ov

wczoraj miałam ov, niestety mój ukochany Misiaczek nie miał siły na robienie dzidziusia, mogę się jedynie łudzić, ze plemniczki z poprzedniego dnia przeżyły i coś zdziałają, choć szansa jest mała, z badań wynikało że po 12 h od ostatniego stos. okazywały się martwe.Co za życie, nie miałam sumienia zmuszać go do działania, upokarza mnie to. zachodzi jakaś dziwna prawidłowość, mój Miś ma ochotę na .... zawsze wtedy gdy nie przyniesie to efektu w postaci dzidzi, a jak jest ten okres dobry do działania to nici z seksu. On bardzo chce tego dziecka i zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje. staram sie nie wywierac na niego presji w sprawach łużkowych,
no to tyle tymczasem

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika kula

Dołaczam do Was, mój pan rownież "dopada" mnie, kiedy szanse na dziecko mijają, kiedy mu sugeruję ze może dzisiaj... jak na złośc musi dużej popracować, posiedzieć przed komputerem. Ech, zycie! U nas z tego powodu było już kilka poważnych spięc:( Tym bardziej ze o dziecko staramy sie ponad 6 lat. Mój śluz jest wrogi plemniczkom męza. Pozdrawiam i łaczę sie z Wami.

Portret użytkownika blendi

znam ten ból u mnie (a właściwie u nas ) jest dokładnie tak samo. Tochyba stres. Mój mąż wręcz wpadł na pomysł, że by mu zaznaczyć w kalendarzu kiedy są "te" dni. Zaznaczam więc co miesiąc, ale gdy nadchodz te dni, to się okazuje, że po prostu on nie może!!!. Znam to uczucie, ze głupio prosić męża "postaraj sie" mam czasami wrażenie ze go prawie gwałcę. Boże