Wyświetl temat - INTUICJA KOBIETY - czy kobieta czuje że ciąża obumarła ?

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 gru 2009 12:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2005 01:00
Posty: 315
Lokalizacja: Śląsk
Witajcie!
Moja ciąża obumarła. Nie wiem dokładnie kiedy, ale dowiedziałam się na 4 wizycie w 15tc. W piątek (11 grudnia) widziałam na ekranie moją dzidzię, przodem do mnie, nieruchoma, oczka zamknięte, brak akcji serduszka. Ja już wiedziałam ale myślę- lekarzem nie jestem, może źle patrzę. Ale po minie lekarza już widziałam, że jest coś nie tak. Rany to jest koszmar! A nie miałam żadnych objawów, dobrze się czułam, badania ogólne robiłam w czwartekm przed wizytą- bardzo dobre, badania prenatalne bdb. W sobotę miałam łyżeczkowanie.
Przypuszczam, że ja zabiłam dziecko (na 80% była to dziewczynka) bo byłam chora na zapalenie oskrzeli. Dziecko umarło właśnie w tym czasie. To jest straszne. Mój syn (4 latka) czekał na siostrzyczkę, wczoraj mu powiedziałam, że siostrzyczka bardzo zachorowała i poleciała do nieba. Płakał :cry: Ja nie umiem rozmawiać o tym z mężem, nie wiem jak to dalej będzie.

Dodane po: 6 minutach:

Co do przeczuć. W tygodniu w którym się dowiedziałam że dzidziuś nie żyje, śnił mi się mój zmarły dziadziuś ze 4 razy, ostatni raz w nocy przed wizytą. Poza tym cały czas ciąży (15 tygodni) jakby nie wierzyłam, że będę mieć dwoje dzieci, że będę z nimi wychodzić na spacer... Jakoś tak dziwnie. Wahałam się, żeby powiedzieć swojej bliskiej cioci o ciąży... Coś było jednak nie tak.Ale ogólnie NIGDY bym nie pomyślała, że moje dziecko umrze.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 gru 2009 13:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 lis 2009 01:00
Posty: 1976
Lokalizacja: Podkarpackie
Agula26 strasznie mi przykro - wiem co czujesz bo sama straciłam Maleństwo w szóstym tygodniu ciąży :( to była moja pierwsza, bardzo wyczekiwana ciąża i nagle świat się zawalił.
Tydzień przed poronieniem przestałam mieć objawy ciąży i ogarnął mnie przerażający strach ... Codziennie dotykałam piersi, by wyczuć ból, który wcześniej miałam, wmawiałam sobie, że nadal mam ochotę na zjedzenie dziwnych rzeczy, ale w środku czułam, że coś się skończyło ... Wyrok na wizycie potwierdził moje odczucia - zarodek się nie rozwijał :(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 sty 2010 14:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 sie 2009 00:00
Posty: 106
Lokalizacja: Kraków
u mnie wyglądało to tak :ze 15 12,2009 zrobiłam test i były II krechy później hcg ...i było wszystko ok aż do wizyty 04,01,2010 kiedy lekarz powiedział abym powtórzyła hcg ..i się zaczęło 04,01 jeszcze rosła a niestety 06,01 juz był spadek ....poszłam do szpitala 08,01 jak juz miałam wynik na konsultacje i niestety diagnoza ,,ciąża obumarła " ,09,01 zgłosiłam sie na powtórne usg niestety diagnoza została potwierdzona i 11,01 miałam zabieg łyżeczkowania ...niestety nie dostałam żadnych zaleceń,antybiotyku tylko wypis i L4 do końca tygodnia ...
18,01 poszłam do swojego lekarza na usg okazało się ze w macicy jeszcze coś jest i albo jest to skrzep albo są to resztki po niedokładnym zabiegu...mieliśmy zaczekać i zobaczyć czy samo się wchłonie dostałam też antybiotyk .....
wczoraj 27,01 byłam na kontrolnej wizycie i niestety na 99% są to pozostałości po nie dokładnym zabiegu ...i muszę sie zgłosić do szpitala na ponowne łyżeczkowanie aby wyczyścili macice dokładnie...
Niestety muszę cała tą sytuacyjnie przeżyć od nowa :cry: to znaczy musimy ..widzę ze mąż tej już mimo że bardzo sie stara zaczyna mu też brakować sił tak jak i mi ...na to wszystko ...niewidem jak sobie juz z tym radzić ...miało być tak pięknie a został tylko ból :cry: który nie chce odejść :cry:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 02 lut 2010 15:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sty 2009 01:00
Posty: 8
Też przeżyłam to co wy dziewczyny. już 5 razy ciąża obumarła i zawsze to był 7 tydzień. dobrze znam ten ból i pustkę. chyba wyczerpałam już wszystkie możliwości i tylko cud może sprawić że będziemy mieć dziecko. Nie wiem co dalej, ale wiem że czas łagodzi rany i że muszę dalej żyć. A co do przeczucia, to ja zawsze miałam to samo: TYM RAZEM SIĘ UDA


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 lut 2010 16:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 wrz 2007 00:00
Posty: 3748
Lokalizacja: Wrocław
ja miałam sen kolo dwóch tygodni przed tym jak dowiedziałam się że moje Dziecko właśnie zmarlo - praktycznie na moich i męża oczach przestalo bic Mu serduszko - śniło mi sie ze poroniłam - ale to bylo dziwne - jakbym byla z dzieckiem w srodku - wiecie jak pokazują na filmach o rozwoju dzieci - pomaranczowo - czerwone wnetrze brzucha - pępowina - Dziecka nie widzialam tylko to - po jakims czasie na wizycie usg zobaczylismy ostatnie chwile kiedy jeszcze bylo tetno - Dzidzia zmarla.

ale tez wiem ze przy kolejnych ciążach strach i niepokój o dziecko to norma - ja tez myslalam ze kolejnej ciąży nie donosze , zabolały mnie plecy - myslalam ze to koniec , bolał brzuch - myslałam ze to koniec - nie czulam ruchów przez poltora dnia gdzie Majusia byla jeszcze malutka - myślałam ze to koniec - wiec myśle że w pewnym stopniu same tez sie nakrecamy i nastawiamy na to ze cos pojdzie nie tak - oby wszystkie nastepnym razem sie mylily i zeby wszystko skonczylo sie u każdej dobrze!

pozdrawiam :)

_________________
19.11.2004 - Aniołek 10 tydzień [*]
08.11.2006 - Aniołek 16 tydzień [*]

08.11.2008 - Majusia:love:52cm,2930g
16.11.2010 - Kubuś :love:58cm,3350g
25.10.2011 - Alusia :love:57cm,3400g

Jestem Mamą - To moja kariera!-film

Maja,KubuśAlicja


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 lis 2010 21:33 
Offline

Rejestracja: 05 lip 2010 21:56
Posty: 16
to niesamowite....ale ja też dołączę do Waszego grona...pewnego dnia złapały mnie takie dziwne nagłe napady lękowe-zaczęłam płakać i zadzwoniłam do Mamy-nie była to zwykła obawa-jaką się ma w ciąży....jak się okazało-kolejne :( usg wskazywało, że nasz Aniołek juz nie żyje...
boję się bardzo kolejnej ciąży-mojego największego marzenia...boję się...samego strachu nawet...
to takie smutne-że największe pragnienie okazuje się być koszmarem...:(:(:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lis 2010 01:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lis 2010 22:18
Posty: 4
Niestety ja nic nie czułam...tak dzień przed poronieniem przyśnił mi się dziadek,który nie żyje i zawsze Go widzę kiedy coś złego ma się wydarzyć...nie miałam pojęcia ,że tym razem chodzi o mojego Aniołka...czułam się rewelacyjnie,brałam pigułki na podtrzymanie....a jednak ...może gdybym coś poczuła...nie wiem...

_________________
Biada temu, kto nie podjął ryzyka...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 gru 2010 10:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lis 2010 21:03
Posty: 1207
Lokalizacja: świętokrzyskie
poroniłam dwa razy i za każdym razem czułam, ze coś jest nie tak. Dzień przed plamieniami miałam atak lęku, prawie się trzęslam, nie moglam sie uspokoić, nie wiedzialam co zrobić ze sobą. Próbowalam się uspokoić, spać, odpocząć, ale nic to nie dawalo. wiedzialam, że coś się dzieje zlego :-( I się działo.

Dodane -- 10 Gru 2010 09:25 --

A nasi męzowie, niestety, nie wierza w naszą intuicję i twierdzą , ze przesdzamy, że ściagamy czarne myśli itp. Ale my to poprostu czujemy i koniec.

_________________
05.2010 [*] 5-6t.:-(
11.2010 [*] 6-7t.:-(
09.02.2011 - pozytywny test ciążowy.
(leki: duphaston 3x2, acard 1x1, clexane 0,2)
07.10.2011 - Sonia:-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 gru 2010 21:36 
Offline

Rejestracja: 27 gru 2010 21:28
Posty: 1
ja czułam, że coś jest nie tak (wada?), bo przeszły mi mdłości i przestałam być aż tak śpiąca... ale nawet nie pomyślałam, że ciąża obumarła...

_________________
Gabrysia/Gabryś 21.08.2010 r. (12 tc)
jeśli masz ochotę poGGagać: 6432900


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 sty 2011 21:03 
Offline

Rejestracja: 13 lis 2010 23:36
Posty: 78
Ja przy pierwszym poronieniu nie pamietam czy cos przeczuwalam. To byla wpadka, nie bylismy jeszcze ani malzenstwem ani para z dlugoletnim stazem. Byla radosc, ze bedziemy mieli maluszka ale byl tez lek co dalej i jak powiedziec jego rodzicom(bo moi bardziej lajtowo do tego podeszli) Dzien przed wizyta plamienie i wiadomo co dalej...
Za to przy drugiej ciazy ustapily mi wszystkie objawy tzn zapachy juz tak nie draznily, przestalo mdlic, przestaly bolec piersi. Do tego maz mial okropny sen. Pojechalismy na wizyte o tydzien lub dwa przed przed planowana. Okazalo sie ze jakis tydzien i troche wczesniej przestalo bic serduszko. Bardzo balismy sie tego usg i oboje kiedy zobaczylismy wielkosc maluszka juz wiedzielismy zanim ginka cokolwiek powiedziala. A jak ktos mnie pytal jak sie czuje i kiedy odpowiadalam, ze sie troche stresuje bo za dobrze to przewracali oczami i twierdzili, ze przesadzam. Co oni wszyscy moga wiedziec...???

_________________
(*)03.2006 7tc (puste jajo płodowe) :(
(*)11.2010 10tc (przestało bić serduszko w ok 7/8 tc) :(
1.04.2011 test pokazał II :)-tym razem musi być dobrze... TP.7-9.12.2011
12.12.2011 o godz 21.26 przyszedł na świat Kubuś :):):)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 sty 2011 22:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2005 00:00
Posty: 192
Lokalizacja: śląskie
Ja za pierwszym razem czułam, że coś jest nie tak. Nieustannie mój umysł bombardowała myśl o poronieniu, była tak natrętna, że nie mogłam czasami spać. No i któregoś dnia okazało się, że dzidzia odeszła.... W następnych ciążach byłam tak wystraszona i zalękniona, że nie czułam nic. W ostatniej szczęśliwej ciąży od początku czułam, że będzie dobrze. Byłam bardzo spokojna. Nawet kiedy w 11 tygodniu zaczęło się krwawienie, mimo przerażenia, gdzieś w środku coś mi mówiło, że będzie ok. I było. :)Organizm daje nam znaki, musimy tylko dobrze się wsłuchać w to co mówi.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 kwie 2011 18:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 kwie 2011 17:56
Posty: 4
Witam.Jeszcze jestem jak dziecko we mgle ale zaczynam juz normalnie odczuwać...przede wszystkim niesprawiedliwość i złość.Ponad 3 tygodnie temu w 11 tc mnie wyłyżeczkowano.Kilka tygodni wcześniej czułam jak większość z Was ,że coś się zmieniło.Przestały mnie tak mocno boleć piersi i chociaż nie miałam typowych dolegliwości ciążowych czułam się znacznie lepiej.Zaczęłam przypominać siebie sprzed ciąży,twarz nie różniła się wcale.Dzień przed plamieniem i szpitalem rozmawiałam z teściową przez skype i była zaskoczona ,że tak"świetnie"wyglądam.Wtedy się śmiałam i mimo,że wszyscy wiedzieli ,że będziemy mieli Bąbelka pierwszy raz pokazałam"światu" zdjęcia brzuszka i z usg...Kiedy zaszlam w ciążę(13 stycznia 2011) od razu wiedziałam ,że Maluszek się udał(pierwszy raz zachodziliśmy i udało się książkowo).Mam 35 lat.Po 6 tyg pierwsze usg ,stale- luteina ,magnez i kw.foliowy i wciąż złe samopoczucie i ból brzucha.Dziewczyny nie wierzylam!!!Nie wierzyłam ,że jestem w ciąży a marzyłam o niej od wielu lat.Radość i szok,strach i zdziwienie...i dziwne przeświadczenie,że tego dziecka nie będzie.Przez 5 tygodni nosiłam martwą Kruszynkę i mimo ,że tydzień wcześniej moja ginka zapewniała mnie ,że wszystko jest O'K okazało się ,że nie miała racji.Czy to była intuicja?Chyba tak.Teraz waham się czy "zachodzić" od razu(łyżeczkownik zalecał -6 m-cy przerwy w staraniu się,moja ginka 3 ... dużo na ten temat czytam i w innych krajach zalecają starania od razu).Ból nie zmalał ale tępieje,za to wzrasta poczucie rozżalenia i strach,że może już mi się nie uda albo ,że każda następna ciąża skończy się tym samym.Czy to egoizm?

_________________
Bąbelek(11 tydz)-16.III.2011[*]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 08 kwie 2011 21:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 lis 2005 01:00
Posty: 1975
Lokalizacja: łódzkie
Ja też miałam przeczucie. Od samego początku miałam taki dziwny lek, ze cos bedzie nie tak, ale tłumaczylam sobie, ze musi byc dobrze, że z pierwszą ciążą tez były małe problemy a wszystko się udało.
Od początku miałam bóle brzucha, brałam magnez, polezalam i przechodziło, żadnych więcej dolegliwości.
W 8 tygodniu delikatnie jednorazowo zaplamiłam brązowo-brunatnym śluzem, nie spanikowałam bo w poprzedniej ciazy plamiłam tak przez kilka tygodni.
Ze swoim ginem nie miałam kontaktu, bo byl na urlopie ale, ze oprócz jednej plamy nic się działo nie pojechalam do szpitala. 2 dni na wszelki wypadek przeleżałam, brałam też luteine.
Po 9 tygodnia zwrócilam uwage, że brzuch mnie w ogóle nie pobolewa, lekko mnie to zaniepokoiło, do tego miałam wrazenie, ze brzuch mi sie zmniejszył, a było juz całkiem dobrze po mnie widac ciąze.
W 10 tygodniu miałam wizytę, gin na usg nie widział bijącego serduszka, na drugi dzień szpital i zabieg.
Według usg w szpitalu, dziecko zatrzymało sie na 8 tygodniu. Więc to plamienie, brak bólów brzucha, zmniejszony brzuch .... miałam przeczucie, że cos jednak jest nie tak.

_________________
Adoptuś Juniorek - lat 7
Brzuszkowa Niespodzianka - lat 3
Kropek - 10 tc [*]
Bączek- tp 23.11.2012


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 19 cze 2011 19:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 maja 2010 17:11
Posty: 2856
Lokalizacja: Krk
kobieca intuicja... nigdy mnie nie myli... dużo czuję, często coś mi się coś wyśni - może nie dokładnie, ale jakieś przesłanie ze snu okazuje się potem mieć odbicie w rzeczywistości... zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży czułam to - mały się ze mną przywitał...
teraz jestem w 7tc - puste jajo płodowe... czeka mnie to co najgorsze... boję się strasznie... bo nie potrafię się wziąć w garść, bo jestem rozbita, mimo, że tak króciutko nasze małe szczęście było z nami...
odkąd ciąża się nie rozwija, przestałam czuć się jak w ciąży, choć nie miałam intensywnych objawów - piersi przestały boleć, przestałam być wrażliwa na zapachy, zaczęłam się inaczej czuć i inaczej zachowywać... a do tego sny... o tym, że na Usg dzidzi brak - wielka czarna, coraz większa z każdym snem kropa, do tego sny o tym, że jestem w szpitalu, że mam mieć zabieg...
zanim się dowiedziałam pewnego wieczoru zaraz jak zasnęłam śmiałam się przez sen (nigdy mi się to nie zdarza) i tak jakbym rozmawiała i bawiłam się z małym... teraz wiem, że to było pożegnanie...

_________________
06.2011 *7tc puste jajo płodowe 01.2012 *6tc cb
choroba Reynaud, niedoczynność tarczycy
mutacja MTHFR i cytokiny IFN gamma, M. polimorfizm IGF-2 Apal
AMH 0,4 FSH 12

Bożonarodzeniowy Cud
Mikołaj 27.08.2013 50 cm 2960 g


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 lip 2011 12:25 
Offline

Rejestracja: 06 lip 2011 11:46
Posty: 1
U mnie wyglądało to tak,

ok 5 tyg poszłam na USG, widać było jajo pładowe, lekarz powiedział że serduszka jeszcze nie widać ale nie przejęłam się tym na tym etapie,gdyż powiedział że może być za wcześnie.
W 7tyg miałam następne USG, bicie serduszka było bardzo słabo wyczówalne, zaniepokoiło to lekarza (mnie bardziej), zlecił mi badanie za tydzień. Po tym czasie ponownie do niego poszłam i okazało się że serduszka nie ma, "wyrok"- ciąż jest obumarła. Nie piszę co przeżywałam i jaką miałam nadzieję że jeszcze serduszko dziecka się rozwinie bo te kobiety, które to przeżyły wiedzą najlepiej.
Dla uspokojenia mnie i ponownego sprawdzenia zalecił wykonanie badanie z krwi Beta HCG i powtórzenie za ok 3dni. Niestety wyniki miały tendencję malejącą.
Ciąża obumarła w 6tyg, w 9 tyg. miałam zabieg. To był styczeń.

Byłam załamana, odczekałam tyle ile lekarz zalecił i zaczęliśmy się z mężem na nowo starać, bardzo mi się z tym spieszyło, jak teraz na to patrzę to chyba za bardzo ale to chyba była swego rodzaju terapia.
Pod koniec marca ponownie załaszłam w ciąże. Uważałam na siebie na maxa, nie dźwigałam nic ciężkiego i nie przemęczałam się ale i tym razem nie obyło się bez przeszkód. Na początku maja (w 8tyg) trafiłam z ostrym krwotokiem do szpitala. Widząc co "ze mnie leciało" i jakiej było konsystencji nie miałam żadnej ale to żadnej nadziei że nie poroniłam, tym bardziej że lekarz mówił że jeżeli się raz poroni to szanse na następną ciążę bez przeszkód są mniejsze.
Jakież było moje zdziwienie, gdy lekarz na USG powiedział, że półd jest... :D dodał tylko jeszcze że obok niego jest ogromny krwiak...
Leżałam tydzień w szpitalu, potem w domu z miesiąć plackiem, dodamże jak tylko wstałam na dłużej to krwawienie na nowo.
Dziś synuś ma 1,5 roku.

Lekarze informowali mnie że ciąża obumarła zdarza się tylko w 1-3% (podłamało mnie to).
Dodam,że koleżance z działu zdzarzyło się to samo - więc chyba jest to jednak częstszy przypadek.

Dziewczyny, jednym idzie gładko, inne mają pod górkę, ale nie poddajcie się. Mnie się udało.
Tym co mają podobne problemy mam nadzieję że dodałam trochę otuchy.

Ależ sie rozpisałam, ciekawe czy ktoś to wogóle przeczyta w całości.
Zyczę powodzenia w staraniach i oczekiwaniu na dzidzię.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group