nie krzyczcie, że mi źle...

Źle mi. Zawsze piszę jak mi źle. Pewnie jak większość z Was. W zeszłym tygodniu mięliśmy naszą pierwszą inseminację. Czekaliśmy pełni nadziei czy nasionka się będą nadawać. I odetchnęliśmy z ulgą bo wyniki poprawiły się tak, że zabieg mógł się odbyć. Nasza szansa. Jeden pęcherzyk i cienkie endometrium. Postawiliśmy wszystko na głowie żeby pojechać do lekarza, pouzgadniać urlopy...wszystko pozapinane. I mój Kochany taki pełen nadziei, że zyskałam pewność, że zależy mu tak samo jak mnie. I teraz tak bardzo się boję go rozczarować. Przez ostatni czas troszczy się o mnie jakbym już była w ciąży a ja.... czuję się winna bo...coś za uchem podpowiada mi: nic z tego, ludzie starają się latami, dlaczego wam miała by się udać pierwsza inseminacja? Nie ma w życiu tak łatwo.
Wiem, że naszym najgorszym wrogiem są nasze marzenia. Jednak tak cudnie było leżeć razem i snuć opowieści o naszym maluszku. Co teraz robi. Jak miliony plemników pędzą na spotkanie komórki jajowej. Albo jak nasz maluszek wielkości główki od szpili wędruje sobie do mojej macicy. NASZ, nie czyjś inny, i wędruje do MOJEJ macicy. Takie marzenia są zarówno piękne jak bolesne. Bo wiedziałam, że to bajki ale...chciałam uwierzyć. Przed nami były jeszcze dwa tygodnie marzeń i udawania, że jestem w ciąży. Boże, to brzmi jak jakieś zaklęcie..być w ciąży... to prawie tak nie możliwe jak zamieszkać na Marsie.
Najpierw z niecierpliwością czekałam, kiedy nadejdzie ten dzień, kiedy będziemy testować. Teraz chcę zatrzymać czas i nigdy się nie dowiedzieć, że się nie udało.
Chce mi się płakać, chciałabym coś zniszczyć ale nie mam siły. Zasypiam przez łzy. źle mi po prostu bez powodu. Bolą mnie piersi. Na dodatek wyskoczył mi prychol na policzku i w dodatku brzuch mnie zaczyna boleć jak na okres chociaż to dopiero 23 dc.
Okres idzie...
Snułam sobie bajkę, że na Święta powiemy rodzinie, że się nam udało. To byłyby tak wspaniałe Święta. Teraz chcę je przespać. Ciekawe czy mogli by mnie tak uśpić i obudzić dopiero kiedy setna inseminacja się uda?
Wiem, że tysiące osób mają za sobą dłuższą drogę niż ja...chociaż...w zasadzie odkąd skończyłam 17 lat pragnęłam mieć dziecko. Odkąd poznałam mojego partnera o niczym innym nie marzę. Nie marzyłam o ślubie ale o tym, żeby nosić pod sercem owoc naszej miłości. Nie jakieś dziecko, tylko nasze... podobne do nas, podobne do niego..część mnie i część jego. To przecież taki cud....A wiedziałam od samego początku, że nie będę mogła zajść w ciążę. Boli mnie to już ponad dziesięć lat...Tych lat już nic nie cofnie nawet jeśli kiedyś nam się uda...nikt nam nie odda skradzionego czasu na rodzicielstwo.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Darka28

Niestety ale cię rozumiem...

Większość tutaj z nas to przechodziła. Większość rozumie. Ja mam dwójkę dzieci. Nadal tu wchodzę. Po co? Nie wiem. To jest choroba, tak jak wiele innych. Mimo ze leczysz ja, wyleczysz ,ale pamiętasz do końca życia. Każdemu co tu zawitał, a także Tobie, życzę tej drogi jak najkrótszej. Oby tych świat w dwójkę bylo jak najmniej

Darka

Portret użytkownika MalaMi87

Ja też się tak zawsze

Ja też się tak zawsze czuję... To tak samo boli za każdym razem. Nauczyłam się cieszyć czasem pomiędzy transferem, a testem. Wtedy przez chwilę czuję się kobietą. Nie zakładaj z góry, że się nie udało. Życie potrafi zaskakiwać. Ja nadal w to wierzę. Dużo siły Ci życzę Kochana :)

Portret użytkownika goplana89

Ta radość od....właśnie to

Ta radość od....właśnie to czułam. Byłam szcześliwa od inseminacji,jakbym była w ciaży jedną nogą. Marzenie ze to jest trzeci tydzień. Oszukiwanie samej siebie, granie w takim rodzinnym teatrze. Oboje gramy. Sztuka skończy się tragedią jak przyjdzie okres...czek na następny akt.

Portret użytkownika atkagfd

Mnie nie udały się 2

Mnie nie udały się 2 insemilacje 3 została odwołana pół godziny przed zabiegiem bo nasienie było tragiczne . Co więcej udał mi się dopiero 4 transfer po 4 latach starań o dziecko. Wiem jak się czujesz przechodziłam przez to byłam na skraju wyczerpania Chciałam być w ciąży mieć biologiczne dziecko. Tylko tyle i aż tyle. Gdybym się wtedy załamała całkowicie nie była bym teraz w ciąży. Wiem że jest ciężko że są gorsze dni. Serio wiem ....
Może wyjedzcie gdzieś razem odpocznij i potem jeśli masz siłę to działaj
Nikt ci nie obieca że się uda .Bo nie każdemu się udaje . Ale jak zalamiesz sie to raczej celu nie osiągniesz.

2 x IUI
3 IUI odowalna
pazdziernik 2016 ciąża biochemiczna, 5 tc :(
luty 2017 ICSI:(
czerwiec 2017 transfer:(
maj 2019- 4 transfer i jest serce , chwilo trwaj !!!

Portret użytkownika goplana89

I nie udało się. Rozpadłam

I nie udało się. Rozpadłam się na tysiąc kawałków.

Portret użytkownika MalaMi87

Trzymaj się Kochana :*

Trzymaj się Kochana :*