Wyświetl temat - substytuty ciąży - czy rzeczywiście są nam potrzebne?

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 29 maja 2004 12:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 maja 2003 00:00
Posty: 215
Lokalizacja: Cambridge
Kochane dziewczyny, ostatnio sporo się zastanawiałam nad tym czym naprawdę dla mnie jest adopcja - bo w końcu to jedyna droga jaka pozwoli mi doświadczyć cudu macierzyństwa. Doszłam do tego samego wniosku co zawsze - nie chcę jej traktowac jako towar zastępczy w stosunku do nieosiągalnej ciąży naturalnej. I nie wiem jak Wy do tego podchodzicie, ale nagle zirytowała mnie ta cała terminonogia stworzona na potrzeby przyszłych rodziców adopcyjnych. Bo po co nam tak naprawdę określenia typu "ciąża adopcyjna" czy "usg domu" . Wszystkie zgodnie twierdzimy że nie chcemy czuć się gorsze od naturalnie zaciążonych, że nie chcemy im dorównać bo nasza droga jest inna, a tworzymy sobie cały system upodobnień, dzięki którym staramy się czuć tak jak one. Nie wiem czy to oswajanie nadchodzącego macierzyństwa czy łagodzenie pozostałości po tym co niespełnione, zastanawiam się po prostu czy to potrzebne. Przeciez oczekujemy na dziecko - ale nie jesteśmy w ciąży, dajemy przejrzeć swój dom ale nikt nie zobaczy w nim dziecka i nie rozpozna np. jego płci jak na prawdziwym usg.
Oczywiście nie chcę nikogo urazić, interesuje mnie jedynie to czy te substytuty są naprawdę niezbędne, czy nie potrafimy się pogodzić z naszą drogą nie starając się upadabniać do tego, czego być może nigdy nie doświadczymy...

_________________
Patryk...mały człowiek, który wypełnił mój świat po brzegi :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 13:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 mar 2004 01:00
Posty: 271
Lokalizacja: śląsk
wydaje mi sie Hati , że nie wszystko jest "złe" jeżeli chodzi o okreslenia co do stanu w jakim sie znajdujemy......
mnie np.bardzo podoba się określenie "być w ciąży adopcyjnej" dlatego , że samo znaczenie słowa ciąża określa stan w jakim znajduje się kobieta, zmiany również :!: psychologiczne jakie zachodzą w jej organiźmie , a my kobiety czekające na swoje dzieci również takich zmian doświadczamy i dla mnie to jest to coś pięknego i nie uważam by było to substytutem jak to określiłaś tego czego nie możemy doświadczyć tak naprawdę a co z określeniem bycia "rodzicem adopcyjnym" nie można wszystkich znaczeń dotyczących "naturalnych" stanów urodzeń dziecka odrzucić , bo co wtedy ? jak nazwać to kim jesteśmy?
uważam że wszystko zależy od nas samych od tego jak podchodzimy do danego stanu rzeczy oraz tego czy uważamy się gorszymi --bo ja [size=12]napewno tak się nie czuję [/size]!!!, ja cieszę się szalenie , iż moge powiedzieć że jestem w ciąży adopcyjnej bo jest to wspaniały stan i niewielu z rodziców (tych pozostałych) zdecyduje się na jego doświadczenie

_________________
szczęśliwa mama Julii


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 13:33 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
Hatia, dla mnie to nie są substytuty. Podobnie przygotowywałam się na przyjście mojego biologicznego dziecka (była bardzo oryginalna i interesująca szkoła rodzenia -joga, medytowanie, pielęgnacja, sprawy prawne, oczekiwania związane z dzieckiem itepe).
Tylko chałupki nikt nie sprawdzał, nie wliczając w to oczywiście mamuśki i teściowej, któe dobrymi radami mnie zasypywały (dzieciate koleżanki zresztą też).
Wtedy też dojeżdżałam do Warszawy na zajęcia...

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 13:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lis 2002 01:00
Posty: 3285
Droga Hatio ... W zamierzchłych czasach oczekiwania na moje dziecko nie funkcjownowała terminologia, o ktorej pisałaś. No więc nie bylam " w ciąży" i nie miałam 'usg domku" , bylam natomiast niecierpliwie czekającą, labilna do bólu wytrzymałości i miałam w domu komisję. Sympatyczną, ale komisję ...

Często zastanawiam się nad słowem "dom". Co ono oznacza? Rodzinę, mieszkanie, budynek, czy miejsce w ktorym akurat przebywamy?
Co znaczy słowo "kocham" i dlaczego do teściwej mówię "mamo"? Dlaczego do dzieci w szkole mówię "moje dzieci", przecież to nie są moje dzieci, ale czy moje dzieci są moimi dziećmi skoro ich nie urodziłam z ciała, bo nie byłam w ciąży?
Czy Twój mąż mowi do Ciebie "żabko', 'rybko". "misiaczku", czy jakoś równie przyjemne? Przecież nie jesteś żabką, rybką, misiaczkiem ... Ale on tak czuje.
Ja też czułam się, jakbym byla w ciąży, kiedy czekałam na moje dzieci. Teraz mogę powiedzieć, że przeżyłam dwie "adopcyjne ciąże", pełne niepokoju i troski o mające się urodzić dzieci, a ta komisja przeprowadziła fachowe "usg domku", aby przygotować rodzinę na rodzicielstwo.
Hatia, jestem MATKĄ i nie boję się nowych trendow w psychologii, ani Pana Wojciecha Eichelbergera :P

_________________
... a ja tańczyć chcę ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 15:38 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
siwaczka pisze:
Hatia, jestem MATKĄ i nie boję się nowych trendow w psychologii, ani Pana Wojciecha Eichelbergera :P



:hihi::hihi::hihi::hihi::hihi::hihi::hihi::hihi::hihi::hihi:, taaak Wojtka nie ma co się bać, zaraz by wytrzasnął teorię na temat bania się :hihi::hihi::hihi::hihi::hihi: niektórzy mówią, że on jest bardzo "zen" hihihhihihihihi i uważa, że matka adopcyjne nie jest prawdziwą matką. Wobec tego kim ja jestem? w połowie matką, bo F. - Urodzynek, a w połowie uzurpatorką bo K. - Adoptuś :?: :?: :?:

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 mar 2004 01:00
Posty: 271
Lokalizacja: śląsk
hm........nie znam tego pana , ale już się go boję 8O :oops:

_________________
szczęśliwa mama Julii


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:20 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
no co ty , to znany psychterapeuta.
Dosyć znany i na ogół nie taki bardzo konserwatywny, ale to temat na inny wątek.

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lut 2004 01:00
Posty: 100
Lokalizacja: Rybnik
Wywiady m in. z tym Panem ukazuja sie od czasu do czasu w "Wysokich Obcasach" w sobotniej Wyborczej.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 maja 2003 00:00
Posty: 215
Lokalizacja: Cambridge
hmmm, no i o takie odpowiedzi - szczerze mówiąc - mi chodziło, o zastanowienie się jak postrzegamy rodzicielstwo adopcyjne. To przyda się głównie mi, bo ostatnio bardzo dużo o tym myślę. Nie uważam że ta terminologia jest zła - nawet mi sie podoba, zastanawiałam się tylko nad tym, czy nie popadamy w jakiś taki dziwny stan podporządkowywania się pewnym trendom - własciwie to ciężko mi to określić.

W każdym razie dzięki babeczki za odpowiedzi :)

A Eichelberger to akurat autorytet dla mnie - i choć nie ze wszystkim się zgadzam, to "Dobra miłość" i "Dobre rozmowy" na zawsze staną na mojej półce.

Pozdrawiam Was ciepło.

_________________
Patryk...mały człowiek, który wypełnił mój świat po brzegi :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 sie 2002 00:00
Posty: 2562
Lokalizacja: Warszawa
A ja się trochę z Hatią zgadzam. Może te określenia nie są powodem mojej irytacji, ale nie przepadam za nimi.

Według mnie zaciemniają sytuację. Łatwiej (chyba ;) ) będzie powiedzieć dziecku o adopcji, jeśli sami w 100% to akceptujemy. Mówię, że jestem trakcie procedury adopcyjnej, że po wakacjach będzie wizyta domowa. W końcu spotkania z dzieckiem nie zamierzam nazywać "adopcyjnym porodem".

Dla mnie jest to bardziej klarowne i (przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urażony !!!) bardziej uczciwe - wobec dziecka, siebie, rodziny...
Jestem pogodzona z tym, że w ciąży nie będę. Więc po co mam się oszukiwać ? Poza tym bałabym się, że poprzez wmówienie sobie, że adopcja jest tym samym co rodzicielstwo biologiczne zamącę kiedyś w głowie MOJEMU ;) dziecku.

Może życie zweryfikuje moje poglądy. A może je tylko umocni. Nie wiem.

W każdym razie - dziękuję Hatia za ten wątek. Dzięki tobie zrozumiałam, że mam wszystko "poukładane", przemyślane, emocjonalnie uporządkowane i że jest mi z tym dobrze. A to chyba najważniejsze. Dla całej naszej przyszłej rodziny.

Pozdrawiam !!!
Ula Która Nie Jest W Ciąży

_________________
Mamusia Bartusia (kwiecień 2005) i Kasieńki (październik 2006) --> Bartek Pogromca i Kasia Zaskakiwanka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 21:56 
Offline
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 20 lut 2002 01:00
Posty: 3190
Lokalizacja: Warszawa
Hatia, nigdy nie myślałam o przytoczonych przez ciebie określeniach funkcjonujących na Bocianie jako o "substytutach ciąży", ale przyznam, że mnie też one nie bardzo odpowiadają, żeby nie powiedzieć nieco drażnią. Swój stan oczekiwania na dziecko nazywałam po prostu "oczekiwaniem na dziecko", a wizytę pań z OAO po prostu "wizytą domową". Dla mnie ciąża jest - mimo wszystko - w pierwszej kolejności stanem fizjologicznym i bycie w ciąży nie zawsze jest tożsame z przygotowaniem się na przyjęcie dziecka (oczywiście w Bocianim gronie to wygląda inaczej niż przeciętnie). Poza tym ten okres oczekiwania na dziecko wg mnie rózni się w przypadku ciąży i adopcji; w ciązy jest to konkretne oczekiwanie, śledzenie rozwoju dziecka, obawy o zdrowie dziecka i poród itp., oczekując na dziecko, które adoptujemy nie wiemy w zasadzie nic na bieżąco i znacznie większy nacisk kładziemy na psychiczne przygotowanie się na jego przyjęcie. Na pewno jest mnóstwo wspólnych emocji, przemyśleń czy obaw dla obu stanów oczekiwania, ale - wg mnie - to nie to samo i dlatego wolę nazywać rzeczy wprost po imieniu, bez przenośni. No ale ja jestem bardzo przyziemna i konkretna :D

A co do W. Eichelbergera - domyślam się o czym mówią dziewczyny. Rzeczywiście, "tamta jego wypowiedź" była wyjątkowo niefortunna, ale generalnie i tak bardzo go cenię za wkład do psychologii wychowania, a przede wszystkim za to, że tak jasno i rzeczowo potrafią wytłumaczyć to, co wielu ludzi nie zauważa, nie rozumie i nad czym w ogóle sie nie zastanawia.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 22:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2003 00:00
Posty: 2263
Ja lubię te określenia.
Myslę, że jestem pogodzona z tym że nie urodzę dziecka bo nie myslę już o tym, nie liczę dni, nie przejmuję się brakiem miesiączki, ale....tak może te określenia sa pewnym substytutem. Dla mnie miłym i fajniej się czeka na zakończenie CIĄŻY ADOPCYJNEJ. MI jest z tym dobrze.

Ja nie lubię określenia przysposobiemie (nie wiem czemu)

A i bardzo mnie ściska w środku gdy słyszę o adopcji zwierząt. Lubię zwierzęta, ale słowo adopcja ma dla mnie szczególne znaczenie.

_________________
Marzenia się spełniają: Wojtek (2002) i Inga (2004)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 23:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 sty 2003 01:00
Posty: 1906
Lokalizacja: Sulejówek
Ula-la pisze:
Poza tym bałabym się, że poprzez wmówienie sobie, że adopcja jest tym samym co rodzicielstwo biologiczne zamącę kiedyś w głowie MOJEMU ;) dziecku.

Pozdrawiam !!!
Ula Która Nie Jest W Ciąży


8O 8O 8O O ile moge sie zgodzic z twierdzeniem ze adopcja to nie jest to samo co ciaza biologiczna to zestawienie adopcji z RODZICIELSTWEM wydaje mi sie bardzo niefortunne Ulu :( Bo czymze rozni sie wychowanie dziecka urodzonego a adoptowanego :?: czy milosc do tego dziecka jest inna :?: mniejsza :?: czy moze glebsza :?: Czy inaczej wychowywalabys dziecko noszone przez 9 m-cy w lonie a dziecko adoptowane :?: Czy bylabys innym rodzicem :?:
I wiele jeszcze takich pytan....

Jest pozno i troche mnie to poruszylo :cry:


A co do pytania Haty odnosnie nazewnictwa adopcji i okresu oczekiwania na nia.
BARDZO mi sie spodobaly te nazwy jak trafilam na bociana. Bylam juz wtedy 'w ciazy adopcyjnej' . Mialam to slynne 'USG mieszkania' i bylam z niego dumna. Bardzo mi sie rowniez podoba porownanie tej drogi do ciazy biologicznej bo pozwala nam wlasnie nie czuc sie gorszymi rodzicami. Osrodki rowniez porownuja te droge do ciazy mowiac ze trwa to mniej wiecej tyle co biologiczna ciaza.
Nawet moj malz obnosil sie w pracy mowiac wszystkim kolegom ze 'Jest w ciazy adopcyjnej' :hihi:

Natomiast uwazam ze nie powinno sie brac tego doslownie. Powinny byc odbierane 'z przymrozeniem oka'.

Pozdrawiam
Troche juz zaspana - Aga.

_________________
ObrazekAdas - 29.04.2003r.
Obrazek Patrysia - 26.01.2006r.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 23:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lip 2002 00:00
Posty: 1195
ksieciu pisze:
Natomiast uwazam ze nie powinno sie brac tego doslownie. Powinny byc odbierane 'z przymrozeniem oka'.

Ja pamiętam w jakim wątku po raz pierwszy przeczytałam o USG domu - to było u Aski. To był żart i takim już dla mnie pozostanie.

,,Ciąża adopcyjna" troche mniej mi się podoba, chociaż to oczywiste, że ,,ciąża adopcyjna" to nie to samo co ,,ciąża". Sama raczej nie używałam tego określenia ale traktuję je raczej jako skrót myślowy niż substytut ciąży fizjologicznej.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2004 23:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 sie 2002 00:00
Posty: 2562
Lokalizacja: Warszawa
Księciu,

przykro mi, że ci przykro... Nikogo nie chciałam urazić :(. Szkoda, że odebrałaś to aż tak bardzo negatywnie...

Ja pisałam o własnych odczuciach. O własnych emocjach, o własnych przemyśleniach. Każdy z nas jest inny !!!
Ja własnie tak odbieram adopcję i wcale nie czuje się gorsza. Ani lepsza. Po prostu taka jest moja droga. Taka już jestem.

Nie wiem jak wychowywałabym dziecko biologiczne. Nie wiem jak będę wychowywać dziecko adoptowane. Wiem jak będe wychowywać moje dziecko.
Nie wiem jak mierzyć miłość. Nie wiem jakim będę rodzicem - chciałabym być wystarczająco dobrym.

Myślę, że w przypadku ciąży biologicznej nie byłabym tak skupiona na potrzebach psychicznych dziecka. O wielu rzeczach nawet bym nie pomyślała ! Jestem szczęśliwa, że mam szansę lepiej rozumieć dziecko.
Z kolei może oszczędzony byłby mi czas goryczy, smutku i upokorzeń związany z bezskutecznym leczeniem. Może byłabym bardziej otwarta i spontaniczna ? Może to byłoby lepsze dla mojego dziecka ?

Nie wiem.

Pozdrawiam ciepło !!!
Ula Trochę Zmartwiona

ps. Kala - ja tez nie lubię słowa przysposobienie... I go nie używam.

_________________
Mamusia Bartusia (kwiecień 2005) i Kasieńki (październik 2006) --> Bartek Pogromca i Kasia Zaskakiwanka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group