Góry i doły

Wczoraj byłam wręcz w euforycznym nastroju. Wreszcie czuję, że jesteśmy na właściwej drodze. Po mału zaczynam sobie układać w głowie jak to teraz będzie. Zastanawiam się jak będą wyglądać testy w ośrodku i co będziemy omawiać na szkoleniu. Dużo dalej nie wybiegam, bo wydaje mi się, że łatwiej przejdziemy tą drogę dzieląc ją na etapy. Czasami pozwalam sobie na myśli typu kiedy zaczniemy meblować pokoik, ale szybko przywołuję się do porządku.
Dzisiaj dopadł mnie dół. Może dlatego, że jest wyjątkowo duży wysyp ciąż w moim otoczeniu. Aż wstyd się pokazać bez brzucha... Wszyscy mówią tylko o dzieciach i czasami już mi głowa pęka. Aż musiałam wyjść z biura. Chodziłam dookoła biurowca i próbowałam się zebrać do kupy, żeby jakoś przeżyć ten dzień. Czułam się tak potwornie samotna i aż łzy cisnęły mi się do oczu. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że może gdzieś tam jest moje dziecko. Może leży w łóżeczku i czeka aż ktoś je przytuli, albo próbuje raczkować i nikt mu nie kibicuje. Może jest nam pisane, tylko musimy się znaleźć? I wtedy nie będziemy już czuć się samotni?
Mam coraz więcej skutków ubocznych po encortonie. Najpierw spuchła mi twarz i zaczęły się problemy ze snem. Potem doszło trzęsienie rąk, a teraz mam mega zgagę. Dzisiaj przeczytałam pełną listę działań nieporządanych i przysięgam jeśli zacznę mieć nietypowe owłosienie, to kończę tą wątpliwej skuteczności kurację!!!

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika rybulenka

Na pewno gdzieś jest to

Na pewno gdzieś jest to serduszko które będzie biło z wami jednym rytmem

długie staranka
2008-2009 wizyty w Novum
PCOS
nasienie m ok
listopad 2009 II kreski :)lipec 2010 Bartuś
kolejne starania od listopada 2011
marzec 2012 II krechy:)
7.11.2012 Adaś