Mała główka a rozwój

Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. Synek wrócił z kolejnego zabiegu, powoli wybudzał się z narkozy, ale coś było nie tak. Trząsł się jak galareta, płakał, nie można go było uspokoić, lekarze nie wiedzieli, co się dzieje. Od tamtej pory zaczął mieć problemy z jedzeniem i przybieraniem na wadze (obecnie ma 2 kg mniej od brata, jest bardzo mały i chudy), obniżyło mu się napięcie mięśniowe (już jest lepiej, ale przez długi czas był wiotki jak gałązka) i przestała mu rosnąć główka. Było to widać na siatkach dla wcześniaków. Przed zabiegiem ładnie szło do góry, po zabiegu constans. Teraz główka rośnie, ale bardzo powoli, jest już poniżej dolnej granicy siatek dla jego wieku. Mówią, że to z powodu wylewów mózg nie rośnie, ale ja nie wiem, czy to to. Synek miał przedtem różne przejścia i związane z nimi operacje, w sumie nawet poważniejsze, ale dopiero po tamtej narkozie… TO się stało.

Zresztą, to nie ma znaczenia, kiedy i dlaczego. Faktem jest, że mózg mojego dziecka został uszkodzony i podstawowe pytanie brzmi, jaki to będzie miało wpływ na jego dalszy rozwój? Tego nikt nie wie, choć niektórzy się bawią we wróżki, co to rzekomo potrafią przewidzieć przyszłość. I oni okropnie mnie straszą… Przedtem, jak był mniejszy, straszyli np. rozwojem fizycznym (człowiek miał wizje dziecka na wózku i inne okropieństwa). Teraz, kiedy już pięknie raczkuje i wstaje przy meblach i ja już się nie boję, że nie będzie chodzić, straszą intelektem. Bo takie rzeczy potrafią wyjść dopiero jak maluch idzie do szkoły. Czyli… kolejne lata niepewności. A już teraz nie jest łatwo. Lekarze mają swoje tabelki, co taki człowiek powinien robić i co potrafić w danym wieku i jak nie robi i nie potrafi, to od razu czarne wizje. Ja się martwię. Owszem, synek kuma trochę mniej niż teoretycznie powinien. Na przykład nie potrafi wskazać palcem, kiedy pytam „gdzie tata?”. W ogóle chyba jeszcze nie bardzo rozumie, co się do niego mówi, choć jego brat coś już zaczyna łapać. Ale czy to musi oznaczać coś złego? Jest skrajnym wcześniakiem, jest po przejściach, może potrzebuje po prostu więcej czasu? Proszę, jeśli ktoś chociaż odrobinę się na tym zna, napiszcie mi, czy mała główka musi oznaczać słabszy rozwój intelektualny?

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Motyl16

Nic mądrego nie napiszę,

Nic mądrego nie napiszę, przepraszam bardzo.
Mogę jedynie napisać, że współczuję tego strachu i niepewności. Ból Mamy, nie równa się z niczym. Mam głęboką nadzieję, że Pani Dzieci będą zdrowe, że Synek wszystko nadrobi. Bardzo często potrzebny jest czas, pewnie rehabilitacja.

2014-ciaza naturalna (*6tc)
pwcj,mutacja MTHFR 1298C, nt,
2017-leczenie immuno... MLR 14,3%,
2017-ciaza naturalna (*11tc),
2.1.2018-transfer 2 Zarodków KD,beta 11 dpt:765 i 4.9.2018-Syneczek,
20.05.2019-mamy bijące serduszko Niespodzianki.

Portret użytkownika Alicjaaaaa

Rehabilitacja już dużo mu

Rehabilitacja już dużo mu dała. To dzięki niej ruchowo rozwija się prawidłowo, mimo obniżonego napięcia mięśni. Niedługo rozpoczniemy zajęcia z psychologiem, żeby wspomóc zdolności poznawcze i wierzę, że to też mu pomoże. I choć widzę, że jest bardzo dobrze, wręcz świetnie, biorąc od uwagę to, co przeszedł, to cały czas drżę o jego przyszłość. Na początku naszej drogi lekarze zaszczepili mi w głowie różne przerażające wizje i nie mogę się od nich opędzić. Codziennie modlę się o jego zdrowie…

Starania od czerwca 2012 r.
Endometrioza + słabe nasienie
05. 2011 r. - laparoskopia
10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
03. 2017 r. - laparoskopia 2
05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)