Wyświetl temat - Wiek dziecka adoptowanego + dziecko biologiczne

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 26 paź 2005 19:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005 00:00
Posty: 6
Szanowna Pani!

Od zawsze myśleliśmy z mężem (ja - 28 lat, mąż - 32) o adopcji dziecka, obojętne, czy będziemy mieć własne dzieci biologiczne, czy też nie.
Skłanialiśmy się przy tym ku adopcji dziecka starszego - z tej grupy dzieci, które mają mniejsze szanse na znalezienie rodziny.

Obecnie jestem w swojej pierwszej ciąży i póki co fakt ten nie zmienił naszych adopcyjnych planów, wręcz przeciwnie - jeszcze nas utwierdził w pierwotnym postanowieniu.
Pojawiły się tylko wątpliwości co do wieku adoptowanego dziecka - w coraz większej ilości źródeł czytam, że dzieci powinny się pojawiać w rodzinie raczej w naturalnej kolejności, od najstarszych, do najmłodszych. Czy w takim razie jest nieodzowne, żeby dziecko adoptowane było młodsze od tego, na które właśnie oczekujemy?

Z góry bardzo dziękuje za odpowiedź i wszelkie wskazówki w tej materii!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 lis 2005 10:54 
Offline
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana

Rejestracja: 14 cze 2002 00:00
Posty: 1938
Lokalizacja: Rzeszów
Szanowna Pani,
w obecnym czasie radze spokojnie doczekać rozwiązania, odchować trochę dzidziusia i jeżeli wówczas uznają Państwo, że radzicie sobie ze wszystkim, można skontaktować się z oao.
Faktycznie jest tak, ze dziecko adoptowane powinno być młodsze od tego, ktore juz jest w rodzinie (bez względu na to, czy jest ono urodzone czy adoptowane). Co do obecnej pani sytuacji. Doświadczenie mowi i podpowiada, że nie nalezy sie spieszyć. Niezwykle rzadko się zdarza, że po urodzeniu dziecka rodzina pojawia się w ośrodku - bo rożnie bywa - inaczej jest przed pojawieniem się dziecka w domu a inaczej po. Tak czy owak, życzę pomyslnego rowiązania i cierpliwości. D.Dominik


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 lis 2006 12:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005 00:00
Posty: 6
Witam ponownie! :)

Zgodnie z Pańską radą - odczekaliśmy. Nasz synek ma już prawie 10
miesięcy, jest wspaniały, cudownie się rozwija i zmienia niemal z dnia
na dzień, a my doskonale czujemy się w roli rodziców - doceniamy i
sycimy się każdym momentem z naszym dzieckim, zarówno tym pięknym, jak
i tym trudniejszym.
Zaczynamy powoli, powoli snuć plany związane z dalszym powiększaniem
rodziny, ze zmianą lokum na większe, bo czujemy, że jest u nas miejsce
dla kolejnych dzieci. Nasze plany są jeszcze nie do końca precyzyjne,
dużo jeszcze niewiadomych, dużo przemysleń przed nami, być może
zdecydujemy się na jeszcze jedno dziecko biologiczne, ale w tym
momencie wiemy na pewno, że w naszych sercach i w naszym domu nadal jest miejsce dla dziecka, które już być może gdzieś się urodziło albo urodzi sie niedługo i czeka na ciepło rodzinnego domu, na mamę, tatę i starszego braciszka; które zasługuje na tyle miłości, co nasz synek,
tyle, co każde dziecko!
Kiedy tak przyglądam się słowom, które wyżej napisałam - podyktowanym mi przez najszczersze emocje, wkrada się obawa, czy ten "sielankowy" obraz z naszych marzeń jest na tyle silny i wystarczający, by zmierzyć się z najprawdziwszą rzeczywistością. Rozum pyta, czy to naprawdę może być takie proste, jak się w tym momencie wydaje: pokochanie dzieci adoptowanych tak jak biologicznych? Stworzenie im równych szans rozwoju osobowości?
Póki co te obawy szybko znikają, a stawianie takich pytań wydaje się
być podytkowane tylko zimnym rozsądkiem, który też domaga się swoich
praw w naszym życiu - żeby wszystkie ważne decyzje, jakie podejmujemy, były dobrze roważone, i żebyśmy mieli poczucie, że są głęboko słuszne i zgodne z naszymi prawdziwymi pragnieniami. Na chwilę obecną moja macierzyńska intuicja mówi mi, że jestem zdolna pokochać każde dziecko, a to przekonanie nie wynika już tylko z mglistych wyobrażeń, ale z jak najbardziej realnych doświadczeń związanych z wychwywaniem mojego synka. Otóż okazuje się, że relacja między mną a moim dzieckiem nie została mi dana z góry, w postaci jakiegoś nagłego olśnienia, tylko że budowała się od czasów ciąży, a jeszcze bardziej realnie - od momentu narodzin, stopniowo, powoli, z dnia na dzień. I buduje się oczywiście nadal, i będzie się budowała pewnie do końca życia, bo to relacja bardzo dynamiczna, elastyczna. Mam wrażenie, że pokochałam swoje dziecko nie dlatego że ma moje geny (to dla mnie dość abstrakcyjne pojęcie), ale dlatego, że zostało mi dane jako bezbronna istotka potrzebująca do życia jak powietrza mojej miłości i ciepła, całkowicie ode mnie zależna w tych pierwszych momentach swojego życia i czekająca aż się nią zaopiekuję najczulej, jak potrafię. Miałam wrażenie, że moje dziecko odbiera świat tak, jak ja mu go pokazuję, tylko przez mój i swojego taty pryzmat i że to od nas zależało w pierwszej kolejności, czy świat, który będzie znało nasze dziecko będzie dobry, przyjazny, czy odnajdzie w nim bezpieczeństwo i poczucie własnej ludzkiej wartości, i sprzyjające miejsce rozwoju własnej, niezależnej osobowości. Dlatego jestem głęboko przekonana, że ten sam proces kształtowania się macierzyńskich/rodzicielskich uczuć będziemy w stanie przejść również z dzieckiem adopcyjnym - taką samą bezbronną istotką czekajacą na naszą miłość.
Niedawno wpadła mi do głowy pewna nowa myśl, która wydała mi się genialna (od strony moich emocji, bo nie wiem, czy słusznie myślę z "fachowego" punktu widzenia): gdyby mi się udało adoptować maleńkie dziecko w niedługim odstępie od narodzin dziecka biologicznego (np. rocznym), może udałoby mi się przedłużyć laktację i próbować karmić adoptowane dzieciątko piersią, bo wierzę, że to dla dziecka cudowne pierwsze doświadczenie - w najprosztszy i najbardziej oczywisty dla niego sposób przekazana mu informacja, że jest kochane i że może się czuć bezpiecznie w ramionach mamy.

To takie moje luźne przemyślenia - niemal z pierwszej chwili, w której wróciła myśl o adopcji po narodzinach mojego synka.
Byłabym bardzo wdzięczna za jakieś komentarze i wskazówki do nich.
Serdecznie pozdrawiam!
Beotia


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 gru 2006 11:55 
Offline
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana

Rejestracja: 14 cze 2002 00:00
Posty: 1938
Lokalizacja: Rzeszów
Szanowna Pani,
jest Pani pełna emocji, ale ja jednak proszę - poczekać. Wiem, ze ma Pani duzo miejsca w sercu, ale najlepiej jest podchować swoejego synka (10 miesięcy to jeszcze maleństwo) a potem - o ile podstzryma Pani decyzję - starać si ę o adopcję. Co do karmienia - był kiedys taki wątek na forum. W tym przypadku myślę, ze nie jest to najlepszy pomysł - na pewno spentaniczny, ale niekoniecznie dobry. Sądze, ze nie ma się co ekscytować karmieniem, bo - jak przeczytałam ostatnio - nie fakt karmienia ma znaczenie dla więzi, ale PRZYTULANIE dziecka. Były takie badania robione, zwłaszcza, że są mamy, które karmia piersią a więzi jak nie było tak nie ma. Pozdrawiam i zyczę cierpliwości. D.Dominik


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group