Wyświetl temat - Czy dzieci muszą kłamać?

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 14 maja 2003 22:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2002 01:00
Posty: 628
Lokalizacja: Lodz
Jeśli już ten temat był poruszany, to zwróccie mi uwagę, to sie usunę.

Chyba znaczna więszość z nas uważa, ze dziecko trzeba poinformowac o adopcji, jak najwczesniej. I ja tak zamierzam zrobic. Natomiast nie planuje informowac o tym fakcie wszystkich na prawo i lewo, bo może miec to przykre konsekwencje dla mojego syna. Np. w przedszkolu, szkole, na podworku. Być może jakies dziecko nie bedzie chcialo siedziec z nim w jednej ławce, bo jego matka nakreci je przeciwko mojemu adoptowanemu synowi. Jak go uchronic przed rozczarowaniem, poniżeniem, przykrosciami? Czy informując o adopcji nalezy wytłumaczyc, zeby nie mówił o tym kolegom? Jak? Czy mówiąc prawdę i ucząc tym samym mówienia prawdy mam nauczyc jednoczesnie mówienia kłamstwa?
Przeciez dziecko na pewno pochwali sie swoją tajemnica kolegom. Jesli nie wszystkim, to powie jednemu, a wiadomo, ze ten powie swoim rodzicom i innym dzieciom. Mój syn moze byc napietnowany jako dziecko rzekomo z patologicznej rodziny (co akurat nie byłoby prawdą). Bóg wie, czego sie moze nasłuchac od rówiesników. Zreszta sami wiecie o co mi chodzi. Co o tym myslicie?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 maja 2003 23:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 gru 2002 01:00
Posty: 1067
Lokalizacja: warszawa
Ja powiem tak:
bardzo ostrożnie mówie ludziom, że moje dzieci są wynikiem IVF. Nie dlatego, że ja sie wstydzę, ale dlatego, że zawsze znajdzie sie jakiś "życzliwy" który nazwie je " dzieckiem z probówki" . Pewnie troche to łatwiejsze niż w przypadku adopcji, ale generalnie też mam takie wątpliwości. Z drugiej strony bardzo chciałabym, żeby dziewczynki wiedziały o tym, jak to sie stało, że są na świecie.
Chyba za późno wzięłam się za pisanie, bo jakieś mam takie melancholijne nadtawienie do życia. Jak to wszystko zostało zrobione, że ludzie żyją "w stadach" , a nie potrafią siebie zaakceptować. Albo mają z tym duże problemy. Mało tego, że wykorzystają sytuację kiedy mogą coś ( bezmyslnie ?) powiedzieć, poniżyć człowieka - nawet tego małego; tego który żyje obok.Chyba daleko nam jeszcze do sytuacji, gdy posiadanie dziecka inna drogą niż naturalną, nie bedzie wzbudzać sensacji.
i myslę sobie, że to tak chyba Klaro powinno być: mówić dzieciom, ale niekoniecznie chwalić się tym wszystkim dokoła. I jakos próbować uczulać te nasze pociechy, że może się zetknąć z tego powodu z sytuacjami, które nie będa dla nich łatwe.
W końcu to też rodzicielstwo i to nawet nie bałabym się powiedzieć, że jedna z najtrudniejszych jego "twarzy".


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 maja 2003 00:14 
Offline
Awatar użytkownika
Zarząd Stowarzyszenia
Administrator
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 maja 2002 00:00
Posty: 1674
Lokalizacja: Warszawa
Cieszę się Klaro że poruszasz również te trudne sprawy związane z adopcją, ostatnio w wątkach adopcyjnych panował raczej hura-optymizm.
Ja uważam podobnie jak Ty, że jawność adopcji jest podstawą, i również pragnę uchronić swoją córkę przed potencjalnymi zagrożeniami chociażby w postaci zwykłego dokuczania czy wytykania ze strony rówieśników. Nie będę jednak namawiał jej do ukrywania faktu że jest dzieckiem adoptowanym. Sądzę że dziecko będzie się „chwaliło” tym faktem raczej będąc w wieku przedszkolnym, czyli wtedy gdy zacznie samo pojmować co oznacza to słowo i mocniej się tym interesować. Uważam że będzie to w miarę bezpieczne. Co prawda dzieci są bezwzględne, ale w tym wieku nie będą jeszcze nauczone nietolerancji, czy uprzedzeń, a w natłoku codziennych zabaw i emocji mogą się nawet nie zorientować że ta adopcja świadczy o inności i może być użyta do dokuczania koledze. Natomiast starsze dziecko, gdy samo upora się z rozumieniem adopcji, nie koniecznie będzie czuć potrzebę dzielenia się tak intymną informacją z rówieśnikami. Mam nadzieję że ten brak potrzeby rozgłaszania informacji o adopcji, będzie wynikał z traktowania samej adopcji jako czegoś najzupełniej normalnego, nie wartego rozgłaszania, a nie z poczucia wstydu, czy innych podobnych powodów.
Oczywiście to są moje przemyślenia i nadzieje, jak będzie naprawdę, to życie pokaże, pocieszam się jednak, że nie wymyśliłem sobie tego tak zupełnie sam, opierałem się na rozmowach z Kazikiem i z Isią podczas warsztatów poświęconych problemom adopcji, prowadzonych przez Jolę.

_________________
--
Pozdrawiam
Michał

Niepłodność boli. Porozmawiajmy.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 maja 2003 03:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2002 00:00
Posty: 483
Ten problem jest obecnie moim udziałem. Małgosia pamięta dom dziecka. Wie, że nie ja ją urodziłam. Nie ma żadnych oporów, aby mówić o tym. Niedawno chłopiec z jej grupy przedszkolnej zapytał mnie : Poszę pani, a czy to prawda, że pani nie urodziła Małgosi ? Zdałam sobie wówczas sprawę, iż taka otwartość mojego dziecka może w przyszości rodzić dla niej samej problemy.
Pretekstem do rozmowy z Małgosią wierszyk Wandy Chotomskiej, kończący się słowami " a co słychac w domu nie powiem nikomu".
Po rozmowie ustaliłyśmy więc, że są sprawy, które są naszymi tajemnicami i nie opowiadamy o nich wszystkim.
Podziałało, bo niedawno, gdy Małgosia znalazła sie w sytuacji, kiedy dawniej mówiła o tym, ze zabrałam ją z domu dziecka, odpowiedziała :
- To jest nasza tajemnica, prawda mamusiu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 maja 2003 09:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2002 00:00
Posty: 442
Lokalizacja: Lublin
Napiszę to o czym już wiele razy tu i ówdzie pisałem.
Kazik pojawił się w naszej rodzinie gdy mieszkaliśmy na białostockiej wsi. Po trzech latach wróciliśmy do Lublina. Adopcja na wsi była nie do ukrycia. W mieście tak jak tu piszecie nikt z nas nie biegał z tą radosną wieścią na ustach. Wiedział bez pytania kto miał bystre oko, mówiliśmy o tym w sytuacjach tego wymagających. Za to 6-letni Kazik biegał po podwórku i jak już nie miał czym "zażyć" kolegów to krzyczał na całe gardło "jestem adoptowany a ty nie"- koledzy przychodzili do nas po wyjaśnienia. Nigdy, i nigdzie , ani na wsi ani w mieście nie zauważyliśmy ostracyzmu z tym związanego. Kazik nigdy się na to nie skarżył, na wsi był pupilkiem- mogę powiedzieć - całej gminy(byłem weterynarzem i woziłem go ze sobą do pracy). Pod wpływem naszej adopcji niektóre bezdzietne pary zaczęły o tym na poważnie myśleć. Nie mogę napisać, że nikt nigdzie nie pomyślał sobie czegoś złego, ale nawet jeśli tak, to zachował to dla siebie. Po tym jak zostałem przekonany do jawności adopcji, ani przez chwilę nie poczułem lęku przed opinią otoczenia-to udzielało się Kazikowi-"sprzedawałem" mu swoją odwagę . Robię to nadal, dzięki czemu Kazik dobrze radzi sobie w różnych trudnych życiowych sytuacjach.
jędrek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 maja 2003 16:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2003 00:00
Posty: 2084
Towrzyszyłam adopcyjnej ciąży koleżanki z pracy. Pracuję w szkole - kupa bab dookoła, "dzieciate" tematy cieszą się wielką popularnością. I Gosia opowiadała. Ledwie wróciła z pierwszego spotkania ze swoją córeczką w rodzinie preadopcyjnej, już wszyscy oglądali zdjęcia. Gdy maleństwo zamieszkało z rodzicami, wkrótce razem z mamą odwiedziło jej pracę. Wielkie poruszenie było, lecz nie sensacja. Poruszenie, bo każdy chciał zobaczyć malutką, zobaczyć Gosię z córką na rękach.
Zastanawiałam się czasami, czy Gosia nie przesadza z tą jawnością.
Nie przesadzała - swoją otwartością i entuzjazmem zrobiła bardzo dobrą robotę - o adopcji wiedział każdy, kto chciał i nie chciał. Jawnie sto razy omawiana stała się sprawą zwyczajną, normalną zupełnie. To duży sukces, bo środowisko "belferzyc" bywa trudnym środowiskiem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 18 maja 2003 22:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 paź 2002 00:00
Posty: 6235
Przypomnijcie sobie Kochani Wasze szkolne lata... zwłaszcza 4-8 klasę szkoły podstawowej. Z jakich powodów dokuczano dzieciom, a może i wam?
Zawsze znalazł się powód, żeby komuś "dokopać" - że jest gruby, że jest chudy, że w okularach, że ma głupie nazwisko, że jest bogaty, że jest biedny i wiele wiele innych.
Adopcja to tylko jeden z takich powodów.
Moim zdaniem, gdy dziecko wie o tym, że jest adoptowane i wie od rodziców, którzy przekazali mu to z wielką miłością - to ono czuje tę miłość, jest o niej przekonane i ma poczucie bezpieczeństwa, a gdy jeszcze ma odpowiednie poczucie własnej wartości to poradzi sobie z każdą uwagą. Pewnie, że może być smutne, ale od pocieszenia i wytłumaczenia ma Was, rodziców.
Nie uchronimy naszych dzieci od całego zła tego świata, ale możemy im dać oparcie.
Adopcja jest czymś normalnym i dobrym. Tak myślę i jestem o tym przekonana. :lov2:
Jeśli będziemy mówić dzieciom: nie rozmawiaj o tym, to tajemnica, to możemy przekazać komunikat "coś z tą adopcją nie tak skoro nie można o tym mówić". :cry:
Ola wie,że jest adoptowana, ale gdy poszła do przedszkola nie uważałam za konieczne informować kogoś o tym. Ale nie mam pewności, czy przy okazji róznych dziwnych tematów, które dzieci poruszają przy zabawie, nie uświadomiła kolegów i wychowawców, że jak nie można urodzić to można adoptować. Jeśli tak, to dobrze. Niech wiedzą od eksperta!
Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 maja 2003 08:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 mar 2003 01:00
Posty: 236
Lokalizacja: Zawiercie
Madźka to co napisałaś to jakbym słyszała to co jest przerabiane u nas na warsztatach, a zwłaszcza cyt "Nie uchronimy naszych dzieci od całego zła tego świata, ale możemy im dać oparcie.
Adopcja jest czymś normalnym i dobrym. Tak myślę i jestem o tym przekonana.
Jeśli będziemy mówić dzieciom: nie rozmawiaj o tym, to tajemnica, to możemy przekazać komunikat "coś z tą adopcją nie tak skoro nie można o tym mówić".
Warsztaty na które chodzimy bardzo mi pomogły w zrozumieniu pewnych spraw, a zwłaszcza jeżeli chodzi właśnie o jawność adopcji czy sprawy związane z rodzicami biologicznymi, a przede wszystkim z matką biologiczną.
Wydaje mi się, że lepiej to wszystko zrozumiałam.
Zawsze lubiłam z innymi rozmawiać o adopcji o mojej decyzji, a teraz utwierdziłam się w tym że to dobrze tak właśnie powinno być bo przecież adopcja to nic innego jak tylko możliwość dla nas innego rodzicielstwa.
Ja też jestem przekonana, że adopcja jest czymś dobrym i normalnym i nasze dziecko powinno tak właśnie to rozumieć nie inaczej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2003 13:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2002 01:00
Posty: 628
Lokalizacja: Lodz
Sorry, ze powracam do tego wątku. Jak sądzicie, czy lepiej, by dziecko:
1/ zostało namówione przez rodziców, by nie chwaliło sie, ze jest adoptowane (wtedy pomyśli: coś z ta adopcja jest nie tak, skoro mam o tym nie mówić)
2/mówiło o tym otwarcie narażając sie na przykrosci ze strony kolegów (wtedy moze pomysleć: ta adopcja to cos złego, skoro koledzy mi dokuczają z tego powodu).

Ja jestem raczej za tym pierwszym rozwiazaniem (Duha! Poproszę o wierszyk Wandy Chotomskiej), choć - z drugiej strony namawia sie dziecko do niemówienia całej prawdy, czyli po prostu do kłamstwa.
A moze jest trzecie rozwiazanie?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2003 13:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2002 00:00
Posty: 442
Lokalizacja: Lublin
Drugie rozwiązanie jest trzecim rozwiązaniem- z zastrzeżeniem co do intencji-dziecko ma nie być namawiane do mówienia szczerze o adopcji, ma nie być do niczego namawiane-ma mówić co zechce, a jak będzie z tego problem to ma dostać od rodziców wsparcie i zapewnienie że ono i jego historia jest OK!(tej samej rangi problem może być z tego że jest chude, grube, niskie, wysokie albo nawet w sam raz-jak ktoś zechce się przyczepić to znajdzie tasiąc innych powodów)
Na szczęście to nie dzieci boją się tego tematu tylko rodzice i to może okazać się groźne-dopiero gdy swoje lęki zaczną "sprzedawać" dzieciom.
jędrek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 30 maja 2003 00:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2002 00:00
Posty: 483
Czuję się trochę wywołana do tablicy,więc odpowiadam. Ja uczę moje dziecko nie tego, że nie ma mówić o adopcji, tylko tego, że nie ze wszystkimi ma rozmawiać o wszystkich naszych sprawach. Siłą rzeczy dotyczy to równiez adopcji.
Małgosia oczywiście dopytywała się z kim może rozmawiać o wszystkim, a z kim nie. Ustaliłyśmy więc pewne zasady, które obowiązują nas obie.
Pamiętam , gdy podwoziłam autostopowiczkę, Małgonia nie omieszkała jej poinformowac o tym, że mamusia nie może urodzić dziecka, bo ma zepsute "jajniczki" , a ją wzięła z domu dziecka.
O "jajniczkach" była mowa przy okazji rozmowy nt. dlaczego mamusia nie urodziła dziecka.
Jestem już w wieku po-prokreacyjnym, niemniej jednak ta wypowiedź Małgosi wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Uznałam więc, iż muszę ustalić pewne zasady rozmów dziecka z innymi osobami. I przynosi to już pewne efekty.

Nie zawsze i nie wszędzie można mówić o wszystkim. Przykład pewnej posłanki jest chyba dobitnym potwierdzeniem słuszności takiego stwierdzenia. I dotyczy to również adopcji.

I jeszcze wierszyk Wandy Chotomskiej:

Co słychać ? Zależy-gdzie.
Na łące słychać: - Kle-kle.
Na stawie: - Kwa-kwa!
Na polu:-Kraa!
Przed kurnikiem: Kukuryku!
- Ko-ko-ko-ko-ko - w kurniku.
Koło budy słychać: -Hau!
A na progu - Miau...
A co słychać w domu,
nie powiem nikomu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 cze 2003 21:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2002 01:00
Posty: 628
Lokalizacja: Lodz
Duha! Dziękuję! :flowers:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 12 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group