Wyświetl temat - 4 miesiące po adopcji żona odeszła

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 03 lis 2013 22:23 
Offline

Rejestracja: 03 lis 2013 19:03
Posty: 9
Witam
Od początku...
Byliśmy ze sobą 15 lat... 7 lat przed ślubem i 8 lat po... Ale od początku...
To był jak grom z jasnego nieba.. Kiedy ją zobaczyłem od razu wiedziałem że będzie moją żoną... Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, świat pędził jak oszalały...Potem studia i ślub.... Wspólna budowa domu... praca... Brakowało nam tylko dzieci. Chociaż bardzo się staraliśmy po prostu nie wychodziło... Jednak nasza miłość była na tyle wielka że unieśliśmy to na własnych barkach.
Zdecydowaliśmy się w końcu na adopcję... Ukończyliśmy odpowiednie kursy, szkolenia, badania i powiedziano nam że po 3, 4 latach pojawią się dzieci. Zadzwonili po 3 miesiącach, że jest super rodzeństwo 3 i 4 latka (chłopak i dziewczynka). Pierwsze spotkania..od razu zaiskrzyło. Po miesiącu od pierwszego kontaktu zamieszkały u nas... To było 4 miesiące temu.... Byliśmy przeszczęśliwi, myślałem że mam już wszystko czego można chcieć... Po dwóch miesiącach zaczęło się coś dziwnego dziać... Nagle moja cudowna kochająca żona zaczęła się dziwnie zachowywać... Jakieś tajne smsy chodzenie cały czas z telefonem... Pytałem co się dzieje... A ona mi mówi, że nic po prostu utrzymuje kontakt z znajomymi, ponieważ była na macierzyńskim starałem się to zrozumieć.. Może faktycznie brak jej kontaktu z koleżankami... Czas płynął a żona zaczęła zachowywać się jeszcze dziwniej..zaczęła być złośliwa... atakowała mnie na każdym kroku . Po prostu nie jak moja Ania... Nie mogłem się nadziwić co się jej stało....Może jakaś depresja poadopcyjna? W końcu nie wytrzymałem i wprost zapytałem się jej czy ma kogoś?? Odpowiedziała że nie... Nie uwierzyłem... Postanowiłem walczyć o nią... I tak byłem wspaniałym mężem, który zawsze o nią dbał i dawał z siebie 120 procent, to zacząłem dawać 1000 procent. Ale efekt był zupełnie odwrotny.. Atakowała mnie już na każdym kroku, nawet dla dzieci stałą się agresywna w końcu stwierdziła ze mnie nie kocha jako partnera, że mnie po prostu już nie lubi....Odeszła do mojego przyjaciela tydzień temu, zostawiając mnie z dziećmi. Zostawiła tylko list w którym stwierdziła, ze już mnie nie kocha i kocha innego, że to wszystko moja wina, że zabiłem jej wszystkie uczucia... że nie chce się ze mną zestarzeć... Po za tym napisała, że będzie chciała wrócić po dzieci, żeby zapewnić im lepszą przyszłość (żona wyjechała do Anglii). Ostatnio zadzwoniła aby ustalić kiedy do niej dzieci pojadą. Powiedziałem, że ich jej nie oddam, ze zostaną w Polsce... Wściekła się, stwierdziła, ze w takim wypadku spotkamy się w sądzie...
i co ja teraz mam powiedzieć dzieciom?? Może doradzi mi Pani, jak je przygotować na taki szok...? Nie mogę zrozumieć mojej żony..dlaczego ona to zrobiła naszym dzieciom...Przecież obiecaliśmy im pełną szczęśliwa rodzinę... Brak mi słów..


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 04 lis 2013 22:49 
Offline
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana

Rejestracja: 24 lip 2012 15:50
Posty: 130
Witam,
przede wszystkim chcę napisać, że przykro mi z powodu rozpadu Państwa związku. Wierzę, że włożyli Państwo wiele trudu w to, aby Dzieci pojawiły się w Państwa rodzinie. Tym bardziej przykro, że z jakichś powodów historia potoczyła się inaczej. Jak Dzieci radzą sobie z tym wszystkim? Ile czasu spędziły tylko z Panem? Jakie kroki chce Pan i Żona podjąć?
Pozwoli Pan, że odniosę się do tej sytuacji głównie z perspektywy dzieci. Nie wiem, czy korzystali Państwo z pomocy mediatora? Jest to osoba, która pomaga ustalić istotne kwestie w spornych sytuacjach, różne organizacje (czasem także sądy rodzinne) oferują taką pomoc, także nieodpłatnie. Myślę, że mogłyby to być pomocne dla Państwa spotkania. Trudne zadanie przed Państwem, aby w tej sytuacji pomóc Dzieciom, w miarę możliwości, przejść delikatnie przez ten czas i nie obarczać ich dodatkowo swoimi wzajemnymi pretensjami. Dzieci miały mało czasu na to, aby odnaleźć się w Państwa pełnej rodzinie, każda kolejna zmiana nie ułatwi im niestety budowania relacji, radzenia sobie z deficytami emocjonalnymi, czy społecznymi. Warto szczegółowo skonsultować sytuację od strony prawnej, aby mógł Pan podejmować wszelkie decyzje jak najbardziej świadomie.
Proszę pisać, jeśli mogę w czymś jeszcze pomóc. Zdaję sobie sprawę, że napisanie tego postu wymagało dużej odwagi i samozaparcia.
Pozdrawiam,
M. Kruk


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group