Wyświetl temat - Nie ma kwalifikacji

www.nasz-bocian.pl
http://www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/

Nie ma kwalifikacji
http://www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php?f=83&t=11021
Strona 3 z 5

Autor:  Żaba [ 24 gru 2003 13:22 ]
Tytuł: 

Masz czy ja sie uporałam z faktem porzucenia? Swojej sytuacji rodzinnej nigdy w ten sposób nie postrzegałam. Po prostu nie mieszkałam ze swoja mamą, nie miałam z nią kontaktu (prawie)
Nie wiem czy to Święta mnie tak optymistycznie napawają ale jestem pełna nadziei , że wszystko dobrze się skończy, jak już wczesniej pisałam będę walczyć , przejdę całą procedurę. I stanę na uszach aby stworzyć rodzinę i byc dobrą matką (he, he łatwo sie mówi).
Jak przyszliśmy do Ośrodka w maju liczyliśmy na dziecko na przełomie roku ,później na marzec. ale i to już jest nierealne. Nowy,m punktem zaczepienia stał się fakt, że moja bratowa jest w ciąży z trzecim dzieckiem :D I mam nadzieję, że nasze dziecko też przyjdzie na świat w 2004 roku i będziemy miały jednoroczniaki. Pozdrawiam

Autor:  foczka [ 24 gru 2003 14:57 ]
Tytuł: 

Żaba pisze:
I mam nadzieję, że nasze dziecko też przyjdzie na świat w 2004 roku i będziemy miały jednoroczniaki. Pozdrawiam


I tego z całego serca ci życzę. Pogodnych Świąt!

Autor:  AgniechaMP [ 29 gru 2003 09:53 ]
Tytuł: 

No Żabka.. to mnie zaszokowałaś.... tak jak Ci kiedyś mówiłam... pewne Panie są Panami naszego losu i tylko kopa w tyłek wypada dać za to, że myślą, że im wszystko wolno... a kto cholera ma prawo nas oceniać jak nie my sami??? a przecież często jest tak, że człowiek, który przeżył jakąś "traumę" w dzieciństwie będzie robił wszystko aby tego samego błędu nie powtórzyć w stosunku do własnych dzieci... ech..szkoda gadać.... poza tym tak jak mówiłam wcześniej - jeśli chcesz być uczciwą wobec innych - dostajesz kubeł zimnej wody na głowę... wiesz o czym mówię... Mimo wszystko... trzymaj się... warto...

Autor:  karolinek [ 29 gru 2003 10:13 ]
Tytuł: 

Żaba strasznie mi przykro:) Nie znam się na tematach adopcyjnych ale mam wrazenie, ze panie z oao mają troszkę zbyt wiele praw w stosunku do mozliwosci rozpoznania co jest dobre a co złe (dla dziecka).
Nie rozumiem ich decyzji i jezeli chodzi w tym o to, ze byłaś dzieckiem porzuconym to nie rozumiem tego w dalszym ciągu.
Ktoś powinien mocno sie stuknąc w łeb i pozmienic tych pozal sie boże , pracowników.
Bardzo sie zdenerwowałam.
Jak by tak kazdego mieli oceniac czy moze byc rodzicem czy nie to moze z 10% ludzi mialoby dzieci.

Autor:  Licia [ 29 gru 2003 10:25 ]
Tytuł: 

Chwileczkę, dziewczyny, jak napisałam wcześniej, serce mi pękło prawie, jak usłyszałam tą wiadomość, ale...

mówicie, żeby pochopnie nie oceniać ludzi, a same oceniacie pracowników OAO nie znając ich zupełnie, nie znając relacji z ich strony. Nie wierzę, że pracownicy OAO robią coś z czystej złośliwości lub z chęci pokazania, że mają władzę - a chyba tak to sobie wyobrażacie. To wykwalifikowana kadra i ma swoje doświadczenie.

Kwalifikacja nie jest rutyną i gdyby była, istnienie ośrodka ani procedury adopcyjnej nie miało by sensu. Wierzę, że to, że Żaba nie dostała kwalifikacji to pomyłka albo wynik zbyt dużej ostrożności pracowników, ale na pewno nie złościwości lub głupoty.

Autor:  karolinek [ 29 gru 2003 10:31 ]
Tytuł: 

Licia, jezeli piszesz o mojej wypowiedzi to nie miałam na mysli zlosliwosci ale raczej niecheci do patrzenia troszke szerzej na sprawe.
tak pewnie mieli gdzies napisane w tabelce, matka taka i taka, z domu takiego to siakiego---->nie dajemy kwalifikacji.

wiem jak dzialaja tacy ludzie bo sama pracowalam z ludzmi, ktorzy decyduja o tym kto dostanie zasilek a kto nie. Wiem, wiem że to nie ta skala problemu ale chodzi wlasnie o to, ze zalezymy od decyzji jakiegos pana X, który akurat ma słaby dzień albo sposob jego myslenia jest szablonowy.

Autor:  AgniechaMP [ 29 gru 2003 12:08 ]
Tytuł: 

Licia - nie mam w zwyczaju oceniać ludzi "bo coś mi złego zrobili" ale zauważ, że to wyjątkowa sytuacja, w której WSZYSTKIE dziewczyny trzesą się ze strachu przed np. wizytą w domu Pań z osrodka... nie jest to normalne! Ja też zaczęłam swego czasu zastanawiać się nad adopcją i poprosiłam prywatnie o konsultację specjalistkę w dziedzinie adopcji przedstawiając jej swoje dylematy i wiesz co? Powiedziała mi, żebym o pewnym fakcie nie wspominała na rozmowie... bo tak będzie lepiej... i wybacz, że nie mogę powiedzieć kto mi tak doradził ponieważ wymieniana była ta osoba w Waszych rozmowach o adopcji i nie chcę jej "zaszkodzić" bo jak sama mi powiedziała: "Wiem, że to co powiem nie zabrzmi profesjonalnie...." wiesz można się czepiać zachowanie ludzi w różnych instytucjach - denerwująca Pani na poczcie, rejestracja u lekarza itp... ale tu w przypadku gdy człowieka zawodzi natura i z całego serca pragnie wreszcie mieć przy sobie istotę na którą czeka tyle czasu, kiedy i tak tyle bólui już za nami to WYPADAŁOBY aby taka Pani pochyliła sie nad losem tej rodziny... aby okazała odrobinę dobreej woli.. nie mogę tu oczywiście generalizować bo wierzę w ludzi... wierzę, że dobra wola jest cechą nadrzędną... tylko przykro, że Żaba musi ponieść karę nie za swoje winy... przykro, że tę karę wymierza jej właśnie OAO...

Autor:  Licia [ 29 gru 2003 12:28 ]
Tytuł: 

Agnieszko,

zadaniem ośrodka adopcyjnego jest dbanie o dobro dzieci i znalezienie im najlepszych możliwych rodziców, Drżymy przed wizytami i przemilczamy pewne fakty, bo nie jesteśmy do końca pewni swoich "rodzicielskich" kwalifikacji, czyż nie tak? Ja pamiętam, co chciałam przemilczeć, i czego w końcu przemilczeć się nie dało;-)

Opiekunka pochyla się nad losem rodziny co najmniej przez poł roku - bo tyle mniej więcej trwa procedura. Ośrodek wykazuje dobrą wolę przeprowadzając całą procedurę i z pewnością poważnie zastanawiając się nad potencjałem rodziny. Jak mówię - to nie o sprawę Żaby personalnie mi chodzi - czuje się już wirtualnie emocjonalnie związana z Żabą i nie chcę oceniać tego konkretnego przypadku - bo z pewnością nie byłabym obiektywna. Ja zresztą nadal wierzę, że ta kwalifikacja oddaliła się w czasie, być może potrzeba czasu?


Żaba rzeczywiście ponosi karę za nie swoje winy:( To prawda. I właśnie dlatego to tak boli.

Autor:  beemka1 [ 29 gru 2003 12:41 ]
Tytuł: 

Zabko, dopiero teraz mam dostep do sieci i preczytalam taka wiadomosc...#$%%$^&*^*($@&*^&% Bo co wiecej moge na ten temat powiedziec??? mam nadzieje, ze Swieta minely Ci jako tako. Duza buźka :cmok:

Autor:  AgniechaMP [ 29 gru 2003 12:43 ]
Tytuł: 

Masz rację Liciu - ja też bardzo emocjonalnie podeszłam do tego co wydarzyło się u Żaby - kibicuję jej od dłuższego czasu, a kiedy się z nią spotykam trudno oprzeć mi się wrażeniu, że naprawdę bardzo pragnie być mamą... dlatego to mnie tak zabolało... przepraszam więc za ostry ton...

Autor:  Chaberek [ 30 gru 2003 15:49 ]
Tytuł: 

Żaba nawet nie wiem co Ci napisać ... mam wrażenie, że żadne słowa tu nie pasują :(
Ale wiedz, że myślę o Tobie ... o Was i głęboko wierzę, że wszystko się dobrze skończy.
Ja wiem, że będziesz cudowną mamą :D i mam nadzieję, że już niedługo.

Autor:  Łezka [ 30 gru 2003 16:51 ]
Tytuł: 

Rzucam okiem na ten wątek co chwilę i co chwilę sie wstrzymuję. Ja też Żabko należę do nielicznych na szczęście na tej stronie ofiar "wielkiej miłości do dzieci pań z OAO" i doskonale Cię rozumiem. Nie pisałam o tym , bo wielokrotnie już o tym na tej stronie pisałam i nie chcę sobie od nowa rozdrapywać ledwo co zabliźnionych ran.
Liciu naprawdę było by super gdyby zawsze tak było jak piszesz, ale uwierz mi nie zawsze tak jest. My złożyliśmy dokumenty dzień przed wigilią zeszłego roku, a 15 kwietnia już wiedzieliśmy że zostaliśmy zakwalikfikowani jako rodzina zastępcza, choć nigdy tego nie chcieliśmy . Do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na dwa pisma urzędowe w których zwracaliśmy do kwalifikację na rodzinę adopcyjną. Acha jeszcze przez dwa tygodnie byliśmy niemal pewni,że bardzo konkretne dziecko, będzie naszym dzieckiem, które zgodziliśmy się wziąć warunkowo na dość pewną rodzinę zastępczą. Miała to być najpiękniejsza Wielkanoc w moim życiu , była najkoszmarniejsza.
A pochylanie sie nad losem naszej rodziny to były dwa dwugodzinne spotkanie z psychologiem i wizyta domowa. Niestety dośwaidczyłam też jak trudno znaleźć zrozumienie w innym OAO. Pani w innym powiedziała nam po opowiedzeniu całej naszej historii,że powinniśmy się zgodzić na rodzinę zastępczą , której nie chcemy i współpracować z ośrodkiem, do którego nie mamy zaufania. .... A nasza pani ekspert powiedziała, że to wszystko co się nam zdarzyło nie powinno się zdarzyć, ale zawsze należy ufać Paniom z OAO, bo one są rzetelne, uczciwe, kompetentne itd. My akurat byliśmy bardzo szczerzy od początku. Jeszcze przed złozeniem dokumentów prosiliśmy panie,żeby też z nami były tak samo szczere. Niestety nie były. Czy jakieś dziecko odniosło z tego jakieś dobro???Jeżeli tak to się cieszę, choć szczerze w to wątpię. Pewnie wiele mogłabym jeszcze pisać. I tak wiem ,że my byliśmy i jesteśmy o niebo dojrzalsi od Pań, z którymi mieliśmy wątpliwą przyjemność kontkatu. Ale to one są po tamtej stronie, a my po tej i one decydują co dla dziecka jest dobre i choćby sie myliły, to one mają rację. Niestety. Czy się nam to podoba czy nie.

Autor:  Licia [ 30 gru 2003 18:46 ]
Tytuł: 

Masz rację Łezko, wszystko co pisałam odnosiłam do 'prawidłowego' ośrodka, mam w pamięci Twoją historię i do dziś nie mogę uwierzyć, że personel w OAO może być aż tak niekompetentny jak w Waszym przypadku :(

W przypadku Żaby ośrodek znam - bo sama w nim adoptowałam dziecko. Nie twierdzę oczywiście, że ten ośrodek jest nieomylny:( Żaden nie jest niestety :( Nie wierzę jednak w jego złośliwość. Tylko tyle i aż tyle.

Autor:  Ania71 [ 30 gru 2003 22:33 ]
Tytuł: 

Po przeczytaniu watku przypomniała mi się ,,Wieża z klocków", której autorka też w ośrodku słyszała, że bedzie złą matką bo za stara, za biedna i coś tam jeszcze...
Nastepny rok będzie Wasz i Waszych dzieci, trzymam kciuki.

Autor:  Żaba [ 31 gru 2003 13:06 ]
Tytuł: 

Uuu, ale dyskusja rozgorzała na moim watku.
Beemko Święta miałam wspaniałe. Wigilia była super. Wczesniej nie pisałam ale robiłam Wigilie na 20 osób 8O Dla mnie to kosmos. ale wszystko się udało., tyle tylko, że odsypiałam Święta przez dwa kolejne dni.
Jezeli chodzi o moją sytuację. Nie odbieram poczynań Ośrodka jako złośliwość i niechęć w stosunku do nas. Naszą sprawę rozpatrują także psychologowie i wierzę że sa doświadczeni i pewne ich decyzje wynikaja z tegoż doświadczenia. Ale pewnych decyzji nie muszę rozumieć i nie rozumiem. 9 lat staralismy się o dziecko. Wiele z Was rozumie przez co przeszliśmy ile cierpienia i bólu to kosztowało. A my poprostu chcemy mieć dzieci. Nasze kochane dzieci. I po tych dziewięciu latach stanelismy w drzwiach Ośrodka i dowiedzieliśmy się , że póki co to z rodzicielstwem musimy poczekać. Czujemy się jakbyśmy zaczynali wszystko od początku. Na dzień dzisiejszy wiemy jedno. nasza decyzja o adopcji nie była pochopna i nieprzemyślana. Cała ta sytuacja nie zniechęciła nas, nie zrezygnujemy.
Myslelismy tak sobie z mężem, że Panie w Ośrodku szukają chyba dla dzieci par idealnych. No cóż my ideałami nie jesteśmy. Ale czy ktoś z nas jest w ogóle idealny?
Wiele razy na Forum była dyskusja na temat ukrywania pewnych rzeczy przed Ośrodkiem. Ale czy to na tym ma polegać? Wiele razy złościłam się (i nadal mnie to boli) że moja szczerość oddala nas od upragnionego szczęścia. Wiele razy rozmawialiśmy z mężem na ten temat i wiem, że gdyby czas miał się cofnąć postąpiłabym tak samo. Nie mogę zapomnieć o jednym, że w tym wszystkim najważniejsze jest dobro naszego przyszłego dziecka. Ciężko jest przełknąc gorzką pigułkę od losu. Nikt nie powiedział, że zycie jest łatwe, ale na wiele sytuacji nie jesteśmy przygotowani. Pewnie wiele razy będę się jeszcze wypłakiwać na Waszych wirtualnych ramionach. Dzięki, że tu jesteście.

Strona 3 z 5 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/