Wyświetl temat - Zamrażanie krwi pepowinowej a adopcja

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 27 kwie 2005 22:11 
Awatar użytkownika
Kochani, ja z takim dylematem się do was zwracam: co myślicie o pomyśle aby postarać się o zamrożenie krwi pępowinowej dziecka, które najprawdopodobniej adoptujecie?? Jak jeszcze myślałam , że urodzę swoje dzieciątko, jednym z podstawowych postanowień (obok karmienia piersią i wychowywania bez kar cielesnych :) ) było zachowanie krwi pępowinowej mojego maleństwa. Z tego co wiem jest to coś w rodzaju polisy na życie w przypadku różnych choróbsk, które się zdarzają, np. białaczka. Miałam do czynienia z tragedią, kiedy u znajomych moich rodziców syn chorował na białaczkę - koszmar. Na szczęście udało się go uratować - "zrobili " mu rodzeństwo i przeszczep się udał. Ale przy adopcji jest to niemożliwe!!
No więc - czy myślicie, że to jest do przeprowadzenia?? Ja byłabym w stanie nawet zaryzykować te parę złotych - opłata wstępna - ok. 500 zł + 2 500 za pobranie, transport i 1 rok przechowywania, w przypadku wycofania się z umowy część zwracają.
Co o tym sądzicie??
Podaję adresy banków komórek macierzystych
www.progenis.pl
www.pbkm.pl
www.activisionlife.com.pl


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 kwie 2005 22:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 mar 2005 01:00
Posty: 1711
Lokalizacja: Wa-Wa
Witaj funda,
pomysł jest jak najbardziej ok, wiadomo, że każdy z rodziców chciałby zapewnić swojemu dziecku jak najlepszy i jak najbezpieczniejszy start w życie. Niestety obawiam się, że to się nie uda :( Mamy, które ze swoich powodów oddają dzieci do adopcji, wręcz przeciwnie, nie myślą o pobieraniu przy porodzie - krwi pępowinowej. Być może nie znam się na tym - więc jeśli znasz jakieś rozwiązania to napisz jak to dokładnie widzisz.

Pozdrawiam
Hania

_________________
Szymon (04.2006)
Matylda (05.2011)
:love:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 kwie 2005 23:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lip 2002 00:00
Posty: 1195
funda pisze:
Jak jeszcze myślałam , że urodzę swoje dzieciątko, jednym z podstawowych postanowień (obok karmienia piersią i wychowywania bez kar cielesnych :) ) było zachowanie krwi pępowinowej mojego maleństwa. Z tego co wiem jest to coś w rodzaju polisy na życie w przypadku różnych choróbsk, które się zdarzają, np. białaczka.


Na razie są to chyba pobożne życzenia. Kilka miesięcy temu czytałam na ten teamt bodajże w GW. Fakty sa takie, że jeszcze nie wykonano żadnego udanego przeszczepu z wykorzystaniem komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Nawet jeśli postęp w medycynie umozliwi ratowanie zycia z wykorzystaniem tych komórek to prawdopodobnie większe sukcesy będą mozliwe przy korzystaniu z komórek innej osoby, więc sens mają banki krwi pępowinowej ale nie przechowywanie jej tylko na potrzeby swojego dziecka. Tylko tyle zapamiętałam :oops:
Szukałam linka do jakiegoś artykułu ale nie znalazłam.

Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że twoje adoptowanie dziecko może mieć bardzo liczne rodzeństwo, w rodzinie biologicznej lub adopcyjnych. Więc przeszczep (np szpiku) teoretycznie jest mozliwy.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 kwie 2005 08:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 5298
Lokalizacja: Warszawa
funda, nie chce cie martwic, ale jak pisze ania - to na razie chyba niemozliwe. po pierwsze musialaby byc pewnosc, ze dziecko jest przeznaczone do adopcji. bo przeciez tylko wtedy moglabys zaplacic za pobranie i mrozenie krwi. a tego naprawde czesto nie wiadomo tak od razu. a jesli mama biol. rozmysli sie? kto zwraca ci pieniadze? pamietaj tez, ze mama biol. ma 6 tyg na zmiane decyzji i jak nam mowiono w naszym osrodku - 20 % kobiet to robi. za duzo znakow zapytania.
mozesz natomniast karmic piersia swego adoptusia. mozesz pocztyac o tym np TU.
pozdrawiam i zycze powodzenia

_________________
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 kwie 2005 09:24 
Awatar użytkownika
Dzięki za odzew. Szkoda, że są tak nikłe szanse, ale... jeszcze zobaczymy, ostatecznie zanim przejdziemy całą procedurę wiele spraw może się zmienić, wyjaśnić, uprościć itp. A jeśli chodzi o karmienie piersią, to wiem, że jet to możliwe:) I jestem pewna, że jak już będę na tym etapie, to spróbuję. A mój mąż jest za:) zawsze mówił, ze kobieta karmiąca piersią to.... bardzo podniecający widok :wink: Powinnam się tym martwić??Zartuję :lol:


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 kwie 2005 17:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2004 01:00
Posty: 109
Lokalizacja: ok. Bielska- Białej
A ja myślę, ze warto się o to postarać.

Moja młodsza córcia ma taką "zamrożoną polisę".

Wychodzę z założenia, że bardzo niewiele jesteśmy w stanie zrobić dla swoich dzieci już teraz. A na pewno nie możemy zagwarantować im zdrowia. Jeśli więc można im jakoś pomóc - to nie można tego nie wykorzystać.

No i mam pomysł jak to przeprowadzić. Znajoma para "zaprzyjaźniła się" z kobietą w ciąży, byli przy niej, a teraz jej synek jest ich synem. W tym układzie takie pobranie na pewno jest możliwe. W innym - nie wiem, bo na procedurach adopcyjnych niestety się nie znam... jeszcze

_________________
Gabys - mama Gwiazdeczki, Słoneczka i Stokrotki


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 30 kwie 2005 09:35 
Awatar użytkownika
Gabys, dzięki za pozytywne wibracje:) wisz, ja myślałam o takim rozwiązaniu, ale byłaby to adopcja ze wskazanie, a no to to ja nie wiem czy się zgadzam, raczej jestem na nie, a to dlatego, że Polska to mały kraj i obawiam się takiej sytuacji, że m.b. chciałaby później ingerować w nasze życie, a po jakimś czasie np. stanęłaby w drzwoiach i powiedziałą mojemu dziecku :cześć, jestem twoją Mamą. I co wtedy?? Dla dziecka niedobrze, dla nas fatalnie. Ja chcę mieć normalną rodzinę, a ni żyć w niepewności, czy to już dzisiaj "pani, króra urodzł" się zjawi. Nie można przewidzieć jak ludzie się zmienią, niestety. Ale z tym zamrażaniem, to ja jeszcze pomyślę. :) Pozdrawiam


Na górę
  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 maja 2005 12:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 sty 2003 01:00
Posty: 2161
Lokalizacja: Piaseczno
Founda, ja też o tym kiedyś myślałam, ale jesli nie bierzemy pod uwage adopcji ze wskazaniem, to moim zdaniem pomysł jest nie do zrealizowania. Bo tak naprawdę nikt Ci w OAo nie powie, że "wasze dziecko" urodzi się wtedy i wtedy, w tym i tym szpitalu itd., matka nie zmieni zdania itd...Do realizacji umowy z firmą przechowująca krew sa potzrebne pewne ustalenia, których w tym wypadku zrealizoważ się nie da.

I tu pocieszający jest m.in. artykuł o którym wspomniałą Ania71...Okazuje sie bowiem, że to mity, na których zarabiają firmy zajmujące się tymi procedurami. Bo: 1. tylko 1 i to rzadki rodzaj białaczki można wyleczyć "własną" krwią pępowinową, 2. owszem, krew pępowinowa jest skarbnicą, a dokładniej byłaby, pod warunkiem ogólnodostępnosci, bo właśnie - nadaje się świetnie do leczenia, ale b. rzadko tej osoby do kórej "należy" i 3. moim zdaniem najważniejzse i najbardziej skandaliczne (mowa o Polsce a wypowiedział sie krajowy konsultant od tego typu procedur) - ta krew, kóra jest obecnie przechowywana i wciąz pobierana przez różne firmy dla potzreb indywidualnych, nie ma szans na wykorzystanie!!! Bo żaden lekarz nie ma prawa i nie skorzysta z komórek tej krwi, ponieważ do tego potrzebna jest specjalna "zgoda-badanie" (coś w rodzaju certyfikatu, nie pamiętam szczegółów) właśnei jakiejś "państwowej" instytucji, a żadna z tych firm takowej dotąd nie dostała-nie postarała się.

Przyznaję, że ten artykuł tak naprawde poprawił mi samopoczucie, bo...informacje o bankach krwi pępowinowej pojawiły się dopiero po urodzeniu przeze mnie Marcelki, a w przypadku Matika nie mogło byc o tym mowy (ze względu na adopcję).

Zastanawiam sie tylko czy ludzie, którzy podpisali umowy i płacą za to spore pięnuiądze mają juz tego swiadomość i czy wyciagają jakieś konsekwencje wobec "banków krwi pępowinowej". Bo aż mnie dziwi, że nie ma wokół tego wiekszego hałasu. Gabyś...to trochę pytanie do Ciebie?

_________________
Mama Martusi (zwanej Starą Kozą) i Mateusza (zwanego Dudkiem)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 maja 2005 13:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 mar 2005 01:00
Posty: 157
Lokalizacja: Szczecin
W Polityce był ciekawy artykuł na ten temat:
http://polityka.onet.pl/162,1217737,1,0 ... tykul.html

_________________
Amatorzy zbudowali Arkę, profesjonaliści - Titanica...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2005 08:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2004 01:00
Posty: 109
Lokalizacja: ok. Bielska- Białej
Zwlekałam z odpowiedzią, bo musiałam się zastanowić, przypomnieć sobie co mną kierowało... W końcu trochę czasu minęło. No i jeszcze musiałam uświadomić sobie, dlaczego wcale tego nie żałuję. Tylko nie wiem, czy uda mi się to przelać na papier.

Najważniejsze chyba jest to, że chciałam to zrobić. Nikt mnie do tego nie namawiał. Sama znalazłam odpowiadający mi bank krwi, skontaktowałam się z nim. Nikt nie próbował mnie oszukać - zanim tam poszłam wiedziałam, że nie jest to "stuprocentowa gwaranca", że krew może się przydać, albo nie i miałam nadzieję, że mojemu dziecku ta krew nigdy się nie przyda. Zadawałam pytania o rzeczy, których jeszcze nie wiedziałam i nikt mnie nie okłamał.

Mojej córeczce jako pierwszej w tym szpitalu pobierano krew... Zrobiła przez to furorę! Ale potem niestety jej to nie pomogło (ale to inna bajka).

Koszt - nie jest aż tak wysoki. Ot równowartość 2 tygodni wczasów nad polskim morzem dla trzyosobowej rodziny. Z porównania wynika, że stracić te pieniądze jest bardzo łatwo, na rzeczy, które mają znacznie mniej "przyszłościowy" charakter.

Zamrożona krew, pozostaje do naszej dyspozycji. W każdej chwili możemy ją przekazać innej osobie, np. komuś z rodziny (o ile będzie zgodność), albo oddać komuś kto jej potrzebuje.

No i dostaliśmy odpowiedni certyfikat, więc nie wiem o co chodzi z tym zarzutem.

Uważam, że dobrze spozytkowaliśmy te pieniądze, nie czuję się oszukana. Mam nadzieję, że za kilka/kilkanaście lat bez żalu oddamy tą krew na cele "publiczne".

Warto to zrobić, nawet jeśli jest szansa jedna na milion, że można w ten spoób pomóc własnemu dziecku. Dla mnie warto. Ale każdy ma prawo do własnych ocen i decyzji. My swojej decyzji nie żałujemy. Wiemy, że robimy dla naszych dzieci wszystko co tylko jest możliwe, by były bezpieczne. A tego przecenić, a tym bardziej przepłacić nie można.

Tak to widzimy

_________________
Gabys - mama Gwiazdeczki, Słoneczka i Stokrotki


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group