Wyświetl temat - mam dzieci. więcej już nie będę mieć...

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 03 lut 2015 23:32 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 29 gru 2009 01:00
Posty: 517
Monika1030 pisze:
jak tu wyłączyć mózg jak za każdym razem cały czas się o tym myśli

Też chciałabym wyłączyć mózg w tym temacie...
Monika1030 może adopcja jest rozwiązaniem? :oops:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 04 lut 2015 11:08 
Offline

Rejestracja: 03 lut 2015 13:39
Posty: 5
diar pisze:
Monika1030 pisze:
jak tu wyłączyć mózg jak za każdym razem cały czas się o tym myśli

Też chciałabym wyłączyć mózg w tym temacie...
Monika1030 może adopcja jest rozwiązaniem? :oops:



Nie myślałam jeszcze o tym jestem nadziei tyle że został mi tylko rok później będę miała operację i pani doktor powiedziała że już później mogę nie mieć w ogóle dlatego teraz tak bardzo bym chciała


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 27 kwie 2015 13:27 
Offline

Rejestracja: 23 kwie 2015 10:10
Posty: 14
Monika1030, przeczytalam Twoj post i nie bardzo rozumiem- macie z mezem juz dwojke dzieci wlasnych czy adoptowanych?, piszesz ze chcielibyscie miec z mezem to trtzecie takie wasze wymarzone , dziwne to troche , natomiast wydaje mi sie ze twoj maz nie chce juz dzieci , ja mam prawie 35 lat , staramy a s sumie staralismy sie z mezem o dziecko i po badaniach wyszlo ze mozemy je miec tylko dzieki in vitro, a na to nas nie stac wiec prawdopodobnie nie bede ich miec wogole , a tak wogole to ja nigdy jakos o dziecku nie marzylam a te starania to przeciagalam jak tylko sie da , nie wiem czego sie balam i nadal boje bo nawet jesli podjelibysmy teraz decyzje na tak a propo in vitro, to mialabym mnostwo obaw i oporow , tym bardziej ze in vitro nie daje przeciez 100% szansy powodzenia , nawet nie wiemy ile dokladnie jest plemnikow ktore by sie nadaly bo bylo ich na tyle malo ze badanie nie bylo szczegolowe, no i od jakiegos czasu mam w glowie pytanie tak czy nie - mysle sobie ze jesli mam taki dylemat to czy ja wogole chce mnie dziecko , sama nie wiem co czuje ale jedno wiem , strach to ogromna bariera, pozdrawiam.

_________________
Kamillka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2015 15:45 
Offline
Awatar użytkownika
Moderator

Rejestracja: 21 cze 2010 11:31
Posty: 5184
I ja dołączę do wątku. Po długiej walce mam synusia, straciłam 3 ciążę bo nie wiedziałam że mam insulinoopornosc, która pociągnęła za sobą cukrzycę a tym samym nie mogłam donosic ciąży. W końcu po leczeniu cukrzycy, po schudnieciu ponad 20 kg po przetoczeniu walki samej ze sobą walki fizycznej o ciało o to żeby zgubić te kg zaszłam q ciążę. Ciąża od początku trudna, zagrożona, prawie całą ciążę leżałam ze Strachem w oczach, snily mi się głupoty ze nawet nie chce pisać. A w skończonym 27tc trafiłam na oddział patologii ciąży z zagrożeniem porodu Przedwczesnego moja szyjka była miękka i miała tylko 15 mm fakt udało się utrzymać ciążę ale ten stres tak mnie wykończył psychicznie ze ani myślę o kolejnej ciąży o.kolejnym Dziecku...mam nadzieje ze mnie przygarniecie?

_________________

3 Aniołki :(
Starania od września 2004
PCO
Insulinooporność/cukrzyca typ II - NovoRapid
26.05.13 - :testI: Boże chroń ten Cud [-o<
38dc - 2215 mIU/ml
41dc - 6011 mIU/ml
24.01.2014r godz. 14:50 2830g, 51cm
Igorek

20.02.16 - :testI: Boże chroń ten Cud... [-o<
32dc - 1422mIU/ml
42dc - :love:
12.10.2016r godz. 10:43 3120g, 50cm
Michalinka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 02 gru 2015 21:55 
Offline

Rejestracja: 30 lis 2015 21:31
Posty: 10
Już po pierwszym dziecku, szczególnie po nieprzespanych nocach, powtarzałam uparcie, że to moje ostatnie dziecko. Cóż nie bardzo sprawdziły się moje słowa, bo dziś mam dwoje synów i córeczkę. Dzieciaki są kochane a każdym uśmiechem sprawiają, że zapominamy o trudnościach.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 03 gru 2015 15:19 
Offline
Awatar użytkownika
Moderator

Rejestracja: 08 lis 2004 01:00
Posty: 11591
dziewczyny goraco zachecam do skorzystania z psychologicznych spotkan w InviMedzie. Zblizaja sie swieta, czesto sa one trudnym okresemdla osób będących w trakcie doświadczania i leczenia niepłodności.
Z myślą o tych z Państwa, którzy zastanawiają się jak w miarę możliwości dobrze spędzić ten czas, czekają na święta nie tylko z radością lub nie czują świątecznej atmosfery, a może nawet obawiają się, czy uda im się sprostać konieczności brania udziału w świątecznych spotkaniach służbowych i rodzinnych, zapraszamy na bezpłatne konsultacje indywidualne, dyżury telefoniczne oraz spotkania grupowe z psychologami klinik InviMed.
Konsultacje są miedzy innymi okazją do zastanowienia się:
- jak dobrze przygotować się do rodzinnego spotkania z najbliższymi
- jak radzić sobie z ewentualnymi pytaniami o potomstwo czy etap leczenia,
- jak nie stracić dobrych relacji z bliskimi osobami oczekującymi dziecka lub mającymi małe dzieci,
- jakie mogą być alternatywne sposoby celebrowania świąt,
- jak zadbać o swoje potrzeby, szanując jednocześnie potrzeby osób bliskich.
Zapraszamy do kontaktu również osoby, które towarzyszą w tym procesie swoim bliskim- rodziców, rodziny i przyjaciół, którzy chcieliby wiedzieć więcej o tym, jak najlepiej wspierać w tym okresie ważne dla siebie osoby.

Gdynia:
Anna Witkowska – psycholog zaprasza na spotkania indywidualne dla pacjentów i ich bliskich
16 grudnia 2015 od godziny 16.00 do 19.00 (zapisy co 20 minut)
Aby umówić się na spotkanie należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać maila z dopiskiem „Spotkanie” na adres: invimed@invimed.pl
Konsultacje bezpłatne dla pacjentów kliniki i ich bliskich
Dla pacjentów spoza kliniki odpłatność 50 zł za spotkanie.

Katowice:
Sylwia Blach – psycholog zaprasza na konsultacje telefoniczne dla pacjentów i osób bliskich, także w języku angielskim
17 grudnia 2015, od godziny 19.00 do 22.00
Należy dzwonić pod numer telefonu: 694 470 200
Bez zapisów
Konsultacje bezpłatne dla wszystkich pacjentów i ich bliskich, także spoza InviMed

Poznań:
Agata Juruć – psycholog zaprasza na indywidualne spotkania psychoedukacyjne

14 grudnia 2015 od godziny 16.30 do 20.00
zapisy konieczne
Aby umówić się na spotkanie należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać maila z dopiskiem „Spotkanie” na adres: invimed@invimed.pl
Konsultacje bezpłatne dla wszystkich pacjentów i ich bliskich, także spoza InviMed

Warszawa:
Dorota Gawlikowska – psycholog oraz Wolontariusze Linii pomocy Pacjent dla Pacjenta Stowarzyszenia „Nasz Bocian” zapraszają na wspólne spotkanie wszystkich pacjentów oraz ich bliskich
12 grudnia 2015 w godzinach od 11.00 – do 14.00
Aby wziąć udział w spotkaniu należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać maila na adres:
d-gawlikowska@invimed.pl
Spotkanie jest bezpłatne dla wszystkich pacjentów i ich bliskich, także spoza InviMed.

Wrocław:
Anna Gabryś – psycholog zaprasza na indywidualne spotkania psychoedukacyjne dla pacjentów i ich bliskich
12 grudnia 2015 w godzinach od 9.00 do 13.00
Aby umówić się na spotkanie należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać maila z dopiskiem „Spotkanie” na adres: invimed@invimed.pl
Konsultacje bezpłatne dla wszystkich pacjentów i ich bliskich, także spoza InviMed


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 lut 2016 10:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lis 2006 01:00
Posty: 1456
aniluap cześć przeczytałam przypadkiem Wasz wątek i zwrócił moją uwagę Twój wpis. Chciałbym Ci napisać, może w czymś pomogę. Jestem mamą sześciolatka jedynaka, mam 40 lat, odkąd skończył 2 latka przeszłam 6 programów invitro, 4 wbrew mężowi, bez wsparcia, zrozumienia. Walczylam o rodzeństwo i w najtrudniejszych chwilach ta myśl stawiała mnie do pionu i pozwalała przeć do przodu. Nie udało mi się zostać poraz drugi mamą a moje małżeństwo wisi na włosku. Chciałbym tylko podzielić się z Tobą swoją historią, że niekiedy upór i samotna walka tam, gdzie do tanga potrzeba dwojga mogą spowodować, że nie tylko nic nie zyskasz ale możesz wiele stracić. Pewnie inaczej byłoby, gdyby się udało, ale tego się nigdy nie dowiem.

_________________
od 2006r., M:OAT
od 02.2007 5xIUI:( 07.2008 ICSI:( 07.10.2008 crio:( 30.12.2008 crio i mamy nasz cud, jest SYNEK 03.10.2011 II ICSI 11dpt 40 13dtp 97 19dpt 704 i serduszko nie biło 08.2012 crio beta<1:( 03.2013 amh<0,2, IMSI 12dpt 31, 14dpt 29:( 09.2013 crio:( 11.2013 niespodzianka amh 1:) 07.2014-07.2015 3xIMSI :( IX 2015 amh 2,48 :) 5 lat w walce o rodzeństwo nie udało się


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 29 lut 2016 12:09 
Offline

Rejestracja: 29 lut 2004 01:00
Posty: 230
Lokalizacja: GOP
Cześć dziewczyny.
Wracam na Bociana. A myślałam już, że wszystko poukładane, pozamykane, jest git. Bo w sumie jest, ale...
Moja droga to 4 lata leczenia (4 iui, 1 imsi, maaasa badań, także inwazyjnych, życie z cylku na cykl, no taki niepłodnościowy standard), decyzja o zakończeniu leczenia i rozpoczęciu procedury adopcyjnej i psikus od losu - 4 ciąże biochemiczne, w które zachodziłam ot tak. Dno dna rozpaczy. Wszyscy wtedy krzyczeli "nie poddawaj się, to światełko w tunelu", nawet lekarz podchodził do tego z optymizmem. Nigdy tak nie wyłam jak wtedy. Nie byłam gotowa tracić kolejnych dzieci, ale po jakimś czasie odważyłam się nie stosować antykoncepcji. "Na szczęście" ciąże przestały się zdarzać. Mogłam skupić się na adopcji. No i po 5 latach od rozpoczęcia starań w moim życiu pojawiła się moja córeczka. Największe szczęście.
Rok po adopcji znów poczułam, że jestem w ciąży, kupiłam test, jeden jedyny od ostatniego poronienia. I były tam- dwie kreski, kiedyś wmarzone, potem niewiadomo jakie. Mój mąż jak mu je pokazałam powiedział: "powieszę pranie". Nie żartuję. Potem nawzajem się przekonywaliśmy, że damy radę przejść przez jeszcze jedną stratę. Choć ja czułam, że jeśli jeszcze raz zobaczę niską lub spadającą betę, to się rozpadnę. Ale po 7 latach niepłodności pojawiła się na świecie moja druga córeczka, zdrowa, z ciąży właściwie bezproblemowej. Do dziś tego nie rozumiem :)
W ciąży trafiłam do hematologa (mam mutację mthfr) i od niego usłyszałam, że moja trombofilia najprawdopodobniej odpowiedzialna była za niepłodność, a potem poronienia i że ma to związek z poziomem estrogenów. Im większy poziom estrogenów, tym większa nadkrzepliwość. Ponieważ poziom estrogenów maleje z wiekiem, zmniejsza się też nadkrzepliwość i że bardzo prawdopodone, że teraz nie będę mieć już problemów z płodnością (choć ciąża oczywiście na heparynie). Na do widzenia powiedział "zapraszam w kolejnej ciąży".
No więc od urodzenia drugiej córki używamy prezerwatyw. Tak tak, początkowo mogłam sobie mówić, że to po cesarce. Ale mija rok i mi w głowie się poprzewracało. Wracają myśli o kolejnej ciąży, bo skoro to możliwe...
Mąż mówi nie. Bo dwoje dzieci mu wstarcza, bo finanse, bo mieszkanie, bo boi się, że znów się nakręcę jeśli się nie uda, a on nie chce już mnie widzieć w depresji (bo przecież wcale nie jest powiedziane, że lekarz miał rację i że cud zdarzyłby się jeszcze raz, ja jednak wiem, że wtedy odpuszczenie byłoby dla mnie bułką z masłem), bo nie wyobraża sobie kolejnego poronienia, bo dużo pracuje i ma mało czasu nawet dla tej dwójki. Wszstkie te arumenty są supersensowne i przemawiają do mnie, więc nie cisnę, nie drążę, nie nalegam.
Ale pojawia się temat do przepracowania. Podarowana być może od losu płodność, której tyle lat nie było, a z której muszę zrezygnować, choć coś w środku krzyczy.
Wkurzam się na siebie, bo przez lata walczyłam o choć jedno dziecko, po biologicznym przeżyłam żałobę, przepłakałam. Teraz mam dwoje, z czego jedno cudem urodziłam, jestem szczęśliwa, naprawdę, non stop się uśmiecham, choć czasem padam ze zmęczenia :)
Spełniły się WSZYSTKIE moje marzenia, nie chcę, żebyście odebrały mój post jako marudzenie, bo tak nie jest. Po prostu czasem, gdy patrzę na moje dziewczyny, myślę sobie, że byłoby super z jeszcze jednym maluchem. Chciałabym jeszcze raz spróbować. Ale nie spróbuję, bo przebijanie prezerwatyw nie wchodzi w grę ;)

P.s. proszę nie piszcie, że to brak pokory i że powinnam docenić, co mam, bo doceniam, sama czasem jestem na siebie zła za myśli o trzecim.

-- 29.02.2016, 11:10 --

Miniula jeśli dobrze myślę, to kiedyś dawno nasze drogi na Bocianie już się przecięły :) Gratuluję synka!!!!

_________________
starania od 04.2008 (mutacja MTHFR, MAR-test 40%, 4 cb)
2013:dzięki adopcji zostałam mamą
2015:urodziła się moja druga córeczka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 07 mar 2016 11:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 kwie 2012 19:38
Posty: 732
Ignis, taak, to było jakiś czas temu ;-) dziękuję za gratulacje :caluje
I wzajemnie, gratuluję dwójeczki.
A Twoje pragnienia kolejnego dziecka rozumiem doskonale.
Mój synek jakimś cudem jest z nami.
Wychowuję w sumie 3 dzieci (dwójka męża przez ponad pół roku w sumie jest z nami).
Ale tak strasznie chciałabym mieć jeszcze jedno...
Chciałabym żeby mój synek miał brata, a najlepiej siostrę, tak na stałe, codziennie, nie tylko przez część miesiąca.
Zwłaszcza kiedy widzę jak on strasznie tęskni za przyrodnim rodzeństwem serce i pęka :(
Czasami ogarnia mnie tak przemożna tęsknota za tym czasem z pieluchami, smoczkami, butelkami... Jak widzę takie maluszki aż mnie skręca z tęsknoty i żalu, że już nie będzie mi to dane :(
No cóż...
Pozdrawiam Ignis , dużo szczęścia życzę :flowers:

_________________
Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
Miniek już Miniulowy :love:
Nela81 :bigok:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 16 mar 2016 17:12 
Offline

Rejestracja: 29 lut 2004 01:00
Posty: 230
Lokalizacja: GOP
Mam nadzieję, że kiedyś przestanę czuć tę tęsknotę i uznam, że tak jest lepiej.
Moja młodsza właśnie wychodzi z okresu niemowlęcego, taka się robi "dorosła". Widzę, że mi trudniej się pożegnać ze smoczkami i butelkami niż jej. Bo wiem, że to ostatnie smoczki i butelki...

Miniula dużo szczęścia i dla Was! :caluje

_________________
starania od 04.2008 (mutacja MTHFR, MAR-test 40%, 4 cb)
2013:dzięki adopcji zostałam mamą
2015:urodziła się moja druga córeczka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 08 kwie 2016 22:39 
Offline
Awatar użytkownika
Dokarmiam bociana ;)
Moderator

Rejestracja: 14 wrz 2012 21:42
Posty: 8901
Kochane Bocianowki :love:
Kwiecień to najgorętszy okres składania zeznań podatkowych, dlatego po raz kolejny prosimy Was, abyście pamiętali o nas podczas wypełniania swoich PITów.
Pamiętajcie - przekazanie 1% nic nie kosztuje i nie zwiększa Waszego podatku, oznacza jedynie że 99% podatku trafia do skarbu państwa, a 1% wspomoże Naszego Bociana. To przywilej, więc nie zapomnijcie z niego skorzystać! Dzięki Waszej decyzji możemy działać i rozszerzać zakres naszej działalności. A do zrobienia jest baaardzo wiele!
Dzięki Wasze pomocy utrzymujemy forum, przeprowadzamy liczne kampanie społeczne, monitorujemy sytuacje niepłodnych w Polsce, a kiedy tylko jest potrzeba - na bieżąco reagujemy.
Potrzeb jest wiele a nasze głowy są pełne pomysłów - żeby je zrealizować potrzebujemy Waszej pomocy!
Przekazanie 1% jest wyjątkowo łatwe - wystarczy w zeznaniu podatkowym w odpowiednich rubrykach wpisać nazwę: Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian" oraz numer KRS 0000133538

_________________
2 IVF, 6 transferów
Aniołek 8tc [*] :cry2:
Aniołki Zosia i Maciuś 21tc [*][*] :cry2:
13.11.2015 - crio - 11 dpt :testI: 12 dpt->bHCG 148,2 -> 33dpt :love:
25.07.2016 przyszło na świat nasze Szczęście :love:

Piotruś


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2016 22:49 
Offline

Rejestracja: 22 sty 2013 19:21
Posty: 4
Dziewczyny, pozwólcie, że i ja się wyżalę, bo sama ze sobą nie daję sobie już rady. Tytuł tego forum brzmi dla mnie strasznie, jak wyrok, ale w głębi duszy wiem, że i mnie dotyczy, chociaż tego nie chcę...
Parę lat temu Bocian był dla mnie wsparciem, gdy walczyłam o moje pierwsze dziecko. Niepłodność męża, potem kilkukrotne IUI, ale w końcu udało się i mam największy skarb jaki mogłam dostać od życia - moją córkę. Po dwóch latach od jej narodzin, zaczęliśmy starać się o drugie dziecko. Po kilku IUI udało nam się - ujrzałam dwie kreski na teście. Radość była jednak krótkotrwała, bo poroniłam... Potem dalej walczyliśmy, ale już żadna z podjętych kilkunastu prób IUI nie przyniosła efektu, mimo mojego dobrego zdrowia. Coś po prostu nie chciało "zagrać". W efekcie zadłużyliśmy się tylko... W międzyczasie popadałam w coraz większą depresję, którą potęgował ból niepowodzeń, strach i presja przed upływającym czasem. Po prostu przez brak pieniędzy musieliśmy zaprzestać kolejnych prób IUI. Myślałam, że jakoś się pogodzę z myślą, że już nie będę mieć więcej dzieci, ale mimo upływu długiego czasu to wciąż mnie boli, wciąż cierpię i nie ma dnia abym o tym nie myślała... Tak bardzo pragnę drugiego dziecka, a nie mamy pieniędzy na IUI... Do tego straciłam pracę, a czas leci nieubłagalnie... Teraz dobiegam już 41 lat i wiem, że to już ostateczny moment w moim życiu na potomstwo, wiem, że już nie będę mogła walczyć za 3 czy 5 lat... To koniec. Do tego mam wyrzuty sumienia, że zamiast skupić się na mojej wspaniałej córeczce, zatracam się w smutku i bólu...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 29 kwie 2016 12:02 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 29 gru 2009 01:00
Posty: 517
Akade wiem dokładnie co czujesz...mam tak samo. Nie ma dnia bym nie myślała o drugim dziecku. Pragnienie jest tak silne, że nie sposób go niczym zagłuszyć. Do tego wyrzuty sumienia że moje dziecko nie będzie miało rodzeństwa.

_________________
Mama cudnego chłopczyka.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 30 kwie 2016 09:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lis 2006 01:00
Posty: 1456
akade diar i ja mam w sercu podobne uczucia i też dobiegam do 41 lat, podobnie zaczęłam walkę o rodzeństwo, gdy Synuś skończył 2 latka, czyli 5 lat temu. Też pierwsza próba ICSI z rosącą będą i poronienie. Potem kilka kolejnych podejść. Coraz większy ból coraz więcej czarnych myśli wielkie wyrzuty sumienia z powodu zaniedbywania uczuć synka i tak również mam do dziś. Na początku tego roku prawie obilismy się z mężem o rozwód, żal strach mętlik w głowie.. Próbuję się zaprzyjaźnić z tymi uczuciami, bo sądzę że inaczej już nie będzie. Choć zgłosiłam się do psychologa, chcę wierzyć że to pomoże mi posklejac zranioną duszę, ale i tak nie da mi rodzeństwa. Wiem, że muszę z tym żyć i najważniejsze jest, że mam dla Kogo, tylko nie wiem jak temu komuś wytłumaczyć, że nie będzie nigdy miał malutkiego braciszka o którego prosi mnie co i rusz. Wtedy serce mi pęka i chyba wolałabym żeby mnie nie było, bo wciąż nie potrafię się dla Niego z tym w sobie zmierzyć :(

_________________
od 2006r., M:OAT
od 02.2007 5xIUI:( 07.2008 ICSI:( 07.10.2008 crio:( 30.12.2008 crio i mamy nasz cud, jest SYNEK 03.10.2011 II ICSI 11dpt 40 13dtp 97 19dpt 704 i serduszko nie biło 08.2012 crio beta<1:( 03.2013 amh<0,2, IMSI 12dpt 31, 14dpt 29:( 09.2013 crio:( 11.2013 niespodzianka amh 1:) 07.2014-07.2015 3xIMSI :( IX 2015 amh 2,48 :) 5 lat w walce o rodzeństwo nie udało się


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 01 maja 2016 21:25 
Offline

Rejestracja: 01 maja 2016 21:17
Posty: 3
wiem dziewczyny że ciężko jest się z tym pogodzić...ja z kolei nie mogę już od dłuższego czasu zajść w ciążę, a nie wyobrażam sobie zycia bez chociaż jednego dzieciaczka...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group