Wyświetl temat - powikłania przy in vitro

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 kwie 2008 15:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 wrz 2007 00:00
Posty: 510
Lokalizacja: Francja
Witam przeczytalam wasz caly wateczek i tez napisze co sie dzialo sie ze mna tak dla informacji
Po punkcji w ten sam dzien spadek cisnienia kilkakrotne omdlenia w szpitalu szybko dostalam kropluwke niemowiac o bolu na dole.. okropny..

W domu w dzien punkcji niemoglam oddychac ..siedziec..lezec..nic bolalo mnie az do obojczykow pod zebrami..czeslam sie jak galareta..i najgorsze ze niemoglam tego opanowac..pierwsze pare dni spalam na siedzaco...bo budzilam sie z ogromnym bolem pod zebrami takie klucie ze niepozwalwalo mi to oddychac wziasc glebszego oddechu..myslalam ze juz po mnie..naprawde..
Drugi dzien po punkcji mialam ogromny brzuchol jakbym byla w 4 miesiacu ciazy..zawsze byl wiekszy wieczorami..
Dzis jest 9 dni od punkcji i nadal bobolewaja mnie jajniki a brzuszek raz wiekszy raz mniejszy ale niema juz bolu..
Podsumowanie niepodejde juz wiecej do punkcji..niebede az tak ryzykowala..dla mnie to byl koszmar..
Oprusz bolu dolu..krwawilam pare dni..
Niechce nikogo wystraszyc tym co napisalam ale ja tak mialam i zycze zeby zadna z was tego niemiala
Pozdrawiam

_________________
3 IUI :( IVI-Udane!! :)
Gracjanek jest juz z Nami :) urodzony 31.12.2008 ;)
staranka naturalne i nasz wielki CUD :)
Angelika jest juz z Nami :) urodzona 01.12.2011 ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 11 kwie 2008 09:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2006 00:00
Posty: 471
Ja po ICSI miałam ciażę pozamaciczną, wycięty prawy jajowód poprzez laparoskopię,jednak nie zamierzam się poddać i będę próbować dalej

_________________
ICSI - styczeń - ciąża pozamaciczna
II ICSI - czerwiec - ciąża pozamaciczna
III ICSI - nieudane
IV ICSI - brak echa zarodka
teraz adopcja - 1 wizyta w OA 8.10.2009


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 kwie 2008 18:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 kwie 2008 00:00
Posty: 42
Lokalizacja: Niemcy
Piszecie o powikłaniach. Wydaje mi się, że dużo zależy też od tego jak długo przyjmuje się leki hormonalne przed stymulacją bo wtedy ryzyko napewno się zwiększa.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 lip 2008 14:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 wrz 2007 00:00
Posty: 4589
Lokalizacja: Düsiek / Sosnowiec
Przeczytalam caly watek i postanowilam ze i ja podziele sie swoimi przezyciami . Mnie hiper zaatakowala tuz po punkcji . Po wybudzeniu bardzo bolaly mnie jajniki i podobno bardzo plakalam . Pojechalam do domu i polozylam sie do lozka . Polezalam moze jakas godzine , ale bolesci zaczely sie nasilac . Podobnie jak Aguskaa nie moglam siedziec , chodzic , lezec , mialam nudnosci i dreszcze i myslalam ze zaraz umre . W szpitalu dostalam tylko kroplowke przeciwbolowa 8O i siedzialam cala noc na korytarzu , bo nie chcialam zeby moje jeki obudzily inne pacjentki . Nie moglam nawet plakac , tak straszny byl to bol . Dopiero na nastepny dzien rano , po badaniu usg dostalam kroplowki . Mialam wode w brzuchu i mocno powiekszone jajniki.Nie umialam sikac . Zostalam wypisana w trzecim dniu na transfer . Nie wiem co kierowalo lekarzem ze transfer sie odbyl :? Po transferze wyladowalam znowu w szpitalu , bo do objawow ww dolaczyly trudnosci w oddychaniu . Dzien i noc laly sie kroplowki przez trzy dni .
Pozniej wszystko zaczelo wracac do normy , ale nie zycze najgorszemu wrogowi takich przezyc , nie zapomne tego do konca zycia .
Rada :!: jak sobie pomoc przy hiper :?:
Pic duzo wody , tak duzo jak to tylko mozliwe nic innego nie da sie zrobic .

_________________
10 lat starań
Azoospermia
4 ICSI
Transfer 2 okruszków 9dpt beta 57, 11dpt beta 169
Dziekujemy Provito!
ZOSIA


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 lip 2008 19:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 maja 2003 00:00
Posty: 17
Lokalizacja: Wrocław
WITAJCIE!
Ja właśnie jestem przed podjęciem decyzji w sprawie inv i czytając wasze posty trochę się przeraziłam, a najbardziej tym, że o tych wszystkich powikłaniach głośno się nie mówi:( Dobrze, że są fora internetowe! O hiperstymulacji słyszałam, ale o reszcie nic a nic. Najbardziej dziwi mnie możliwość zaistnienia ciąży pozamacicznej skoro zarodki lądują właśnie bezpośrednio w macicy. Kurcze, dlaczego to wszystko musi być takie trudne...

_________________
W 2008 roku mija 7 lat bezowocnych starań, w tym usunięty prawy jajowód z ciążą pozamaciczną w roku 2003:(
W Invimedzie Wrocław od kwietnia 2008r.
VI 2008-laparo: pozostały jajowód niedrożny:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 09 lip 2008 11:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 kwie 2008 00:00
Posty: 42
Lokalizacja: Niemcy
ja miałam ICSI w kwietniu, niestety nie powiodło się nam i wiadomo, że bedziemy próbować nadal. Co do powikłań, wiadomo, lekarze ostrzegają o wszystkim, nawet tym co zdarza sie tylko teoretycznie. Mnie na szczęście powikłania ominęły, chociaż przed podjęciem decyzji miałam takiego stracha, że gdyby nie mój mąż dawno bym zrezygnowała. To on mnie uspokajał a później zawsze był ze mną czy to przy badaniu USG, czy przy punkcji jajeczek. Mam nadzieję, że przy drugim podejściu nadal będę taką szczęściarą...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 sie 2010 15:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 gru 2008 01:00
Posty: 7
zostaliśmy poinformowani o wszelkich możliwych powikłaniach
nie przewidzieliśmy tylko że się zdarzą :(
po punkcji doszło do krwotoku,straciłam litr krwi :(
kilkanaście godzin później miałam laparaskopowe zszywanie jajnika,
podeszłam jednak do transferu co oczywiście skutkowało hiperstymulacją, jajniki osiagnęły wielkośc 15cm
większość czasu spędziłam w szpitalu i tam dowiedziałam się że podany zarodek zaimpantował się :)
obecnie jestem szczęśliwą mamusią rocznej Natalki i cieszę się ze lekarz prowadzący pomógł mi podjąć decyzję o transferze mimo powikłań

_________________
I ICSI udane, jestem szczęśliwą mamą kochanej Natalki :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 sie 2010 12:09 
Awatar użytkownika
kotleopold
Cieszysz się bo jest dziecko i Tobie nic się nie stało ale to było granie z Twoim życiem i zdrowiem.


Na górę
  
 
PostZamieszczono: 09 sie 2010 15:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 gru 2008 01:00
Posty: 7
kinka oczywiście że cieszę się że mam dziecko
nie mogę tylko powiedzieć że niezostałam poinformowana o wszystkich aspektach i możliwych powikłaniach
nie ukrywajmy, in vitro to nie zabieg kosmetyczny a poważna ingerencja w ciało kobiety i różne rzeczy mogą sięzdażyć, niestety :(
cieszę się tylko że zaufałam swojemu lekarzowi, bo to nie jest tak, że oni z jakichś niewiadomo jakich niecnych pobudek decydują o pobraniu, o transferach itd
albo mój lekarz jest inny :wink:
prowadził potem calą moją niełatwą ciążę, przez 9 miesięcy leżałam, ale się udało i to moja nagroda :)

_________________
I ICSI udane, jestem szczęśliwą mamą kochanej Natalki :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 sie 2010 16:16 
Awatar użytkownika
kotleopold
Ale gdyby Ci się coś stało to pewnie radości by nie było. Nie wierzę , że lekarz nie ryzykował. Raz trafisz na dobrego raz na beznadziejnego lekarza i nie jest to kwestia wyboru, bo ciężko tych lekarzy ocenić na początku. Ty mówisz , że ryzyko z ivf jest dobre a ja , że nie. Dobrze , że każdy tu ma świadomy wybór na czym bardziej mu zależy. Ja się jeszcze obawiam powikłań po latach.


Na górę
  
 
PostZamieszczono: 10 sie 2010 08:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 gru 2008 01:00
Posty: 7
kinkaa ja swojego lekarza znałam przez 3 lata, tyle trwała nasza droga do in vitro,
wcześniej wypróbowaliśmy inne metody, przeszliśmy badania, nie byłam u niego z przypadku, kilku innych lekarzy zmieniałam bo nie chciałam żeby nas leczyli
nie mówię że ryzyko jest dobre, absolutnie, uwierz mi że oddałbym wiele żeby nie podchodzić do procedury, zresztą długo trwało zanim się zdecydowaliśmy
i nie bedę nikoga namawiała do podejścia do ivf czy icsi o tak z biegu.
rozumiem rozczarowanie, żal i ból osób którym się nie udało. ale zdecydowałam się napisać na tym wątku ponieważ wpisują się tu tylko osoby ze złymi doświadczeniami,
chciałam pokazać mój przypadek, że nie zawsze działanie lekarzy jest pełne złych intencji i że robią oni wszystko żeby nas skrzywdzić
zdaję sobie sprawę z zagrożeń jakie niosą za sobą tak obciążające procedury, między innymi mój dr mówił mi o zagrożeniu dla moich piersi, które są mastopatycze i ekspozycja na hormony może im bardzo zaszkodzić.
ale podjęłam ryzyko i to nie był jego a mój świadomy wybór, moje ryzyko i liczę się że konsekwencje mogą jeszcze po latach wyjść
jednego nie powiem na pewno, że podchodziłam do procedury nieświadoma, że zostałam oszukana

a takie wątki są właśnie potrzebne żeby osoby które mają przed sobą wybór wiedzialy o wszystkim co moze się zdażyć

kinkaa a mogę się zapytać jak wygłada u was sytuacja? podchodziłaś do procedury?
proszę nie poczytuj mnie o jakieś złe intencje, naprawdę chciałabym żeby każda z was zakończyła swoją drogę z podobnym efektem jak ja :)

_________________
I ICSI udane, jestem szczęśliwą mamą kochanej Natalki :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 sie 2010 09:16 
Awatar użytkownika
kotleopold
Dla mnie sama procedura już jest zbyt dużą ingerencją w organizm. Boje się wielu możliwych powikłań i dlatego nigdy nie podejdę do IVF.
Dopóki nie czytałam o powikłaniach to nawet rozważałam tą metodę.
Generalnie nie jestem przeciwniczka IVF ale pod warunkiem pełnej świadomości ludzi na co się zgadzają i z jakimi konsekwencjami będą musieli sobie poradzić. Ale pełna świadomość to nie tylko lista powikłań wręczona przez lekarza do podpisu ale też opisy dziewczyn które te powikłania przeżyły.
U nas jest problem idiopatyczny.
kotleopold pisze:
nie zawsze działanie lekarzy jest pełne złych intencji i że robią oni wszystko żeby nas skrzywdzić

Ja bym powiedziała nawet że bardzo rzadko takie jest. Ale najczęściej lekarze kierują się pasją zawodową lub korzyściami materialnymi. A jeśli się cieszą z efektów swojej pracy to tylko w kontekście zawodowego doświadczenia i zawodowego sukcesu. Czasami jest to dla nas z korzyścią.


Na górę
  
 
PostZamieszczono: 10 sie 2010 09:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 gru 2008 01:00
Posty: 7
kinkaa no ja też pracuję dla własnej satysfakcji a nie cudzej :)
to już normalna rzecz jest :wink:
ale mój dr wychodzi jednak ponad to, bo widać że cieszy go każdy sukces pacjentki
ale on poprostu jest niesamowicie dobrym i fajnym człowiekiem :)

życzę wam powodzenia i obyście szybciutko doczekali się waszego małego szczęścia :cmok:

_________________
I ICSI udane, jestem szczęśliwą mamą kochanej Natalki :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 sie 2010 11:05 
Awatar użytkownika
kotleopold pisze:
no ja też pracuję dla własnej satysfakcji a nie cudzej :)
to już normalna rzecz jest :wink:

Ja nie mówię , że nienormalna to rzecz, to standard.

kotleopold pisze:
ale mój dr wychodzi jednak ponad to, bo widać że cieszy go każdy sukces pacjentki
ale on poprostu jest niesamowicie dobrym i fajnym człowiekiem :)

Sukces pacjentki to i jego sukces. Jak można rozróżnić co go cieszy naprawdę.
No chyba , że go cieszy sukces pacjentki nie związany z nim i leczeniem przez niego.

Dziękuję za życzenia i pozdrawiam :)


Na górę
  
 
PostZamieszczono: 28 sie 2010 12:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 lis 2009 01:00
Posty: 81
Witam was ;)
ja od następnego cyklu będę brała tabletki na wyciszenie... mam zamiar, lekarz powiedział że jak się zdecydujemy to żeby zacząć brać tabletki i przyjśc do niego wtedy na wizytę i wszytsko wtedy ruszy, tzn umowa itd.... tak więc umowy nie widziałam. U nas probelm tkwi po stronie męża, ma bardzo słabe plemniczki i ciąża naturalna jest wręcz niemożliwa...ja jestem zdrowa, zastanawia mnie czy te wszytskie powikłania są u kobiet z jakimiś schorzeniami czy właśnie na odwrót - to zdrowa kobieta ma wszystko ok i ta stymulacja jest wtedy brana przez organizm z potęgą. Bardzo boje się tych wszystkich zabiegów, leków... któraś z was napisała że miała brzuch jak w 7 m-cu ciąży :( to musi być potworny ból...:( bardzo sie boje ale chęć posiadania maleństwa jest silniejsza... boje się że jak już sie zdecyduje to potem powikłania mnie przerosną i nie dam rady... myślałam ze w trakcie stymulacji żyje się "normalnie" tzn nie trzeba brać l4 mozna chodzic do pracy i wyglada sie normalanie, nie puchnie sie do niewiadomo jakich rozmiarów. W pracy nie chce żeby ktoś wiedział ze jestem w trakcie in vitro, co z l4 jak bedzei trzeba wziac... l4 z kliniki leczenia nieplodnosci... ?
prosze napiszcie własne doświadczenia, może podniosą mnie na duchu ze owszem powiklania sa ale nie tak czesto i ogolnie nie jest to takie straszne
Tak bardzo nie moge sie pogodzic ze nei moge miec dzieciatka tak jak inni dookola mnie ... ;( to tak bardzo boli :(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group