Wyświetl temat - Oddanie zarodków do adopcji

Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 18 wrz 2019 12:13 
Offline

Rejestracja: 16 cze 2014 09:01
Posty: 1006
Lokalizacja: Wrocław
Od kilku miesięcy zmagam się z decyzją o przekazaniu zarodków do adopcji. Mam bliźniaki człopczyka i dziewczynkę, prawie 3 letnie. Są z in vitro, które udało się dopiero za 3 razem. Są to dzieci z naszych -mojego i męża zarodków. Po tej udanej procedurze zostały nam dwa zamrożone zarodki. Nie planowaliśmy więcej dzieci, dwójka to dla nasz,w szczególności dla męża już wystarczająco dużo. W ciąży myślałam, że po urodzeniu dzieci przekażemy dwa zamrożone zarodki do adopcji. Ale w miarę upływu czasu, gdy z zarodków po transferze rosły w moim brzuchu nasze dzieci, które są dla nas wspaniałym cudem, coraz trudniej było mi podjąć tę decyzję o przekazaniu zarodków do adopcji. Minęło 3,5 roku a ja coraz bardziej sobie tego nie umiem wyobrazić. Widzę w tych zarodkach nasze dzieci, takie jakie mamy teraz. Mąż nie ma problemu z przekazanie zarodków do adopcji i naciska mnie żebym też się zgodziła. Ale nie umiem i co roku płacę za mrożenie. Szczerze mówiąc myślałam już aby temat rozwiązać w ten sposób, że płacę przez 20 lat a później zarodki nie będą się już nadawały do transferu i żadnej kobiecie nie będą mogli ich podać. Taki obrót sprawy bardziej by mnie ucieszył niż przekazanie zarodków do adopcji. Ale ostatnio się dowiedziałam w klinice, że zarodki po 20 latach mrożenia i tak trafiają do banku zarodków i mogą być transferowane kobietom decydującym się adoptować zarodek. Temat płacenia przez 20 lat nie rozwiązuje więc mojej sprawy.
Niestety nie umiem sobie wyobrazić, że gdzieś na świecie może pojawić się dwójka moich dzieci, które mogą się przecież po latach zorientować, że rodzice, którzy ich wychowują nie są ich biologicznymi rodzicami. A z tym wiąże się cierpienie, poszukiwanie biologicznych rodziców itp. Nie chcę skazywać moich dzieci na takie cierpienie. Nie wiem gdzie szukać informacji nt przekazania zarodków do adopcji. Czy te zarodki trafią z polskiego banku z kliniki do europejskiego banku? Czy dzieci urodzone z mrożonych zarodków mogą dochodzić ustalenia tożsamości ich biologicznych rodziców? Jakie przepisy to regulują?
Te tematy skłoniły mnie do rozważania criotransferu z mrożonego zarodka. Niestety mąż kompletnie nie chce o tym słyszeć. A ja mam już 40lat, więc czasu nie ma dużo.
Nie wiem jak sobie poradzić z tym tematem.

_________________
insulinooporność, Hashimoto, 1 jajowód, mut.MTHFR
M- 2% plemników ok.
2014-2 IUI Invimed
2015-2 x ICSI Invicta
2016-ICSI Invimed
28.03.2016.ET 2x 4AA
11dpt beta 825, 14dpt beta 2630, 32dpt dwa serduszka
Klaudusia i Jaś, ur.24.11.2016.; 36tc+7d


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 wrz 2019 13:48 
Offline
Ekspert Bociana

Rejestracja: 07 lip 2013 13:42
Posty: 19
Dzień dobry Pani Katarzyno,

Poruszyła Pani niezwykle trudny i złożony problem.

Polskie prawo nie zezwala dziś ani na niszczenie zarodków, ani na przekazanie ich do celów naukowych, co jest możliwe w wielu krajach. Ustawa nie precyzuje także, kto konkretnie przejmie zarodki, które po 20 latach od ich utworzenia mają zostać transferowane i zadecyduje o tym, do kogo konkretnie trafią. Dlatego niestety nie mogę odpowiedzieć na Pani pytania i wyobrażam sobie, jak trudno jest Pani czytać te słowa.

Obecnie w Polsce obowiązuje pełna anonimowość w zakresie dawstwa i biorstwa gamet oraz zarodków, co oznacza, że dziecko urodzone dzięki adopcji prenatalnej nie ma możliwości poznania swoich genetycznych rodziców/dawców. Nie wiemy, czy nie ma żadnej możliwości dotarcia do nich, ale nie może na pewno zrobić tego na drodze prawnej. Trudno jest jednak przewidzieć, czy tak już pozostanie i jak może zmienić się polskie prawo w ciągu następnych kilkunastu lat.

Rozumiem, że boryka się Pani z niezwykle trudnym problemem, jakim jest świadomość, że Państwa genetyczne dzieci mogą w przyszłości urodzić się innej parze. To naturalne, że zastanawia się Pani nad tym, jakie one mogłyby być, czy byłyby szczęśliwe i jak może wpłynąć na ich życie informacja, że gdzieś w świecie są ich rodzice genetyczni, których nie mogą poznać. Myślę, że taka sytuacja jest ogromnie trudna dla obu stron. Przeczytałam, że właśnie z powodu emocji, jakie wzbudzają w Pani te pytania i wątpliwości, byłaby Pani gotowa przystąpić do transferu pomimo tego, że macie Państwo dwoje dzieci i czujecie się dobrze w takiej rodzinie, jaką macie dzisiaj. Myślę, że warto zastanowić się raz jeszcze nad tym, czy nie da się poradzić sobie z trudnymi uczuciami inaczej niż za pomocą przystąpienia do transferu, zwłaszcza, że mąż nie wyraża na niego zgody. Urodzenie dzieci dlatego, aby nie trafiły do adopcji prenatalnej nie musi sprawić, że będziecie Państwo szczęśliwi jako rodzina, a celem zajścia w ciążę jest przede wszystkim stworzenie szczęśliwej rodziny.
To, co możecie Państwo zrobić, to skonsultować się najpierw z embriologiem w klinice, gdzie znajdują się Państwa zarodki i zapytać, na jakim etapie rozwoju zostały one zamrożone. Jeśli są to zarodki trzydniowe, nie wiemy, czy w toku dalszej hodowli uzyskałyby w rozwoju stadium blastocysty i nadawałyby się do transferu. Być może embriolog mógłby pomóc Państwu i to sprawdzić.

Niezależnie od wybranych rozwiązań, sytuacja jest jednak dla Państwa nadal niezwykle trudna. Warto byłoby moim zdaniem skonsultować się z psychologiem specjalizującym się w pomocy parom niepłodnym i razem, we troje, porozmawiać o Państwa przeżyciach. To nie jest wyłącznie Pani problem. To, że mąż uważa sytuację za mniej skomplikowaną i uważa, że potrafi podjąć dobrą decyzję nie oznacza, że powinna Pani zostać sama ze swoimi wątpliwościami. To jest wspólny problem, oboje Państwo kiedyś zdecydowaliście o podjęciu leczenia i dziś także powinniście razem podejmować ważne decyzje. Decyzja narzucona małżonkowi wbrew jego woli nie jest niestety dobrą decyzją dla pary i rodziny, niezależnie od tego, czy jest obiektywnie słuszna czy nie, i sam fakt, że jedno z Państwa zadecyduje w tak ważnej sprawie w imieniu drugiego, może wpłynąć na wzajemne relacje w związku. Dlatego zachęcam Państwa serdecznie do skorzystania z pomocy terapeuty par, który może pomóc Państwu spotkać się w tej trudnej sytuacji, a dzięki temu zdjąć także z Pani ciężar samotności i odpowiedzialności.

Pozdrawiam serdecznie,
Dorota Gawlikowska


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group