Mama

To uczucie, kiedy Twoja matka bardziej przejmuje się zakupem nowego samochodu przez Twoją siostrę, niż tym, że podchodzisz do 3 in vitro. Brak wsparcia u bliskich boli najbardziej.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika goplana89

Lepsze jest kiedy Twoja matka

Lepsze jest kiedy Twoja matka grzebie z troski po Tzwoich lekach.

Portret użytkownika Lidia Lach

Przykre, jeśli chodzi o pieniądze

Dokładnie wiem o czym mówisz. Niestety w czasach naszych mam nie mówiło się o tematach związanych z problemami z zajściem w ciążę. Dla nich in vitro jest jakimś "wydziwianiem". U mnie oczywiście chodziło o to, że tyle pieniędzy na to idzie. Nawet zainteresowałam się już w desperacji temtem refundacji np. tu https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1798364,1,refundacja-in-v... ale nie wiem jak to zinterpretować. Przepraszam, że w tym wątku, ale ktoś skorzystał może z refundacji przy in vitro?

Portret użytkownika łosica

Niestety problemy

Niestety problemy płodnościowe nie są traktowane poważnie przez społeczeństwo. Często spotykamy się z niezrozumieniem, spłycaniem i upraszczaniem naszej sytuacji. Osobę niepłodną/bezpłodną jest w stanie zrozumieć tylko druga osoba niepłodna/bezpłodna (przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia). I nawet jeśli ktoś wydaje się być chlubnym wyjątkiem to tylko do czasu. Nawet jeśli jest to najbliższa osoba jak np. mama. Moja mama wspierała mnie przy każdym poronieniu, przy adopcji i przy ciąży zakończonej narodzinami. I jak się okazuje po czasie, kiedy w rodzinie pojawiają się kolejne dzieci (poczęte na pstryknięcie palcem) pod moim adresem pojawiły się skrywane żale i pretensje (!). Zresztą, już w trakcie ciąży pojawiały się pierwsze (nie)śmiałe sugestie dotyczące mojego niewłaściwego zachowania (od rodziców/teściów). Znam dziewczynę, która naście lat starała się o dziecko i usłyszała od matki, że od niej to się wnuków już nie doczeka.

Portret użytkownika Alicja1981

moja nawet nie wie a to już 7

moja nawet nie wie a to już 7 in vitro

Portret użytkownika MalaMi87

Strasznie to smutne :(

Strasznie to smutne :(

Portret użytkownika EwkaKonewka

High five

Moja zasugerowała, pomiędzy jednym transferem a drugim, że powinniśmy się pogodzić z tym, że nie będziemy mieć dzieci...

Portret użytkownika alcka

Mow o tym co czyjesz glosniej

Ja tez cierpialam, chyba każda z nas poczuła się choć raz dobita przez najbliższa osobę. U mnie była to siostra, moja ukochana, najbliższa, przyjaciółka. To od niej usłyszałam, że nie muszę mieć dzieci, że in vitro i całe to leczenie, poplakiwanie w nocy, to tylko uzalanie się nad sobą. Przecież przesadzasz, nic cinie jest, będziesz miała jeszcze piątkę dzieci. Potem było, że właściwie siostra jesteś młoda, wykształconą kobietą- Ty nie musisz mieć dzieci. Bolało mega. Dopóki nie zorientowałamsię, że to ona jest bardziej przerażona ode mnie. Nie umie zrozumieć, postawić się w mojej sytuacji, dopiero po 4 in vitro i stracie dziecka w 10tc, po długiej rozmowie, nieprzerwanie nocy, coś się zaczęło zmieniać. Nie wiedziałam wtedy, że jest w drugiej ciąży, w którą zaszła miesiąc po podjęciu decyzji że chciałaby mieć drugie dziecko. Nie powiedziała nic, napisała długi list. Z przerażeniem dotarło,że mam prawo mieć pragnienie bycia mamą, że walczę już 6 lat, że moja pewność siebie wisi na włosku, że mam kaca po spotkaniu z przyjaciółmi mimo że kocham ich i ich dzieciaki, że ciężko mi praca, gabinet, nadzieja, rozczarowanie. W końcu nadszedł dzień, kiedy ze szczerym wstydem i objawieniem napisała "przepraszam". Za lekceważenie, za nie słuchanie, za niezbędne próby pocieszenia, za moje zdrowe ciąże.
Ja wierzę, że twoja mama nie jest potworem, ale za to się boi, czuje się niepewnie z tematem twojej niepłodności, woli udawać że nie widzi jak się starasz obco przychodzisz, że ma poczucie bezradności i nie wie jak ci pomóc. Być może rozmowa, może książka którejś z nas, może wycinek z bloga opisujący co się z nami dzieje, będzie pomocny,żeby z rozumieć. A może po prostu: mamo, przytul mnie, potrzebuje Cię teraz jak nigdy!

Alcka

Portret użytkownika Clemantis

Tata też nie lepszy

U nas mój przyszły teść wiedząc o całej sytuacji postanowił najpierw powiedzieć" "trzeba żyć dalej" co ja odebrałam jako "nie musiscie mieć dzieci" następnie kupił sobie auto za 20 tys tak aby poprawić sobie nastrój - bo przecież coś mu się od życia należy.

Nie ważne że narobił już długów na 70 tys i misięcznie ma tyle co ja i mój luby razem.

Nie chce być żle zrozumiana nikt nie oczekiwał od niego pieniędzy, ale wystarczyło trochę pomyśleć.