Wyświetl temat - Mamusiu, czy byłem w twoim brzuszku ?

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 334 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 23  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 02 kwie 2004 14:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2002 00:00
Posty: 699
Lokalizacja: Warszawa
Czasami tak trudno zacząć ... gdy myśli kłębią się , prześcigają, bo każda chce być tą pierwszą , bo każda czuje się tą ważniejszą ...
Baardzo kocham swoje dzieci ... i chyba przede wszystkim to właśnie nas łączy. Miłość do naszych dzieci , wytęsknionych , upragnionych , „utkanych” z naszych marzeń ,lęków ... „ten telefon” ... to pierwsze spotkanie, gdy już się wie... a potem ten czas tak szybko leci ...
I przychodzi ten moment, gdy zaczynają się rozmowy ... o korzenie ... Zawsze wiedziałam ,że nadejdzie . Starałam się do niego przygotować .. siebie i Piotrusia ... ale gdy doszło do tych pierwszych rozmów , tych właściwych ... czułam ,że mnie przerosły. Czuję ,że musze w sobie to wszystko uporządkować . Z Waszych postów wiem też, że odczuwacie taką potrzebę. Może spróbujmy coś z tym zrobić...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 kwie 2004 14:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2002 00:00
Posty: 699
Lokalizacja: Warszawa
Odkąd pamiętam opowiadałam Piotrusiowi o naszym spotkaniu , odnalezieniu się ... Bardzo lubił tę opowieść i często sam mnie prosił ,abym mu ją opowiedziała (najbardziej podobał mu się fragment,że gdy nas zobaczył usmiechnął się do nas ). Czasami opowiadałam mu bajkę , która dla niego napisałam , gdy go jeszcze z nami nie było ... Chciałam zasiać w nim takie ziarenko „prawdy o nim samym”. Potem tylko „ pielęgnować” to, co z tego wyrośnie poprzez dokładanie nowych informacji ... w zależności od wieku ,a przede wszystkim pytań Piotrusia.
Gdy podjęliśmy decyzje o kolejnej adopcji (Piotruś miał wówczas 2,5 roku) pomyśleliśmy sobie,że dobrze będzie wykorzystać ten czas ... Czekaliśmy na Magdusię , modlilismy się za nią wspólnie, kupowaliśmy ubranka , zabawki, jeździliśmy do ośrodka i zawsze mówiliśmy mu w jakim celu. Pamiętam też,że wykorzystałam bajkę (o traktorku J ), w której bohaterka była w zaawansowanej ciąży i powiedziałam Piotrusiowi,że ta pani ma w swoim brzuszku dzidziusia i niedługo go urodzi ... i szybko zmieniłam temat !!! Bałam się Piotrusiowych pytań ... czułam ,że jeszcze do tego nie dojrzałam ... serce waliło mi jak oszalałe, nie chciałam aby Piotruś zobaczył jakie temu towarzyszą emocje . Chciałam mu to wszystko przekazywać najzwyczajniej ... tak po prostu ... aby i on tak do tego podchodził . Jakiś czas później mijała nas sąsiadka w zaawansowanej ciąży. Wówczas mogłam już normalnie z nim rozmawiać . Ale Piotrusia zainteresował problem tatusia :-) „Gdzie jest tatuś tego dzidziusia ? „ zapytał mnie tylko , rozśmieszył mnie ... było normalnie . Tak bardzo się z tego cieszyłam. Pomyslałam sobie,że teraz to już musi być „lepiej” J Za jakis czas Piotruś wrócił do tematu ... sam z siebie. Zapytał się , czy ja urodze siostrzyczkę . Powiedziałam,że nie... bardzo się zdenerwował . Krzyknął ,że tak ... odpowiedziałam mu tylko,że nie mogę urodzić siostrzyczki. To mu wystarczyło ... Gdy Magduśka pojawiła się w domku, dopytywał się mnie , kto ją urodził, czy znam tę panią, czy ją kiedyś poznamy ... Dopiero po jakimś czasie zapytał się mnie (leżeliśmy sobie przytuleni, rozmawialiśmy o czymś) czy on też był w brzuszku ?
Niewinne pytanie .. a wywołało tyle emocji . Po raz pierwszy zapytał o siebie ...
Po raz pierwszy musiałam własnemu dziecku powiedzieć „nie, nie byłeś w brzuszku u mamusi. Byłeś w brzuszku innej pani” Boże .. jaki On był smutny .
Trudno nazwać, co wtedy czułam ... Ogromny ból , złość, żal ...
Tak bardzo kocham swoje dzieci . Nie chcę ich ranić ...


Ostatnio zmieniony 02 kwie 2004 14:37 przez Gosiek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 kwie 2004 14:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 paź 2003 00:00
Posty: 209
Lokalizacja: Warszawa
Moja Zońka jeszcze mała na takie rozmowy ale już teraz sie ich troche boję więc z uwagą przeczytałam Twoja opowieść Gosiek i chętnie poczytam o doświadczeniach innych mam.
Kaśka Jarecka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 kwie 2004 16:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 cze 2003 00:00
Posty: 164
Przeraziło mnie to, że Twoje dziecko bardzo posmutniało.
Ja rówocześnie czekam na poród naturalny i na telefon z OA. Wydawało mi się, że jakoś sobie poukładałam to co powiem dzieciom jak zaczną pytać, ale teraz stwierdzam, że to będzie dużo trudniejsze. :?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 kwie 2004 16:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2002 00:00
Posty: 699
Lokalizacja: Warszawa
Dodzia ... Piotr niesamowicie odbiera moje emocje. Może "wyczuł" mój smutek ?? Dlatego własnie przeraziły mnie moje odczucia. Muszę "przyjrzeć" im się , przepracować ,aby nie "zarażać" nimi dzieci.
Pozdrawiam ... trzymam kciuki za obydwa porody :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 kwie 2004 12:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 cze 2002 00:00
Posty: 634
Gosiu ciarki mi przeszły po plecach.
Nie chcę zranić mojej córki.Mam nadzieję,że będę potrafiła jej powiedzieć.
Ale boje się bardzo.

Pozdrawiam Was dziewczyny mocno.Dodzia jesteś wspaniałą osobą.

pozdrawiam igaa


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 kwie 2004 12:44 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
Myślę sobie, że panikujemy... "nie chcę zranić mojego dziecka..."
Kochane, nie raz się wam to zdarzy, nie raz ktoś zrani wasze dziecko.
Odbieranie wszelkich emocji to kwintesencja człowieczeństwa.
p.s.
przypominam sobie lużną rozmowę z panią terapeutką i jej cytat: serce mi pęka, ze ta kobieta porzuciła mojego syna... takie dramaty, moje kochane też przed nami..
oby jak najmniej

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 kwie 2004 14:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 sty 2003 01:00
Posty: 644
Lokalizacja: Warszawa
może nie powinnam w tym wątku ale to głównie do kasi i dodzi.
Gdybyśmy były tylko mamami adopcyjnymi można jakoś trochę ubarwić "wybrałam sobie właśnie ciebie" - już tu się gdzieś z tym spotkałam.
Wtedy mój Paweł, Filip kasi albo dzodzi "Ktoś" - powie no jak to? To ja jestem gorszy bo z brzuszka? i tak w koło macieju.
Jak to zrobić żeby się towarzystwo nie czulo "gorsze" bo adoptowane, gorsze bo biologiczne?
A moze dzieci sobie zawsze znajdą "coś". Ja tam miałam z siostrą zawsze argument koronny - "ona ma lepiej bo jest młodsza", a moja siora mówiła "ona ma lepiej bo jest starsza".

_________________
Gośka-mama Pawełka (marzec 2001) i Karolinki (styczeń 2005)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 kwie 2004 18:16 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
Moon,
i ja właśnie w tym kontekście to pisałam. Zawsze się coś znajdzie!

to my robimy z tego jakiś straszny problem.

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 kwie 2004 10:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 cze 2002 00:00
Posty: 1637
Lokalizacja: Toruń
Przemuś wkrótce skończy 2 latka, jeszcze mało mówi, tak że pytań na razie nie bedzie, ale ja juz myslę o tym co powiedziec jak powiedzieć, kiedy powiedziec. Dzieki ze dzielicioe sie z nami swymi doswiadczeniami, bedzie mi moze latwiej znalezc wlasna droge do powiedzenia Przemciowi ze jest adoptowany, ale bardzo, bardzo kochany.

Pozdrawiam.

_________________
Misiaczek
Szczęśliwa mama Przemusia (lipiec 2002)
www.misiaczek70.bobasy.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 kwie 2004 10:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 cze 2003 00:00
Posty: 164
Fajni jesteście Bocianowicze :!: :!: :!:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 kwie 2004 14:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2002 00:00
Posty: 699
Lokalizacja: Warszawa
Kasiavirag... bardzo chciałabym ,aby tak było,że za bardzo "spanikowałam" i przesadzam :-) Zresztą sama dziś opisywałaś, jak biło Ci serducho w rozmowie z 6 let. dzieckiem, któremu tłumaczyłaś zawiłości adopcji (a nie dochodził tu czynnik,że mówisz to własnemu dziecku + kilka innych ..)
Wiesz , kiedys bardzo podobnie myslałam jak Ty... jedni mają do "przerobienia" problem jakieś choroby, inni drugiego tatusia czy ... tu mozna mnożyć przykłady. Lecz nie o to chodzi ...
Po prostu jedne pytania (a raczej odpowiedzi na nie) rodzą inne pytania i to wchodzenie "wgłąb" bywa czasami trudne. Choć nie musi ... Znam rózne przypadki "reakcji" . Jeden chłopczyk w wyniku takiej rozmowy roześmiał się tylko i pobiegł sie bawić . Pewna dziewczynka w rozmowie z tatusiem (że nie jest on jej biologicznym tatusiem) rozpłakała sie , tatus też - popłakali sobie razem i było dobrze :-) Ale znam tez przypadek dziewczynki (po kilkunastu miesiącach pobytu w DD ) , która ciagle do tego wraca i fakt,że mamusia jej nie urodziła , nie opiekowała się nią od początku stanowi dla niej problem i czasami do tego wraca ( "tatusiu, dlaczego mamusia się mną nie opiekowała, gdy byłam maleńka ? Przeciez wszystkie mamusie opiekuja się swoimi dziećmi. " lub bardzo często podchodzi do swojej mamy i prosi ją " uródź mnie, bardzo Cię proszę" ) Oczywiście rodzice wszystko jej wyjaśniają , przede wszystkim baardzo, bardzo ją kochają ,ale "cierpią " gdy widzą ,że ich dziecko cierpi z tego powodu (i właśnie to miałam na mysli ,że nie chce ranić własnego dziecka).
Kiedyś dla Piotrusia to ,że go nie urodziłam było czyms normalnym , tak jak to ,że świeci słońce ... Ponoć (ja tego nie słyszałam) podszedł do swojej cioci i zapytał się : ciociu , czy Ty urodziłaś Julie ? Gdy usłyszał twierdzącą odpowiedź rzekł: bo mnie urodziła jakas pani (miał wtedy 3 latka ) Dlaczego teraz tak zaregował ? Tak tak jak pisałam , może wyczuł moje emocje ,a może zapadła mu pewna rozmowa ... Otóż dzień wcześniej pewna mama z osiedla (nawet jej nie znam, tylko z widzenia) była bardzo "dociekliwa " skąd wzięła się Magdusia , przecież nie widziała mnie w ciązy itd. Nasi sąsiedzi wiedzą,że Piotruś i Magdusia są adoptowani, czekali nawet z nami na Magduskę ... gdy się pojawiła odwiedzili nas z gratulacjami, prezencikami ... Byłam mile zaskoczona ,ale przecież nie będę wszystkim objasniała czy jeździła z napisem na wózku (adoptowane dziecko) . Byłam wzburzona ta rozmową, może Piotruś to zauważył,a może też zaczął się zastanawiać,że "cos jest nie tak" Zresztą wspominała juz kiedyś o tym Małgosik ,że "życzliwe" osóbki mogą utrudniać , ale cóż ..
Musimy poprostu zdawać sobie sprawę,że takie sytuacje mogą mieć miejsce, że jest to naturalny element naszego rodzicielstwa ... a że czasami boli i chciałoby się zaoszczędzić tego dzieciom (tak jak wizyt u dentysty :-) ) to chyba normalne ? Pozdrawiam cieplutko


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 kwie 2004 15:14 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 24 lip 2002 00:00
Posty: 4119
Gosiek,
pewnie, że normalne. Normalne jest to, że chcemy zaoszczędzić naszym dzieciom cierpienia, normalne jest to, że wolę abym to ja miała niedomykalność zastawki a nie mój synek. Rodzice, którzy kochają swoje dzieci, tak mają i już.
Serducho mi waliło jak oszalałe, ale nie przeszkadzało mi to w odpowiedzi z uśmiechem na ustach i potraktowaniu sprawy jako "normalki". Jak słusznie zauważyłaś dzieci bardzo odbierają nasze emocje. I jeżeli my coś bardzo przeżywamy to one automatycznie te reakcje powielają.
Kiedyś pisałam, jak mój 6 letni synek "zdobył szcuneczek " w przedszkolu.
Jego przedszkolnemu koledze urodziłsię brat. I mały chwalił się tym. Mój syn na to "phiii tylko urodziła, moja mama to ADOPTUJE!"
Uśmiałam się serdecznie bo panie przedszkolanki powiedziały, że Filip tak normalnie podchodzi do tematu, że wszystkie dzieci poleciały do rodziców z tekstem my też adoptujmy!!!!!
Inna sprawa, że ja tych mniej życzliwych to raczej nie mam w śwoim środowisku.
A co będzie potem? nie wiem, liczę tylko, że moje dzieci będą tak asertywne jak mamuśka i miały tyle samo poczucia własnej wartości.
I tego sobie a przede wszystkim wam oczekującym na adoptowane dzieci ŻYCZĘ!!! :D

_________________
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 12 kwie 2004 00:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2002 01:00
Posty: 677
Ja też oczekuję tych pytań i zastanawiam się jak to będzie choć mój synek 1,5 roku i jeszcze nie mówi na tyle aby spytać. Dziękuję Więc za ten wątek. Na razie od bardzo już dawna powtarzam czasami Mateuszkowi taką mantrę w chwilach naszego wielkiego szczęścia "Mój kochany adoptowany synek. Adoptowany znaczy kochany. Adoptowany znaczy urodzony serduszkiem." i on się wtedy śmieje od ucha do ucha i ja też pękam z radości i dumy. To taka nasza osobisa słodka chwila, która się powtarza zawsze gdy mu to mówię. Chcę aby słowo "adopcja" kojarzyło mu się pozytywnie. Pozatym staram się mu wpoić to co czuję, że to nie żadna pani go urodziła, ale ja - sercem i duszą i całą sobą. Czekałam na niego niesamowicie intensywnie i przez te wszystkie miesiące oczekiwania byłam skupiona tylko na nim i myślami tylko przy nim. Myślę, że to my rodzimy nasze dzieci adopcyjne. Choć to rzeczywiście dziwne i trudne, że dzieje się to nie biologicznie tylko psychicznie. Ale dzieje się to tym silniej bo dusza znaczy więcej niż ciało.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 12 kwie 2004 09:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 lut 2002 01:00
Posty: 3014
Lokalizacja: Warszawa
Okropnie to trudne, wiecie.

Ale mogę tylko podpisac się pod tym, co napisała Hasik. Tylu emocji, co w ostatnim tygodniu (rozbeczałam się wszak nawet w gabinecie sędziego przewodniczącej na wieść, że na dzień następny będzie postanowienie o styczności :crying: nie licząc codziennego płakania w drodze z IPO do domu :cry: ) nie przeżyłam podczas obu porodów.

Oczywiście, porody dla mnie były super, ale były to w pełnym tego słowa porody "naturalne" - przechodziłam nad nimi do porządku dziennego, miałam czas, żeby do dzieci się przyzwyczaić, głaskać je przez brzuch, gadać z nimi, wiedzieć, że urodzą się wtedy-i-wtedy.

Poród Szymka nie dość, że dla mnie trwał prawie 2 miesiące, to ostatania faza porodu ("parcie"? ;) ) to bylo prawdziwe parcie z serca. Pamiętam ten pierwszy moment, kiedy Pani M. dała go mi na ręce. Kiedy się zupełnie rozkleiłam. I potem, kiedy rozebraliśmy go i liczyliśmy paluszki, oglądaliśmy siusiaczka, nóżki, rączki :) Pamiętam ten okropny moment następnego dnia, kiedy patrzyłam po sali pełnej maluchów powyjmowanych z łóżeczek do leżaczków i w pierwszej chwili nie poznałam mojego synka :evil: Pamiętam jego pierwszy uśmiech do mnie, jako do mnie (przynajmniej tak mi się wydaje), a nie do kolejnej pochylającej się nad nim twarzy... pamiętam zazdrość, gdy jedna z pielęgniarek powiedziała do niego czule "syneńku, ja Cie nie dam" 8O :evil: a ja pomyslałam "to mój syneczek, a nie Pani"...

I własnie to będę mu opowiadać. Taki był jego poród. Inny. Bo ja nie mogłam go urodzić, choć bardzo chciałabym. I straciłam jego pierwsze 5 miesięcy. Ale je "odrobię". Odrobimy je całą rodziną.

Ostatnio, kiedy chciałam pokazać zdjęcia Szymka, jeszcze z IPO, moja koleżanka, która o coś chciała zapytać jasia powiedziała "poczekaj, teraz chcę pogadać z Twoimi WŁASNYMI dziećmi". A Jasio powiedział "Przecież Szymek też jest WŁASNY."

Ot co.

_________________
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 334 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 23  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group