Wyświetl temat - Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie - walczymy.

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 18 cze 2019 13:19 
Offline

Rejestracja: 18 cze 2019 12:32
Posty: 1
Cześć wszystkim,

W końcu odważyłam się założyć tu konto, aby opisać naszą historię.
Jesteśmy z Mężem ponad 10 lat razem, 5 lat po ślubie, oboje po 30. O dziecko staramy się od ponad 5 lat. Można zapytać, dlaczego tak długo? Otóż, najpierw najważniejsze dla nas było, aby skończyć szkołę/studia, znaleźć pracę i z jako takim bagażem i pieniężnym, i mieszkaniowym, zacząć myśleć na poważnie o dziecku. Po pierwszym roku starań nawet nie pomyślałam, że coś jest nie tak, ale minęły 2, potem 3 lata i zaczęłam myśleć..... "hmmm, w sumie nigdy się nie zabezpieczaliśmy, dlaczego nie wpadliśmy do tej pory? Każda NORMALNA para już dawno by zaszła, co jest nie tak??!!" Oczywiście wszystko zostało zrzucone na karb mojej niedoczynności - "To na pewno to!" oraz tego, że nie ma opcji, aby ktoś mnie uznał za anorektyczkę... Owszem, do najszczuplejszych nie należę, ale bez przesady.... Nie mniej jednak od lekarzy ciągle słyszałam to samo: "Schudnąć trzeba!", "Jak się tego pieszczocha Pani pozbędzie, to ciąża murowana".... no i się pozbyłam... schudłam ponad 12 kg, BMI idealne, nic tylko się starać. Oczywiście wynik łatwy do przewidzenia, ciąży jak nie było, tak nie było.... Mąż zrobił (w końcu) wyniki i okazało się, że niestety mamy 1% sprawnej armii (ale to na pewno wina mojej tarczycy i lekkiej nadwagi....) załamaliśmy się kompletnie. Ale.... ale! Chwileczkę, 1% z kilkudziesięciu milionów to i tak całkiem dużo prawda? .... ciąża powinna być, tylko dlaczego jej nie ma? Stwierdziliśmy, że poczekamy troszkę jeszcze (jakby ponad 4 lata, to było za mało czekania, no ale kończyliśmy remont i już, lada chwila mieliśmy się przeprowadzić do naszego mieszkania - co nastąpiło w październiku 2018) W listopadzie dowiedzieliśmy się, że nasi bliscy przyjaciele zaciążyli za 2-3 podejściem naturalnym, nie powiem, że się nie ucieszyłam, byłam zachwycona....do momentu kiedy moja "przyjaciółka" zaczęła PRZEPRASZAĆ mnie za swoją ciążę i tłumaczyć się - "Mój miał po prostu ochotę na inny koniec :-D" , dodając że nam też KIEDYŚ się uda.... Stwierdziłam, że nie bardzo wiedziała jak zareagować, bo wiedziała że my staramy się od 5 lat, dlatego zaczęła gadać takie bzdety. Na spokojnie przemilczę to i skupię się na sobie...Oczywiście w drodze powrotnej nie obyło się bez łez i wyrzutów, że mam dość, że chcę dziecka, teraz, już, natychmiast!!!! Zaczęliśmy szukać pomocy i okazało się, że w sąsiednim mieście istnieje szpital leczenia niepłodności, wystarczy tylko zadzwonić, zarejestrować się i pojechać. Tak też zrobiliśmy. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że na wizytę trzeba będzie poczekać, bo to wszystko rusza dopiero w przyszłym roku, ale udało się nam umówić na wizytę w styczniu. Na pierwszej wizycie od Pani ginekolog usłyszałam to samo, że trzeba schudnąć to ciąża przyjdzie. Na moje pytanie, dlaczego w takim razie sporo ode mnie większe Panie bez problemu zachodzą, nie potrafiła mi odpowiedzieć. Po zebraniu wywiadu i pobieżnym badaniu, zostaliśmy odesłani do innego gabinetu, bo nuż widelec uda się zrobić od razu dodatkowe badania (drożność jajowodów). Byłam totalnie przerażona... usłyszałam, że niektóre kobiety mdleją na tym zabiegu, bo to tak boli, no ale nic to, trzeba przecierpieć, bo może tutaj jest problem - poznanie problemu to tak na prawdę połowa sukcesu - bo wiesz z czym walczysz. Okazało się, że to nie to, że problem musi leżeć gdzieś indziej. Zabieg sam w sobie wspominam najgorzej, musieli mi robić dziurę nożyczkami, bo cewnik nie chciał wejść, ból straszny.... po zabiegu dostaliśmy z Mężem skierowania na dodatkowe badania, w tym nasienia, i musieliśmy czekać na następną wizytę. Badania zrobiliśmy w ekspresowym tempie, okazało się, że Mąż nie ma wcale złych wyników, pomijając 1%, ilościowo jest super, ciąża powinna być, ale skoro nadal nie ma, to znaczy, że raczej sami jej nie spowodujemy. Potrzebujemy pomocy. Decyzja - inseminacja, diagnoza - niepłodność idiopatyczna. Kilka dni po drugiej wizycie, jeszcze przed inseminacją, wpadli do nas "przyjaciele" Ci sami, którzy pochwalili się dobrymi wieściami kilka miesięcy wcześniej i od słowa do słowa zaczęli opowiadać, jakie to problemy mają z ciążą, bo "wózek trzeba kupić (od znajomego za połowę ceny, ale kilku rzeczy nie dał, więc musieli się upomnieć), bo ubranka dla dziecka, przecież to tyle kosztuje!!!! A co tam u Was??" W końcu od "przyjaciółki" usłyszałam upragnione zapytanie, zaczęłam opowiadać - "a wiesz, byłam ostatnio w szpitalu na zabiegu" miałam nadzieję, na reakcję typu "ojej,a co się stało" albo chociaż "co się stało" lub inną jakąkolwiek, sugerującą, że przejmuje się stanem zdrowia "przyjaciółki, siostry niemalże" (żeby nie było, do tamtego momentu pytałam o dziecko, jak się czuje, czy chłopak czy dziewczynka i inne takie) Wiecie co usłyszałam? ..... "No bo ten wózek, to myśmy kupili miesiąc temu, a do tej pory nie dał nam nosidełka do niego".... Usiadłam z wrażenia i przestałam się udzielać. Jak można olać w taki sposób osobę, którą nazywa się przyjacielem??? Kilka chwil później poszli sobie i mogłam w końcu dać upust emocjom. Całe szczęście Bóg obdarował mnie koleżanką, która dała nam/mi tyle wsparcia, że do końca życia się jej nie odpłacę, a tamta znajomość wylądowała w koszu. Skoro ktoś nie chce ze mną być, kiedy życie zaczyna mi się walić, to nie chcę go w swoim życiu wcale.
No dobra, kończąc już - obecnie jesteśmy po drugiej, nieudanej inseminacji - załamałam się - Mąż staje na głowie, aby mi pomóc :love:
Teraz robimy przerwę niecałe 2 miesiące i w sierpniu wracamy do zabiegów - załapaliśmy się na dofinansowanie 3- ch zabiegów. W planach mamy zrobić 6 a potem, jeśli nadal się nie uda idziemy na in itro - ale to dopiero po nowym roku.

Dziękuję za uwagę, że mogłam się gdzieś wygadać, trzymam za Was kciuki i proszę potrzymajcie choć jednego za nas :) Buziaki :caluje


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group