Wyświetl temat - Rodzina zaprzyjaźniona

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2004 14:39 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 cze 2002 00:00
Posty: 353
Lokalizacja: Szczecin
arabella pisze:
jeśli on się zdecyduje to przecierz możemy działac równolegle i być rodziną zaprzyjaźniona i adoptować dziecko.


Jak sobie wyobrażasz uczucia dziecka zaprzyjaźnionego w sytuacji, gdyby zamieszkało z Wami dziecko adoptowane :?:

Rodzina zaprzyjaźniona jako etap przejściowy albo wobec dzieci naprawdę starszych, gdy nie ma warunków na rodzinę zastępczą - mogę jakoś zaakceptować. W innych przypadkach - ciężko mi to przychodzi...

Taki egoistyczny altruizm w tym widzę. :?

Chcesz przekonywać męża do adopcji kosztem małego człowieka :?:


Ostatnio zmieniony 13 wrz 2005 12:07 przez dominika, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2004 14:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2003 00:00
Posty: 47
Lokalizacja: warszawa
Widzisz tylko kilka moich wypowiedzi, a osobowość człowieka jest trochę bardziej złożona.
We wszystkich sprawach czy to adopcyjnych czy to rodziny zaprzyjaźnionej ufam specjalistom z Domu Dziecka i z AOA. Na pewno nie jest moim celem zranienie małej istoty.

_________________
Ania


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2004 15:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 cze 2002 00:00
Posty: 353
Lokalizacja: Szczecin
arabella pisze:
Widzisz tylko kilka moich wypowiedzi, a osobowość człowieka jest trochę bardziej złożona.


Oczywiście. Taka jest specyfika dyskusji na forum, że oceniamy się nawzajem na podstawie wypowiedzi. Odniosłam się do jednego zdania i napisałam moje ogólne odczucia w kwestii rodzin zaprzyjaźnionych.

Pracownicy DD i OAO nie są wyroczniami, zresztą różnią się między sobą w stanowiskach także w tej sprawie.

Wiem, że nie chcesz nikogo skrzywdzić. Nie chciałam Cię urazić. Ubodło mnie tamto zacytowane zdanie, zaś idea rodzin zaprzyjaźnionych jest moim zdaniem śliska i nie wzbudza we mnie jednoznacznego entuzjazmu.

Wolałabym, żebyś odniosła się do mojego pytania - jak wyobrażasz sobie uczucia tego hipotetycznego dziecka.


Ostatnio zmieniony 13 wrz 2005 12:09 przez dominika, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2004 15:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2003 00:00
Posty: 47
Lokalizacja: warszawa
Cześć,
Moje wątpliwości co do uczuć dziecka w rodzinie zaprzyjaźnionej (zadałam je na wstępie rozmowy, ponieważ też miałam obawy, że takie dziecko można bardzo zranić) rozwiała, pani psycholog z Domu Dziecka, powiedziała że jest to bardzo dobre ponieważ dziecko funkcjonuje wówczas w DD trochę jak w internacie wraca tam tylko "do szkoły" a weekendy, święta i wakacje jest ze swoją zaprzyjaźnioną rodziną. Po za tym dziecko widzi jak funkcjonuje zwykła niepatologiczna rodzina (bo cyt. "nie ma co ukrywać 90% tych dzieci pochodzi z rodzin alkoholików), obserwują jak rozwiązuje się konflikty, jak obchodzi święta, jak można sobie radzić z życiem codziennym, no i tak jak piszą dziewczynyrodzina zaprzyjaźniona wkłada sporo w wychowanie takiego dziecka.

Jeżeli chodzi o Twoje zasadnicze pytanie to na razie nie wyobrażam sobie tego, dopiero ty zwróciłaś moją uwagę na ten temat. To dlatego że temat adopcji jest bardzo odległy dla mnie.
Próbowałam napisać coś więcej ale jakoś mi nie wychodzi.
Jeśli okazał by się to problem to poprostu następne dziecko też mielibyśmy biologiczne, dla mnie to absolutnie bez różnicy czy adoptowane czy biologiczne, a uczucia dzieci są najważniejsze.

_________________
Ania


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2004 16:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 cze 2002 00:00
Posty: 353
Lokalizacja: Szczecin
arabella pisze:
wówczas w DD trochę jak w internacie wraca tam tylko "do szkoły" a weekendy, święta i wakacje jest ze swoją zaprzyjaźnioną rodziną.


Czyli wariant dziecko starsze. :) Które może (choć w pewnym stopniu) zrozumieć sytuację.

Czy Twój mąż podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem? Czy raczej zgadza się w zamian za odpuszczenie tematu adopcji? Czy byliście razem w OA-O?

pzdr.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 gru 2004 08:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2003 00:00
Posty: 47
Lokalizacja: warszawa
Tak jak najbardziej dziecko starsze, także do adopcji.
Może to głupie ale uważam, że niemowlaczki należy zostawić małżeństwom, które nie mają szans na własne dzieci. Bo naprawdę, posiadanie takiej kruszynki w domu jest czymś cudownym iniezapomnianym, pierwszy ząbek, pierwsza kaszka itd.

Jeżeli chodzi o męża to powiedziałam mu że chciałabym aby w styczniu poszedł ze mną do DD i rozmawiał z panią psycholog dokładnie tak jak ze mną. Zgodził się bez zbednych oporów.

Ponieważ chciałabym adoptować dziecko starsze to mnie "nie pili" i mam czas żeby działać powoli. Wiem że mój mąż być może nigdy się nie przełamie, ale chciałabym żeby poznał to czego się boi i dopiero wtedy zdecydował.

_________________
Ania


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 gru 2004 10:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 cze 2002 00:00
Posty: 353
Lokalizacja: Szczecin
arabella pisze:
Tak jak najbardziej dziecko starsze, także do adopcji.
Może to głupie ale uważam, że niemowlaczki należy zostawić małżeństwom, które nie mają szans na własne dzieci.


Wiesz, myślę, że to wcale nie jest takie głupie... :) Raczej bliskie moim poglądom...

arabella pisze:
Ponieważ chciałabym adoptować dziecko starsze to mnie "nie pili" i mam czas żeby działać powoli. Wiem że mój mąż być może nigdy się nie przełamie, ale chciałabym żeby poznał to czego się boi i dopiero wtedy zdecydował.


Rozumiem. W takiej sytuacji rodzina zastępcza jest chyba rozwiązaniem godnym rozważenia, przyszłościowo oczywiście. Czy wykluczasz tę opcję? Piszesz tylko o adopcji, ale z drugiej strony, jeśli jako rodzina zaprzyjaźniona bylibyście związani z dzieckiem, które zazwyczaj nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, to bardziej naturalnym i prawdopodobnym wyjściem wydaje mi się rodzina zastępcza (długoterminowa), aniżeli adopcja innego, "wolnego" dziecka...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 gru 2004 10:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2003 00:00
Posty: 47
Lokalizacja: warszawa
Tak, rodzina zastępcza to może być najlepsze rozwiązanie, ale jeszcze mało wiem na czym to polega, pewnie jeszcze długa droga przede mną

_________________
Ania


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 gru 2004 11:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 cze 2002 00:00
Posty: 353
Lokalizacja: Szczecin
Wybierz się może do OA-O ??! Myślę, że taka rozmowa może Ci sporo wyjaśnić, rozwiać wątpliwości, poddać pomysły... :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 sty 2005 16:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 gru 2004 01:00
Posty: 2
Arabella, jeśli możesz podziel się nastepnymi wrażeniami z wizyty w DD. Bardzo interesuje mnie Twoja historia i jak się dalej potoczy. Sama również chciałabym być rodziną zaprzyjaźnioną i tez mam wiele wątpliwości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 24 sty 2005 22:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2004 00:00
Posty: 1855
Lokalizacja: okolice Łodzi
Rodzina zaprzyjaźniona
Jest to rodzina lub osoba dająca dziecku przebywającemu w instytucji w miarę trwałe wsparcie psychiczne. Rodziny zaprzyjaźnione utrzymują z dzieckiem regularny kontakt i są dla dziecka osobami znaczącymi. Rodzina zaprzyjaźniona nie ma wobec dziecka żadnych zobowiązań prawnych, ponosi jedynie odpowiedzialność moralną za nawiązanie więzi emocjonalnej.

Rodzina zastępcza
Jest to czasowa forma opieki zastępczej, która powstaje na mocy orzeczenia Sądu w sytuacji kiedy dziecko nie może przebywać ze swoimi rodzicami. Dzieci umieszczane są w rodzinie zastępczej z powodu ograniczenia, pozbawienia bądź zawieszenia władzy rodzicielskiej.

* Pod względem prawnym dziecko jest członkiem rodziny biologicznej, a w rodzinie zastępczej jedynie przebywa; rodzina zastępcza ma obowiązek utrzymywania kontaktów z rodzina naturalną w celu podtrzymywania więzi emocjonalnych łączących dziecko z jego rodzicami i nnymi bliskimi.
* Rodzina zastępcza działa w porozumieniu z powiatowym centrum pomocy rodzinie, od którego winna otrzymywać wsparcie i pomoc finansową na pokrycie kosztów utrzymania dziecka
* Pierwszeństwo w pełnieniu funkcji rodziny zastępczej maja osoby spokrewnione z dzieckiem
* W rodzinie zastępczej może być umieszczonych w tym samym czasie nie więcej niż troje dzieci

To tyle ze strony AOAO w Łodzi.

Sama jestem zainteresowana jak wygladaja "w praniu" takie rodziny zaprzyjaznione. Choc rozpoczelam wlasnie droge adopcyjna i na razie marzymy z mezem o jak najmniejszym dzieciaczku.
Ale idea rodzin zaprzyjaznionych czy zastepczych jest mi bliska po lekturze ksiazki (ktora juz dzis polacalam w innym watku Bocka) Marii Kwiecien "Rodziny zastepcze.Rodziny nadziei". Poza tym na ten pomysl bardzo otworzyla mnie pomoc w swietlicy srodowiskowej i praca z dziecmi z tzw. rodzin patologicznych. Te dzieci - mimo iz ich rodzicow nie pozbawiono praw rodzicielskich - tez maja bardzo ciezkie zycie i widze jak bardzo spragnione sa milosci, pochwaly, poswiecenia im chocby chwili...
Arabelko - moze na poczatek taka forma pomocy Tobie rowniez by odpowiadala?? A moze masz juz za soba takie doswiadczenie.
Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w wybranej drodze :)

_________________
Gosh, szczęśliwa mama Stasia Żołnierza :love:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 maja 2005 19:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 paź 2002 00:00
Posty: 6235
anecia24 pisze:
Witajcie

Razem z mężem bardzo chcielibyśmy stworzyć rodzinę zaprzyjaźnioną dla dziecka z mozliwością stworzenia rodziny zastępczej w późniejszym terminie, mieszkamy w warszawie, wiemy że nie reguluje tego żadna ustawa ale jakie trzeba spełniac warunki????
Pomóżcie
Pozdrawiam
Aneta


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 maja 2005 21:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 paź 2004 00:00
Posty: 37
Anetko - aby zostać rodziną zaprzyjaźnioną musisz po prostu skontaktować się z Domem Dziecka i spytać, czy funkcjonuje u nich ta "instytucja". DD mają bardzo różne wymagania więc trzeba dowiadywać się bezpośrednio w konkretnej placówce - w większości wolontariusze są bardzo mile widziani :D .

A teraz kilka definicji, które są odpowiedzią na twoje pytania:

"Rodzina zaprzyjaźniona - to rodzina, której członkowie na zasadzie wolontariatu wspierają dziecko przebywające w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Formuła ta nie wymaga żadnych regulacji prawnych, jedynie zgody placówki opiekuńczo-wychowawczej. Forma bardzo elastyczna, pozwalająca na zachowanie pełnego kontaktu z rodziną naturalną, często stanowi wstęp do powstania rodziny zastępczej"

Rodzina zastępcza - to taka rodzina, która tymczasowo lub stale opiekuje się i wychowuje dzieci, które zostały osierocone, odrzucone lub których rodzice nie są w stanie zapewnić im bezpieczeństwa i opieki. Rodzina zastępcza nie jest rodziną adopcyjną. Przyjęcie dziecka do rodziny przez małżeństwo lub osobę samotną następuje najczęściej bez zrywania więzi z rodziną biologiczną dziecka. Rodzina zastępcza otrzymuje od państwa pomoc pieniężną na częściowe utrzymanie tego dziecka.

Według prawa polskiego pełnienie funkcji rodziny zastępczej może być powierzone małżonkom lub osobie nie pozostającej w związku małżeńskim, jeżeli spełniają następujące warunki:

a. dają rękojmię należytego wykonywania zadań rodziny zastępczej,
b. mają stałe miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i korzystają z pełni praw cywilnych i obywatelskich,
c. nie są lub nie były pozbawione władzy rodzicielskiej, ani też władza rodzicielska nie została zawieszona,
d. nie są chore na chorobę uniemożliwiającą właściwą opiekę nad dzieckiem,
e. mają odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz stałe źródło utrzymania
f. przeszły odpowiednie szkolenie dla kandydatów na rodziców zastępczych oraz proces kwalifikacji w ośrodku adopcyjno-opiekuńczym."

Pozdrawiam

Mela


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 sie 2005 00:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2005 00:00
Posty: 14
Lokalizacja: Kraków
Każda historia jest inna.My zostaliśmy rodziną zaprzyjaźnioną dla 7-letniej dziewczynki i byliśmy otwarci na adopcję gdyby w niej była taka chęć. Dziewczynka miała uregulowaną sytuację prawną, ale miała kłopoty zdrowotne. Spróbuję napisać jak to wyglądało w praktyce. Byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie, starałam się być realistką, ale dziś widzę ,że miałam obraz dziecka z dd jako tego, które jest spragnione miłości i z utęsknieniem czeka na mnie-swoją ciocię, a kiedyś może mamę. Na początku dziewczynka była bardzo hałaśliwa i nie wchodząc w szczegóły zachowywała się fatalnie.Dobrze znam uczucie ulgi kiedy się ją już odwiozło. Ale to nie jest największy problem, z czasem zachowanie zaczęło się poprawiać, a teraz po trzezh latach jest bardzo dobre.Dla mnie największym problemem jest to, że nie nawiązała się więź między nami i nikt tu nie jest winny, bo nie można nikogo zmusić do miłości. Miałam w sobie ogromną gotowość do pokochania i duże zpasy cierpliwości, ale nie wiadomo czy tak się stało w tym przypadku, czy nieleczone zapalenie opon mózgowych w wieku pół roku wywołało spustoszenia w rozwoju emocjonalnym(chodzi o to, czy ona wogóle jest w stanie się przywiązać). Kiedy moja gotowość do pokochania nie znalazła odzewu pozostało poczucie obowiązku, a nie jest łatwo poświęcać swój wolny czas z poczucia obowiązku, to trochę wbrew sobie.Dziewczynka nie chciała z nami mieszkać, ale chciała przyjeżdżać, bo lubiła jak w życiu coś się dzieje. Pilnowała tylko, żeby nie być za długo, nigdy nie chciała zostać dłużej niż to było ustalone.Przyznam, że to mnie trochę bolało.Chciała do nas przyjeżdżać często i na krótko. Czułam się trochę wykorzystywana, bo byliśmy dla niej środkiem do urozmaicenia życia, nie szukała kontaktu z nami,w czasie pobytu bawiła się z naszymi dzięcmi.To wszystko było dla mnie bardzo trudne. Ostatnio jakby częściej się do nas zwraca, zauważa nas a ja od razu zaczynamją lubić.
Decydując się na rodzinę zaprzyjaźnioną trzeba mieć świadomość, że musi się jakoś zorganizować dziecku czas, że towarzyszy nam pewne napięcie związane z tym, że mamy w domu gościa, że jeśli idziemy na imprezę, na świąteczny obad do rodziców, to musimy dziecko wziąć ze sobą,dobrze jest jeśli potrafi się zachować ,ale często nie potrafi. Dziecko może mieć roszczenowy stosunek do życia, co jest typowe dla dzieci z dd, ale może denerwować (np. ma pretensję , że zaraz po spacerze nie ma obiadu).
Tak trochę o negatywach się rozpisałam, ale wyobrażałam to sobie w bardziej cukierkowych barwach. Byłam przygotowana na trudności i ciężką pracę za którą wszakże miała spotkać mnie nagroda w postaci rodzącej się więzi, a z czasem miłości.Jestem bardzo zawiedziona, że nie nadeszła.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 sie 2005 22:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 mar 2003 01:00
Posty: 155
Jakbym czytała o naszej dziewczynce.
Ona też chciała do nas na krótko, a jeszcze bardziej cieszyła się gdy wracała do DD.
Niektóre dzieci mogą nigdy nie nawiązać takiej głębokiej więzi. Satysfakcjonują je tylko takie przelotne i płytkie znajomości. Pisałam już o zaburzeniu więzi.
U jednych dzieci można pokonać takie zaburzenie miłością u innych niestety nie.
I niestety rodzina zaprzyjażniona ma dużo mniejsze szanse. Bo dziecko raz jest tu, raz tam, innym razem jeszcze gdzieś.
Nasza dziewczynka (zawsze uśmiechnięta i zadowolona) krążyła między DD, kilkoma szpitalami, naszym domem :?
To na pewno nie sprzyjało nawiązaniu stałej, gębokiej więzi.
Teraz ma adopcyjnych rodziców i bardzo chcę wierzyć, że taka wyjątkowa więż się między nimi wytworzy.
A jej brat - zupełne przeciwieństwo.
On naprawdę chciał się z nami związać. Dwoje dzieci-podobne okoliczności- zupełnie inne postawy.
To pewnie zależy od psychiki. Niektóre aby przetrwać- przybierają postawę obronną :"nikogo nie potrzebuję"

Wiem, że ktoś może napisać: "widocznie Kalia okazywała za mało uczucia"
Ale czasem naprawdę nawet miłość ludzi wielkiego serca nie pomoże.
Czasem więż zerwana z matką biologiczną jest taką traumą dla dziecka, że nie jest w stanie związać się z kimś innym tak silnie.
Mówię o dzieciach, które spędziły kilka lat z mamą i kochały ją. :(

Kalia- znam to uczucie przykrości, kiedy dziecko nas odrzuca.

_________________
Gaja- mama Adrianka, Kacperka, Pawełka i Kubusia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group