Wyświetl temat - Wielkie zaskoczenie.

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 22 sty 2015 21:29 
Awatar użytkownika
czy znacie już datę rozprawy?


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 sty 2015 20:50 
Offline

Rejestracja: 03 gru 2013 11:33
Posty: 47
Rozprawa za 5 dni. 7 stycznia złożyłem wniosek o przyśpieszenie wyznaczenia terminu Szybko działają.
Mam fizycznie opinię z RODK. Pozwolę sobie parę cytatów zamieścić.
Zlecenie sądu do RODK na nasz temat zawiera 3 punkty. Z góry zaznaczam, że z chwilą badania w RODK mieliśmy dzieci ok.80 dni w domu i czas na zacieśnienie więzi. Sąd oczekiwał od RODK odpowiedzi na pytania:
- kwalifikacje osobiste i wychowawcze nas
- naszych relacji i więzi uczuciowej z małoletnimi
- przesłanek do orzeczenia przysposobienia małoletnich nam

Odpowiedzi RODK na te 3 pytania z opinii.

Wnioskodawcy posiadają wystarczające kwalifikacje osobiste i wychowawcze do prowadzenia procesu wychowawczego dzieci bez nadmiernych obciążeń psychicznych. W przypadku małoletnich u biegłych pojawiają się wątpliwości czy poziom posiadanych u wnioskodawców kwalifikacji będzie wystarczający w sytuacji ujawnienia się u dzieci trudności wychowawczych. Jak wynika z materiału badawczego, wnioskodawcy mogą nie dostrzegać lub bagatelizować trudności pojawiające się u dzieci i mieć kłopot w odpowiednim ich rozpoznaniu i reagowaniu na nie.

Relacje między wnioskodawcami a małoletnim są prawidłowe- nie obserwuję się u nich komponentu wrogości ani konfliktu. Jednakowoż wież międzi nimi pozostająca na etapie kształtowania się, z perspektywy dziewczynek ma podłoże lękowe. Dlatego też wnioskodawcy powinni być szczególnie wyczuleni na umożliwienie małoletnim przeżywania negatywnych uczuć, złości, żalu, czy nawet tęsknoty za biologiczną matką, tak aby ich wzajemna więż mogła zyskać wymiar bezpiecznej, bezwarunkowej i swobodnej a jednocześnie trwałej i stabilnej.

Biorąc pod uwagę stan psychiczny małoletnich, pozytywne aspekty postaw wychowawczych badanych, jak również wątpliwości dotyczące prezentowanych przez nich umiejętności rodzicielskich, zdaiem zespołu badającego istnieją przesłanki do przysposobienia małoletnich, ale sposób sprawowanej przez wnioskodawców pieczy winien zostać poddany kontroli i monitoringowi, np. w formie nadzoru kuratora. Nadto zdaniem zespołu badającego, zasadnym byłoby zobowiązać wnioskodawców do podjęcia działań w celu objęcia dziewczynek szeroko rozumianą opieką psychologiczną- w postaci długotrwałych oddziaływań psychoterapeutycznych ze struktur spotkań z psychoterapeutą, minimum raz w tygodniu ukierunkowanych na pracę z traumą i kształtowaniu prawidłowego wzoru przywiązania.

Po za tym materiał ma kilka stron. Nie omieszkali napisać, że polemizowałem z poglądami i spostrzeżeniami biegłych.
Dla przyszłych badanych w RODK polecam- nie polemizować i odpowiadać grzecznie na wszystkie pytania.

_________________
Pierwsza wizyta 2010
Warsztaty 11-12 2012
Kwalifikacja 02 2013
Telefon 02 06 2014
I sprawa o przysposobienie 21 08 2014
Piecza od 21 08 2014
13 01 2015 Dzieci są nasze


Ostatnio zmieniony 23 sty 2015 22:35 przez Goscislaw, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 sty 2015 20:57 
Offline

Rejestracja: 12 paź 2014 19:54
Posty: 356
Goscislaw pisze:
Śmiać się czy płakać? Co radzicie?

To, co zacytowałeś jest sensowne i dobrze, że ktoś zwraca na to uwagę. Być może rzeczywiście bagatelizujecie, a dziewczyny wymagają pracy z psychologiem. Może czas dać sobie to powiedzieć ze względu na dobro dzieci.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 sty 2015 22:03 
Offline

Rejestracja: 03 gru 2013 11:33
Posty: 47
Koleżanko Wako dziękuję za radę. Sądzisz, że jestem aż tak głupi, że bagatelizuje dobro i przyszłość moich dzieci? ( jeśli sąd da )

_________________
Pierwsza wizyta 2010
Warsztaty 11-12 2012
Kwalifikacja 02 2013
Telefon 02 06 2014
I sprawa o przysposobienie 21 08 2014
Piecza od 21 08 2014
13 01 2015 Dzieci są nasze


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 sty 2015 22:40 
Offline

Rejestracja: 12 paź 2014 19:54
Posty: 356
Goscislaw pisze:
Koleżanko Wako dziękuję za radę. Sądzisz, że jestem aż tak głupi, że bagatelizuje dobro i przyszłość moich dzieci? ( jeśli sąd da )

Sposób, w jaki odpowiedziałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że RODK nie jest daleki od prawdy :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 00:14 
Offline

Rejestracja: 03 gru 2013 11:33
Posty: 47
Droga Pani dziękuję jeszcze raz z radę i jednocześnie proszę następnym razem napisać coś konstruktywnego. W dobrym tonie było by również odpowiedzieć na moje pytanie.

_________________
Pierwsza wizyta 2010
Warsztaty 11-12 2012
Kwalifikacja 02 2013
Telefon 02 06 2014
I sprawa o przysposobienie 21 08 2014
Piecza od 21 08 2014
13 01 2015 Dzieci są nasze


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 10:12 
Awatar użytkownika
rozumiem Gościsława. DD zataił, że dzieci są po traumie, że przeżyły doświadczenie porzucenia (i to kilkukrotnie), dlatego pojawiło się zdziwienie na opinię RODK,dopiero tam była ta informacja. Najwazniejsze dla mnie jest to, że jak same panie z RODK napisały więź się kształtuje... oczywiście jeśli ma to pomóc wartoby zasięgnąć opinii psychologów i spróbować terapii (raczej tylko pomoże a nie zaszkodzi). My sami mamy świadomość, że jeśli uda nam się adoptować Małego to terapia może być potrzebna.

Natomiast to co mnie denerwuje - ze DD zataiło historię dzieci, pozwoliło na ich adopcję, zaakceptowało Gościsława i jego żonę, a następnie zaczęli piętrzyć problemy.


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 11:42 
Offline

Rejestracja: 03 gru 2013 11:33
Posty: 47
Dla mnie ta opinia jest pozytywna. Więż się kształtuje i nie widać nieprawidłowości. Opinie, że"być może" będziemy bagatelizować są opiniami psychologów i być może mają uzasadnienie. My jesteśmy czujni.
Zwrócę wam uwagę na inną kwestię w tej sprawie- relacje z dyrektorką domu dziecka i opiekunem prawnym. Rozumiem ich intencje- dobro dziecka i prześwietlenie przyszłych opiekunów. I zastanawiam się co nie zagrało w tej relacji. RODK pisze tak:
"Opiekun prawna zarówno podczas rozprawy sądowej, jak i w rozmowie z biegłą przedstawiała pewne wątpliwości co do otwartości opiniowanych w kwestii współpracy z Domem Dziecka........ Opiniowani są krytycznie nastawieni do pracowników domu dziecka zarzucając im wręcz działanie- przeciwko nim, brak należytej współpracy"
W tym domu dziecka wizyty u dzieci mogą się odbywać tylko w dni powszednie od 10 do 19. Jako, że żona pracowała do 16 więc najwcześniej mogliśmy być o 17 i siedzieliśmy z dziećmi do 19 30. Po miesiącu zasygnalizowano nam z oburzeniem, że musimy przyjeżdzać rano, bo opiekun prawna pracuje do 15 i musi obserwować nas i dzieci, aby wyrobić sobie zdanie. Więc żona bierze urlop z nadzieją, że spełnimy oczekiwania pani dyrektor i przyjeżdzamy w jej godzinach pracy czekając, aż ktoś rozpocznie proces obserwacji. Ów proces obserwacji polegał na podsłuchiwaniu pod drzwiami co dzieje się w pokoju, w którym przebywamy z dzieciakami. Dom dziecka nie bardzo miął pomysł co z tym zrobić, bo gdy wchodziła opiekun prawna dzieci sztywniały i chowały się za żoną. Na podwórku byliśmy z dziećmi raz, bo tylko raz była zgoda. Niestety opiekun prawnej nie było w ośrodku. Z tego co wiem, to dzieci darzyły zaufaniem tylko "ciocie które się nimi zajmowały w ośrodku. Pytanie jakie warto sobie zadać- dlaczego dom dziecka nie zaangażował we współpracę z nami te osoby, które zajmowały się dziećmi i mogły bezpośrednio z nami przebywać na spotkaniach. A jednocześnie wyrobić sobie opinie na nasz temat poprzez właśnie te opiekunki. A tak nieufność się pogłębiała. Najbardziej komiczna sytuacja była wtedy, gdy dyrektorka we własnej niemocy pozwoliła nam zabrać dzieci do domu na kilka godzin, choć nigdy tego nie praktykowali ( ukłon w jej stronę) I to był dzień wyścigu pokoju. Powiedziano nam, że dzieci maja być najpóżniej do 15 bo będzie problem. Znając realia na drogach w dzień Wyścigu Pokoju odwieżliśmy dzieci półtora godziny wcześniej, bo nie daj Boże nie dojedziemy do 15. Wyobrażcie sobie, że zinterpretowano to naszym brakiem radzenia sobie z dziećmi, gdyż szybko je przywieżliśmy. Tak też to zostało powiedziane przez opiekuna na rozprawie. Co ciekawe z opiekunem prawnym dzieci nigdy nie rozmawialiśmy. Na każde zadane przez nas pytania odsyłała nas do dyrektorki. Rozmowy z dyrektorką były 3 i wszystkie bardzo nieprzyjemne. Za każdym razem słyszeliśmy, że kiedyś tam, mieli wpadkę adopcyjną i nie mogą sobie pozwolić na powtórkę. i jej ogromną radość ( opiekun prawnego) już po rozprawie, po informacji że mamy badania. A potem przy przekazywaniu kart zdrowia odrzekła, że mamy zakaz przepisywania dzieci do innego lekarza. Po jakimś czasie zainteresowałem się książeczkami zdrowia dzieci, to poinformowano mnie, że nie mają. Po czym, że może mają, ale zrobią tylko ksero itp.
Być może, zaznaczam, że być może słabym ogniwem w relacjach my- dom dziecka okazał się opiekun prawny.
Ale to już przeszłość, na szczęście.
Napiszę we wtorek co dalej
Pozdrawiam wszystkich ciepło

_________________
Pierwsza wizyta 2010
Warsztaty 11-12 2012
Kwalifikacja 02 2013
Telefon 02 06 2014
I sprawa o przysposobienie 21 08 2014
Piecza od 21 08 2014
13 01 2015 Dzieci są nasze


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 14:32 
Offline

Rejestracja: 16 lip 2013 16:10
Posty: 386
Goscislaw pisze:
Koleżanko Wako dziękuję za radę. Sądzisz, że jestem aż tak głupi, że bagatelizuje dobro i przyszłość moich dzieci? ( jeśli sąd da )


Gościsław, nie czuj się urażony uwagami Wako. Wielu rodziców adopcyjnych nie zauważa pewnych rzeczy, a otoczenie ich w tym umacnia. Nieraz czytam: moje dziecko jest zupełnie takie samo jak inne, tylko:... Potem sie okazuje, ze tych tylko jest dużo więcej, a rodzic w swojej uczuciowości nie jest w stanie tego zauważyć. Pewne rzeczy zrozumiałam dopiero po latach. To chyba w ksiązce Deborach Grey istnieje pojęcie miesiąca miodowego. Dzieci za wszelką ceną realizują potrzebę przetrwania, pogorszenie zaś wzajemnych relacji może się okazać poczatkiem ich zdrowienia.

Dziwne jest trochę, że na ogół to instytucje bagatelizują i ukrywają problemy dzieci, a u Was jest odwrotnie.

Fajnie, że jesteście nastawienie na sukces, ale nie zawsze droga do sukcesu jest prosta.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 21:51 
Offline

Rejestracja: 05 paź 2011 09:14
Posty: 110
jak to czytam to jakiś kosmos dla mnie jest. Nasza OP nie była przy żadnym spotkaniu jedynie przy przekazaniu dzieci w pieczę. "Obserwowały" nas opiekunki zresztą nie nazwałabym tego obserwacją po prostu bawiliśmy się z dziećmi przy nich i wychodziliśmy z nimi na spacery. Po 4 dniach dostaliśmy przepustkę od dyr DD, że mozemy sami wychodzić z dziećmi. jak tylko kupiliśmy foteliki zabraliśmy je do nas do domu - to było ok 7 dni od poznania.

Wizyty w dowolnym czasie jedynie poproszono by nie zaburzać naturalnego rytmu dd czyli albo między śniadaniem i obiadem albo po drzemce poobiedniej. Soboty , niedziele jak najbardziej nawet 2x dziennie.

Jak już mieliśmy złośone papiery do sądu czyli po 4 dniach panie udostępniły nam pokój byśmy mogli być sami z dziećmi. Przyszła do domu kuratorka na 30 minut. Żadnej RODK - nic. po 12 dniach mieliśmy pieczę, po 6 tygodniach rozprawę, po niecałych 2 miesiącach od poznania uprawomocnienie. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że to takie schody mogą być. Rózni nasi znajomi mieli podobnie, jedni dojeżdżali 4 miesiące ze względów że coś jeszcze prawnie nie było wyklarowane nikt nie miał RODK.

Narzucanie terapii , ustanawianie kuratora na wszelki wypadek uważam za głupotę, to będą już Wasze dzieci i sami zdecydujecie kiedy i jaką terapię podjąć.
Zmuszania do terapii nie rozumiem. Może się okazać, że terapia będzie potrzebna ale nie od razu albo za kilka miesięcy. Sami będziecie wiedzieli , że trzeba się po pomoc zgłosić, przynajmniej nas tak uczyli. Macie przeszkolenie, kwalifikacje po co ta cała nieufność czy wręcz wrogośc do Was. Jakbyście weszli z ulicy i wzięli sobie dzieci....

_________________
Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 22:49 
Offline

Rejestracja: 16 mar 2013 10:45
Posty: 1204
Lokalizacja: Przeciszów/Oświęcim
Goscislaw Życzymy wam powodzenia.

_________________
Nasz kochany Synek z nami na zawsze :)
Drugie podejście 27.11.2014
telefon zadzwonił sierpień 2019
Czy jest taka miłość
Która nie przemija?
Jest to ta do syna
On rośnie i ona
Jest olbrzymia.
Ta miłość nie przemija!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 sty 2015 23:41 
Offline

Rejestracja: 27 sty 2011 21:57
Posty: 131
Goscislaw, ta opinia w całości naprawdę nie wygląda źle. Przede wszystkim są podkreślone prawidłowe relacje między Wami. Jedyne, co mnie razi, to sugestia o nadzorze kuratora.
Jeśli chodzi o opiekuna prawnego, to w każdej placówce są chyba inne zasady. My mieliśmy życzliwą OP, uczestniczyła w spotkaniach z małym, ale nie nachalnie- zazwyczaj była na początku, potem zostawiała nas samych. Mogliśmy zabierać dziecko na spacery, ale z kolei nie pozwalano nam na wyjazdy, nie było mowy o zabraniu do domu przed oficjalnym powierzeniem pieczy.
Moim zdaniem karygodne jest, że nie mieliście możliwości poznania całej historii dzieci. Trudno jest podejmować jakąkolwiek terapię, jeśli się nie wie, o co chodzi...
Nasze dzieci, niestety, mają swój bagaż doświadczeń.
Mój synek, w rok po adopcji, zaczął się dziwnie zachowywać podczas odwiedzin naszych znajomych. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi, bo dosyć często mamy gości, nigdy nie było z tym problemu. Dopiero potem doszliśmy do tego, że mały spanikował, bo nasi goście to bezdzietne małżeństwo, które na dodatek okazywało mu zainteresowanie... Okazało się, że w domu dziecka synek był już raz zgłoszony do adopcji, gdy miał 3 lata. Do adopcji wtedy nie doszło, jednak to wystarczyło, żeby teraz każdą bezdzietną parę traktował jako potencjalne zagrożenie. Myślę, ze z czasem mu to przejdzie, ale żałuję, że nikt nie powiedział nam tego wcześniej, nie narażalibyśmy dziecka na niepotrzebny stres.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 25 sty 2015 02:24 
Offline

Rejestracja: 09 paź 2014 20:45
Posty: 53
Witajcie
Dawno nie wchodziłam na Boćka. I dziś dostałam obuchem w głowę.
Goscislaw myślami, sercem i modlitwą jesteśmy z Tobą i mamy nadzieję, że na rozprawie traficie na mądrą osobę, która pozwoli Wam decydować o Waszych Dzieciach a nie "uszczęśliwiać" Was terapią na siłę i nadzorcą w postaci kuratora.
Pozdrawiam

_________________
Kocham Cię Księżniczko-Alkaidko (locznikowo sześć i pół loku)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 27 sty 2015 18:28 
Offline

Rejestracja: 03 gru 2013 11:33
Posty: 47
Dzieci są nasze. Właśnie przed chwilą je o tym powiadomiliśmy. Wielka radość na ich twarzach. Starsza się przy okazji rozpłakała, bo chciała by być ochrzczona, a nie jest i chciałaby mieć legitymacje szkolną bo koleżanki już mają. Teraz już może to mieć.
Poza radością i ulgą czuję wielki niesmak wnioskiem opiekun prawnej, a raczej dyrektorki domu dziecka, bo pod jej skrzydłami jest pani opiekun
Wyobrażcie sobie, że na pytanie Sędziny, czy podtrzymuje wniosek o powierzenie nam dzieci powiedziała, że po zapoznaniu się z opinią RODK na nasz temat ma jeszcze większe obawy niż 5 miesięcy temu i nie wie co ma robić, bo rok temu mieli wpadkę z rodzicami adopcyjnymi, którzy oddali dzieci dzień przed uprawomocnieniem się adopcji i jest w niej ogromny lęk, że to się powtórzy.
Widać było, że sędzina była po naszej stronie, Pytała nas o nasze zastrzeżenia do współpracy z domem dziecka. Powiedzieliśmy, że jest ich dużo, jednak dla dobra sprawy wolimy pozostawić to dla siebie, nam zależy na dzieciach. I żeby cokolwiek robić z dziećmi musimy najpierw mieć jasność co do naszej sytuacji .
Już na końcu sprawy Sędzina delikatnie dała nam do zrozumienia, że badania RODK jest dla nas OK. Kurator w propozycji RODK to nieporozumienie. A na terapie zadecydujemy sami, zachęca oczywiście. Mam wrażenie, że było jej trochę głupio z tymi badaniami. Doskonale wszyscy wiemy, że za badaniami stała dyrektorka domu dziecka podszyta lękiem, że dzieci oddamy, bo sobie nie poradzimy.
Przed nami jeszcze wizyta po dokumenty z domu dziecka. Z wielkim niesmakiem i oporem tam pojadę, albo poproszę o przesłanie pocztą.
Dziękuję wszystkim za dobre słowa i wsparcie.
Pozdrawiam ciepło

_________________
Pierwsza wizyta 2010
Warsztaty 11-12 2012
Kwalifikacja 02 2013
Telefon 02 06 2014
I sprawa o przysposobienie 21 08 2014
Piecza od 21 08 2014
13 01 2015 Dzieci są nasze


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 27 sty 2015 18:51 
Awatar użytkownika
GRATULACJE!!!!!!!!
Jaka to cudowna wiadomość :bigok: Naprawdę bardzo sięcieszę, aż łezka wzruszenia pociekła :). Zyczę Wam dużo radości i teraz już tylko pozostaje Wam cieszyć się wspólnym życiem. Napiszcie czasem jak córcie się rozwijają. Ściskam gorąco


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group