zarażam?????

nie wiedziałam, że jestem taka infekująca ( hihihihihi :))

Chyba to dobrze, że można z siebie "wypluć" wszystko co siedzi głęboko.
Wczorajsza rozmowa napełniła mnie spokojemi oczekiwaniem, że być może wreszcie wiem, kiedy "urodzę"...
To pokrzepiające.

Jak sie tak dobrze zastanowię, to dochodzę do wniosku, że moje małżeństwo kwitnie właśnie teraz, nie 7 lat temu, kiedy się pobieraliśmy. Paradoks??? A może nie, może to się nazywa dojrzewaniem związku i wcale nie trzeba być dojrzałym od początku...

Coś "myśliwa" jestem dzisiaj i refleksyjna.
Na pewno to sprawka pogody 15 stopni pod koniec listopada, to nie jest u nas normalne!

0
Twoja ocena: Brak