Wyświetl temat - Świadoma bezdzietność - rozważam taką opcję

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1033 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 64, 65, 66, 67, 68, 69  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 10 kwie 2016 11:19 
Offline

Rejestracja: 07 kwie 2016 09:11
Posty: 5
Dzięki za wsparcie :) Myślałam o KD, ale chyba ciężko by mi się było pogodzić z tym, że dziecko by nie było biologicznie moje. Jestem z wykształcenia biologiem i interesuję sie genetyką, może dlatego. Zresztą mój partner raczej się nie zgodzi, mimo, że dziecko byłoby jego. Na razie musimy ochłonąć i odpocząć. Weźmiemy 2 koty i może zapełnią pustkę. Może kiedyś przyjdzie decyzja o KD, jest jeszcze trochę czasu.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 kwie 2016 13:50 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00
Posty: 10084
gekrepten pisze:
Będę wszystkim młodyszym koleżankom mowić o mozliwości zamrożenia jajeczek, bo sama bym tak zrobiła, gdybym wtedy wiedziala tyle, co teraz.


ja pozostaję bardzo sceptyczna wobec mrożenia jajeczek na później, ponieważ to jest najczęsciej obietnica bez pokrycia, której ceną jest uśpienie czujności niestety. Skuteczność in vitro z zamrożonych komórek jajowych nie jest wysoka, a w przypadku, w którym stają się one naszym jedynym "depozytem życia" obudzenie przyjdzie w momencie, w którym okaże się, że ciąży z nich nie ma, ale nie ma też alternatywy, bo rezerwa jajnikowa już nie istnieje. I wtedy będzie nie tylko rozczarowanie, ale też panika z powodu ślepej uliczki.
Nie jest przypadkiem, że w mrożenie jajeczek idą takie giganty jak google, które namawiają swoje pracownice do bankowania komórek jajowych, w domyśle: oddaj naszej firmie czas swojej największej produktywności życiowej, matką zawsze zdążysz zostać.
Nie, nieprawda. Najczęściej nie zdążę zostać matką, bo mam na to niskie szanse przy zabankowanych komórkach, więc finalnie większosć takich kobiet zostanie z myślą "super, oddałam swoje młode lata na karierę, do czego namawiał mnie mój pracodawca i wspierała go w tym medycyna, a teraz mam 45 lat, nie będę mieć nigdy dzieci i mam w d..e to, że stos moich dyplomów i umiejętności zawodowych wynosi metr. Dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że to może pójść zupełnie nie tak?".
Moim zdaniem uczciwy komunikat powinien brzmieć tak:

"jeśli chcesz być matką i w perspektywie życia nie wyobrażasz sobie innego scenariusza, to zostań nią TERAZ. Rodzicielstwo to nie jest taki task życiowy, który wymaga uporządkowania wszystkich innych dziedzin i dopiero wtedy można o tym zacząć myśleć. Zdobywamy kolejne zawodowe szlify z dzieckiem pod pachą, kupujemy samochód z dzieckiem pod pachą, kształcimy się z dzieckiem pod pachą, rodzicielstwo może się dziać równocześnie i nie wymaga zakończenia pozostałych etapów życiowych, aby mogło się wydarzyć"

cała ta historia z odkładaniem rodzicielstwa na potem jest w dużej mierze pokłosiem uczenia ludzi, że jest to coś niezwykle trudnego i odpowiedzialnego, za co nie powinni się brać laicy. I tak czekamy kolejne dekady wciąż czując się laikami. Prawda jest taka, że laikiem się będzie dopóki się nie zostanie rodzicem, a wtedy też człowiek będzie czuć bezradność, uważać się za ignoranta i tak dalej, ale własnie to jest częścią rodzicielstwa. Rodzic to nie jest kompetentny heros, to jest człowiek goniący często w piętkę, mający kupę wątpliwości i one się wcale nie kończą w momencie porodu albo adopcji. Trzeba to wziąć na klatę i wtedy wiele spraw się upraszcza, bo nie musimy się sprawdzać ani przeskakiwać kolejnych poprzeczek, możemy być omylni i mimo to być rodzicami.


co do adopcji prenatalnej- to jest trudne zagadnienie, niemniej jeśli chciałabyś mu się poprzyglądać i sprawdzić, czy zmienia Ci się nastawienie (lub wręcz przeciwnie: upewnić się, że ta sciezka nie wchodzi w grę) polecam Ci teksty ze strony powiedziec i rozmawiać (www.powiedziecirozmawiac.pl), a zwłaszcza poradniki dla rodziców, które od praktycznej strony pokazują, czym jest adopcja prenatalna i jak się później sprawdza w życiu rodzin.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 kwie 2016 22:41 
Offline

Rejestracja: 07 kwie 2016 09:11
Posty: 5
W moim przypadku i pewnie w wielu innych nie było odwlekania z powodu 'kariery' ani strachu przed macierzyństwem, tylko po prostu nie moglam znaleźć odpowiedniej osoby. Przez dlugi czas bylam z kims, kto dziecka nie chciał mieć (ciągle mówił, ze jeszcze nie teraz), potem dlugo sama, a poznałam mojego obecnego 4 lata temu.
Dziękuję bardzo za link - poczytamy i rozważymy wszystkie możliwości :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 kwie 2016 23:49 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00
Posty: 10084
gekrepten pisze:
W moim przypadku i pewnie w wielu innych nie było odwlekania z powodu 'kariery' ani strachu przed macierzyństwem, tylko po prostu nie moglam znaleźć odpowiedniej osoby. Przez dlugi czas bylam z kims, kto dziecka nie chciał mieć (ciągle mówił, ze jeszcze nie teraz), potem dlugo sama, a poznałam mojego obecnego 4 lata temu.


tzn, to co napisalam wyżej było ogólne, nie odnosiło się w żaden sposób do Twojej konkretnej sytuacji, chodziło mi jedynie o proponowanie koleżankom opcji mrożenia komórek. Zdaję sobie sprawę, że wiele późnych rodzicielstw wynika dokladnie z tego, że nie mamy partnera/rki albo nie mamy sensownego partnera/rki :) Jeśli szczęsliwie mamy to lepiej zachodzić w ciążę niż mrozić, to chciałam przekazać. A jak nie mamy to można mrożenie rozważyć, tyle ze ze swiadomością, że to nie jest niestety gwarancją na nic, więc żeby mieć cały czas przytomność istniejącego ryzyka.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 14 kwie 2016 14:40 
Awatar użytkownika
Witam was dziewczyny po dłuższej przerwie. Nasze planybudowy domu nadal aktualne, właśnie kończymy pakowanie i wyprowadzamy się z naszego mieszkania w sobotę, pókico na wynajem (pokój z kuchnią). Mamy na oku parę działek, projekt domu wybrany..... Ale ja w sumienie o tym. Cały czas przyzwyczajam się do życia bez dzieci, planuję naszą przyszłość w dwójkę (+pies mops). Jakoś daję radę, staram się żyć tym co jest i cieszyć się z tego co mam. W święta młodszy brat męża oznajmił, że zostanie ojcem oczywiście standardowo bez problemów piękna wpadówa. Cieszyłam się razem z nim bo nie miał on szcześliwego poprzedniego związku, życie też go nie oszczędzało. Wczoraj dowiedziałam się, że dziecka jednak nie będzie. Po prostu załamałam się- jakieś fatum nad naszą rodziną zawisło. My nie mamy dzieci,starszy brat męża też miał zostać ojcem kilka razy (za każdym razem jego dziewczyna poroniła) i teraz młodszy.... Obaj mają partnerki już posiadające własne dzieci. To jest jakiś koszmar. Bardzo to przeżyłam.....


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 20 kwie 2016 12:49 
Offline

Rejestracja: 16 lut 2015 23:28
Posty: 31
Asikczek, jestem pod wrazeniem jak szybko realizujecie wasze plany. Powodzenia. O ile sa checi i srodki to trzeba dzialac. No i milo jest, gdy w koncu ma sie na cos wplyw a starania przyniosa efekty w postaci nowego i ladnego domu.
Troche ci zazdroszcze, bo u mnie jest teraz straszna stagnacja, szukam pracy i nie najlepiej dogaduje sie mezem...
No nic musze byc cierpliwa. Tak jak ty planuje dom i kilka zwierzakow najlepiej ze schroniska.
Nie dziwie sie, ze przezylas utrate ciazy w rodzinie. To bardzo, bardzo przykre.

Bloo, to oczywiscie racja, ze statystycznie szanse na ciaze sa wieksze, gdy jest sie mlodym. Teraz to wiem, nie wiedzialam gdy bylam przed 30... Do glowy mi nie przyszlo, ze wiek ma znaczenie. Wlasciwie to do dzisiaj nie wiem, czy to wlasnie ze wzgledu na moje 36+ nie udalo mi sie zajsc w ciaze. Zreszta dookola widze duzo 40 letnich kobiet, ktore bez problemu zachodza w ciaze i rodza zdrowe dzieci, no ale jednak statystyki pewnie nie klamia.
Moze to ja zylam w blogiej nieswiadomosci, ale naprawde nie slyszalam o czyms takim jak pogorszenie jakosci pecherzykow, nasienia itd. Gdy bylam naprawde mloda nie bylo dostepu do internetu, czy dyskusji w mediach o IVF... Nigdy tez nie mialam problemow z miesiaczka, hormonami a od lekarzy slyszalam, ze wszystko jest super. Zreszta wszyscy w rodzinie i znajomi mieli dzieci bez problemow (chyba, bo o tym sie nie rozmawialo), wiec naiwnie myslalam, ze to pewniak i ze wystarczy tylko chciec.
Faktycznie gdybym wiedziala, to co wiem teraz, to rzeczywiscie wczesniej podjelabym temat zalozenia rodziny. Ciagle nie byloby gwarancji, ale statystycznie wieksza szansa...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2016 10:25 
Offline

Rejestracja: 23 wrz 2013 14:09
Posty: 23
Hej dziewczyny.
Dzisiaj mam kryzys. Wczoraj pokątnie dowiedziałam się, że koleżanka jest w zaawansowanej ciąży. Najgorsze właśnie, że nie od niej. Kilka miesięcy temu miałyśmy spotkać się na kawie i dalej do spotkania nie doszło. Mam wrażenie, że po prostu nie chciała mi mówić o ciąży, więc mnie unikała :roll:
Tak sobie z mężem pomyśleliśmy, że powinniśmy zrobić w swoim życiu coś nietypowego, coś na co nie mogą sobie pozwolić pary mające dzieci. Wszyscy układają życie według schematu, w który nam nie jest dane wejść, więc może tak zaszaleć? Też macie takie myśli? Obecnie zaczęliśmy rozważać co by było gdybyśmy sprzedali mieszkanie, kupili jacht i popłynęli w podróż dookoła świata, bez ustalania terminu powrotu. Pomysł szalony, ale chyba sam fakt, że możemy to zrobić i planowanie takiej podróży dodaje chęci do życia (już oglądaliśmy jachty, patrzyliśmy skąd dokąd można przepłynąć). Wy też macie jakieś swoje szalone pomysły tylko dla niedzieciatych? A może już je realizujecie?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2016 10:37 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00
Posty: 10084
pomysł z jachtem i podróżą dookoła swiata jest super. Właśnie wczoraj czytałam tekst o rodzinie z dwójką dzieci, która zrealizowała taki plan, więc też teoretycznie można, ale ojezusie, ile załatwiania, ile użerania się ze szkołami, nauczaniem indywidualnym... i jak koszty rosną 8)
Jeśli myślisz o tym na serio to podrzucę Ci coś fajnego:

https://www.trustedhousesitters.com/

to jest stronka dla ludzi szukających możliwości wyjazdu gdzieś daleko za cenę opieki nad cudzym domem, najczęściej też zwierzakami. Czytałam o polskiej parze, która w ten sposób zadekowała się na Hawajach, mieli pod opieką dwa labradory i jakiś inwentarz, musieli też sprzątać oczywiście dom, ale cała reszta to drinki z palemką i zwiedzanie wysp :)
Bardzo fajna opcja dla kogoś, kto chce zrobić coś szalonego i kto logistycznie może sobie na to pozwolić, a więc bezdzietne pary są preferowane, co zresztą na ogół jest zaznaczane w ogłoszeniach- dzieci niet! :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2016 17:46 
Offline

Rejestracja: 23 wrz 2013 14:09
Posty: 23
Świetna stronka bloo. Dzięki :-D


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 kwie 2016 21:18 
Offline

Rejestracja: 16 lut 2015 23:28
Posty: 31
Faktycznie fajna strona i ciekawy pomysl, zwlaszcza, ze sama planuje miec zwierzaki.
Keramika, swietny pomysl z tym jachtem i podrozami.
Naszym szalonym pomyslem jest powrot do kraju i duuuzo wczesniejsze przejscie w stan zawodowego spoczynku ;). Marze o powolnych porankach, zwierzakach na ktore nigdy nie bylo czasu, spacerach w srodku dnia i robieniu rzeczy, ktore sprawiaja nam przyjemnosc :-D


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 30 kwie 2016 20:02 
Offline

Rejestracja: 23 wrz 2013 14:09
Posty: 23
My rok temu przeprowadziliśmy się z dużego miasta do rodzinnego miasteczka, sprzedaliśmy mieszkanie, mąż rzucił pracę, w której przesiadywał całe dnie. Wszyscy stukali nam palcem w głowę, pytali co tam będziemy robić, gdzie pracować. To była dobra decyzja, teraz mamy więcej czasu, żeby realizować swoje pasje, spotykać się z rodziną, którą mamy na miejscu. Pracujemy w domu, więc czasem praktykujemy powolne poranki ;) Piatek powrót do kraju, to poważna decyzja, ale na pewno warto wprowadzić Wasz plan w życie :D


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 maja 2016 16:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sty 2007 01:00
Posty: 497
cześć dziewczyny, kiedyś tu pisalam:) kiedyś.... tak naprawdę szukam korzeń i tak sobie myślę, że czasmi podczytuje to forum więc jeżeli tu wejdziesz to ..............., trochę tęskniłam i dużo sie wydarzyło............, czekam na Ciebie

-- 10.05.2016, 16:03 --

keramika tak szybciutko przeczytałam, pomysł rewelacja jestem ciekawa jak z odwagą - wydaje mi sie że trzeba mieć megaaaaaa ale rezultat może być bardzo ciekawy. Przypomina trochę moje szalone pomysły, też takie mam:)

-- 10.05.2016, 17:06 --

Tak jak za "moich czasów" to forum nie jest często odwiedzane - a szkoda, kiedyś bardzo mi pomogło uporać się ze swoją bezdzietnością, to dziwne ale po dwóch latach kiedy zaczynam stukać literki na klawiaturze już wiem że bezdzietność nie jest przerażająca w mniejszym lub większym stopniu "uporałam" się z nią. Oczywiście na początku była "walka" o dziecko itd. Wiem tylko już ze swojego doświadczenia, że na tej drodze którą trzeba pokonać do znalezienia równowagi bardzo ważni są ludzie których spotykamy. Miałam szczęście do różnych, niektórzy bardzo mnie skrzywdzili, byli też tacy co pomogli ale akurat u mnie było ich zdecydowanie mniej. Życzę wszystkim dobrych ludzi wokół,(bezinteresownych, dobrych, życzliwych, szczerych itd.) bo to naprawdę bardzo ważne:)

-- 10.05.2016, 17:08 --

korzeń - wracaj, potrzebuję cię:)))))))

_________________
może kiedyś..........


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 12 maja 2016 10:49 
Offline

Rejestracja: 23 wrz 2013 14:09
Posty: 23
edyta444 fajnie, że napisałaś. Jako "uporana z bezdzietnością" na pewno możesz wnieść tutaj dużo pozytywnych emocji i dodać otuchy, bo tej tutaj szczególnie potrzeba. Napiszesz coś więcej o swoim życiu? Z biegiem czasu zmniejszają się obawy, przestajesz o nich myśleć, czy wręcz przeciwnie, narastają? Mam na myśli obawy dot np samotnej starości. I czy w pewnym momencie przychodzi żal, że coś Cię w życiu ominęło, czy może przechodzi? Co z wyrzutami do samej siebie, że może można było jeszcze raz spróbować, bardziej się postarać, mocniej przyłożyć? Czy z tym wszystkim w ogóle jakoś da się pogodzić, czy już zawsze kołacze z tyłu głowy? Szczerze mówiąc wchodząc pierwszy raz na to forum miałam nadzieję znaleźć tutaj odpowiedzi na te pytania...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 13 maja 2016 14:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sty 2007 01:00
Posty: 497
keramika znajdziesz odpowiedź na wszystkie te pytania, ale nie na forum.......:), życie da Ci odpowiedź. Zrobiłaś wszystko a ciągłe zadawanie sobie tych pytań nie ma sensu. Bardzo wiele razy było to tutaj podkreślane, każda z nas jest inna i każda będzie zupełnie inaczej przeżywała czy też godziła się z bezdzietnością.
Starość - kochana a jaką gwarancje dają Ci dzieci, że będzie inna - lepsza, gorsza, mnie odczuwalna. Nie myśl o starości, żyjesz tu i teraz a ciągłe rozmyślanie nic nie zmieni. Może inaczej, czas jest nieubłagalny nie stoi w miejscu więc i Ty też nie stój, nie czekaj i nie szukaj odpowiedzi - bo ich nie znajdziesz, a jak będziesz stara lepiej wspominać to co dobre w życiu, nieprzewidywalne, ekscytujące, miłe, śmieszne - codziennie w swoim życiu będziesz dokonywać wyborów, olbrzymią sztuką jest żyć z ich konsekwencjami i niczego nieżałować. Brak dzieci to nie koniec świata, przeciwnie to branie, branie, branie z życia pełnymi garściami,to też dawanie i dzielenie sie swoim szczęściem, jeszcze raz to podkreślę szczęściem, to uśmiechanie się nawet sama do siebie, to podniesienie głowy i z wielką satysfakcją powiedzenie samej sobie: nie mam dzieci ale jestem cudowną, mądrą, wartościową,wspaniałą, śliczną i szczęśliwą kobietą i MOGĘ a NAWET CHCĘ WSZYSTKO - niezadręczaj się pytaniami bo to jakiś "sadomachizm".

-- 13.05.2016, 23:04 --

I dodam coś jeszcze, bezdzietność nauczyła mnie przestania przejmowania się opinią "innych" ludzi, nie interesuje mnie, co ktoś sobie pomyśli o mnie....... żyje inaczej, intensywniej? - nie, jestem dla siebie i dla innych, a macierzyństwo to etap przejściowy albo jest albo go nie ma. Jeżeli nie będzie on obecny w moim życiu to nie oznacza że jest ono złe. Jest inne niż u większości, ale ja widzę w tym wyjątkowość i niepowtarzalność. I właśnie taka jestem.........., wyjątkowa, niepowtarzalna i to jest mój sukces? - banalne słowo, ale myślę sobie że to prawda:)

_________________
może kiedyś..........


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 15 maja 2016 21:37 
Offline

Rejestracja: 23 wrz 2013 14:09
Posty: 23
edyta444 w 100% zgadzam się z tym, co napisałaś. Czułam, że wniesiesz tu dużo pozytywnego myślenia :słonko: Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1033 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 64, 65, 66, 67, 68, 69  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group