ech sobota ...

Dzisiejsza noc, była już trzecią spokojną nocą – bardzo bym chciał żeby
takie noce weszły nam w krew :-) .
Początek był super, śniadanko, spacerek ... wypadek. Karolina znowu
zaryła ząbkami, tym razem w asfalt. Szybki powrót za spaceru, wśród
dźwięków syreny głośniejszej od takiej montowanej w pojazdach
uprzywilejowanych. I chociaż chyba nic się nie stało poważnego i po
kilku minutach wyszliśmy znowu separować, to dzień już nie był taki
super :-( .

O piątej, u babci rozpoczęło się rodzinne świętowanie pierwszych
urodzin naszej córeczki. Było wielu gości, mnóstwo prezentów i przede
wszystkim były również dzieci. Co prawda, Karolina była najmłodsza, ale
za to bawiła się naprawdę nieźle. Były też małe wpadki, ale tylko na
początku, gdy jubilatka rozpłakała się na widok wszystkich
zgromadzonych osób.

Emocje nie opuściły Karolinki do tej pory, właśnie mija druga godzina,
jak Agnieszka usiłuje ją uśpić i niestety zamiast spać nasza córeczka
ciągle o czymś opowiada.

Dzisiejszym tematem numer jeden na bocianie ( przynajmniej dla mnie)
jest rozmowa z Beatą (Robin) opublikowana w "Wysokich
obcasach"
. Toska
trochę wyskoczyła z tym "TO JA NIC NIE ROZUMIEM", ale z
drugiej strony trudno jej się dziwić...
Robin już
kiedyś sprawiła
że przegadaliśmy wiele godzin ... Tak czy siak
stoimy z Robin po dwóch różnych stronach i patrzymy na tą samą
sprawę z innych perspektyw. Jej historia pozwoliła nam na spojrzenie od
strony matki biologicznej na adopcję, ale nadal sądzę że często łatwiej
jest budować pozytywny obraz rodziców biologicznych niewiele o nich wiedząc.

Mam tylko nadzieję że Weronika znalazła już nowych rodziców.

0
Twoja ocena: Brak