Wyświetl temat - Przywrócenie praw rodzicom

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 29 kwie 2016 23:39 
Offline

Rejestracja: 30 lis 2006 01:00
Posty: 85
Opisywałam już naszą sprawę na innym wątku - mam jednak kolejne pytanie do bardziej doświadczonych bo sprawa dla nas niezwykle ważna. W skrócie przypomnę: dziecko w naszej rodzinie zast. już prawie cztery lata. Zabrane z domu rodz. jak miało ok. 1,5 r. Najpierw przebywało rok w Pogot. Rodz. i stamtąd- ponieważ nie znaleziono rodz. zast. skierowane do D.D. W tym momencie już po postanowieniu o umieszczeniu w D.D, dowiadujemy się o nim i po całej procedurze dziecko znajduje się u nas ( z inf. pcpr- celowo jak najdalej od domu rodz. z nastawieniem na adopcję- i jest daleko). Rodzice prawa ograniczone- konkubinat. Ojciec przez ten czas- 5 lat bez żadnego kontaktu z dzieckiem ( jakiś czas w zk, teraz- od 2 lat już nie). Matka kontakt tylko telef. od czasu do czasu- ostatnio oczywiście częściej.Najdłuższa przerwa w kontaktach z matką- rok. Starsza przyrodnia siostra zabrana w 2014 i umieszczona w MOW.Nasz pcpr stał na stanowisku,że w syt. gdy kontakt jest nie można występować o odebranie praw mamie, nasza interwencja w celu odebrania praw ojcu - nieudana. W listopadzie 2015 posiedzenie zespołu ds. oceny syt. dziecka- na podstawie inf. z mops, zespół stwierdza,że nie ma szans powrotu do rodz. biolog.W styczniu 2016 rodzice składają wniosek o przywrócenie praw i dziecka do rodziny- sprawa nabiera tempa. Jesteśmy po pierwszej rozprawie- skierowano nas do rodk(dawna nazwa) i tutaj mamy problem. Do tej pory staraliśmy się chronić dziecko przed całą tą syt. Teraz czeka je spotkanie z rodzicami po latach. Dziecko ma świadomość rodziców biol.na mamę mówi -Mama ( imię)- to nasza praca, bo trafiło do nas jak miało 2,5 roku i niewiele pamiętało. Do nas też mówi mamo, tato- jest bardzo związane z nami i pozostałymi dziećmi, myśleliśmy o adopcji ale ucinano temat odebrania praw więc nic z tego nie wyszło.Jak przygotować dziecko do tego mega trudnego spotkania. Chcieliśmy podążać za dzieckiem. Zarzuciliśmy temat,że niedługo zobaczy mamę i tatę ale skwitowało to zdawkowo i nie zadaje żadnych pytań. Dzisiaj pojawił się temat ale tylko na chwilę i wyszło na to że boi się jechać na to spotkanie. Psycholog radzi nam żeby powiedzieć dziecku o zamiarach rodziców już teraz, przed badaniem ( badanie mamy na tą samą godz. więc spotkamy się w poczekalni i nie wiadomo co powie dziecku mama biol.). Pedagog odradza,mówiąc że może wywołać to stany lękowe, a przecież nie wiemy jak się sprawy potoczą i gdzie dziecko finalnie " się znajdzie". Faktycznie stany lękowe pojawiają się od czasu do czasu( szczególnie po telef. mamy) pod postacią bólów brzucha i zaburzeń snu i jest to sprawa zdiagnozowana "szpitalnie". Bardzo martwimy się jak to wszystko odbije się na dziecku i jego psychice i naprawdę jesteśmy w kropce co dalej. Powiedzieć prawdę? Ale to może na zawsze zburzyć jego poczucie bezp. Nie mówić? A co jeśli mama w rodk powie,że chce powrotu do domu, którego ono nie zna...Albo sąd ostatecznie zdecyduje ,że ma tam wrócić. Nie muszę chyba dodawać,że dla nas jest to syt. b. trudna bo dziecko po prostu kochamy. Proszę doradźcie coś bo badanie się zbliża a my naprawdę nie umiemy znaleźć dobrego rozw.Nie wiemy jaką decyzję podejmie sąd i gdzie ( mimo negatywnych opinii z msc. zamieszkania) będzie miało dalej swój dom- bo podobno u nas jest się przychylnym rodzicom bio.
Tak na koniec podpytam Was rodzice zastępczy- czy jesteśmy w tej sytuacji odosobnieni, bo w naszym powiecie jesteśmy w tym krótkim czasie drugą rodz. zast. u której zaczęła się taka " ostra jazda"z rodzicami bio.(w tym właśnie roku). Mamy niejasne przeczucia,że tak działa magia 500+. Chyba nie do końca zostało to dobrze przemyślane bo rykoszetem dostaną dzieci będące w takiej syt. jak nasze. Jak to jest u Was?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 cze 2016 21:55 
Offline

Rejestracja: 20 mar 2016 21:07
Posty: 6
Mamy podobną sytuację - sprawa dotyczy przywrócenia praw jednego z rodziców biologicznych, drugi również pozbawiony praw zupełnie się nie interesuje i jest nieznany jego pobyt. Rodzic, który zapowiada, że będzie nosił o przywrócenie praw, nic nie wie o swoim dziecku, nie zna jego życia. Sąd pozbawiając władzy stwierdził jednoznacznie, że 3 lata braku kontaktu z dzieckiem, to zbyt wiele aby mówić o tym, że wypełniał swoje obowiązki rodzicielskie.
Rodzice biologiczni sądzą, że 3 lata w życiu dziecka, to krótki okres życia i nie kontaktując się, nagle sądzą, że można sobie przyjść i powiedzieć- "cześć, to ja twoja mamusia/tatuś teraz będziesz mieszkać z nami". Inna sprawa, kiedy kontakt jest stały, taki jak powinien być- tutaj jest mowa o sytuacji, kiedy mija parę lat i "z gruszki ni pietruszki" nagle odzywa się niby "instynkt rodzicielski" ( podczas, kiedy wcześniej można byłoby podtrzymywać kontakt i więzi - jednak wtedy rodzice nie chcieli tego robić). Moim zdaniem niezależnie, czy to nasza praca, czy też nie- trzeba chronić dzieci.Mnie zupełnie w takim przypadku nie interesuje aspekt prawny kontaktów, kiedy jest pozbawienie władzy ....tak na prawdę dziecko sobie żyje w miarę spokojnie i naglę pojawia się ktoś, kto włazi z buciorami w życie dziecka i mu bałagani...a Sądy... kiedy są lata rozłąki i nie ma żadnej więzi z dzieckiem ( są to przecież dla dziecka obcy ludzie), tak ochoczo praw nie przywracają... tym bardziej, że rodzice biologiczni są nadal uzależnieni i żyją patologicznie, tak jak żyli i danie dziecka do takich warunków jest równe zabójstwu na psychice dziecka...czy należy umożliwiać kontakt z kimś i godzić się na "powrót dziecka" oraz zatracenie dziecka przez kogoś, kto jest tylko dawcą genów i był przez krótki czas ojcem/matką?A przecież dziecko będzie musiało na nowo przechodzić traumę rozłąki... budować życie na nowo, tracić, to co miało, swoją rodzinę, przyzwyczajenia, znajomości, opuszczać środowisko,przedszkole/szkołę...dziecko pól swojego życia jest w rodzinie, którą uważa za swoją. Ja mówię stanowczo - ratować i walczyć! Jeżeli macie warunki jak najbardziej nie dawać dziecka na zatracenie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 22 cze 2016 14:21 
Offline

Rejestracja: 30 lis 2006 01:00
Posty: 85
verty67 - cały czas robilismy i robimy wszystko żeby dziecko ochronić. Niestety już wiele trudnego "się zadziało". Dziecko samo domysliło się czemu służy wyjazd i całe to zamieszanie- że rodzice chcą jego powrotu. Z tych wszystkich stresów "posypało się ": wysoka gorączka,lęki, bóle brzucha, problemy ze snem itd. itp. Nie mogąc sobie poradzić z emocjami swoją złosc przelało na nas i rodzeństwo. To naprawdę trudne chwile. Skończyło się interwencją pediatry i psychologa. W końcu pojechalismy na badanie a rodzice...nie przyjechali. Badanie się nie odbyło i teraz czekamy na decyzję sądu co dalej ale nie chcielibymy drugi raz przez to przechodzić.
verty67 pisze:
Ja mówię stanowczo - ratować i walczyć!
i tego się trzymamy.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 cze 2016 11:57 
Offline

Rejestracja: 20 mar 2016 21:07
Posty: 6
Rb tyle bólu zadawają i nie zdają sobie z tego sprawy...na rozprawie sądowej trzeba o tym mówić -ukazać te cały ogrom bólu, które przeżywa dziecko...mimo wszystkiego co mówią psycholodzy i inni należny kierować się też głosem własnych serc... mam nadzieję, że sądy będą nam i dzieciom przychylne...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 09 sty 2017 10:47 
Offline

Rejestracja: 30 lis 2006 01:00
Posty: 85
Witajcie-chciałam się z Wami podzielić tym co u nas się "zadziało". Tak jak pisałam r.b nie pojawili się na badaniach w OZSS ani na kolejnej sprawie. Ich wniosek został odrzucony. Na kolejne badania nie kierowano nas ponieważ OZSS przekazał do sądu informację,że nie jest to wskazane ze względu na stan dziecka, zachowanie rodziców i związanie dziecka z nami. Po półrocznej przerwie od pierwszej rozprawy m.b zażyczyła sobie kontaktu telef. z dzieckiem, a my pierwszy raz od 4 lat odmówiliśmy. Właśnie zaczynaliśmy terapię psych. dziecka oraz konsultacje psychiatryczne ze względu na zaburzenia zachowania ( które bardzo nasiliły się przez całą sprawę z r.b). Jesteśmy zdeterminowani-teraz sami złożyliśmy wniosek o pozbawienie praw o.b i regulację kontaktu z m.b, a na pierwszej rozprawie sąd z urzędu zawnioskował o zmianę zarządzeń opiekuńczych( cokolwiek to dla nas znaczy to dopiero się okaże). Czekamy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group