Wyświetl temat - Adopcja - pierwszy krok i wielkie rozczarowanie

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 06 lut 2017 20:16 
Offline

Rejestracja: 06 lut 2017 18:52
Posty: 1
Witam,

To jest mój pierwszy post na tym forum i nie będę ukrywał, że jestem bardzo rozgoryczony kiedy to piszę. Może po kolei.

Z żoną jesteśmy już prawie 10 lat. Mamy ośmioletnią córkę. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy zastanawiać się nad kolejnym dzieckiem. Ja jednak zacząłem interesować się tematem adopcji. Nie będę się rozpisywał, po prostu bardzo lubię dzieciaki. Zawsze chciałem mieć córkę i moje wielkie marzenie się spełniło, bardzo ją kocham. Cudownie jest mieć biologiczne dziecko, ale decydując się na drugie i mając możliwość adopcji możemy zrobić coś wyjątkowo pięknego. Dziecku po przejściach, które najczęściej nie rozumie co się wokół niego dzieje, które przeszło traumy i ma średnie szanse na dobry start w przyszłość moglibyśmy podarować nowe życie pełne troski i miłości. Czy jest coś piękniejszego? Dlatego właśnie zaczęliśmy z żoną rozmawiać na ten temat, im dłużej rozmawialiśmy tym bardziej byliśmy przekonani, że to dobra decyzja.

Niedawno podjęliśmy decyzję, że umówimy się na pierwsze informacyjne spotkanie. Wziąłem telefon do wybranej placówki i zadzwoniłem aby umówić się w tym celu. Odebrała Pani. Zaczęliśmy rozmawiać na ten temat, jednak bardzo się zdziwiła, że my jako małżeństwo, które może mieć dziecko chcemy dokonać adopcji. Zapytała dlaczego nie chcemy zdecydować się na własne dziecko. Nie ukrywam, ze trochę się zmieszałem, ale dopowiedziałem zgodnie ze swoim przekonaniem tzn. dlatego, że decydując się na drugie dziecko wolimy zdecydować się na dziecko adoptowane. Chcemy dać drugiemu dziecku dużo miłości i drugi dom, po prostu sprawić, żeby było szczęśliwe. Pani zaniemówiła i miałem wrażenie tak jakby nie do końca rozumiała o co mi chodzi.

W dalszej rozmowie powiedziała mi, że właściwie tylko bezpłodne pary mogą się ubiegać o dziecko, że my jako małżeństwo z dzieckiem nie mamy praktycznie żadnych szans i tutaj ciekawostka, powiedziała coś w stylu "a jeżeli już to dostalibyście Państwo dziecko, którego nikt nie chce, czyli albo chore, albo duże." Znów trochę mnie zatkało, ale powiedziałem, że rozumiem to i że mimo wszystko chcielibyśmy się spotkać, powiedziała, że to raczej nie ma sensu i żeby spróbować gdzie indziej.

Powiem tak. Jestem spokojnym facetem i naprawdę ciężko jest mnie wybić z równowagi, ale tutaj po prostu poczułem się jak by mnie ktoś podniósł do góry i z całej siły rzucił o ziemię. Dlaczego o dziecko mogą ubiegać się tylko pary, które z jakichś powodów nie mogą mieć własnych dzieci, a pary takie jak nasza odcina się grubą kreską nawet nie pytając co mamy do zaoferowania takiemu dziecku? Rozumiem traumę, tych par sami bylibyśmy załamani nie mogąc posiadać potomka, ale przecież chyba najważniejsze jest to, żeby adoptowane dziecko było szczęśliwe? Dlaczego w takim razie nie dano nam żadnej szansy?

Mamy tak naprawdę wszystko: jesteśmy kochającą się rodziną, mamy szczęśliwą i uśmiechniętą córkę, jesteśmy małżeństwem już 10 lat, mamy doświadczenie w wychowaniu, nie jesteśmy pracoholikami, zarabiamy może nie duże pieniądze, ale spokojnie pozwalające nam utrzymać dwójkę dzieci, mieszkamy w bardzo fajnym miejscu gdzie jest dużo dzieciaków, place zabaw, nie mamy żadnych zobowiązań, nie jesteśmy karani, myślę, że jesteśmy lubianym małżeństwem. To wszystko jest, ale przede wszystkim mamy dużo miłości. Czego więcej chcieć? Czy to jest za mało, aby adoptować dziecko?

Po tej rozmowie przyznam się, że nie rozumiem tematu adopcji w Polsce. Nie rozumiem tego, że cały czas trąbi się w mediach o przepełnionych domach dziecka i ośrodkach adopcyjnych, a jak przychodzi co do czego okazuje się, że tak naprawdę pary chcące podjąć ten trudny temat są w taki sposób traktowane? To nielogiczne i dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

Jeśli ktoś jest w stanie wyjaśnić nam o co w tym wszystkim chodzi będę wdzięczny. Czy mamy jakiekolwiek szansę na to aby uszczęśliwić, któreś z tych dzieci?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 06 mar 2017 14:05 
Offline
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana

Rejestracja: 14 cze 2002 00:00
Posty: 1943
Lokalizacja: Rzeszów
Szanowny Panie,
to nie jest tak, że w Polsce mogą adoptować tylko pary nie mogące mieć dzieci. Prawo tego nie zabrania, ale... proszę poczytać posty na ten temat, bo wiele razy o tym pisałam (nawet ostatnio, post niżej). Adopcja jest obciążona wysokim ryzykiem po obu stronach. I to, co najmniej się sprawdza, to idealizm, lub wyidealizowany obraz adopcji. Bo może byc pieknie, ale często pięknie nie bywa. A co , jeśli nie pokochacie dziecka? a co , jeśli dziecko cierpi na RAD (zaburzenia więzi) i nigdy z Wami tej więzi nie zbuduje?, itd itd. Placówki są pełne dzieci, ale z reguły (brzydka nazwa) nieadoptowalnych, czyli takich o jakich powiedzieli Panu w ośrodku - chorych, dużych, licznych rodzeństw: dzieci z FAS, RAD, upośledzonych, z zaburzeniami zachowania. Małe i zdrowe niemowlęta nie czekają nawet 10 minut od momentu, w którym można je adoptować. Nawiążcie Państwo kontakt z domem dziecka (wolontariat?), poznacie dzieci, zobaczcie jak to wygląda realnie. Porozmawiajcie ze swoją Córką, cz ona będzie zachwycona ? ale szczerze i bez wymuszania, bo dzieci często zgadzają się , aby zaspokoić rodziców.. Spróbujcie najpierw dobrze poznać z czym będziecie mieli do czynienia i czy tak wyglądały Wasze marzenia. Ja nie zniechęcam Was do tej decyzji, ale moją rolą jest urealnienie tych planów, aby ani Waszej rodziny, ani dziecku nie stała się krzywda. Warto zacząć od tego. Pozdrawiam serdecznie, D.Dominik


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 08 mar 2017 16:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 kwie 2012 19:38
Posty: 772
Luktoja , wybacz brutalność, ale czytam któryś z kolei post człowieka oburzonego, że OA nie podaje mu na srebrnej tacy dziecka, w dodatku zdrowego niemowlaka, tylko mówi, że pierwszeństwo mają ludzie, którzy nie mogą mieć dziecka biologicznego, a jeśli ktoś twierdzi, że chce pomóc, to niech spróbuje adoptować starsze, w gorszym stanie, itd.

Ludzie, którzy nie mogą mieć biologicznego dziecka chcą jak najpełniej doświadczyć rodzicielstwa. I chyba sam to rozumiesz będąc rodzicem biologicznym, który miał szczęście przejść każdy etap rozwoju dziecka - od oczekiwania, przez ciążę, poród, okres niemowlęcy po dorastanie.
Nam, niepłodnym/bezpłodnym zostały odebrane dwa, a nawet trzy pierwsze etapy. Chyba więc zupełnie zrozumiałe jest, że chcemy tracić jak najmniej, prawda?
Ty nie jesteś w stanie zrozumieć czym jest niemożność posiadania dziecka, nie wiesz co to znaczy bezskutecznie na nie czekać kilka, kilkanaście lat. Nie wiesz jak bardo niszczy to człowieka, związek.

Rozumiem Waszą "zachłanność" na rodzicielstwo. Też chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko. Nawet dwoje. Ale w OA byłabym na szarym końcu (o ile w ogóle przyjęto by nas), a ze względu na wiek, mam szansę na 3-4 latka albo na jeszcze starsze. Albo na chore.
I w zasadzie rozumiem postawę OA, bo pamiętam swój ból sprzed adopcji. Rozumiem, bo wygrałam los na loterii. Też czasem się buntuję, że JA nie mogę adoptować kolejnego zdrowego niemowlaka.
Ale rozumiem, bo wiem co czują ludzie, którzy czekają i wiem, że oni powinni dostać szansę, by doświadczyć tego, co zostało dane mnie.

Rozumiem, że chcielibyście czegoś.
Ale jaką decyzję podjąłbyś Ty?
Komu, wg Ciebie, OA powinien powierzyć dziecko, zakładając, że para niepłodna/bezpłodna ma tak samo wiele miłości do ofiarowania, że ci ludzie są tak samo dobrymi ludźmi jak Ty i Twoja żona, mają porównywalne warunki materialne i będą tak samo dobrymi rodzicami? No komu? Tobie i Twojej żonie, którzy macie możliwość, pardon my french "zrobić sobie" dziecko, czy ludziom, którzy nie mają szans na naturalne poczęcie dziecka lub te szanse są znikome?
Kandydatów na rodziców adopcyjnych jest znacznie więcej niż dzieci, które można adoptować.

Jeśli faktycznie chcecie pomóc, pomyślcie o byciu RZ. Rodzin Zastępczych brakuje.
A jeśli chcecie adoptować, to co Wam stoi na przeszkodzie spokojnie poczekać na swoją kolej? Może to będzie długo, może kilka lat. No i? Przecież Wy nie chcecie zaspokoić swojej potrzeby rodzicielstwa, ale chcecie pomóc dziecku... a przynajmniej taka jest Twoja deklaracja. No więc poczekajcie na takie dziecko, które będzie potrzebowało Waszej pomocy. Proste.

_________________
Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
Miniek już Miniulowy :love:
Nela81 :bigok:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 08 mar 2017 20:03 
Offline
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana

Rejestracja: 14 cze 2002 00:00
Posty: 1943
Lokalizacja: Rzeszów
Bardzo dziękuję,
pięknie Pani o tym napisała.
Pozdrawiam serdecznie
D.Dominik


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group