sama nie wiem...

Pisałam kilka blogów, nigdy dotad w takim miejscu, kiedy tylu ludzi, łaczy jedna sprawa.
Moze właśnie pisanie w takim miejscu pomogłoby mi najbardziej? w poczuciu, zrozumienia tych wszystkich pogmatwanych mysli w poplatanych nastrojach podbudowanych zwatpieniami i rozterkami niezaspokojonego pragnienia?
Zanudzanie ludzi na forum, jakby wciaz tym samym, jakos opiera sie we mnie pomarszczonymi brzegami wyleknionego wyobrazenia. Wiec moze właśnie dziennik? Nie potrafie na razie nikogo pocieszac, wypowiadac sie w kwestii tych wszystkich spraw, w ktorych sie gubie niknac w poczuciu niedoswiadczenia.
Jestem w stanie stac z boku, pisac i przygladac sie. Bo kimże ja jestem by komus cos radzic, moge podarowac usmiech, podzielic sie słowem lub pisac... jak dotad, bedac przesiaknieta smutkiem poetka....

0
Twoja ocena: Brak