30 listopada 2003

Dzisiaj pojechaliśmy do lasu na spacer, a na obiad zjedliśmy dziczyznę. Co prawda padał deszcz i było już zdecydowanie chłodniej, ale humory nam dopisywały: Małgosia wciąż śpiewała pisenki i wymyślała gry słowne (na niektóre kolory odpowiadamy "bum"), a Jasio zabrał swój krzyżacki strój i miecz drewniany i był... Aragornem (z "Gwizdnych wojen").

Wieczorem byli u nas znajomi z półtorarocznym synkiem - wszędzie go było pełno :-) Trzeba będzie poprzestawiać w domu rzeczy, kiedy podrośniesz - schować porcelanę na wyższe półki, okleić rogi stołu, poprzestawiać kwiatki doniczkowe...

Dzisiaj zaczyna się Adwent. Czas oczekiwania, nawrócenia. O rany... Znowu mnie ten czas zastaje "z opuszczonymi spodniami" :( nieprzygotowaną, nastawioną na realizowanie własnych marzen i planów. Nie wiem, czy jest w tym wola Pana Boga, mam nadzieję, że tak...

Czas oczekiwania - jak się cudnie składa, prawda? Choć wiemy, że nie spotkamy się już w tym roku, to jednak pewnie niedługo... Czekamy na Ciebie.

0
Twoja ocena: Brak