprawi, iż nasza wątroba się sama uzdrowi.
Wiedza, iż posiadamy niedrożne jajowody nie pomoże nam zajść w ciążę niezależnie od ilości przebytych laparoskopii, zażytych leków i szczegółowych obserwacji, które zaproponuje nam NaProTechnologia. To właśnie zależność, która najczęściej umyka nierzetelnym zwolennikom NaProTechnologii: NaProTechnologia jest jedynie wariantem mającym sens w niektórych przypadkach, a nie panaceum na niepłodność.

2. Skoro NaProTechnologia jest realnie adresowana do ok. 40% niepłodnych par, skąd statystyki mówiące o 97% skuteczności tej metody czy opinie „Dzięki naprotechnologii w ciążę zachodzi nawet 80 proc. leczących się małżeństw /Agnieszka Pietrusińska, pierwszy w Polsce stażysta NaProTechnologii?

Choć metoda NaProTechnologii jest znana od 30 lat, na świecie działa tylko kilka klinik naprotechnologicznych. W całej Europie pracuje jedynie dwudziestu lekarzy-trenerów NaProTechnologii, z czego siedmiu jest jeszcze w trakcie szkolenia i nie posiada pełni uprawnień.
Realnie jest to wiec trzynastu lekarzy z uprawnieniami na cały kontynent, do czego należy doliczyć kilkudziesięciu stażystów w większości bez wyższego wykształcenia medycznego. Powyższe dane pochodzą z oficjalnej strony Fertility Care and NaProTechnology działającej pod patronatem prof. Hilgersa (www.fertilitycare.net).
Aby uzmysłowić sobie rzeczywisty zasięg metody NaPro dodajmy, iż łączna ilość osób zajmujących się NaProTechnologią w Europie to jedna dziesiąta personelu przeciętnego polskiego szpitala wojewódzkiego. Czyż nie wydaje się dziwne, że metoda tak małego zasięgu jest nazywana w Polsce „alternatywą dla In Vitro”?
Przez trzydzieści lat istnienia metody NaProTechnology (dla porównania: metoda In Vitro Fertilization liczy sobie trzydzieści jeden lat) przyszło na świat dzięki niej około sześciu tysięcy dzieci na całym świecie.

Teraz odwołajmy się na chwilę do historii In Vitro: historia tej metody liczy sobie 31 lat liczonych od momentu pierwszego udanego zapłodnienia pozaustrojowego, które miało miejsce w 1978 roku w Wielkiej Brytanii. Od tamtego czasu na całym świecie powstało kilka tysięcy klinik, a w wyniku stosowania metody IVF narodziło się- jak się szacuje- ok. 1,5 miliona dzieci. W Polsce pierwsze zapłodnienie In vitro miało miejsce w 1987 roku, dokonał go profesor Marian Szamatowicz, zaś w samym roku 2008 przyszło na świat dzięki tej metodzie około dwóch tysięcy polskich dzieci.

Jak wiec widać: roczne statystyki urodzeń dzięki metodzie In vitro w Polsce wynoszą mniej więcej tyle, ile światowe statystyki urodzeń dzięki NaProTechnologii w ciągu dziesięciu lat.

Z tego też powodu spotykamy się z dość swobodnym operowaniem różnymi wielkościami procentowymi w przypadku wyliczania skuteczności NaProTechnologii.
Prawda jest taka, iż leczeniu naprotechnologicznemu poddaje się nieistotna statystycznie ilość par cierpiących na niepłodność. W Irlandii, w której mieści się jedna z europejskich klinik NaProTechnology, w ciągu ostatnich dziesięciu lat leczeniu poddało się zaledwie 1, 5 tysiąca par (na ok. 150 tysięcy cierpiących na niepłodność pacjentów). Ponadto z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż nawet te półtora tysiąca nie było reprezentatywną próbą z racji ograniczeń samej metody.
Tak jak człowiek cierpiący na ostrą niewydolność wątroby z kwalifikacją do przeszczepu nie próbuje się nawet leczyć u dietetyka, tak pary z problemem kryptozoospermii, zaawansowaną endometriozą czy niedrożnością jajowodów, na ogół nie są zainteresowane łagodnymi metodami leczenia niepłodności, bo są to metody całkowicie nieskuteczne w ich przypadku.
Można zatem zaryzykować stwierdzenie, iż do trenerów NaProTechnologii zgłaszają się pary ze wstępnym rozeznaniem co do natury ich problemu, przez co skuteczność leczenia naprotechnologicznego powinna być rozpatrywana w wąskim kontekście niepłodności kwalifikującej się do tego leczenia, a nie niepłodności w ogóle.

3. Czy mała popularność NaProTechnologii wynika stąd, iż w przeciwieństwie do In vitro, nie stoją za nią wpływowe środowiska farmaceutyczne, lekarskie ani lobby producentów specjalistycznego sprzętu medycznego?

Jest to najczęstszy argument, jakim usiłuje się wyjaśnić przepaść pomiędzy popularnością In vitro i NaProTechnologii. Wyjaśnienie tego zagadnienia jest jednak mniej spektakularne i spiskowe.

NaProTechnologia jest metodą wykorzystującą leczenie laparoskopowe, chirurgiczne, farmakologiczne. Lekarze pracujący według metody NaPro potrzebują dokładnie tych samych sprzętów, narzędzi i leków, jakich używają ich koledzy z klinik stosujących metodę In vitro. Przepisują pacjentkom te same leki hormonalne, używają identycznych skalpeli i aparatów ultrasonograficznych.
Zatem z punktu widzenia producenta sprzętu medycznego, firmy farmaceutycznej i dystrybutora narzędzi mikrochirurgicznych, nie ma większej różnicy w handlowej atrakcyjności kliniki NaProTechnologicznej i kliniki leczenia niepłodności. Jedna i druga jest klientem.

Co więcej żadna z klinik NaProTechnologii nie jest kliniką publiczną. Są to kliniki prywatne dokładnie w tym samym stopniu, co przeciętna polska klinika leczenia niepłodności. Tymczasem od pewnego czasu wokół NaProTechnologii narasta atmosfera społecznej misyjności, która ma różnić tę metodę od bezwzględnego nastawienia na zysk, jakie środowiska konserwatywne przypisują klinikom oferującym zabieg in vitro.
W rzeczywistości każda z prywatnych klinik leczenia niepłodności, czy to metodą NaPro, czy dowolną metodą wspomaganego rozrodu, jest formą niepublicznej działalności, która –poza realizacją rozmaitych misji medycznych i etycznych- musi być rentowna.
Czynienie z tego zarzutu wydaje się niedorzeczne.

Dr Phil Boyle, dyrektor irlandzkiej kliniki NaProTechnologii ocenia, iż roczny koszt terapii NaPro oscyluje wokół tysiąca euro, podczas gdy średni koszt jednego zabiegu In vitro wynosi trzy tysiące euro. Różnica cenowa jest naturalnie spora, ale tak czy inaczej koszt ponosi pacjent, który musi zapłacić z własnej kieszeni i czyjakolwiek misyjność nie obniży stawek lekarza.
Mała popularność NaProTechnologii wynika więc po prostu z tego, iż jest to metoda adresowana do ściśle określonego typu pacjentów, których niepłodność jest leczalna i daje się korygować medycznie.

Dodatkowo NaProTechnologia jest metodą mało rozpropagowaną, za co trudno obwiniać kliniki leczenia niepłodności, producentów farmaceutycznych czy dowolne lobby.
Pytanie, dlaczego NaProTechnologia nie jest popularna, ma alarmująco niską liczbę wykształconych trenerów i lekarzy, nie jest w stanie wylegitymować się wiarygodnymi i miarodajnymi statystykami, należałoby w istocie zadać jej twórcom, profesorowi Hilgersowi i doktorowi Boyle'owi.

4. Naprotechnologia NIE jest alternatywą dla zapłodnienia in vitro
Najczęstszym merytorycznym błędem spotykanym w polskiej prasie jest konfrontowanie In vitro i NaProTechnologii.
Sugeruje to, że obie metody mogą być ze sobą porównywane. W rzeczywistości nic bardziej mylnego.

NaProTechnologia jest holistyczną metodą przywracania płodności małżeńskiej obejmującą zarówno obserwację cyklu, diagnostykę pary, jak i niektóre formy leczenia inwazyjnego oraz nieinwazyjnego. Jest bez wątpienia skuteczna i pomocna w leczeniu wielu rodzajów niepłodności kobiecej oraz tych przypadków niepłodności dwuczynnikowej, w których czynnik kobiecy odgrywa istotniejszą rolę.
Jednocześnie jest bezradna wobec ok. 60% pozostałych przypadków niepłodności.

In Vitro, zwane często zabiegiem „ostatniej szansy” jest zarówno nazwą metody leczenia, jak i nazwą samego zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Proponuje je się parom, którym współczesna medycyna nie oferuje innej niż IVF możliwości poczęcia dziecka oraz parom, wobec których zastosowane leczenie okazało się nieskuteczne.

Istnieje jeszcze inny aspekt problemu, jakim jest przeciwstawianie NaProTechnologii zapłodnieniu in vitro i sugerowanie, iż NaProTechnologia może być tu traktowana w kategoriach alternatywy.
Przedstawianie NaProTechnologii jako uniwersalnej metody leczenia niepłodności jest w istocie wprowadzaniem w błąd 60% par, którym NaProTechnologia nie będzie w stanie pomóc, za to pochłonie ich czas. Znając zaś wpływ wieku kobiety na wskaźniki płodności, można to ujmować w kategoriach „kradzieży” czasu rozrodczego kobiety.

W interesie par niepłodnych, a także w interesie społecznym, leży pogłębianie wiedzy w zakresie naprotechnologii przy jednoczesnym i niezależnym wspieraniu metody In vitro. Konfrontowanie tych dwóch metod i zwanie którejkolwiek z nich alternatywą wobec drugiej, jest działaniem wprowadzającym opinię publiczną w błąd.

Rzetelność informacyjna wymaga rozdzielenia In Vitro i NaProTechnologii jako metod, których obszary zainteresowania i skuteczność w leczeniu niepłodności w większości nie pokrywają się. Niedopuszczalne jest promowanie NaProTechnologii kosztem deprecjonowania metod rozrodu wspomaganego. Niedopuszczalne jest przyzwolenie, aby nauka służyła ideologii.

list Monka do członków komisji zawierający postulaty Stowarzysznia

Szanowni Państwo!
Kieruje do Państwa ten list z uwagi na ważne zadanie, jakie zostało Wam powierzone. Mam tutaj na myśli członkowstwo w komisji zajmującej się ostatecznym kształtem projektu tzw. ustawy bioetycznej, który zostanie następnie przedłożony w Sejmie i poddany glosowaniu. Z gory musze przeprosić za to, ze mój list będzie miejscami bardzo osobisty. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć jedynie to, ze tematyka, która będą się Państwo zajmować ma po prostu taki charakter i często niemożliwe jest podejść do niej w sposób całkowicie pozbawiony emocji oraz bez świadomości, ze dotyka i przesadza o zyciu wielu tysięcy ludzi. Wielu milionow ludzi. Niektóre dane podają, ze w Polsce jest nas, osob niepłodnych, az trzy miliony. Trzy miliony osob dotkniętych ta choroba bezpośrednio, a przecież nie należy zapominać o ich rodzinach, bliskich i przyjaciołach.
W słowach skierowanych do Państwa chciałabym się odnieść przede wszystkim do kwestii dotyczących sugerowanych rozwiązań medycznych związanych z procedura wspomaganego rozrodu, jaka jest IVF (In vitro fertalization). Mam tutaj na myśli proponowane ograniczenie ilości zapładnianych komorek jajowych oraz zakaz mrożenia zarodkow (poza bardzo szczególnymi przypadkami).
Zanim podjęliśmy z mężem decyzje o IVF przeszliśmy długą drogę, odwiedziliśmy wiele gabinetow lekarskich, wykonaliśmy mnóstwo badan. Początkowo ginekolodzy, którzy zajmowali się naszym przypadkiem powtarzali jak mantrę: „jest pani młodą, zdrowa, ciąża to kwestia niedługiego czasu, proszę się zrelaksować i być dobrej myśli”. I byłam, a przynajmniej bardzo się starałam… Jednak miesiące mijały, zamieniały się w lata i nic się nie zmieniało. Może poza faktem, ze kolejni lekarze przestali już powtarzać, ze jestem młoda…
W końcu, a z perspektywy straconych lat, uważam, ze stało się to dużo za późno, trafiliśmy do kliniki leczenia niepłodności. Kolejne badania, kolejne nadzieje – płonne, jak się okazało i ostatnia deska ratunku – In vitro. To naprawdę nie była łatwa decyzja. Nie potrafię wyrazić jak ogromna miałam wiarę idąc na wizytę przygotowująca do programu, ze usłyszę od lekarza, ze jestem w upragnionej ciąży i ze żadne skomplikowane procedury nie sa już potrzebne…. Niczego takiego nie usłyszałam. Wtedy. Szczęśliwie dane mi było usłyszeć te słowa później i to właśnie dzięki zastosowaniu IVF. Nasz synek ma pojawić się na świecie pod koniec marca.
To jedna z tysięcy podobnych historii. Nie wszystkie kończą się szczeliwie. Ale wierze, ze to w większości przypadkow jedynie kwestia czasu, ze leczenie na wysokim poziomie pozwoli pokonać niepłodność. Powinnam była napisać „wierzyłam”, bo dzisiaj moje przekonanie osłabło dramatycznie, a wszystko to za sprawa projektu ustawy bioetycznej.
Projekt firmowany przez p. Jarosława Gowina zakłada możliwość zapłodnienia maksymalnie dwóch komorek jajowych i to niezależnie od ilości uzyskanych w drodze stymulacji oocytów. Jak odpowiedzialny za swoja pacjentkę i przebieg leczenia lekarz ma dokonać wyboru, które komórki zapłodnić? Dzisiejsza medycyna nie dysponuje możliwościami oceny potencjału ludzkich gamet. Komórki jajowe można ocenić jedynie pod względem ich dojrzałości. Sam proces zapłodnienia, bo to proces a nie jakaś szczególna chwila, jak chcą to postrzegać niektórzy, trwa około 18 godzin. W tym czasie to natura decyduje, czy do zapłodnienia dojdzie. Az 60-70% komorek nie udaje się zapłodnić i tylko w polowie przypadkow można podać przyczynę takiego stanu rzeczy. Innym bardzo ważnym aspektem jest to, ze komorka jajowa zachowuje zdolność do zapłodnienia jedynie przez około 6 godzin w warunkach laboratoryjnych. Biorąc pod uwagę te wszystkie fakty, po prostu nie sposób zignorować ogromnego niebezpieczeństwa niepowodzenia całej procedury na skutek ograniczenia liczby zapłodnionych oocytów, tym większego, ze na dzień dzisiejszy nie dysponujemy metodami, które pozwoliłyby wybrać te potencjalnie najlepsze. Trzeba tez pamiętać, ze około 70% zarodkow jest dotkniętych wadami genetycznymi, które w efekcie uniemożliwią im dalszy rozwój – kolejne bezwzględne prawo natury.
Mając własne doświadczenia związane z niepłodnością i jej długoletnim leczeniem, gorąco namawiam do wprowadzenie innych, niż proponowane zapisow. Sugerowane ograniczenie ilości zapładnianych komorek poważnie obniży skuteczność terapii, a w niektórych przypadkach całkowicie ja zniweczy! A przecież chyba nie chodzi o to, żeby pozbawić ludzi chorych możliwości skutecznego, prowadzonego na wysokim poziomie leczenia? Proszę wziąć pod uwagę doświadczenia krajow, w których podobne rozwiązania zostały wprowadzone i skorzystać z możliwości wyciągnięcia wnioskow z cudzych błędów. Podobne rozwiązania funkcjonują obecnie we Włoszech, co spowodowało, ze skuteczność terapii spadla tam dramatycznie, a pacjenci szukają pomocy w krajach sąsiednich.
Warto nałożyć na lekarzy obowiązek informowania o rozwiązaniach alternatywnych
w stosunku do stosowanych standardowo, co – jak wynika z moich osobistych doświadczeń – będzie jedynie potwierdzeniem status quo, bo już dzisiaj lekarze powiadamiają swoich pacjentów o możliwości zapłodnienia mniejszej ilości komorek. To jednakże powinna być indywidualnie podjęta decyzja po rozpatrzeniu wszystkich aspektow zdrowotnych, a nie odgórne ograniczenie.
Kolejna kwestia, która chciałabym poruszyć jest zakaz mrożenia zarodkow. Zdaje sobie sprawe z tego, ze jest to niejako konsekwencja ograniczenia ilości zapładnianych komorek, ale mam ogromna nadzieje, ze ten zapis, podobnie jak i ten dotyczący kriokonserwacji zostanie przez Państwa zmieniony. Argumenty sa właściwie takie same: skuteczność leczenia. Ale nie tylko i wydaje mi się, ze nawet p. Gowin, który jest przeciwnikiem mrożenia zarodkow jednak ten fakt dostrzega. Kriokonserwacja zarodkow to nie jest ich uśmiercanie, jak chcą to postrzegać niektórzy zupełnie niezorientowani w temacie. To jest szansa na zycie! To jest szansa na zycie i nawet autor projektu to dostrzega, dopuszczając w szczególnych wypadkach możliwość ich mrożenia. Dlaczego tylko w niektórych? Dlaczego nie dać tej szansy wszystkim zarodkom? Skąd taka ogromna niekonsekwencja?
Część z uzyskanych w drodze zapłodnienia IVF naszych zarodkow, a konkretnie te, które nie zostały przetransferowane, sa zamzrozone, a ja głęboko wierze, ze pewnego dnia stana się rodzeństwem naszego synka.
Na świecie zyje około 3,5 milionow dzieci urodzonych dzięki IVF, w Polsce rocznie rodzi się ich około 60 tysięcy. Około 20% z nich to dzieci urodzone po kriotransferach. Osobiście znam kilkoro z nich. Sa to wspaniale, radosne, kochane i szczęśliwe dzieciaki. Nie potrafię sobie wyobrazić, ze miałoby ich nie być! Kriokonserwacja okazała się ich szansa na zycie.
Autor projektu jako alternatywę proponuje możliwość mrożenia oocytów. Nie jest to niestety żadna alternatywa, a jedynie propozycja dokonania medycznego eksperymentu na chorych
i ich potencjalnym potomstwie. Uznane ośrodki na świecie mrożenie komorek jajowych ciągle bowiem traktują jako rodzaj eksperymentu. Wystarczy wspomnieć, ze w Polsce sa doniesienia o uzyskaniu zaledwie jednej ciąży ta metoda, a na całym świecie około 300. Odpowiedzialny ustawodawca nie ma prawa skazywać obywateli na uczestniczenie w eksperymentach medycznych. Komórki jajowe sa bardzo wrażliwe, wiele z nich nie jest w stanie przetrwać procesu mrożenia i rozmrażania, a nawet jeśli ten proces się powiedzie, często efektem jest uszkodzenie materiału genetycznego.
W doniesieniach prasowych znalazłam wzmiankę, iż kolejnym potencjalnym rozwiązaniem ma być możliwość mrożenia tzw. pre-embrionow, czyli połączonych gamet męskiej i żeńskiej na etapie przedjadrzy. I tutaj znowu możemy skorzystać z doświadczeń innych krajow. Podobne rozwiązanie stosowane jest bowiem Niemczech. Efektem jest obniżenie skuteczności leczenia do 14% oraz glosy, ze ustawodawca niemiecki jest gotowy te regulacje zmienić. Czyż nie jest symptomatyczne, ze pomimo refundowania IVF w Niemczech, ubezpieczenie społeczne nie pokrywa kosztow mrożenia przedjadrzy, jako ze jest to z jego punktu widzenia postępowanie nieopłacalne?
Jesteśmy w naprawdę uprzywilejowanej sytuacji, gdzie większość państw europejskich dysponuje ustawodawstwem w zakresie prawa bioetycznego od wielu lat, od wielu lat je stosuje i ma w tej materii bogate doświadczenia. Dlaczego zdecydowaliśmy się na wyważanie otwartych drzwi i tworzenie własnych, bardzo wątpliwych pod względem merytorycznym rozwiązań? Dlaczego nie chcemy skorzystać z cudzych doświadczeń? Dlaczego nie mielibyśmy być tym razem mądrzy przed szkoda?
Mając świadomość jak trudne i odpowiedzialne zadanie zostało Państwu powierzone, życzę z całego serca otwartości na dobre i skuteczne rozwiązania oraz podejmowania trafnych, uzasadnionych medycznie decyzji. Proszę nie zapominać, ze o procedurę medyczna przecież chodzi. Proszę nie zapominać, ze Państwa decyzje wpłyną na zycie ponad trzech milionow ludzi w Polsce…

Z wyrazami szacunku,

No to jeszcze list Monek do (natchnionego) posla Gowina.
Szanowny Panie Posle!

Kieruje do Pana ponizszy list jako do przewodniczacego Zespolu ds. Konwencji Bioetycznej, powolanego na mocy Zarzadzenia nr 38 Prezesa Rady Ministrow z dnia 7 kwietnia 2008. Chcialabym sie podzielic swoimi spostrzezeniami i reflaksjami na temat projektu ustawy bioetycznej, a w szczegolnosci proponowanymi rozwiazaniami w dziedzinie stosowania metod wspomaganego rozrodu. Jako ze od wielu lat zmagam sie z nieplodnoscia, jestem osobiscie zainteresowana dobrymi rozwiazaniami w tej materii.
Zawsze cenilam Pana wysoka kulture nie tylko osobista, ale i polityczna i dlatego postanowilam podzielic sie z Panem moimi powaznymi watpliwosciami dotyczacymi proponowanych rozwiazan merytorycznych oraz zastrzezeniami natury formalnej, zwiazanymi ze skladem i sposobem dzialania samego Zespolu (zwanego rowniez Komisja).
Pozwole sobie zaczac od kwestii formalnych.
W/w zarzadzenie Prezesa Rady Ministrow nalozylo na Pana obowiazek przewodniczenia wspomnianemu Zespolowi oraz ustalenie jego skladu. Znalazly sie w nim glownie osoby o pogladach prawicowych, rowniez ksieza. Czlonkowie Komisji o pogladach liberalnych stanowili mniejszosc. Niestety, do udzialu w jej obradach i tym samym postanowieniach nie zaproszono zadnego lekarza na co dzien stykajacego sie z problematyka nieplodnosci. Nie zapewniono udzialu w niej rowniez zadnej organizacji reprezentujacej osoby najbardziej zainteresowane problemem, czyli chorych na nieplodnosc. A przeciez takie organizacje istnieja i dzialaja. Malo tego, proponowaly one swoj udzial w liscie do Pana Premiera, ktory zostal przeslany Panu. Mimo tego ich udzial uznal Pan za zbedny. Jestem gleboko zainteresowana motywami takiego postepowania i chetnie poznam Pana stanowisko w tej sprawie.
Jak to jest mozliwe, ze w Zespole, obradujacym na temat przyszlego porzadku prawnego obowiazujacego w naszym kraju znalazlo sie miejsce dla przedstawicieli Kosciola i to pomimo konstytucyjnej rozdzielnosci panstwa i kosciola, a zabraklo go dla uznanych autorytetow w dziedzinie leczenia nieplodnosci i przedstawicieli pacjetnow? Zastrzezenie co do skladu Komisji w polaczeniu z wiekszosciowym sposobem podejmowania przez nia decyzji jednoznacznie wskazuje na jej stronniczosc. Sklad tej komisji absolutnie nie spelnia wymogow uczciwej i rzetelnej debaty. W moim przekonaniu odbiera jej to mandat do podejmowania jakichkolwiek decyzji. Bardzo prosze o wyjasnienie, jaka byla rola czlonkow Zespolu o liberalnych pogladach, ktorzy stanowili mniejszosc i ktorych glos z gory byl skazany na marginalizacje? Czy mieli oni jedynie swoja obecnoscia usankcjonowac dzialania Komisji i nadac jej pozornie pluralistyczny charakter, na ktory powolywal sie Pan wielokrotnie w swoich wystapieniach medialnych? Uczciwosc nakazuje przyznac, ze ten Zespol niestety takiego charekteru byl pozbawiony.
Byc moze brak uznanych ekspertow z dziedziny leczenia nieplodnosci spowodowal liczne bledy merytoryczne. Czesc z nich wynika z przyjecia blednych przeslanek jako podstawy proponowanych rozwiazan. Jesli Pan pozwoli, odniose sie do nie w punktach.

I. Rozwiazania opisane w zalaczniku nr 19 Raportu

1. Uzaleznienie dopuszczalnosci stosowania metod wspomaganego rozrodu od stanu cywilnego pacjentow i staz malzenski (pkt 4)
Metody wspomaganego rozrodu jako metody lecznicze powinny byc dostepne dla ogolu obywateli bez wzgledu na stan cywilny. Taki zapis jest dyskryminujacy i narusza prawo obywateli do rownego dostepu do swiadczen medycznych. Wprowadzenie dodatkowego zaostrzenia w postaci stazu malzenskiego pozostawiam w zwiazku z powyzszym bez komentarza, wspomne jedynie o tym, ze trzyletni okres oczekiwania na rozpoczecie procedury moze w niektrych przypadkach przekreslic szanse na potomstwo, jako ze czas jest tu wlasciwie wrogiem pacjentow. Dodam, ze zapis w puncie wczesniejszym o wyjatkowosci procedur wspomaganego rozrodu nie usprawiedliwia przyjetych propozycji.

2. Mozliwosc zaplodnienia ograniczonej ilosci komorek jajowych (pkt 5)
Projekt dopusza mozliwosc zaplodnienia jednej, a maksymalnie dwoch komorek jajowych. Biorac pod uwage nieublagane prawa natury, realia procedur IVF i fakt, ze nie ma skutecznych metod oceny potencjalu ludzkich gamet, czyli komorki jajowej (mozna ocenic jedynie stopien jej dojrzalosci) j i plemnika, fakt, ze udaje sie poddac zaplodnieniu srednio tylko 60-70% komorek jajowych i tylko w polowie przypadkow mozna znalezc przyczyne takiego stanu rzeczy, fakt, ze proces zapladniania trwa ok.18 godzin, a zdolnosc komorki jajowej do zaplodnienia w warunkach laboratoryjnych wynosi maksymalnie 6 godzin i w koncu fakt, ze az ok. 70% zarodkow jest obarczonych wadami gnetycznymi, ktore uniemozliwiaja ich dalszy rozwoj, wprowadzenie takiego ograniczenia po prostu sprowadza realne szanse na uzyskanie ciazy i jej szczesliwy przebieg nieomal do zera.

3. Brak mozliwosci mrozenia zarodkow (pkt 5)
Projekt przewiduje zakaz mrozenia zarodkow w zwiazku z zakazem "tworzenie zarodkow zapasowych". Biorac po uwage liczby, ktore podalam w poprzednim punkcie, istnieje powazne ryzyko, iz przy zastosowaniu proponowanych rozwiazan nie uda sie uzyskac zadnych zarodkow, ktore moza bedzie przetransferowac do jamy macicy. Wieksza ilosc zarodkow, to wieksza, a przede wszystkim realna szansa na ciaze, a w przypadku zarodkow mrozonych takze na kolejne dzieci, bez koniecznosci ponownego poddawania sie obciazajacej i bolesnej (rowniez w sensie emocjonalnym) procedurze. Dlaczego w ogole nie bierze sie pod uwage tego ogromnego obciazenia fizycznego i psychicznego, jakiemu musi poddac sie kobieta przechodzaca program IVF, dlaczego nie bierze sie pod uwage jej zdrowia?
Dodam, ze moj sprzeciw budzi rowniez sformulowanie "zarodek zapasowy". Prosze mi wierzyc, ze to nie jest zaden "zapas", to sa nasze potencjalne dzieci. Oczekiwane, upragnione, wywalczone. Za prawdziwa niegodziwosc zas uwazam oskarzanie nas o niszczenie zarodkow, a tych, ktorzy to robia, moge jedynie prosic, zeby nie mierzyli wszystkich swoja miara. Bo my modlimy sie o kazdy z nich i ogromnie przezywamy strate kazdego. Ciazy nad nami to przeklenstwo w odroznieniu od identycznych sytuacji w przypadku zaplodnienia poza laboratorium, ze mamy pelna i bolesna swiadomosc ich istnienia, a niekiedy rowniez swiadomosc ich odejscia. Niestety, natura jest nieublagana i za nic ma nasze modlitwy i prosby.

4. Mozliwosc mrozenia komorek jajowych (pkt 5)
W projekcie przewidziano mozliwosc mrozenia komorek jajowych jako niekontrowersyjnej i skutecznej alternatywy dla mrozenia zarodkow. O ile argument o niektorowersyjnosci moge zrozumiec, o tyle zupelnie nie rozumiem na jakich zrodlach opierano sie zakladajac, ze komorki jajowe mrozi sie skutecznie i rownie skutecznie rozmraza. Z moich inforamcji wynika, ze w Polsce uzyskano jak do tej pory tylko jedna ciaze z zamrozonej komorki jajowej. Nie jest to rowniez metoda powszechnie stosowana na swiecie, wlasnie ze wzgledu na jej ogromna zawodnosc i niski odsetek przezywalnosci gamet. Sformulowanie zawarte w punkcie 5, ze zakaz tworzenia wiekszej ilosci zarodkow i ich mrozenia, a mrozenie komorek jajowych zamiast tego jako procedura chroniaca kobiete przed "koniecznością poddania się kolejnej stymulacji hormonalnej" jest albo przejawem ignorancji, albo swiadoma proba manipulacji.

5. Implantacja a transfer (pkt 5 i kolejne)
W zalaczniku nr 19 z duza swoboda i dowolnoscia stosuje sie pojecie "implantacja" jako rownoznaczne z pojeciem "transfer". Pozwole sobie podac za Slownikiem Jezyka Polskiego:

implantacja - «zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja ssaków w nabłonku macicy»
transfer - przeniesienie lub przesłanie czegoś z miejsca na miejsce

Jak widac z podanych definicji tych pojec, nie sa one tozsame, choc bardzo bysmy sobie tego zyczyli. Mam tutaj na mysli leczace sie osoby, bo po raz kolejny zupelenie nie jestem w stanie odpowiedziec sobie na pytanie, co kierowalo autorami tych postanowien: myslenie zyczeniowe czy po prostu niewiedza?

6. Ograniczenie wieku kobiety (pkt 7)
Projekt wprowadza odgorne i gneralne ograniczenie wieku dla potencjalnych pacjentek. Czy nie powinna decydowac o tym po prostu zdolnosc przejscia procedury oceniana przez lekarza? Czy nie jest nieporozumieniem, aby sad mial decydowac o zdolnosci do skorzystania z procedury medycznej? Na jakiej podstawie mialby to robic? Jest mowa o opinii lekarskiej, ale czy decyzja sadu mialaby byc tylko formalnoscia, krotko mowiac, czy sad bylby opinia zwiazany, czy jednak mialby swobode decyzji? W jakim trybie mialyby zapadac takie decyzje? Ten pomysl budzi moj ogromny sprzeciw.

7. Trwale przechowywanie zarodkow (pkt 10)
Regulacje dotyczace trwalego przechowywania zarodkow sa moim zdaniem przejawem fikcji i jedynie odsuwaniem problemu w czasie. Czy nie byloby lepszym rozwiazaniem dopuszczenie procedury ich adopcji jako powszechnego rozwiazania? Uszczesliwiloby to wielu potencjalnych rodzicow, a wielu dzieciom daloby mozliwosc zycia w szczesliwej rodzinie.

Z calkowitym brakiem zrozumienia z mojej strony spotyka sie rowniez zakaz dawstwa gamet. Rozumiem, ze u podstaw takiego rozwiazania lezy zapewne obawa przed nielaglnym i niekotrolowanym handlem nimi. Niemniej jednak fakt, iz istnieje ryzyko wystapienia potencjalnych patologii, nie powinno przekreslac gneralnej mozliwsci podejmowania takiego dzialania. Dla wielu par skorzystanie z dawstwa komorki jajowej czy nasienia jest jedyna szansa na rodzicielstwo, a wiec jedyna szansa na skuteczne leczenie i tylko w takich kategoriach powinno to byc rozpatrywane. Dlaczego moge byc dawca nerki, ale nie moge byc dawca komorki jajowej? Dlaczego regulacje prawne mialyby ograniczyc swobode mojej decyzji w tej kwestii?

II. Rozwiazania opisane w zalaczniku nr 20

W tym wypadku ogranicze sie jedynie do stwierdzenia, iz moim zdaniem znalazly sie w nim propozycje, ktore nie powoduja uprzedmiotowienia osob potencjalnie zainteresowanych czy tez zmuszonych do skorzystania z metod wspomaganego rozrodu. Uwzgledniaja ich prawa zarowno do rodzicielstwa jak i do skorzystania z technik medycznych na najwyzszym osiagalnym poziomie. Proponowane rozwiazania sa zyciowe, oparte na wiedzy medycznej i nie tworza fikcyjnie etycznych rozwiazan.
Szanowny Panie Posle, mimo iz jest mi znane Panskie stanowisko w sprawie proponowanych regulacji w czesci dotyczacej IVF, mam nadzieje, iz zechce zapoznac sie Pan z moim argumentami, a przede wszystkim je zrozumiec. Byc moze poznanie ich pozwoli tez Panu spojrzec na sprawy leczenia nieplodnosci z nieco innej perspektywy, perspektywy osoby dotknietej problemem nieplodnosci, pacjentki jednej z polskich klinik i - mam nadzieje - juz wkrotce szczesliwej mamy.

Z powazaniem,

P.S. Chcialam dodac, ze mimo iz mieszkam za granica, swiadomie wybralam jedna z polskich klinik w celu podjecia leczenia. Przy podejmowaniu decyzji bralam pod uwage wysoki poziom swiadczonych uslug medycznych, ale rowniez zasady etyczne w niej panujace. Prosze nie przekreslac doskonalych, rowniez na tle osrodkow zagranicznych, osiagniec naszych lekarzy. [/quote]
W przypadku checi wykorzystania - j.w.

_________________
1.06.07. - pozegnalam mojego Aniolka
9dpt zobaczyłam dwie krechy.
26.03.09. o 13:06 urodzil sie moj sliczny synek.
10dpt w chmurach zobaczyłam dwie krechy.
25.09.11. o 4:36 i 4:37 urodzily sie moje sliczne, malutkie coreczki.


SIĘPOMAGA


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:35 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 09, 2006 10:00 pm
Posty: 1468
A ja właśnie przed chwilą napisałam i wysłałam , i troszeczke mi ulzyło. Myśle że im więcej dostaną takich listów to może im da to do myślenia.
Dziękuję Burzyk za ten wątek.

_________________
Długa droga za nami.
Teraz szczęśliwa mama ado :)


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:38 pm 
Awatar użytkownika
Burzyk - dziękuję. Na taki wątek czekałam :cmok:


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:46 pm 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika
Administrator
Moderator
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: sob wrz 04, 2004 10:00 pm
Posty: 27055
Lokalizacja: KL
kasiek10, ale powiedz, co konkretnie napisalas i do kogo. Moze skopiuj tutaj, jesli to nie jest tekst juz tutaj dostepny. Takie wiadomosci moga byc potrzebne innym Bocianowiczom.
Chcialam jeszcze napisac, ze kopie listu do Gowina wyslalam tez do minister zdrowia.

_________________
1.06.07. - pozegnalam mojego Aniolka
9dpt zobaczyłam dwie krechy.
26.03.09. o 13:06 urodzil sie moj sliczny synek.
10dpt w chmurach zobaczyłam dwie krechy.
25.09.11. o 4:36 i 4:37 urodzily sie moje sliczne, malutkie coreczki.


SIĘPOMAGA


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:53 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 09, 2006 10:00 pm
Posty: 1468
Monek wyłałam mailem na wszystkie adresy mailowe ( wcześniej Juteńka mi je podała) a oparłam się na treści protestu dziejby, tylko dorzuciłam swoje trzy grosze.

_________________
Długa droga za nami.
Teraz szczęśliwa mama ado :)


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:53 pm 
Offline
Zarząd Stowarzyszenia
Awatar użytkownika
Zarząd Stowarzyszenia
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: pn maja 06, 2002 10:00 pm
Posty: 864
Lokalizacja: Piaseczno
jesteśmy po spotkaniu z paniami z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Na spotkaniu były też inne znane panie, również Magdalena Środa. Czują potrzebę, że trzeba zaprotestować przeciwko głupiej ustawie i razem to konsultowaliśmy. Przygotowujemy Protest Społeczny taki, żeby wszyscy znani i mniej znani mogli się pod tym podpisać. W piątek idziemy na spotkanie do Pana Jarosława Gowina.

pozdrawiam

Bacha


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 4:58 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 10:00 pm
Posty: 6360
Burzyk wysłałam sprzeciw od gro na wszystkie podane adresy,ale podpisałam tylko imieniem i nazwiskiem :? Teraz nie wiem - wysłać jeszcze raz :?:


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 5:02 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 09, 2006 10:00 pm
Posty: 1468
Ja tak myśle że zwykłą pocztą też bym wysłała, tylko mam prośbe ,jeśli którać ma adresy do tych instytucji to będę wdzięczna.

_________________
Długa droga za nami.
Teraz szczęśliwa mama ado :)


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 5:14 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 03, 2006 11:00 pm
Posty: 2129
Lokalizacja: W-wa - Ursynów
Ja też już wysłałam, wzorowałam się na liście dzejby.
Zmobilizowałm też mojego M do wysłania i rodzinę, która wie o naszym leczeniu.
Myślę, że to ważne, że powinnyśmy mobilizować całe nasze otoczenie, a nie tylko same wysyłać

_________________
starania od 4 lat, skaczące FSH,
4xIUI nieudane:-(
I IVF:-)
hcg: 12dpt 324, 14dpt 728, 16dpt 1687, 31dpt 31500
widziałam serduszko:-) Synek - Jaś
Urodzony w 36tc 29.01.2011 r. Chudziaczek 2360g


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 5:30 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 18, 2007 10:00 pm
Posty: 209
Burzyk , kasiek10 ja też wysyłam i dziękuję za ten wątek.

_________________
02.05.08 TRANSF-2 ZAR.
14.05.08 BETA-0,1
01.09.08 2-gi TRANSF-4 MROZ
11.09.08 BETA-0,332
03.10.08 3-ci TRANSF(20dc)-3 MROZ
13.10.08 BETA- 38,63 (10dpt), 58,18 (12dpt) 21dpt @ (ciąża biochemiczna.)
14.08.2012 - MÓJ NATURALNY CÓD - CÓRECZKA LARYSA 3kg i 55cm SZCZĘSCIA :)


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 6:07 pm 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika
Administrator
Moderator
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: sob wrz 04, 2004 10:00 pm
Posty: 27055
Lokalizacja: KL
Prezydent RP:

Kancelaria Prezydenta RP
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa
e-mail: listy@prezydent.pl
fax. (22) 695-22-38

Listy można składać osobiście w Biurze Podawczym Kancelarii (ul.Wiejska 10 - wejście D) w godz. 815-1615 od poniedziałku do piątku.
Wszelka korespondencja powinna zawierać imię, nazwisko i dokładny adres nadawcy.
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 8 stycznia 2002 r. w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków (Dz.U. z 2002 r., Nr 5, poz. 46) listy nie podpisane przez nadawcę pełnym imieniem i nazwiskiem oraz bez pełnego adresu zamieszkania pozostawiane są bez rozpatrzenia.

Premier RP:

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Centrum Informacyjne Rządu
00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
telefon: 022 8413832 ; 6946983
faks: 022 6252872; 6284821

Marszalek Sejmu RP

niestety, nie ma podanego adresu, ale NA TEJ STRONIE mozna znalezc pewne informacje.

Komisja Zdrowia - jw
i TUTAJ anologiczna strona.

Ministerstwo Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia, ul. Miodowa 15, 00-952 Warszawa
634 96 00 centrala telefoniczna


Rzecznik Praw Obywatelskich:

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77
00 - 090 Warszawa

NFZ:

Narodowy Fundusz Zdrowia - Centrala
02-390 Warszawa
ul. Grójecka 186

tel. (0-22) 572 60 00
faks (0-22) 572 63 33


Mysle, ze Burzyk umiesci te dane pozniej w pierwszym poscie.

_________________
1.06.07. - pozegnalam mojego Aniolka
9dpt zobaczyłam dwie krechy.
26.03.09. o 13:06 urodzil sie moj sliczny synek.
10dpt w chmurach zobaczyłam dwie krechy.
25.09.11. o 4:36 i 4:37 urodzily sie moje sliczne, malutkie coreczki.


SIĘPOMAGA


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 17, 2008 6:09 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 09, 2006 10:00 pm
Posty: 1468
Monek Dzięki , postaram się jutro wysłać listy. Narzie rozesłałam maile wśród rodziny i przyjaciół, aby wysłali swój protest. Póki co pozytywny odzew.

_________________
Długa droga za nami.
Teraz szczęśliwa mama ado :)


Na górę
  
 
 [ Posty: 2001 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 134  Następna

Strefa czasowa UTC


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group