Podwójne szczęście

Dziewczyny, chciałabym się z Wami podzielić moim szczęściem. Po 2 operacjach, 1 diagnozie nowotworowej, 2 ivf jestem mamą 2 cudownych dzieci, 1 z ivf, a drugie... naturalnie. Tak, myślałam, że to tylko bajki. Naprawdę rok po porodzie zaszlam w drugą ciąże, mimo 1 jajnika, mimo parametrów męża które kwalifikowany nas prawie do icsi. I jeszcze gin kazał nam się zabezpieczać, żeby trzecie nie było za szybko! To wszystko wydaje się jakimś cudnym snem. Dzieci są kochane, zdrowe. Wiadomo, bardzo absorbujace i wymagają sporo wysiłku, ale to cudowny czas i tak szybko ucieka. A ja żyję i zapominam o tym ogromnym strachu jaki przeżyłam przy diagnozie, bólu straty po nieudanym pierwszym ivf i strachu w pierwszej ciąży.. W dzisiejszych czasach nowotwory są uleczalne, a nieplodni mogą mieć dzieci. Trzeba tylko walczyć, szukać rozwiązań, lekarzy. Ja zmieniłam lekarza, klinikę, korzystalam z pomocy psychologa, pomogła mi też joga. I ciągle wspierający mnie mój facet. Teraz też czasem dopada mnie strach że mogę mieć wznowe choroby.. Ale idę do lekarza, badam się, sprawdzam.
Pisze dlatego, że mnie posty z informacją o happy endzie dawały dużo pozytywnej energii, więc mam nadzieję, że może któraś z was też zmobilizuje do podjęcia wysiłku i podejścia do kolejnej próby. Bo warto.
Trzymam kciuki za was.

0
Twoja ocena: Brak