Tygrys robi wałauuuł

Dziś był pracowity dzień, poprawiałem rejestr RP7 (to taki poroniony
pomysł z ZUSu), importowałem stare dane i w ogóle miałem trochę roboty.
Ucierpiały na tym testy aplikacji na R6 które miałem robić, ale cóż ...
nie rozdwoję się przecież!

A popołudniu była wielka wyprawa do tego supermarketu co się nazywa
trochę jak koreczki śledziowe ;-) . Karolinka, która dotychczas po
sklepie poruszała się siedząc w koszyku w miejscu do przewożenia
dzieci, dziś zażądała żeby postawić ja na ziemi. A gdy już poczuła
twardy grunt pod nogami, ruszyła na wielkie zwiedzanie. Poszła do końca
regału, a potem skręciła i znowu przemierzyła całą alejkę i ani razu
się nie obejrzała czy ktoś jej towarzyszy. O powrocie do koszyka nie
było już mowy, więc pozostawiliśmy mamę z listą zakupów i koszykiem, a
sami (znaczy ja za córką) biegaliśmy wzdłuż i w poprzek po całym
sklepie. Zatrzymało nas dopiero stoisko z zabawkami. Karolina szybko
skumała (trochę pomagałem) że prawie wszystkie zabawki po naciśnięciu
różnych klawiszy, przycisków i klapek grają piszczą lub jeżdżą. A że
dolna półka była na jej poziomie, to szalała wydając z siebie to
okrzyki zdumienia, to radości, a czasem uciekając za strachem w oczach
przed straszną ruszającą się zabawką. Próbowała ściągnąć z półki
wielkiego pluszowego tygrysa, warcząc przy tym wałauuuł (bo tak robi
tygrys), ale nie dała rady, za to wystraszyła się poważnie różowo –
niebieskiego słonia który leżał obok. Ogólnie cyrk i ubaw po pachy.
Z wyjściem ze sklepu było już trochę gorzej, ale zdecydowana postawa
rodziców udających że nie słyszą przenikliwego, świdrującego w uszach
pisku, pozwoliła opanować sytuacje i szczęśliwie wrócić do domu.
Po takich emocjach trudno było usnąć, ale się udało, czego i sobie
życzę ;-) .

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika jasminek

:-))