Wyświetl temat - Bezdzietnosc wbrew woli

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 278 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 31 paź 2017 19:05 
Offline

Rejestracja: 12 maja 2011 21:09
Posty: 6609
witam:) jestem "bezdzietna wbrew woli", ale pogodzona już jakiś czas ze scenariuszem, jaki napisało dla nas życie.i choć wydawało mi się w pewnym momencie, że już mam ten etap za sobą , to właśnie myślenie o tym, co mam- czego nie mają ludzie z dziećmi- było potwierdzeniem tego, że jednak..wciąż nie jestem pogodzona .wróciliśmy zatem po kilku latach do kliniki zakładając wcześniej, do jakiej granicy chcemy dojść, jakiej przekroczyć nie chcemy..z różnych względów...i doszliśmy do tego progu.minęło trochę czasu, zanim to co w głowie stało się tym, czym żyję.zanim podjęta decyzja była..spokojem..radością z tego co mam, bez zastanawiania się co by było, gdybym jednak wsiadła do innego pociągu...piszę to z perspektywy czasu..6 lat po zakończeniu leczenia.i piszę to z całą odpowiedzialnością:) tak, jestem szczęśliwa.tak, to inne życie, niż zakładałam na jego progu,ale tak, to moje/ nasze szczęście smakowania/dzielenia się/bycia...
nie korzystałam z pomocy psychologa, ale gdybym nie dźwignęła tego ciężaru nie zawahałabym się do niego pójść.
kiedy tak się zastanawiam co? kto? mi pomógł, to jestem przekonana, że wiara w Boga...i niee, nie jestem "moherem":) ja po prostu wierzę, że życie dane mi jest nie za karę.. i godzę się z tym, co dostaję, a staram się również akceptować to, że nie mój plan musi się realizować...co nie oznacza, że biernie przyjmuję co "stanie" na drodze:)
piszę oczywiście li i jedynie o sobie:) żyjemy bez dzieci wbrew woli..ale jednak szczęśliwi, że ..mamy to co mamy:) może moje doświadczenie komuś pomoże?a może nie..taka była intencja pisania właśnie na tym wątku.
azika ja wciąż nie tracę nadziei, że trafisz do TAKIEGO psychologa...często myślę o Tobie...
piatek pisze:
Na koniec mam pytanie, raczej do dziewczyn po 40... Czy zabezpieczacie sie ? Pytanie jest troche dziwne, wiem, ale akurat nasza bezplodnosc nie byla tak do konca wyjasniona.

to tak jak u nas ;-) i nie, nie zabezpieczamy się:) ale w sierpniu pikawka mi zabiła podwójnie? potrójnie? kiedy @ nie przylazła :mrgreen: a to chyba narkoza i stres po/ przedzabiegowy zrobiły swoje i taka była przyczyna..ale pogoń myśli była :bdent:

_________________
"Każdy ma swoją drogę i swoje buty"
dla Liluni [*]


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 02 lis 2017 12:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 cze 2003 00:00
Posty: 933
Lokalizacja: Białystok
Minęło 10 lat od momentu, kiedy staliśmy się "bezdzietnymi wbrew woli". Nauczyliśmy się z tym żyć. Mamy swoje pasje i przyjaciół. Najgorzej jest w Święta. Nawet takie jak wczorajsze. Gdy stoję nad grobami bliskich w głowie kołaczą myśli - A kto zapali znicz na naszym grobie, kto postawi kwiaty i pomodli się za nas? Sorry - ale musiałam to z siebie wyrzucić. A gdzie jak nie tu? :cry2:

_________________
Katarzyna
walka zakończona po IV*ICSI, adopcja - nistety nie :(


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 lis 2017 22:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 paź 2014 09:00
Posty: 69
Dziewczyny, jak sobie radzicie w sytuacji kiedy kolezanki z pracy stale mowia o swoich dzieciach? Ja nie wiem co wtedy ze soba zrobic... nie czuje juz zazdrosci ale potworne zmeczenie tematem...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 02 gru 2017 18:51 
Offline

Rejestracja: 15 sie 2016 15:36
Posty: 7
Ja zmieniłam pracę, bo już nie mogłam wytrzymać tej presji.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 29 gru 2017 17:43 
Offline

Rejestracja: 22 cze 2016 15:16
Posty: 5
Za mną kolejne okropne święta. Wiadomo - to rodzinne święta. Widok dzieci w rodzinie doprowadza mnie do załamania. Mam się z nimi bawić, być miłą ciocią. Co więcej rodzice dzieci uważają chyba, że kontakt z dziećmi mnie rozweseli. I te życzenia radości, żebym była uśmiechnięta, wspaniałych podróży... Mam kompletnie wszystkiego dość. Niestety zrobiłam się złośliwa, ranię słowami najbliższą osobę, wywołuję kłótnie. Z uśmiechniętej i pełnej radości osoby zamieniłam się w ciągu dziesięciu lat we wstrętną jędzę.

_________________
Mama Aniołka Drobineczki 2008r.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 31 gru 2017 16:08 
Offline

Rejestracja: 16 lut 2015 23:28
Posty: 31
Kosztela. My z mezem wyjechalismy na tydzien na ciepla wyspe. Polecam. Cudownie wypoczelismy, wygrzalismy sie, wyspalismy. A i tak mialam dyskusje z przyjaciolka, ktora zyczyla mi, abym potrafila sie znowu cieszyc zyciem i byla ciagle usmiechnieta. Odpisalam jej, ze jest to zupelnie nierealne, bo NIKT nie jest w stanie byc ciagle szczesliwym i ze mam juz dosyc tego typu zyczen.
Kolezanka, ktora zreszta zaszla w ciaze, gdy ja juz skonczylam starania a jej mlodsze dziecko ma teraz 1.5 roku, stwierdzila, ze ona w sumie jest szczesliwa i ze szczesciu trzeba pomoc, ze kazdy jest kowalem swojego losu i wiele zalezy ode mnie i mojego nastawienia... No, ale skoro jest mi z tym dobrze, to ona mnie juz nie przekona. Po czym dostalam rodzinne zdjecie z choinka haha.
No coz, pewnie dziewczyna ma racje ale i tak ciesze sie, ze konczy sie sezon skladania zyczen...
Kosztela, wypij dzisiaj lampke szampana... a moze kilka, podkrec muzyke i potancz. Ja tam osobiscie zapominam w tancu o problemach... U mnie licza sie teraz tylko chwile.

-- 31 gru 2017 15:12 --

oooo a skad sie wziela w moim poscie ta choinka...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 31 gru 2017 18:11 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 29 gru 2009 01:00
Posty: 517
piatek pisze:
Kosztela. My z mezem wyjechalismy na tydzien na ciepla wyspe. Polecam. Cudownie wypoczelismy, wygrzalismy sie, wyspalismy. A i tak mialam dyskusje z przyjaciolka, ktora zyczyla mi, abym potrafila sie znowu cieszyc zyciem i byla ciagle usmiechnieta. Odpisalam jej, ze jest to zupelnie nierealne, bo NIKT nie jest w stanie byc ciagle szczesliwym i ze mam juz dosyc tego typu zyczen.
Kolezanka, ktora zreszta zaszla w ciaze, gdy ja juz skonczylam starania a jej mlodsze dziecko ma teraz 1.5 roku, stwierdzila, ze ona w sumie jest szczesliwa i ze szczesciu trzeba pomoc, ze kazdy jest kowalem swojego losu i wiele zalezy ode mnie i mojego nastawienia... No, ale skoro jest mi z tym dobrze, to ona mnie juz nie przekona. Po czym dostalam rodzinne zdjecie z choinka haha.
No coz, pewnie dziewczyna ma racje ale i tak ciesze sie, ze konczy sie sezon skladania zyczen...
Kosztela, wypij dzisiaj lampke szampana... a moze kilka, podkrec muzyke i potancz. Ja tam osobiscie zapominam w tancu o problemach... U mnie licza sie teraz tylko chwile.

-- 31 gru 2017 15:12 --

oooo a skad sie wziela w moim poscie ta choinka...
Jak ja Was Dziewczyny dobrze rozumiem. Też mnie kiedyś szał ogarniał jak wysłuchiwałam tych wszystkich opowieści o dzieciach. I właśnie niedawno zdałam sobie sprawę że nadal nienawidzę tych maślanych rozmów o bejbikach. Po wielu latach adoptowałam dziecko, jestem matką ale tak pragnę drugiego dziecka że czuję dokładnie to co Wy. Tylko przez moment czułam zaspokojenie i ukojenie a teraz znowu żal, rozpacz, wkurzenie... Unikam tych rozmów jak ognia, informacje o ciążach wywołują zazdrość, widok małych dzieci doprowadza do płaczu..
Tak więc w nowym roku życzę Wam i sobie również mniej tych trudnych monentów i więcej zrozumienia i empatii ze strony innych ludzi.

Wysłane z mojego 5080X przy użyciu Tapatalka

_________________
Mama cudnego chłopczyka.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 31 gru 2017 20:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 paź 2014 09:00
Posty: 69
Moja tesciowa oswiadczyla nam w tym roku, ze nie mamy dzieci, bo za malo sie modlimy I ze mamy do nich przyjechac na cale swieta, bo "dzieci nie macie wiec nie macie nic do roboty". Cos we mnie peklo. Wygarnelam Jej wszystko I odmowilam przyjscia na pierwsze swieto, kiedy gromadzi sie cala rodzina meza, zeby nam dopiekac z powodu braku dziecka. Zostalismy we dwoje w domu.Polecam odciac sie od toksycznych ludzi. To byly moje najlepsze swieta ever!!!

-- 31 gru 2017 21:09 --

Dodam jeszcze, ze po swietach rozmawialam z dwoma kolezankami -matkami. Obie planuja rozwod, bo mezowie spili sie w czasie swiat I maja w nosie dzieci I rodzine. Zastanawialy sie jak utrzymaja dzieci ze swoich pensji I alimentow. Az mi bylo glupio im powiedziec, ze ja mega wypoczelam, a moj maz przygotowal cala wigilijna kolacje dla mojej rodziny I spedzilismy ten caly czas razem. Tak wiec dziewczyny jeszcze raz : dziecko nie jest wyznacznikiem szczesliwego zycia.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 278 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group